Nr 1/2026 Na dłużej

Amerykańska klasyka

Maciej Kaczmarski
Muzyka

Pod koniec ubiegłego roku minęło sześćdziesiąt lat od premiery „The Village Fugs Sing Ballads of Contemporary Protest, Point of Views, and General Dissatisfaction” – debiutu płytowego The Fugs.

Demokracja absurdalna

Kolektyw niszowych amerykańskich poetów i amatorskich muzyków zakłada zespół pomimo braku umiejętności i porządnego instrumentarium (na pierwszym koncercie za perkusjonalia służą między innymi metalowe kapsle przybite gwoździami do miotły, kartonowe pudło po brzoskwiniach i para szczotek). Próby przebiegają w kontrkulturowej księgarni należącej do jednego z członków grupy, a jej występy – wszędzie tam, gdzie jest ona mile widziana. Przyjaznych miejsc nie ma z początku wiele, ponieważ artyści kultywują na scenie totalne bezhołowie: są pod wyraźnym wpływem marihuany, przebierają się w dziwaczne kostiumy i grają prymitywną, chaotyczną muzykę z pogranicza folku i garażowego rocka. Teksty ich piosenek są nieobyczajne, prześmiewcze i prowokacyjne: uderzają w rząd i wojsko, a także kwestionują powszechnie przyjęte normy społeczne, chwalą uroki zażywania środków odurzających, propagują uprawianie wolnej miłości i wysławiają koncepcję nihilizmu.

To wszystko brzmi jak podręcznikowy przykład punkowej kapeli z drugiej połowy lat 70., zdarzyło się jednak ponad dekadę wcześniej. Swoim sztandarowym utworem „Nothing”, w którym podali w wątpliwość sens wszystkiego i wszystkich – od codziennego życia, poprzez wydarzenia historyczne wielkiej wagi, aż po twórczość artystyczną, ideologie polityczne i doktryny filozoficzne – The Fugs o kilkanaście lat wyprzedzili defetystyczne hymny w rodzaju „Blank Generation” Richard Hell and The Voidoids i „Anarchy in the UK” Sex Pistols, równocześnie torując drogę takim formacjom, jak The Stooges, The Fall, Dead Kennedys i Butthole Surfers. The Fugs wywarli także wpływ na The Beatles[1], The Mothers of Invention (nawet jeśli Frank Zappa odcinał się od takowych powiązań[2] i otwarcie krytykował grupę[3]), Lou Reeda, Boba Dylana, Syda Barretta, Davida Peela, Iggy’ego Popa, The Godz, Donalda Fagena, Sonic Youth, King Missile, Melvins oraz Davida Bowiego[4].

Z upływem lat członkowie The Fugs nabrali wprawy w grze na instrumentach i pisaniu kompozycji bardziej zwartych, a nawet melodyjnych (choć nigdy kosztem antyestablishmentowej postawy), lecz trzeba uczciwie przyznać, że dziś odsłuch ich debiutanckiego, niespełna półgodzinnego albumu nie jest przyjemnym doświadczeniem. Hałaśliwa, niezborna muzyka rozpada się na kawałki, wokaliści wyją, wrzeszczą, jodłują i fałszują, podczas gdy instrumentaliści ledwo radzą sobie z zawiłościami prawidłowej obsługi gitar, bębnów, skrzypiec i harmonijki ustnej – w tamtym okresie prezentowali się tylko trochę lepiej niż The Legendary Stardust CowboyThe Shaggs (Robert Christgau z „The Village Voice” zauważył, że „[The Fugs] nigdy nie będą brzmieć tak dobrze, jak byśmy tego od nich oczekiwali”[5]). Radykalny przekaz zespołu też już nie bulwersuje w takim samym stopniu jak przed sześćdziesięcioma laty, bo opinia publiczna w dużej mierze zobojętniała na podobne wybryki.

Można więc argumentować, że przebrzmiałe hipisowskie idee w połączeniu z nieznośną, dyletancką muzyką czynią z The Fugs relikt zamierzchłej epoki, a rewizja ich dokonań jest interesująca tylko z perspektyw historycznej, socjologicznej i kulturoznawczej. Rebelianckie orędzia, sztubacki humor, dosadne satyryczne teksty i anarchistyczne brzmienia – zupełnie oddolna inicjatywa, którą Greil Marcus określił mianem „teatru demokracji absurdalnej”[6] – pomogły wprowadzić nowe pojęcia do leksykonu szeroko pojętej popkultury, jednak niekoniecznie przełożyły się na trwałą atrakcyjność muzyki. Inaczej rzecz ujmując, The Fugs stanowią dość rzadki przypadek formacji, której historia i oddziaływanie na kolejne pokolenia artystów są znacznie ciekawsze niż jej dorobek (a przynajmniej jego juwenilne przejawy). Trudno obecnie słuchać Amerykanów dla walorów estetycznych, jeszcze trudniej jednak wyobrazić sobie bez nich świat muzyki niezależnej lat 60. i następnych dekad.

