Nr 15/2026 Na moment

Przeoczone rewolucje. Queer w kinie arabskim

Jakub Marciniak
Społeczeństwo Film

Kino arabskie poświęcone tematyce queer jest znane zapewne każdemu kinomanowi. Zagraniczne i rodzime festiwale chętnie pokazują filmy z Bliskiego Wschodu podejmujące wątki wykluczenia czy tożsamości płciowej równie często jak te dotyczące sytuacji kobiet w krajach islamskich czy wojny. 

Chciałbym przedstawić kontekst historyczny i społeczny funkcjonowania osób queer w świecie arabskim z nadzieją, że zmotywuje to widzów i widzki do głębszego spojrzenia na filmy o tej tematyce. Nie opisuję jednak tylko najnowszych tytułów. Chciałbym cofnąć się w czasie, do starszych, fascynujących filmów i na kolejnych przykładach przyjrzeć się ewolucji tematyki queerowej. Przy okazji zwrócę uwagę na to, jak różnorodne i nieoczywiste były arabskie dzieła filmowe z XX wieku, szczególnie w porównaniu do współczesnych, które osiągnęły międzynarodowy sukces, a często cechują się schematycznością i stanowią przede wszystkim manifesty politycznych przekonań ich twórców. To równie ważne filmy, choć już szczegółowo opisane. 

Islam, Arabowie i queer

Joseph Massad w swej kontrowersyjnej, ale imponującej książce „Desiring Arabs” zauważa, że terminy, takie jak „gej”, „lesbijka” czy „homoseksualizm”, nie istnieją w arabskiej kulturze i są narzucane przez Zachód. Autor dopatruje się tutaj wpływu aktywistów LGBT+, których słownik narzuca ramy pojęciowe i kategorie niemające racji bytu w świecie arabskim. Sam Massad twierdzi, że nieheteronormatywność była stałym elementem kultury Bliskiego Wschodu, a brak konkretnego nazewnictwa nie wykluczał jej akceptacji przez Arabów. Prace tego badacza spotykały się jednak z liczną krytyką ze strony innych, którzy zauważają, że wpada on w pułapkę narracji konserwatywnej: obecnie dla fundamentalistów queer jest narzędziem deprawującym, wykorzystywanym przez zepsuty Zachód.

Jak wyglądały relacje tej samej płci na przestrzeni wieków? Kontakty homoerotyczne, a jednocześnie identyfikowanie się jako osoba heteroseksualna (czy raczej: niepostrzeganie siebie jako osoby homoseksualnej) było normą. Więcej miejsca poświęcano jednak charakterowi i dynamice stosunku seksualnego – kwestia ta tak zajmowała Arabów, że w klasycznej literaturze pojawiają się specjalne terminy określające partnerów aktywnych (np. fa’il) i biernych (np. ma’ful). W relacjach między mężczyznami partner aktywny zachowywał pełnię męskości i władzy, pasywnemu natomiast przypisywano cechy kobiece czy chłopięce. Kontakty seksualne między kobietami (sihaq) nie wywoływały tak dużych emocji, nie miały takiego wpływu na status społeczny z powodu – jakkolwiek irracjonalnie by to nie brzmiało z naszej perspektywy – niemożności naturalnej penetracji. Bez niej nie ma ryzyka zapłodnienia, w efekcie nie zostaje zaburzona rodzinna struktura. Dlatego patriarchalny system niespecjalnie się tym przejmował. Relacjom homoseksualnym sprzyjała (i sprzyja nadal) separacja między płciami, dla kobiet idealne warunki zapewniały łaźnie, a dla mężczyzn obozy wojskowe (co z fascynacją opisał T.E. Lawrence w swoich „Siedmiu filarach mądrości”). 

