Nr 20/2023 Na teraz

Długie pożegnania

Remigiusz Różański
Komiks

Trudno stwierdzić, czego rzeczywiście bał się Piotruś Pan – dorosłości czy może tego, co następuje po niej? Głęboko skrywane lęki, jakie w kulturze reprezentuje postać „wiecznego chłopca”, nader dobrze opisują współczesną wrażliwość. Wszak walutą doby neoliberalnego kapitalizmu jest młodość, a największym jej tabu starość: nieproduktywna, niefotogeniczna, niechciana, a co gorsza – nieuchronna. W ageistowsko nacechowanej rzeczywistości Paco Roca jest jak komiksowy deinfluencer. Hiszpański rysownik w opublikowanych nakładem Kultury Gniewu „Zmarszczkach” występuje przeciw powszechnemu dyskomfortowi, normalizuje starość i z czułością się jej przygląda.

Siedemdziesięciodwuletni Emilio był niegdyś wprawnym bankierem. Dziś rachunki sprawiają mu trudność nie mniejszą niż samodzielne funkcjonowanie. Mężczyzna stracił rachubę lat, a jego przeszłość ustawicznie miesza się z teraźniejszością. Umysł płata mu figle, pamięć zawodzi. Wskutek pogarszającego się stanu zdrowia trafia do domu spokojnej starości, gdzie poznaje bystrego i niepoprawnego kanciarza Miguela. Cyniczny staruszek wprowadza Emilio w realia ośrodka, w którym dni mijają niespiesznie, spędzane na drzemkach, oglądaniu programów przyrodniczych i sporadycznej grze w bingo. Pomiędzy mężczyznami szybko nawiązuje się nić porozumienia, jednak podupadające w zastraszającym tempie zdrowie wystawi ich przyjaźń na próbę.

Życie w obliczu choroby Alzheimera Miguel ironicznie – lecz z właściwym tej perspektywie dramatyzmem – określa „długim pożegnaniem”. Nieuleczalne i postępujące schorzenie kładzie się cieniem na codzienności Emilio, w której zaczyna dominować niepokój. Banalne czynności: ubieranie się, jedzenie czy niezobowiązująca pogawędka – stają się koszmarem udobitniającym słabość bohatera. Roca pozwala lękom seniora wybrzmieć. Drobiazgowo odtwarza dojmującą obawę przed utratą sprawczości oraz przerażającą bierność, z jaką siedemdziesięciodwulatek zmuszony jest przyglądać się przeciekającemu mu przez palce życiu. W opisie zagubienia Emilio ważniejsze niż słowa są ilustracje. Hiszpański rysownik mądrze korzysta z dobrodziejstw rysunkowej formy. Warstwa graficzna odzwierciedla załamującą się perspektywę chorego – twarze bohaterów w jednej chwili tracą kontur, stają się obce, tło natomiast okazuje się miejscem nierównej walki wspomnień z chwilą obecną.

Komiks uhonorowany w 2008 roku hiszpańską Krajową Nagrodą Komiksową wytyczył kierunek artystycznych poszukiwań Roki. „Zmarszczki” są pierwszym etapem podróży przez meandry pamięci, kontynuowanej później w (wydanych w Polsce wcześniej) „Kolejach losu”, „Domu” i „Powrocie do Edenu”. Poza „Domem” wszystkie tytuły mają początek w rzeczywistości pozakomiksowej. Autor czerpie garściami z życiorysów swoich bliskich, wspomnień sąsiadów, opowieści przyjaciół oraz doświadczeń mieszkańców domów spokojnej starości. Na ich podstawie kreśli intymny i szczery portret starości. Laureat nagrody Goi nieustannie stawia swoich bohaterów naprzeciw wspomnień, zmuszając ich do refleksji nad dotychczasowym życiem, przemijaniem, utratą. W wypadku Emilio sytuacja jest o tyle szczególna, że jego świadomość jest na skraju zawału, a każdorazowe spojrzenie w przeszłość powoduje konfuzję.

Przemijanie jest lejtmotywem twórczości nagrodzonego Nagrodą Eisnera twórcy. O ile jednak elegijny „Dom” i „Powrót do Edenu” skupiają się na konfrontacji z utratą bliskich, o tyle „Zmarszczki” opowiadają o chwili porażającego zderzenia z własną śmiertelnością i perspektywą ostateczną. Dla Emilio diagnoza choroby Alzheimera jest w istocie wyrokiem śmierci. Komiks hiszpańskiego rysownika to wnikliwe studium życia w bliskiej perspektywie kresu. Roca, niczym Elisabeth Kübler-Ross w „Rozmowach o śmierci i umieraniu”, przeprowadza bohatera przez wszystkie psychologiczne etapy radzenia sobie ze śmiercią – wyparcie, gniew, depresję, akceptację i negocjację. Temu ostatniemu Hiszpan poświęca najwięcej miejsca. Przyglądanie się desperackim próbom cofnięcia czasu przez Emilio budzi w czytelniku przygnębienie. Ostatecznie metki na ubraniach, ściągi na dłoni i suflerskie podpowiedzi Miguela nie są w stanie pomóc schorowanemu mężczyźnie, kiedy sensy stają się ruchome, a rzeczywistość traci wyraz.

Roca równie chętnie, jak przemijaniu, przygląda się rodzinie. „Zmarszczki” otwiera scena sprzeczki niegdysiejszego bankiera z synem. Na przestrzeni kilku kadrów hiszpański rysownik doprowadza do erupcji rodzinnej frustracji, podczas której podjęta zostaje decyzja o umieszczeniu Emilio w domu seniora. Terminalne schorzenie nie tylko wyniszcza organizm mężczyzny, lecz także drąży rodzinne więzi. Laureat Nagrody Eisnera demontuje mit rodziny, udobitniając małostkowość, wygodnictwo i egoizm jej członków. „Rodzina wykorzystuje nas do załatwiania spraw i odbierania wnuków ze szkoły, a kiedy przestajemy się do tego nadawać, zostawiają nas tutaj i zapominają” – stwierdza z przekąsem Miguel. Słowa sardonicznego staruszka trafnie opisują realia mieszkańców ośrodka, widujących swoje dzieci i wnuczęta wyłącznie od święta. Roca podważa świętość rodziny, drwi z wyrodnego potomstwa, jednak trudno posądzić go o mizantropię. Wszak „Zmarszczki” obfitują w pokrzepiającą wiarę w przyjaźń i dozgonną miłość. Co więcej, to właśnie one są źródłem siły pozwalającej seniorom (i nie tylko) przezwyciężyć własne słabości.

Hiszpański komiksiarz udobitnia bolączki starości, opisując w sposób eksplicytny przerażającą degradację ciała i umysłu. Mimo to „Zmarszczki” nie są zawieszone w atmosferze egzystencjalnego bezsensu. Przygody mieszkańców domu spokojnej starości pełne są afirmacji życia. Ulotność chwili budzi w bohaterach – równie często jak lęk – chęć zatracenia się w codzienności. To dlatego rezolutna Antonia z wypiekami na twarzy wygląda kolejnych seniorskich aktywności: treningu funkcjonalnego, wieczorów gier oraz dancingów z two-stepem. Kobieta głodna jest nowych, ekscytujących doświadczeń. Nie inaczej jest z troskliwą Dolores, doceniającą każdą sekundę spędzoną u boku umęczonego demencją Modesto. Ostatecznie nawet skostniały Miguel dostrzega w seniorskim życiu wyjątkową okazję do zatrzymania się i zawiązania przyjaźni, których w pędzie młodzieńczego życia nie potrafił podtrzymać. Kontemplacja ulotności chwili jest dla Roki okazją do oddania się tym małym przyjemnościom, urastającym w oczach bohaterów do rangi szczególnych przeżyć.

„Zmarszczki”, pomimo wanitatywnego charakteru, nie są całkowicie pozbawione humoru. Roca podchodzi do swoich bohaterów z dystansem i nieraz żartuje z ich geriatrycznych manieryzmów. To właśnie dzięki dowcipowi autor sprawnie wymyka się pułapce wiekizmu. Traktuje seniorów z szacunkiem, równocześnie nie sprowadza ich do roli męczenników czy ofiar (unika także, co niełatwe, senioralnych stereotypów). Komiczne sytuacje wybrzmiewają udanie dzięki kapitalnym rysunkom. W „Zmarszczkach” Hiszpan rezygnuje z kwazirealizmu na rzecz kreskówkowej stylizacji. Ekspresyjna kreska doskonale sprawdza się w urokliwych gagach, w których fizyczność i bujna mimika grają pierwsze skrzypce. Mniej tu eksperymentów kompozycyjnych kojarzonych z „Powrotem do Edenu”, więcej natomiast ciekawych projektów postaci.

Nie bez przyczyny Paco Roca jest jednym z najpoczytniejszych hiszpańskich twórców komiksów. „Zmarszczkami” udowadnia, że jak nikt potrafi kreślić pełne niewyrachowanych emocji, kameralne dramaty. Koncentrując się na afektywnej płaszczyźnie opowiadanej historii, wnikliwie studiuje pragnienia i lęki swoich bohaterów. Mimo to – a może dzięki temu – lektura „Zmarszczek” nie wprawia w grobowy nastrój. Wręcz przeciwnie, wizja Roki jest wyjątkowo pogodna – nie jest to nowum w popkulturze, przywodzi na myśl przynajmniej kilka tytułów filmów i seriali podobnie balansujących ten temat. Ale powtórzenie nie jest w tym przypadku wadą – przeciwnie, tę prawdę należy powtarzać. Wszak starość rzeczywiście może być spokojna. Wystarczy ją zaakceptować.

 

Paco Roca, „Zmarszczki”
tłumaczenie: Tomasz Pindel
Kultura Gniewu
Warszawa 2023