Jodłujący Socjaliści

Ed Sanders (rocznik 1939) przybył do Nowego Jorku z Missouri pod koniec lat 50., żeby studiować grekę i łacinę na tamtejszym uniwersytecie. Jak sam później wspominał, rychło został wciągnięty w „kulturę pokolenia beatników, którą można było odnaleźć w księgarniach w Greenwich Village, w trakcie wieczorów poetyckich w kafejkach przy MacDougal Street, w nowojorskiej sztuce i jazzie, a także w środowisku palaczy marihuany i przedstawicieli kontrkultury, która właśnie się rodziła”[7]. W 1962 roku założył „Fuck You / A Magazine of the Arts” – podziemne czasopismo publikujące teksty Williama S. Burroughsa, Normana Mailera, Antonina Artauda i innych awangardowych literatów, dedykowane zaś „pacyfizmowi, powszechnemu rozbrojeniu, obronie narodowej poprzez pokojowy opór, […] oraz sabotażystom i abordażystom okrętów podwodnych” (rok wcześniej Sanders został aresztowany za próbę wtargnięcia na pokład atomowej łodzi podwodnej USS „Ethan Allen”).

Po ukończeniu studiów w 1964 roku Sanders otworzył Peace Eye Bookstore – księgarnię przy 383 East Tenth Street, która stała się inkubatorem kultury alternatywnej, areną debat i miejscem spotkań takich osobistości, jak Burroughs, Allen Ginsberg, Abbie Hoffman oraz Andy Warhol. Jednym ze stałych bywalców Peace Eye był też mieszkający po sąsiedzku Naphtali „Tuli” Kupferberg (rocznik 1923), postać legendarna wśród nowojorskich outsiderów: niedoszły lekarz, socjolog bez dyplomu, poeta, pamflecista oraz rysownik z tradycyjnej żydowskiej rodziny (w domu mówiło się w jidysz), który już jako nastolatek zapisał się do studenckiego zrzeszenia Frontu Komunistycznego, a później został uwieczniony w poemacie „Skowyt” Ginsberga. „Byłem bardzo upolityczniony. Zajmowałem się polityką od trzynastego roku życia, co oddawało też pewien rys społeczny. Już wtedy byłem anarchistą” – opowiadał Kupferberg, który od razu znalazł wspólny język z Sandersem.

Przyjaciele karmili się twórczością beatników, pismami Arystotelesa, mistyką Williama Blake’a, farsami Alfreda Jarry’ego, starożytnym teatrem greckim, spuścizną dadaistyczną oraz muzyką: rock’n’rollem (The Beatles, The Rolling Stones, Bo Diddley, Elvis Presley, Chuck Berry, Bill Haley), folkiem (Bob Dylan, Joan Baez, Phil Ochs, Pete Seeger), jazzem (Sonny Rollins, Charlie Parker), country (Roy Acuff), bluesem (Jay McShann), awangardą (John Cage) i ludowymi pieśniami wywodzącymi się z ruchu na rzecz praw obywatelskich („Down by the Riverside”, „We Shall Overcome” i tym podobne). Pod koniec 1964 roku Sanders wpadł na pomysł zawiązania własnego zespołu. „Ogłosiłem, że ułożymy muzykę do wierszy. Tuli był całkowicie za [tym pomysłem]”[8] – rekapitulował księgarz. Do składu naprędce dokooptowano również wokalistę Kendella Kardta, perkusistę Kena Weavera oraz dwóch muzyków The Holy Modal Rounders, gitarzystę Steve’a Webera i skrzypka Petera Stampfela.