Trzeba w tym momencie zgodzić się z Massadem w jednym: homofobia tłumaczona obawą o tradycyjny model rodzinny jest zarówno efektem wpływów kolonialnych, jak i formą reakcji obronnej na kreowanie na Zachodzie obrazu świata arabskiego jako zdemoralizowanego (w stosunku do Europy). Dopiero w wyniku tych zjawisk homoseksualizm został uznany za problem społeczny, by nie powiedzieć cywilizacyjny, a w najgorszym wypadku – grzech (tu dużo zależało od interpretacji). Homoerotyczne wątki były przez wieki obecne w kulturze arabskiej, zwłaszcza w literaturze czy poezji, dla rozwoju których znaczenie miał otwarty charakter relacji homoerotycznych między władcami a poddanymi tak jak na przykład w Bagdadzie pod panowaniem kalifatu Abbasydów. Arabsko-hiszpańska poezja kwitła za czasów panowania kalifatu Umajjadów. Nawet gdy imamowie czy mufti zaczęli stawiać tezę, że islam może zabraniać aktów homoseksualnych, społeczeństwa Bliskiego Wschodu podchodziły do tych prób z rezerwą mimo obowiązującego w szariacie zakazu sodomii czy potępienia stosunków analnych (liwat). 

Kraje arabskie w porównaniu do chrześcijańskich charakteryzowały się na pewno bardziej otwartym podejściem, co nie oznacza, że wszędzie panowała swoboda obyczajowa. Beduini z pustyń Półwyspu Arabskiego zwracali większą uwagę na konieczność prokreacji – to była dla nich sprawa życia i śmierci. W późniejszym okresie, wraz z pojawieniem się władz kolonialnych do głosu zaczęły dochodzić grupy religijne o bardziej radykalnych poglądach, wspierając rozwiązania legislacyjne zakazujące relacji homoseksualnych: sędzia z szkoły malikickiej współtworzył kodeks karny z 1913 roku w Tunezji, który kryminalizował homoseksualizm. Interesująca jest prawna sytuacja Imperium Osmańskiego (do którego na różnych etapach historii należała spora część świata arabskiego). Kodeksy karne wprowadzane przez sułtanów aż do XVI wieku nie wspominały o homoseksualizmie (niektórzy uważają, że przepisy dotyczące cudzołóstwa mają zastosowanie do wszystkich relacji w ramach tej samej płci). Dopiero Sulejman Wielki ustanowił kary za „sodomię”, a i te były bardzo łagodne w stosunku do europejskiego standardu. Na tyle, że dziś możemy na nie patrzeć bardziej jak na konsensus, w ramach którego akty homoseksualne stanowią jedynie wykroczenie, co stało w kontrze do przekonań religijnych fundamentalistów i okrutnych praw poza imperium. Nie zapominajmy, że islam jest religią, która nie uważa prokreacji za jedyny cel życia seksualnego i podkreśla znaczenie przyjemności seksualnej, również kobiet. Dla kolonizatorów, zwłaszcza wychowanych w duchu surowej moralności wiktoriańskiej te aspekty stanowiły niemały szok kulturowy. Dlatego naczelnym celem władz stało się wpojenie chrześcijańskich wartości mieszkańcom świata arabskiego. I to pomimo tego, że sami szlachetni panowie przyjeżdżali do Afryki Północnej na seksualne eskapady, by wyrwać się z ram sztywnego, skupionego na konwenansach świata. Ze podobnych wypraw znani byli między innymi André Gide czy Richard Burton, którzy ucieczką do Maghrebu chcieli wyrazić sprzeciw wobec obyczajowej opresji Europy. W rzeczywistości sami stawali się predatorami, angażując się w kontakty erotyczne z mężczyznami wywodzącymi się z ubogich warstw społecznych, również kilkunastoletnimi chłopcami, którzy byli zachęcani przez własne rodziny do sypiania z dużo starszymi od nich Europejczykami. Motyw relacji między młodszymi a starszymi mężczyznami jest powszechny w kinie arabskim. 

Świat muzułmański był przez Europejczyków oceniany przez pryzmat wartości chrześcijańskich. Działania kolonizatorów nie ograniczały się jedynie do nawracania, niszczenia kultury czy „kolonizacji umysłów”, tylko miały realny wpływ na legislaturę (Tunezja). Hichem Djait skomentował ten fakt ironicznie: „W średniowiecznych, chrześcijańskich polemikach islam krytykowano za jego pobłażliwość w kwestiach seksualnych, tymczasem obecnie islam krytykuje się za jego seksualny rygor i konserwatyzm”. Djait dostrzega, że obecne zasady rządzące Arabią Saudyjską bliższe są wiktoriańskiemu purytanizmowi niż doktrynom islamskim. 

