Nr 13/2026 Na teraz

Ślady przyrody

Bartosz Czyżyk
Sztuka Recenzja

W Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku w maju zostały otwarte jednocześnie dwie wystawy: „Kraina obfitości” Anny Hulačovej oraz „Okolica tego momentu” Gizeli Mickiewicz. Można byłoby je opisać jako kolejne realizacje artystyczne poświęcone naturze, jednak stanowiłoby to duże uproszczenie. Znacznie ciekawsze wydaje się przyjrzenie temu, w jaki sposób obie artystki odnoszą się do krajobrazu i przyrody, traktując je jako materiał pracy rzeźbiarskiej.

Zestawienie ze sobą obu ekspozycji nie jest przypadkowe – i nie chodzi wyłącznie o fakt, że funkcjonują równolegle w ramach jednej instytucji. W tym przypadku istotniejsze staje się pytanie, które pojawia się w trakcie spaceru pomiędzy dwiema wystawami przez oroński park: w jaki sposób człowiek istnieje w świecie, który nie jest wyłącznie jego światem? Obie artystki zdają się udzielać odpowiedzi, które – choć wypowiadane w daleko odmienny sposób – wychodzą z punktu wspólnego, jakim jest szeroko praktykowane i rozumiane pojęcie śladu.

Tytuł wystawy Anny Hulačovej staje się jednocześnie podpowiedzią do jej przewodniego tematu. „Kraina obfitości” to tytuł jednej z baśni braci Grimm – jej treść przestrzega przed społeczeństwem, które zatraciło swoje człowieczeństwo w pogoni za lenistwem i nieustanną konsumpcją. Z jednej strony przedstawia marzenie o świecie bez pracy i niedostatku, z drugiej wyśmiewa lenistwo, chciwość i pragnienie życia bez żadnego wysiłku. Hulačová odwraca sens baśniowej krainy, pokazując nie dostatek, lecz jego ekologiczne konsekwencje. Artystka wychodzi od problemu zanikającej bioróżnorodności, szczególnie w rolniczym krajobrazie Europy Środkowo-Wschodniej. Motywy obecne w pracach artystycznych odwołują się do gatunków stopniowo wypieranych przez monokultury i intensyfikację produkcji. Odsłaniają skalę przemian, które w codziennym doświadczeniu nie są widoczne. Poprzez prace pokazywane w Galerii Oranżeria twórczyni ujawnia system produkcji działający jako wyregulowany mechanizm, w którym wydajność, kontrola i strata pozostają w stałym napięciu.

Hulačová jest określana jako jedna z najciekawszych czeskich rzeźbiarek młodego pokolenia (urodzonych po 1980 r.). Jej najnowsza ekspozycja, będąca pierwszą solową wystawą w CRP, stanowi kontynuację jej wieloletniej praktyki artystycznej i sposobu myślenia o rzeźbie. Co to oznacza? Przede wszystkim zainteresowanie przemianami krajobrazu wywołanymi przez człowieka, nowymi technologiami i zagrożeniami dla świata naturalnego.

Wystawa w Orońsku wydaje się też kolejnym etapem myślenia Hulačovej, obecnego chociażby w jej wcześniejszej ekspozycji „Alienbees, save us, please!” w Galerii Arsenał w Białymstoku. Artystka porusza się w obrębie tych samych napięć – uprzemysłowienie rolnictwa, zanik bioróżnorodności i relacji człowieka z nie-ludzkim środowiskiem – choć tutaj rozwija je w nowej formie i z pomocą niestosowanych wcześniej metod. Co ciekawe, wystawa sprawia wrażenie raczej budowania własnego modelu natury aniżeli rejestrowania jej. Rzeźbiarka łączy ze sobą futurystyczne wyobrażenia maszyn rolniczych ze znaną już od wieków ikonografią. Wszystko to uchwycone zostaje w betonowych, wysokich formach.

Ekspozycja tworzy własną narrację, a prace wchodzą ze sobą w interesujący dialog. Już pierwsza postać, z którą zetknie się osoba odwiedzająca wystawę, „Mężczyzna z kosą spalinową”, staje się idealnym wstępem do rozważań artystki. Postawny kosiarz w robotniczym stroju umiejscowiony jest w gąszczu traw i zbóż. Zamiast twarzy widzimy jednak pustą wnękę. Element ten nabiera sensu, gdy zagłębimy się w wystawę. W zachodnim skrzydle galerii widzimy bowiem kolejne przykłady – ciała postaci w pracach „Chłopiec z owieczką” i „Owieczka” również wyrastają z głębi szarego betonu, jednak w ich otworach pojawiają się plastry miodu, które dają wrażenie idealnego dopasowania. Wynika to z samego procesu twórczego: artystka umieszcza swoje dzieła w specjalnych ulach hodowanych przez nią pszczół. Współpraca z nie-ludzkimi twórcami polega tutaj na tworzeniu przez nie struktur w przygotowanych przez ludzką rzeźbiarkę wgłębieniach.