Weber i Stampfel nie mieli wprawdzie formalnego wykształcenia muzycznego, ale jako członkowie uznanej formacji wnieśli do początkującej grupy nieco zawodowstwa. „[Steve i Peter] nauczyli nas kilku rzeczy dotyczących śpiewania, na przykład: »Będziecie się denerwować, więc śpiewajcie swą piosenkę w niższej tonacji, ponieważ wasz głos się załamie i wtedy będzie w odpowiedniej tonacji” – chwalił kolegów Weaver. Kupferberg podkreślał, że największe wsparcie okazywał wówczas Stampfel, bo „sprawiał, że czuliśmy się jak muzycy i zespół” (po latach skrzypek umniejszał swój wkład: „Wtedy nie miałem jeszcze ochoty podsuwać żadnych wskazówek, funkcjonowałem w trybie pomocowym i bardzo mi to odpowiadało”[9]). Sanders zasugerował nazwy The Freaks (Dziwolągi) i The Yodeling Socialists (Jodłujący Socjaliści), lecz ostatecznie sekstet wybrał zaproponowany przez Kupferberga eufemizm pochodzący z powieści „Nadzy i martwi” Mailera, oznaczający „fuck”: The Fugs.

Euforyczne pojękiwania

„Dyskutowaliśmy nad tym, czy powinniśmy tworzyć autorski materiał, jako że nikt z nas nigdy tego wcześniej nie robił, czy też spożytkować utwory innych ludzi i zwyczajnie bawić się słowami. W końcu postanowiliśmy pisać własne piosenki” – relacjonował Weaver. W podjęciu decyzji pomogła niesłychana płodność Sandersa i Kupferberga, którzy w krótkim czasie napisali około pięćdziesięciu lub sześćdziesięciu utworów. Były to proste, zazwyczaj trzyakordowe kawałki o luźnej strukturze i improwizowanym stylu (Sanders: „To nie był ani folk, ani rock, istnieliśmy gdzieś pomiędzy”). Ich dopełnienie stanowiły pełne wulgaryzmów, łamiące rozmaite tabu teksty o seksie, wojnie, polityce i narkotykach (Kupferberg: „Wpierw byłem zszokowany językiem Eda, ale szybko pojąłem szczerość i świeżość jego wizji”). W ten sposób powstawało to, co Sanders nazwał „rytuałami wykrzykiwanej poezji, euforycznych wielogłosowych pojękiwań i testosteronowych zaśpiewów erotycznych”.

The Fugs dopracowywali swoje spontaniczne brzmienie w Peace Eye Bookstore – tam też, w lutym 1965 roku, zadebiutowali na żywo (inne źródło wskazuje na Folklore Center, popularną placówkę muzyczną i książkową specjalizująca się w folku). Kolejne występy odbywały się w małych salach koncertowych i jeszcze mniejszych galeriach sztuki na terenie Lower East Side, ale to wystarczyło, aby wieść o nowym, ekscytującym zespole rozniosła się po całym mieście. „Każda rzecz prowadziła do następnej i nagle te miejsca zaczęły się zapełniać. Ludzie ustawiali się w kolejkach na zewnątrz” – opisywał Sanders. Po odejściu Kardta grupa dostała rezydencję w Players Theater, gdzie w trakcie osiemnastu miesięcy wystąpiła blisko siedemset razy, a na widowni pojawiali się Kim Novak, Peter O’Toole, Philip Roth i Warhol, który chciał zaprosić The Fugs do udziału w cyklu multimedialnych przedstawień „Exploding Plastic Inevitable”, zanim zaangażował w swój projekt The Velvet Underground.

Zespół znalazł się również na radarze Harry’ego Everetta Smitha – etnomuzykologa, badacza kultur rdzennych Amerykanów, eksperymentalnego filmowca i malarza oraz autora kompilacji „Anthology of American Folk Music” (1952), która stała się biblią muzyki źródeł. Smith przekonał włodarzy wytwórni Folkways Records do wydania pierwszego albumu The Fugs i podjął się jego produkcji razem z Sandersem. Pierwsza sesja nagraniowa rozegrała się jednego kwietniowego dnia 1965 roku w Cue Recording Studios. W ciągu trzech godzin Sanders, Kupferberg, Weaver, Weber i Stampfel zarejestrowali dwadzieścia cztery utwory na tanim magnetofonie szpulowym Wollensak. „[Harry] wypowiedział trzy słowa: »Po prostu grajcie«. Więc stanęliśmy przy mikrofonach i zagraliśmy bez przerwy wszystkie piosenki dwa razy” – mówił Sanders. Kupferberg zapamiętał, że „pewnego razu Smithowi nie spodobało się to, co robił inżynier dźwięku, i cisnął butelką whisky o ścianę”[10].

Druga sesja dokonała się we wrześniu i zaowocowała dziewięcioma utworami, ale już bez udziału Stampfela, którego miejsce zajęli basista John Anderson i gitarzysta Vinny Leary. Po ukończeniu pracy Sanders odsłuchiwał taśmy z obu posiedzeń, „typując sekwencję piosenek, a następnie wraz z Harrym Smithem zmontowaliśmy płytę”. Łącznie wyłoniono dziesięć utworów: „Slum Goddess” (o nowojorskiej artystce Suze Rotolo), „Ah! Sunflower, Weary of Time” i „How Sweet I Roamed from Field to Field” (do poezji Blake’a), „Supergirl” (z pierwszym intencjonalnym użyciem słowa „fuck” na płycie wydanej w USA), „Swinburne Stomp” (na podstawie dramatu „Atalanta w Kalidonie” A.C. Swinburne’a), „I Couldn’t Get High” (o bezskutecznych próbach narkotyzowania się), „Seize The Day” (z odniesieniami do Horacego), „My Baby Done Left Me” (z jodłowaniem), „Boobs a Lot” (pean na cześć piersi) i „Nothing” (parafraza tradycyjnej żydowskiej ballady „Bulbes”[11]).

Największe plugastwo

Album pod tytułem „The Village Fugs Sing Ballads of Contemporary Protest, Point of Views, and General Dissatisfaction” ukazał się późną jesienią lub wczesną zimą 1965 roku nakładem oficyny Broadside, filii Folkways Records. Na obwolucie wykorzystano fotografię autorstwa Dave’a Gahra, wykonaną na pustym placu opodal księgarni Peace Eye, z kolei na dołączoną do winylowego krążka rozkładówkę trafiły inspiracje (zwane tu „sugestiami”) stojące za treścią piosenek: „gazety, książki, pozycje seksualne, sztuki piękne, literatura, odmiany jarania, pisarze, malarze, politycy”. W połowie 1966 roku płytę opublikowano ponownie – tym razem w barwach oficyny ESP-Disk, ze zmienioną okładką i pod tytułem „The Fugs First Album”. Ta edycja zajęła 142. miejsce na liście bestsellerów „Billboardu” i 81. lokatę w zestawieniu „Cash Boxa”. Recenzent magazynu „Record Mirror” pisał, że fonograficzny debiut The Fugs „daje dobry obraz kierunku, w jakim zmierza muzyka pop”[12].

Sukces albumu umocnił pozycję zespołu w kręgach kontrkulturowej pepiniery. The Fugs realizowali kolejne płyty – „The Fugs” (1966), „Virgin Fugs” (1967), „Tenderness Junction” i „It Crawled Into My Hand, Honest” (obydwie z 1968) oraz odrzuconą przez wytwórnię Atlantic i nigdy niewydaną „The Fugs Eat It” – i poświęcali się działalności antywojennej oraz antyrządowej, podsycanej przez zbierającą coraz bardziej krwawe żniwo wojnę w Wietnamie. Grali na licznych wiecach, uczelniach i protestach w Stanach Zjednoczonych, a w 1967 roku uczestniczyli w… egzorcyzmowaniu budynku Pentagonu. Rok później, podczas europejskiej trasy koncertowej, muzycy bez powodzenia usiłowali przedostać się na terytorium Czechosłowacji, żeby wyrazić sprzeciw wobec inwazji państw Układu Warszawskiego[13]. „Byliśmy czymś w rodzaju lewicowego USO[14]. Zrobiliśmy więcej dobroczynnych koncertów niż jakikolwiek inny znany mi zespół” – przyznawał wiele lat później Kupferberg.

Kontestacyjny aktywizm formacji przyciągnął uwagę amerykańskich władz. W 1966 roku policja przeprowadziła nalot na księgarnię Sandersa, a on sam otrzymywał pogróżki. Trzy lata później FBI wszczęło dochodzenie w sprawie The Fugs i innych grup podejrzewanych o obsceniczność (także The Doors). Pewien anonimowy donosiciel wysłał do Federalnego Biura Śledczego płyty Sandersa i spółki oraz list, w którym zwracał uwagę na „największe plugastwo, jakie może sobie wyobrazić ludzki umysł”, nawołując do zakazu rozpowszechniania takich nagrań. Edgar J. Hoover, ówczesny dyrektor FBI, potraktował sprawę poważnie, lecz zastępca prokuratora okręgowego w Południowym Dystrykcie Nowego Jorku uznał, że muzyka zespołu nie jest wystarczającym powodem do otwarcia postępowania karnego. „The Fugs nie są obsceniczni. Gdybyśmy tacy byli, odrywalibyśmy główki kociętom albo bombardowali Wietnamczyków. To jest obsceniczne”[15] – deklarowali muzycy.

Sanders rozwiązał The Fugs po wydaniu płyty „The Belle of Avenue A” (1969). Był rozczarowany upadkiem ideałów dzieci-kwiatów i ich hedonizmem (utyskiwał, że „zapalczywość wymagana do wprowadzania zmian społecznych była nieobecna w Strefie Zabawy”[16]), zabójstwami politycznymi oraz przeciągającym się amerykańsko-wietnamskim konfliktem zbrojnym. Razem z Kupferbergiem reaktywował grupę dopiero w połowie lat 80., zapraszając do niej Stevena Taylora (gitara, wokal), Scotta Petito (bas, klawisze) i Coby’ego Batty’ego (perkusja, wokal). The Fugs nadal funkcjonują, koncertując i nagrywając albumy (jak dotąd ostatni z nich, „Dancing in the Universe”, wydano trzy lata temu); nie powstrzymała ich nawet śmierć Kupferberga w 2010 roku. Niezależnie od dalszych ruchów zespołu, jego pozycja w annałach kultury już okrzepła, „The Village Fugs…” należy zaś do ścisłego kanonu „amerykańskiej klasyki” – jak słusznie ujęła to redakcja portalu PopMatters.


Przypisy:
[1]     Zob. B. Miles, „Multi-Purpose Beatles Music”, „International Times”, 29 listopada 1968, s. 10.
[2]     Zob. I. Meldrum, D.N. Pepperell, J. Brown, „The Zappa Interview”, „Go-Set”, lipiec 1974.
[3]     Zob. F. Zappa, „Frank Zappa on Freedom”, „Hit Parader” Vol. 26 No. 40, październik 1967, s. 6.
[4]     Zob. D. Bowie, „Confessions of a Vinyl Junkie”, „Vanity Fair”, listopad 2003, s. 306.
[5]     R. Christgau, „Teach Yourself Fugging”, „The Village Voice”, 26 lutego 2002 (tłum. własne).
[6]     G. Marcus, „The History of Rock ’n’ Roll in Ten Songs”, Yale 2010, s. 90 (tłum. własne).
[7]     K. McLeod, „The Downtown Pop Underground: New York City and the Literary Punks, Renegade Artists, DIY Filmmakers, Mad Playwrights, and Rock ’n’ Roll Glitter Queens Who Revolutionized Culture”, New York City 2018 (tłum. własne).
[8]     E. Sanders, „Fug You: An Informal History of the Peace Eye Bookstore, the Fuck You Press, The Fugs, and Counterculture in the Lower East Side”, Philadelphia 2011, s. 201 (tłum. własne).
[9]     J. Weiss, „Always in Trouble: An Oral History of ESP-Disk, the Most Outrageous Record Label in America”, Middletown 2012, s. 187 (tłum. własne).
[10]   J. Strausbaugh, „The Old Fug”, „New York Press” Volume 13 Issue 38, 20 września 2000 (tłum. własne).
[11]   Zob. K. Goldsmith, „Duchamp Is My Lawyer: The Polemics, Pragmatics and Poetics of UbuWeb”, New York 2010, s. 246.
[12]   Autor nieznany, „Reviews”, „Record Mirror”, 13 września 1969, s. 8 (tłum. własne).
[13]   Zob. H. George-Warren, P. Romanowski, J. Pareles (red.), „The Rolling Stone Encyclopedia of Rock & Roll”, New York 2001, s. 359.
[14]   United Service Organizations to założona w 1941 roku amerykańska organizacja pozarządowa, która zapewnia rozrywkę przedstawicielom sił zbrojnych USA i ich rodzinom na terenie kraju oraz w zagranicznych bazach wojskowych: koncerty muzyczne, recitale aktorskie, popisy komików itp. Pod egidą USO występowały największe gwiazdy amerykańskiego kina i estrady, w tym Marilyn Monroe, Bob Hope, Rita Hayworth, John Wayne, Judy Garland, Steve Martin, Nancy Sinatra, Bruce Willis, Jessica Simpson i Robin Williams (przyp. aut.).
[15]   T. Robbins, „The Fug Thing”, „Helix” Vol. 3 No. 1, 15 lutego 1968, s. 2 (tłum. własne).
[16]   L. MacAdams, „A Poet’s Song of the ’60s”, „Los Angeles Times Book Review”, 4 lipca 2004, s. R6 (tłum. własne).