Chociaż świat arabski to nie tylko islam, trudno zaprzeczyć, że to właśnie ta religia najsilniej ukształtowała tamtejszą obyczajowość. Czy w takim razie Koran w sposób jednoznaczny akceptuje nieheteronormatywność? Konserwatywna większość odpowie bez wahania, że w świętej księdze są to akty potępione, jednak progresywni interpretatorzy uznają to odczytanie za powierzchowne. Ich zdaniem jedyne bezpośrednie odniesienia do aktów homoseksualnych dotyczą przemocy seksualnej i gwałtu, a nie seksu za obopólną zgodą. Co więcej, w sercu przesłania Koranu leży nakaz otwartości i bezwzględnej ochrony mniejszości. W końcu islam rodził się jako religia oporu wobec narzuconych politeistycznych wierzeń oraz elit, do których należeli potężni handlarze z plemienia Kurajszytów kontrolujących życie w Mekkce. Wielkim orędownikiem takiego odczytania jest Scott Siraj al-Haqq Kugle, autor książki „Homosexuality in Islam: Critical Reflection on Gay, Lesbian, and Transgender Muslim”.

Kadr z filmu „Pomiędzy”. Trzy kobiety stoją obok siebie, oparte o murek, na tle rozświetlonego nocą miasta. Dwie z nich palą papierosy; w dłoniach trzymają napoje. Jedna z kobiet ma na sobie hidżab.
Kadr z filmu „Pomiędzy”, reż. Maysaloun Hamoud, 2016

Kino, które było

Kultura popularna świata arabskiego w XX wieku wcale nie podlegała tak szerokiej cenzurze, jak może nam się wydawać. Na przykład tworzone w latach 30.‒60. ubiegłego wieku w Egipcie kino ze swobodą podchodziło do relacji damsko-męskich. Autorzy filmów złotej ery kina egipskiego nie tylko śmiało operowali erotyzmem, ale także częściej wysuwali na pierwszy plan niezależne bohaterki. W kinematografii z tego okresu obecne były wątki queerowe, nawet jeśli nieszczególnie eksponowane: dotyczyły historii kobiet, które zdobywają się emancypację – również zmysłową. Często znajdziemy je w filmowych opowieściach o tancerkach brzucha. 

„Córka paszy dyrektora” („Bint el-Basha el-Mudir”, 1938), film wyreżyserowany przez Ahmeda Galala, dziś rozpoznawany jest przede wszystkim ze względu na role Assi Dagher i Mary Queeny, dwóch pionierek kina arabskiego. Jednocześnie jest to pierwszy obraz kina arabskiego z podtekstem homoerotycznym. Twórcy wykorzystali komediowy motyw przebieranki, tak dobrze nam przecież znany z klasycznego kina amerykańskiego. Hikmat, główna bohaterka, przebiera się za mężczyznę, gdy jej brat traci życie w wypadku, i przejmuje jego posadę nauczyciela miejscowego paszy. Badria, jedna z córek właściciela ziemskiego, zakochuje się w Hikmat (przyjmującej imię Hikmet) i decyduje się ją uwieść, mylnie uważając ją za mężczyznę. Pomysł przebierania się w stroje kojarzone z płcią przeciwną okazał się zresztą bardzo nośny dla kina arabskiego tamtego okresu, co otwierało furtkę do analizy filmów z tego obszaru również pod kątem wątków transpłciowych. Tradycja podobnych występów w kulturze arabskiej jest stara, a na popularności zyskały one w XIX wieku, kiedy to w Egipcie pojawili się khawalat – męscy tancerze przebrani za kobiety (obecnie ten termin często ma wydźwięk pejoratywny). 

W „Córce…” prawie dochodzi do pocałunku między dwoma kobietami. Wprawdzie zostaje on powstrzymany, jednak scena ma wyraźnie erotyczny charakter. Do skonsumowania homoseksualnej miłości zasadniczo nie dochodzi, ale napięcie między bohaterkami pozostaje kluczowym elementem historii, nawet jeśli jedna z nich nie zna prawdziwej tożsamości drugiej. Chociaż przerysowane, wyśmiewane wizerunki osób queer w kinie egipskim nie należały w tamtym czasie do rzadkości, to bez problemu znajdziemy również przykłady bardziej zniuansowanej reprezentacji.