Podczas przyglądania się tym organicznym elementom może pojawić się pytanie o etyczną stronę zastosowania plastrów wytworzonych przez pszczoły. Czy podobny efekt byłby możliwy do osiągnięcia bez pracy żywych stworzeń? Czy nie jest to de facto wykorzystywanie pracy innego gatunku? Jednocześnie zaś trudno uciec od wrażenia, że na tle jednolitego betonu to właśnie plastry dominują w tych dziełach – nawet pomimo niewielkiej skali wobec całości. Wypełnione nimi wnęki można zinterpretować jako obraz zemsty owadów na oprawcy. Plastry infekują wnętrza innych stworzeń.

Wszystkie postaci ludzkie na wystawie pozostają natomiast anonimowe. Jest to powracający motyw w twórczości artystki. Tym, co natomiast ulega zmianie, jest użyty przez nią materiał wypełniający. Kurator wystawy, Stanisław Małecki, w katalogu towarzyszącym ekspozycji zaproponował odczytanie tego ruchu jako „symbolicznej, wypełniającej postaci duszy lub niewidzialnej sieci powiązań łączonych ludzi z innymi gatunkami, zwłaszcza, że obydwie figury konotują pozytywne cechy poświęcenia i opieki” (s. 13). Uruchamia to alternatywną drogę myślenia o symbolice użycia plastrów. Ciało ludzkie pod twardą skorupą ujawnia delikatny i kruchy środek. Mówi to wprost o bezpośrednim połączeniu gatunku ludzkiego z pozostałymi istotami żywymi.

Podczas wernisażu dało się słyszeć komentarze o lekkości prac pokazywanych na wystawie. Sam odebrałem je zupełnie inaczej. Szare formy, rozmieszczone na ścianach i posadzce, wykonane z kompozytu imitującego beton, sprawiały wrażenie bardzo ciężkich oraz masywnych. Nie postrzegam tego jednak jako słabości tych prac. Przeciwnie – ciężar ten wydaje się współgrać z tematyką wystawy. Motyw zboża, który kojarzony jest zazwyczaj z lekkością i obfitością, zostaje tu obciążony materią znaczeń związanych z eksploatacją środowiska, produkcją i odpowiedzialnością, przez co przestaje być czymś łatwym do uniesienia.

Istotną rolę odgrywa również kolor przewodni wystawy. Gliniasto-ceglany odcień powraca w obu skrzydłach Oranżerii i jest dostrzegalny już przez duże, szklane okna budynku. To właśnie on w dużej mierze spaja wizualnie całą ekspozycję, nadając jej jednolity charakter. Interesujące pozostaje napięcie między tematem zrealizowanej wyłącznie w tym kolorze pracy „Łąka” a jej warstwą formalną. Stonowana kolorystyka sprzyja wtopieniu poszczególnych elementów w całość kompozycji, jednocześnie jednak osłabia dramatyzm przedstawionej sytuacji. W przypadku realizacji poświęconej ptakom ukrywającym się wśród zbóż rzeźby Hulačovej przywodzą na myśl tandetne ogrodowe ozdoby, mimo że znaczenia tej realizacji kierują uwagę ku problemowi zanikania siedlisk i poszukiwania schronienia przez gatunki wypierane z krajobrazu.

Anna Hulacova, Kraina obfitości | fot. HaWa, materiały prasowe Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku

Zupełnie inne spojrzenie na krajobraz i otaczającą CRP przyrodę proponuje Gizela Mickiewicz w wystawie „Okolica tego momentu”. Choć prezentowana w tym samym okresie, co „Kraina obfitości”, sprawia wrażenie zwrotu w przeciwnym kierunku. O ile Hulačová buduje własne narracje wokół natury, Mickiewicz skupia się na jej bezpośredniej obecności. Zamiast tworzyć własną interpretację, przenosi widoki parku do galerii jako materialne ślady konkretnego miejsca.

„Okolica tego momentu” jest pierwszą indywidualną wystawą Mickiewicz w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Jeszcze przed przyjazdem na wernisaż powracało do mnie pytanie: dlaczego doszło do niej dopiero teraz? Biorąc pod uwagę znaczenie artystki dla współczesnej polskiej rzeźby, wydaje się to późnym debiutem w tej instytucji. Prezentowane prace powstały specjalnie z myślą o wystawie i były rozwijane przez kilka miesięcy, podczas kolejnych wizyt studyjnych w Orońsku. Zainteresowania artystki od lat koncentrują się wokół relacji człowieka z naturą oraz sposobów, w jakie krajobraz zapisuje ślady obecności ludzi i procesów zachodzących poza ich kontrolą.