Wątki podważające heteronormatywny porządek świata znajdziemy w wielu filmach Youssefa Chahine’a, zwłaszcza w autobiograficznej tetralogii, na którą składają się: „Dlaczego Aleksandria?” („Iskandariya Leah?”, 1979), „Pamięć” („Hadduta misrija”, 1982), „Aleksandria znów i na zawsze” („Iskanderija, kaman oue kaman”, 1989) i „Aleksandria ‒ Nowy Jork” („Alexandrie… New York”, 2004). W pierwszym filmie jeden z pobocznych bohaterów jest członkiem ruchu oporu przeciwko brytyjskiej władzy. Mężczyzna porywa i morduje żołnierzy. Kiedy na cel obiera młodego chłopaka, coś w nim pęka i zamiast go zabić, zabiera do domu i spędza z nim noc. Ponownie nie widzimy zbliżenia między postaciami, ich historia również jest pełna niedopowiedzeń. Wątek ten wzbudził liczne kontrowersje. Według niektórych krytyków Chahine chciał poprzez seksualną, podszytą groźbą i przemocą interakcję pokazać relacje między kolonizatorem a jego ofiarą. W wyniku odwrócenie ról ‒ w ramach którego Egipcjanin staje się panem życia i śmierci oraz ostatecznie bierze w posiadanie ciało młodego żołnierza – bohater ma szansę dokonać aktu wyzwolenia. Podobne odczytanie stawia twórczość Chahine’a w kłopotliwym świetle. Pokazuje bowiem, że bliskość jednopłciowa interesuje go nie jako wartość sama w sobie, lecz jako przedłużenie narodowego odwetu. 

Główny bohater serii, Yehia (alter ego reżysera), w „Dlaczego Aleksandria?” odznacza się na tle rówieśników brakiem zainteresowania kobietami. Pierwsze pół godziny filmu stanowi w zasadzie ciąg scen, w których Yehia odrzuca możliwość podglądania czy zaczepiania dziewczyn, a gdy jego koledzy zapraszają do auta prostytutkę, nie angażuje się w ich zabawy, zdegustowany odwracając wzrok. Dorosły Yehia w „Pamięci” spędza czas w towarzystwie szofera, z którym łączy go relacja z wyraźnie homoerotycznym podtekstem, zbudowanym w całości na rejestrowanych spojrzeniach postaci. W filmie „Aleksandria znów i na zawsze” w rolę starzejącego się Yehii wciela się sam reżyser, a obiektem jego fascynacji staje się młody aktor, Amr. Mężczyzna gra zresztą alter ego Yehii w kręconym przez niego filmie. Ta ekranowa obsesja – choć głęboko autotematyczna, podszyta nostalgią za młodością i fizycznym pięknem – ma jednocześnie bezsprzeczny, wysoce erotyczny charakter.

Seria aleksandryjska stała się flagowym projektem w dorobku Chahine’a i jednym z najważniejszych dzieł queerowej historii Egiptu. Wątki homoerotyczne powracają również w innych dziełach mistrza i niezmiennie pokazują one dynamikę relacji starszych mężczyzn z młodszymi partnerami. Doskonałym tego przykładem jest „Żegnaj, Bonaparte” („Weda’an Bonapart”, 1985). Oś tej historycznej opowieści skupia się wokół podstarzałego francuskiego generała, który ulega fascynacji dwoma arabskimi braćmi (w jednym z nich podziwia intelekt, w drugim naturalne piękno). Choć wydźwięk kolonialny jest tu jeszcze mocniejszy niż w przypadku „Dlaczego Aleksandria?”, to samą relację między bohaterami reżyser ukazuje w sposób subtelny i dość lekki ‒ sam generał jest bardziej nieporadny niż niebezpieczny, oczarowany mężczyznami i perspektywą relacji wolnej od europejskich konwenansów. To interesujący obraz najeźdźcy, który swoją pozycję wykorzystuje nie w celu zapewnienia sobie korzyści materialnych, tylko raczej podążając za własnymi skrywanymi głęboko pragnieniami. Queerowe wątki kontynuować będzie protegowany Chahine’a, Yousry Nasrallah, którego „Marcides” (1993) opowiada o mężczyźnie wydziedziczonym z powodu jego orientacji seksualnej i przedstawia mroczny obraz kairskiego półświatka, w tym podziemie gejowskie.

Niestety, wczesne kino queerowe Bliskiego Wschodu ograniczało się niemal wyłącznie do Egiptu. Choć wiele produkowanych tam filmów opierało się na subtelnych niedomówieniach, niektóre tytuły szły krok dalej. Na przykład w „The Barred Road” („El tarik el masdud”, 1958) Salaha Abouseifa śledzimy losy kobiety, nauczycielki, oskarżonej o kontakty seksualne z dwunastoletnim chłopcem. Oskarżycielami są ludzie, których zaloty bohaterka odrzuciła, w tym Hussnyia, także nauczycielka. Poprzez dołączenie do linczu mści się za ona nieodwzajemnione uczucie. Hussnyia wskazywana jest czasami jako pierwsza zaborcza homoseksualna antagonistka. Porównać ją tutaj można do Barbary Covett granej przez Judi Dench w „Notatkach o skandalu” (2006). 

Absolutnym fenomenem okazał się film „Panna Hanafi” („El-Anesah Hanafi, 1954) w reżyserii Fatina Abdela Wahaba opowiadający o przypadkowej operacji zmiany płci. Obraz odniósł wielkim sukces, co było zasługą świetnie wykorzystanej konwencji komedii slapstickowej. Fifi (wcześniej mizogin i tradycjonalista Hanafi) odnosi sukces w swoim nowym życiu – jest akceptowana przez otoczenie, wychodzi za mąż, a nawet zachodzi w ciążę. Ostatecznie film wymyka się prostym ocenom: trudno jednoznacznie orzec, czy to jedynie satyra na nienormatywność, czy też przełomowy manifest transgresji. „Panna Hanafi” na pewno nie ma obraźliwego wydźwięku, a jedna ze scen zdradza intuicję Wahaba. Słysząc skierowany w swoją stronę zarzut: „…kiedy byłaś mężczyzną”, Fifi odpowiada: „Nigdy nie byłam mężczyzną”. Do tego motywu powrócił ponad trzy dekady później reżyser Raafat El-Mihi w filmie „Panowie” („Al Sadah Al Rejal”, 1986), którego bohaterka uwalnia się z toksycznego małżeństwa, stając się mężczyzną. Reżyser koncentruje się tu jednak na społeczno-prawnych absurdach patriarchatu niż na samej psychologii postaci.

Homoseksualni bohaterowie w kinie egipskim bywali również portretowani jako bardzo nieszczęśliwi i zagubieni. Podręcznikowym przykładem takiego ujęcia jest „Łaźnia Malatily” („Hammam al-Malatily, 1973) Salaha Abu Seifa. Jedna z drugoplanowych postaci, homoseksualny artysta, nie potrafi pogodzić się z własną orientacją i bezskutecznie próbuje ją stłumić. Choć mężczyzna wyraźnie odstaje od reszty społeczności, otoczenie nie reaguje na niego nienawiścią czy odrzuceniem – raczej on sam decyduje się na emocjonalny dystans. To dramatyczne wyobcowanie pogłębia fakt, że jego obiektem zainteresowania staje się główny bohater, Ahmed, młody chłopak z prowincji.

Kino, które jest

Współczesny obraz queerowego kina arabskiego bez zaplecza w postaci silnego i relatywnie wolnego rynku egipskiego wygląda inaczej. Filmów o tej tematyce powstaje niewiele, często kręcone są za granicą i za europejskie pieniądze, a ich twórców spotyka społeczny ostracyzm. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku innych niewygodnych politycznie (dla państw arabskich) tematów. Ironiczny wydźwięk ma fakt, że dla twórców niepokornych ważne jest finansowe wsparcie z Zachodu.

Kino queerowa, chociaż rodzi się w bólach, powstaje w prawie całym świecie arabskim. Dotyczy to również krajów, w których na przykład relacje homoseksualne są karane. We współczesnych filmach wciąż pobrzmiewają echa dawnych schematów: sceny intymne są rzadkością, reprezentacja osób transpłciowych pozostaje w mniejszości, a na ekranie dominują relacje partnerskie oparte na dużej różnicy wieku. Podobnie jak dekady temu nadal kluczową rolę odgrywają w nich postaci kobiece. „Karmel” (2007) Nadine Labaki to zapewne najsłynniejszy arabski film z wyraźnym wątkiem queerowym. Libański obraz opowiada o grupie kobiet, w tym lesbijce Rimie. Wzorem swoich filmowych poprzedniczek ona również manifestuje swoją seksualność przez ubiór, chętnie sięgając po „męskie” stylizacje. W filmie oglądamy scenę, w której przyjaciółki Rimy uświadamiają sobie orientację dziewczyny i bez wahania ją akceptują. Intymność łączącą Rimę z klientką salonu, która wpada jej w oko, Labaki portretuje w sposób bardzo tradycyjny: z użyciem subtelnej gry spojrzeń, uśmiechów, jak również ciepłego oświetlenia i kolorystyki kadrów. Dzięki temu dzieło libańskiej reżyserki w żadnym momencie nie narusza zasad cenzury.

Podobny motyw znajdziemy w filmie „Pomiędzy” Maysaloun Hamoud – kolejnej opowieści o grupie młodych kobiet, współlokatorek, tym razem żyjących pomiędzy tradycyjną Palestyną a kosmopolitycznym Tel Awiwem. Bohaterki próbują uwolnić się od wpływów konserwatywnych, patriarchalnych rodzin, a zarazem odnaleźć się we wrogim otoczeniu. To w większości wyzwolone dziewczyny, które żyją, jak chcą – jedna rozwija karierę prawniczą, inna jest lesbijką, która pogodziła się z własną orientacją. Hamoud pokazuje relacje romantyczną między dwiema z bohaterek w sposób bardzo powściągliwy: widzimy jedynie nieśmiałe pocałunki i brutalne zderzenie z absolutną homofobią rodziny jednej z nich. Omawiając ten film, należy jednak pamiętać, że powstał za izraelskie pieniądze i jego twórcy dość jednoznacznie opowiadają się w filmie za ideą dwóch państw. Sprawia to, że jego „tolerancyjny” przekaz  ‒ niezależnie od intencji reżyserki ‒ funkcjonuje również jako narzędzie propagandy, podczas gdy samo środowisko muzułmańskie zostało tu ukazane w sposób uproszczony i stereotypowy.

W swoim podejściu bardziej bezkompromisowy okazuje się marokański twórca Abdellah Taïa w autobiograficznym „Armia zbawienia” (2013). Głównego bohatera poznajemy jako nastolatka, kiedy staje się obiektem fascynacji wielu mężczyzn (z którymi uprawia seks w odosobnionych miejscach ‒ reżyser pokazuje sam początek stosunku) i nawiązuje niejasną relację ze starszym bratem: z jednej strony szuka braterskiego oparcia, z drugiej odczuwa wobec niego erotyczny pociąg. Napięcie to objawia się w scenach podglądania czy wkradania do pustego pokoju, by zbliżyć się do łóżka brata. 

Na tym tle wyróżnia się również „Turkusowa suknia” (2022) Maryam Touzani przedstawiająca historię małżeństwa z długim stażem. On skrywa swoją homoseksualność, dopóki w życiu bohaterów nie pojawia się młody czeladnik. Ten niesłychanie delikatny, pełny empatii obraz pokazuje miłość między mężczyznami jako zjawisko zupełnie naturalne. Ważną rolę odgrywa tu żona głównego bohatera, która okazuje mu wsparcie i zrozumienie, akceptując naturę i ograniczoną formę miłości, jaką mąż może jej zaoferować. Dzieło to wybrzmiewa jako wielka oda do miłości. Jest to o tyle ożywcze, że współczesne kino queer w świecie arabskim znacznie częściej skupia się na aspektach społeczno-politycznych czy dylematach tożsamościowych niż na sferze uczuciowej.

Co dalej?

Wpływ zachodniego kolonializmu na świat arabski pozostanie widoczny jeszcze przez długi czas, a jedną z konsekwencji epoki imperiów jest obecna sytuacja osób queerowych w tym regionie. Oczywiście nie należy całej winy upatrywać wyłącznie w dawnych kolonizatorach. Niemniej dla wielu współczesnych fundamentalistów religijnych obrona tradycji i kultury oraz przestrzeganie (wybranych) doktryn urosło do rangi walki o przetrwanie całej cywilizacji. Dzisiejszy rygor obyczajowy jest po części odpowiedzią na europejskie postrzeganie świata muzułmańskiego w przeszłości. Ponieważ queerowość jest tam powszechnie uznawana za element zachodniej propagandy, minie jeszcze wiele czasu, zanim sytuacja prawna i społeczna ulegnie zmianie ‒ a wraz z nią arabskie kino queer zyska tak niezbędną przestrzeń do swobodnego rozwoju.