Punktem wyjścia do pracy nad wystawą stała się sama okolica CRP, a dokładnie park, w którego sercu znajduje się instytucja. Wspomniany okres kilkumiesięcznej pracy in situ okazał się procesem badań nad upływającym czasu i związanymi z nim przemianami – nierzadko niedostrzegalnymi – zachodzącymi w otaczającej nas przyrodzie. Nie jest to praktyka nieznana tej artystce – kojarzyć się może z jej wystawą „View Points” w sztokholmskiej Galerii Coulisse. Tam w cyklu rzeźbiarskim przyglądała się procesom scalania krajobrazów, traktując otoczenie fizyczne jako elementy ludzkiego życia. Formy prac pozostają u artystki obciążone czasem i przestrzenią, rzeźby opierają się na bezpośrednim kontakcie z danym miejscem. Tak w Sztokholmie, jak i w Orońsku twórczyni dokonywała translacji materialnych elementów przyrodniczego krajobrazu na formy rzeźbiarskie poprzez odlewy zachowujące powierzchnię danego miejsca, które później były poddawane autorskiej obróbce. Mickiewicz spędziła dużo czasu na eksploracji sporego terenu parku wokół CRP. Możliwość rozłożenia pracy w czasie pozwoliła nie tylko na zaznajomienie się z nim i nauczenie konkretnych ścieżek, ale też na obserwowanie przemian zachodzących w przyrodzie.

Rzeźby artystki odbieram jako odciski miejsc, a wręcz elementy wycięte z krajobrazu. Oprócz wykorzystania materiału pobranego bezpośrednio z konkretnych fragmentów parku Mickiewicz z dużą precyzją odtwarza faktury, odcienie oraz detale takie jak porosty, które zdają się „naturalnie infekować” rzeźbiarskie formy w sposób przypominający procesy zachodzące na korze drzew.

Ekspozycję zaprezentowano w przestrzeni Galerii Wozownia, której gładkie ściany tworzą neutralne tło dla prezentowanych prac. Istotnym elementem odbioru okazuje się jednak wejście do galerii: duże, dwuskrzydłowe drzwi ujawniają po otwarciu niemal całą wystawę w jednym spojrzeniu, silnie kadrując pierwsze doświadczenie. Nie jest to duże wnętrze, ale wystarczająco rozległe, żeby umożliwić czytelne rozmieszczenie dzieł. Jak wyjaśnia kuratorka wystawy, Aleksandra Pietrzak, układ ekspozycji został zaprojektowany tak, aby osoby zwiedzające mogły poruszać się pomiędzy pracami umieszczonymi na czarnych, metalowych prętach w sposób porównywalny do spaceru wśród drzew w parku.

Interesujące wydaje się również pytanie o przyszłość rzeźb z tej wystawy. Wydają się one silnie związane z Orońskiem – miejscem, w którym powstały, z którego zostały wręcz wyjęte. W ramach ekspozycji organizowane są spacery, podczas których można zobaczyć konkretne miejsca w parku, stanowiące punkt wyjścia dla późniejszych śladów odtwarzanych przez artystkę. Pojawia się więc kwestia dalszego ich funkcjonowania: co stanie się z pracami, gdy zostaną przeniesione poza kontekst miejsca, które je ukształtowało, być może do bardziej neutralnej lub jeszcze bardziej sterylnej przestrzeni?

Obie wystawy, choć wychodzą od kwestii natury, przede wszystkim testują ramy jej obecności w sztuce, oferując przy tym odmienne doświadczenie odbioru. Poruszając się pomiędzy pracami Mickiewicz, odnosi się wrażenie ciągłej, odbijającej się wzajemnie refleksji nad relacją człowieka i śladu nie-ludzkiego. Powstaje z tego spójna, niemal organiczna całość, w której poszczególne elementy wzmacniają się nawzajem. U Hulačovej ekspozycja działa inaczej. Prowadzi przez kolejne etapy narracji i próbuje uchwycić relacje przyczynowo-skutkowe związane z ingerencją człowieka w środowisko. Obecność ludzkiej sylwetki i jej wpływu na krajobraz zostaje tu zaznaczona jako element zakłócający równowagę przyrodniczą, ale też jako symbol bezradnej postawy wobec przyszłości.

Zarówno „Kraina obfitości”, jak i „Okolica tego momentu” nie tyle opisują przyrodę, ile testują możliwości jej realnej obecności w medium rzeźbiarskim, każda z innej strony: jednej bliżej do konstrukcji i narracji, drugiej do materialnego śladu i bezpośredniego zapisu. Postrzegam obydwa projekty jako próby odnalezienia miejsca człowieka w świecie, który nie należy wyłącznie do niego. Czeska artystka przedstawia ten problem poprzez zagadnienia zależności, produkcji i odpowiedzialności. Polka poszukuje go w materialnych śladach, stanowiących próbę zatrzymania w czasie naturalnego krajobrazu. Pomimo różnic w ich estetycznych językach artystki spotykają się w punkcie, w którym pojawia się potrzeba negocjowania ludzkiej obecności z otaczającą nas rzeczywistością, jaką jest świat natury.

Anna Hulačová, „Kraina obfitości”
kurator: Stanisław Małecki

Gizela Mickiewicz, „Okolica tego momentu”
kuratorka: Aleksandra Pietrzak

16.05–5.07.2026
Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku