Nr 8/2026 Na dłużej

Konfrontacja nowoczesności z tradycją w kulturze najczęściej ukazywana jest przez pryzmat konfliktu pokoleń. To znany na całym świecie – niezależnie od szerokości geograficznej i momentu historycznego – temat wielu opowieści. Powstało wiele tekstów analizujących ten motyw. Dlaczego zatem warto ponownie się w niego zagłębić? Chociażby dlatego, że choć temat wydaje się uniwersalny, faktycznie w wielu wypadkach stanowi osobną diagnozę konkretnego społeczeństwa. Z tej perspektywy chciałbym przyjrzeć się obrazowi tarć międzypokoleniowych w rodzinach we współczesnym kinie arabskim.

Mowa o społeczeństwach hermetycznych, w których dogmaty religijne i normy społeczne stoją w zdecydowanej opozycji do laicyzującego się, „nowoczesnego” Zachodu. Nie bez znaczenia jest specyficzna rola kobiety w rodzinie i jej uzależnienie od mężczyzn. Redefinicja pozycji matki i żony, z wolna postępująca, wraz z zwiększeniem zachodnich wpływów, wywraca do góry nogami patriarchalną strukturę, co bez wątpienia należy uznać za zmianę pozytywną, jednakże niosącą ze sobą wyzwania i wywołującą opór bardziej konserwatywnej części społeczeństwa. Kwestie społeczno-obyczajowe to nie koniec problemów.

Region Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (MENA) należy do najmniej spokojnych na świecie. Konflikty wewnętrzne stanowią równie istotny czynnik codzienności jak zewnętrzne interwencje państw Zachodu o imperialistycznych dążeniach czy neokolonializm. W świecie niekończącej się wojny przywiązanie do ojczyzny, rodziny i wartości tradycyjnych staje się nie tyle kwestią stylu życia, ile kluczowym elementem walki o przetrwanie i zachowanie własnej tożsamości, również tej narodowej.

Istotny będzie dla mnie rozdział między państwa Lewantu a Maghrebu. Analizując wspominane motywy w filmach z tego pierwszego regionu, nie uciekniemy przed koniecznością postrzegania ich przez pryzmat nieustających konfliktów zbrojnych, zwłaszcza Nakby [arabska nazwa, którą określa się czystki etniczne dokonane na Palestyńczykach podczas pierwszej wojny izraelsko=arabskiej w 1948 roku i po niej– przyp. red.], która definiuje przynajmniej trzy narodowe kinematografie. Rodzina postrzegana tu będzie również jako strefa oporu przed imperializmem Zachodu. W przypadku Maghrebu filmowe wątki rodzinne i pokoleniowe pojawiają się w kontekście transformacji gospodarczo-społecznych.

Rodzina i wojna

Cherien Dabis dorastała w Ameryce, obserwując ojca, palestyńskiego uchodźcę, pogrążonego w rozpaczy i tęsknocie. Dziewczyna pierwszy raz odwiedziła Palestynę, mając osiem lat. Przez dwanaście godzin wraz z rodziną była przetrzymywana przez wojsko. Był to jej pierwszy bezpośredni kontakt z izraelskim terrorem.

Początki kariery Dabis naznaczone były próbami sportretowania życia arabskiej społeczności w Ameryce. Rozczarowana tym, jak nieudolnie media i twórcy kultury opowiadają o życiu jej rodaków, wiedziała, że jest w stanie zrobić to lepiej, zwłaszcza że sama była ofiarą fali prześladowań, które nastąpiły po wybuchu pierwszej wojny w Zatoce Perskiej. Z biegiem lat zaczęła jednak powracać myślami do opowieści ojca słyszanych w dzieciństwie, do Palestyny, do Nakby.

„All That’s Left of You” (2025) to nie tylko jej pierwsza opowieść o życiu w Palestynie i Jordanii. To też wyjątkowy w swej skali, epicki dramat historyczny, który obok ukazania krzywd narodu kładzie nacisk na wielowymiarowy konflikt pokoleniowy. Obserwujemy losy trzech generacji jednej rodziny, zaczynając od wydarzeń z 1948 roku, a kończąc na czasach współczesnych. Głównego bohatera, Salima, poznajemy jako chłopca, który razem z rodziną musi uciekać przed bombardowaniami i trafia do obozu dla przesiedleńców. Następnie obserwujemy kolejne dekady jego życia – walkę o przetrwanie i godność, próby wychowania dzieci i zaopiekowania się ojcem, który nie przestaje marzyć o powrocie do utraconego domu. Salim chce pozostać jak najbliżej ojczyzny, nie porzuca jej na rzecz Zachodu czy spokojniejszych państw arabskich, jednocześnie stara się uniknąć zatracenia w przeszłości. Historia znajduje swój finał wiele lat później, nad brzegiem morza w okupowanej Palestynie, gdy Salim i jego żona są już starszymi ludźmi, którzy muszą się pogodzić z tragicznym wydarzeniem, jakie lata po ucieczce z Palestyny rozdarło ich rodzinę.

„All That’s Left of You” jest nie tylko filmem o odebranej ojczyźnie – to także uważna analiza rodzinnej dynamiki: tego, jak różne pojmowanie przyszłości, przeszłości i teraźniejszości prowadzi do konfliktów i rozpadów. Reżyserka prezentuje trzy pokolenia rodziny Salima: najstarsze, stracone dlatego, że nie potrafi już żyć w nowych warunkach polityczno-społecznych, następne żyje nadzieją i wiarą, często naiwną, że wszystko będzie dobrze. Jego przedstawiciele zbudowali życie (bądź jego namiastkę) na nowo, nie poddają się tęsknocie i rozpaczy, są tymi, dzięki którym naród faktycznie przetrwał. Najmłodsza generacja jest najłatwiejsza do uformowania, podatna na wpływ silnych autorytetów. Noor, syn Salima, zupełnie przepada w pełnych żalu i sentymentu historiach dziadka. Dlatego znacznie gwałtowniej reaguje na okupację i wszelkiego rodzaju objawy niesprawiedliwości, odsuwając się od ojca, którego ostrożność postrzega jako słabość. Filmowi młodzi bohaterowie autorytet odnajdują jedynie w mężczyznach; w żadnym wypadku nie mogą to być kobiety, nawet jeśli to one scalają rodzinę lub podejmują dojrzałe decyzje (jak matka Salima, która w 1948 roku przede wszystkim chroni dzieci, opuszczając atakowaną ojczyznę, podczas gdy jej mąż pozostaje w domu, nie mogąc rozstać się z materialnym dziedzictwem swoich przodków i ryzykując śmierć z rąk żołnierzy).

Reżyserka pozwala widzowi obserwować bohaterów i zrozumieć ich punkt widzenia. Zarazem Dabis dryfuje w kierunku oczyszczenia możliwego tylko poprzez zrozumienie i wybaczenie. Nie nawołuje bynajmniej do zarzucenia walki wyzwoleńczej, ale stara się pokazać, że istnieje możliwość koegzystencji. Jej zdaniem zachowanie własnego człowieczeństwa jest również formą oporu. Wydźwięk umacnia fakt, że reżyserka sama obsadziła się w jednej z głównych ról, Hanan, kobiety, która ostatecznie staje przed jednym z najważniejszych wyborów.

Perspektywa autorki jest podwójna – tworzy ona opowieść zarówno jako osoba będąca wewnątrz portretowanego świata, jak i obserwatorka zachowująca pewien dystans, który zapewniło jej wychowanie w relatywnie bezpiecznym środowisku. Dabis deklaruje, że wiele zachowań jej bohaterów zaobserwowała wśród członków własnej rodziny – nie zdecydowała się jednak na wplecenie wprost do swojego filmu wątków autobiograficznych. To gest znaczący, jako że w tradycji arabskiego kina znajdziemy wielu twórców, którzy stawiali na brutalną bezpośredniość.

Autobiografizm w kinie arabskim obecny jest od samego początku, w tym w pracach największych autorów klasyki – na czele z Youssefem Chahine. Podobne motywy rozgrywała także jego uczennica, egipska reżyserka Nadie Kamel: w filmie „Salad House” kreuje intymny portret swojej rodziny – fascynującej, wielokulturowej. Własny dom staje się dla niej punktem wyjścia do opowieści o złożoności egipskiego dziedzictwa. Kamel również stara się przekazać uniwersalny przekaz o tolerancji i zrozumieniu. W kinie współczesnym motyw odrzucenia tradycji jest natomiast szczególnie widoczny u twórców żyjących na emigracji lub tworzących w zachodnim systemie. Wychowana w Londynie Farah Nabulsi w filmie „The Teacher” (2023) podobnie jak Dabis opowiada o palestyńskiej niewoli, skupiając się na losach dwóch rodzin (żydowskiej i palestyńskiej). To film niepewnie wyreżyserowany, narracyjnie wybrakowany, ale charakteryzujący się silnym humanistycznym przekazem, momentami może i naiwnym. Tutaj również rodzina arabska jest nieco dysfunkcyjna, obcy mężczyzna (tytułowy nauczyciel, wykształcony, mówiący po angielsku) musi wkroczyć w miejsce nieobecnego ojca i walczyć o duszę chłopca, który opanowany przez nienawiść ryzykuje zatraceniem samego siebie. Chłopak próbuje za wszelką cenę pomścić wyrządzone mu krzywdy, angażując się w działania rebeliantów, by uczestniczyć w akcjach wywrotowych. W jego głowie szybko narasta przekonanie o niemożliwym do pogodzenia rozłamie na „nas” i „ich”. Nabulsi nie postrzega radykalizmu wśród najmłodszych jako słusznej drogi, stając wyraźnie po stronie nauczyciela i wskazując dorosłych jako ponoszących odpowiedzialność za utrzymanie dzieci z dala od serca konfliktu. Takie podejście stawia reżyserkę w opozycji do wielu Palestyńczyków. Dokument „Pięć rozbitych kamer” (reż. Guy Davidi i Emad Burnat, 2011) pokazuje zaangażowanie dzieci w ruch oporu, pozostawiając widzowi wolną rękę w odpowiedzi na pytanie, czy jest to moralne i czy rodzice powinni ryzykować swoje życie (a tym samym dobrobyt potomstwa) dla większej sprawy.

kadr z filmu przedstawia dwie osoby na dworze przy stole
Kadr z filmu „The Teacher”, reż. Farah Nabulsi, 2023

Zostać czy odejść?

Oszacowanie skali migracji z państw regionu MENA jest zadaniem bardzo trudnym. Chęć lub potrzeba opuszczania państw świata arabskiego nie maleje i nie ogranicza się jedynie do regionów ogarniętych wojną. W 2024 roku prawie połowa mieszkańców Tunezji przyznawała, że byłaby zainteresowana opuszczeniem kraju, równie duży odsetek wykazały badania w Jordanii, Maroku czy Libanie. Oczywiście dominującą grupą zainteresowaną emigracją jest młodzież. Często mówimy o ponad połowie populacji. Najważniejsze argumenty za emigracją są rzecz jasna natury ekonomicznej i politycznej.

Młodzi wyjeżdżają, w tyle zostawiając bliskich, którzy z różnych powodów nie mogą lub nie chcą dołączyć. Bezpośrednio ten wątek podejmuje Annemarie Jacir w filmie „Wajib” (2017) opowiadającym o młodym inżynierze żyjącym we Włoszech, który powraca do Palestyny na ślub siostry. Pierwszy raz od lat konfrontuje się z członkami rodziny, w tym z ojcem, który niegdyś zostawiony przez ich matkę, poświęcił dla dzieci wszystko.

Chociaż „Wajib” jest filmem niezwykle lekkim, to od pierwszej sceny pokazuje świat, pod którego powierzchnią buzuje od niewypowiedzianych słów, skrywanych emocji i wyrzutów. Syn pozostaje zniesmaczony wszystkim, co widzi – o ile same tradycyjne obrzędy mu nie przeszkadzają, o tyle nie potrafi znieść mentalności swoich cioć, wujków i kuzynów. Nie rozumie tego, jak traktują siebie i swoich znajomych. Nie zgadza się z ich decyzjami. Ojciec bohatera natomiast jest tradycjonalistą, osobą stroniącą od konfliktów, skupioną na pomocy najbliższym. Pozostaje bardzo przywiązany do ziemi i oczekuje od syna, że ten powróci do domu. Pomimo tego, że przecież sam zrobił wszystko, by umożliwić dziecku wyjazd w poszukiwaniu lepszego życia.

Wszyscy bohaterowie funkcjonują w opozycji do rodziny dziewczyny protagonisty. Jej rodzice zawczasu wyjechali na Zachód (bohater poznał ich we Włoszech), szybko zdobywając dobrze płatną pracę. Pozostali Palestyńczycy czują do nich niechęć – postrzegają ich jako zdrajców i nie mogą znieść zdystansowanych, pełnych erudycji rozpraw na temat politycznej sytuacji Palestyny. Główny bohater bardzo chciałby się w tej alternatywnej rodzinie odnaleźć, zgadza się z ich stylem życia. Ale to oznaczałoby jawną zdradę własnych korzeni. Znajduje się zatem na rozdrożu, rozerwany pomiędzy dwoma światami.

To dylemat stary jak świat: pogoni za tym, co czyni nas szczęśliwymi, a nasze życie łatwiejsze, czy lojalności wobec rodziny i miejsca, z którego się wywodzimy. Kultura indywidualizmu przekonała nas już dawno, że to to pierwsze podejście jest tym właściwym. Ale zarazem historia – także, a może przede wszystkim współczesna – wielu miejsc na świecie dowiodła, że integralność i oddanie rodzinie są fundamentalne dla społecznego przetrwania. Rozumieją to starsi, którzy z jednej strony chcą lepszego życia dla swoich dzieci, ale z drugiej wiedzą, że potrzebują ich dla czegoś większego niż własna egoistyczna wygoda.

Tak jak Palestyna prowadzi rozpaczliwą wojnę o przetrwanie, tak Syria stara się odbudować w tym celu swoje społeczeństwo. Nowym wyzwaniem jest nakłonienie Syryjczyków do powrotu do kraju. Ten problem podejmuje w swoim dokumencie z 2024 roku, „My Memory is Full of Ghosts”, Anas Zawahri. Reżyserka opowiada o zniszczonym mieście Homs. Konfrontuje widza i bohaterów nie tylko z wspomnieniami konfliktu i trudami teraźniejszości, ale również z perspektywą przyszłości. Wielu jej rozmówców przyznaje, że marzy o opuszczeniu tego miejsca, zostawieniu go za sobą. Jednocześnie nie potrafi tego zrobić, bo nadal kocha Homs. Jeden z mężczyzn mówi, że najpierw chciałby zrobić coś dla tego miejsca – coś dużego i pięknego – a potem dopiero z czystym sumieniem porzucić je raz na zawsze. W którymś momencie Zawahri pokazuje nam również samotną kobietę, którą przed wojną opuściły jej dzieci, żyjące teraz za granicą. Ona pozostała w tyle. Przyznaje, że przy życiu trzyma ją towarzystwo innych rodziców, których dzieci także wyjechały. Spotykają się razem i rozmawiają o dzieciach. To kolejny stały motyw w kinie arabskim: rodzice, dla których potomstwo jest całym światem, poza nimi jest jedynie egzystencja. Nie mówimy tu stricte o konflikcie, ale o negatywnym skutku wielkiej zażyłości i wzajemnego uzależnienia leżącego u podstaw wielu sporów.

Między tradycją a nowoczesnością

Przemiany społeczne są w kinie arabskim pokazywane głównie poprzez konfrontacje z dogmatami religijnymi, często dzięki kreacji dwóch typów bohaterów: fundamentalistów i młodych wyzwolonych. Wdzięcznym środowiskiem do opowiadania o ideologicznych tarciach jest oczywiście rodzina. Nabil Ayouch, jeden z popularniejszych na Zachodzie twórców kina marokańskiego, szczególnie upodobał sobie tematy tabu. W „Tyle miłości” (2015) prezentuje środowisko pracownic seksualnych z Casablanki. Jedna z bohaterek musi utrzymywać dziecko i chociaż zarabia dzięki swojej pracy, to mierzy się z wykluczeniem przez resztę rodziny. Kobieta nie musi zresztą być prostytutką, by „zasłużyć” na ostracyzm – wystarczy, że zakocha się w nieodpowiedniej osobie. Okrutne, tradycyjne zachowanie ojca w podobnej sytuacji pokazuje „Hjira” z zeszłego roku w reżyserii Shahad Ameen. Głównym wątkiem rozgrywającego się w Arabii Saudyjskiej filmu jest relacja babci z wnuczkami. Te kobiety także dzielą różne wartości i pragnienia, ale łączą miłość i walka o przetrwanie w patriarchalnym systemie. Nestorka rodu występuje w roli strażniczki obyczaju i nauczycielki, której rolą jest indoktrynacja do tradycyjnego modelu życia, prowadzona w zastępstwie mężczyzny. Jej głównym celem jest zadbanie o to, by córki wyszły za mąż, dbały o życie według przykazań religii. Lekcje są brutalne: marzenia i cele mają drugorzędne znaczenie, liczy się cel wyznaczony przez ojca, a później męża. Przy tym najbardziej szokujący pozostaje fakt, że kobieta wychowuje dziewczynki w przeświadczeniu, iż system, w jakim żyją, jest warty pielęgnacji. Postać kobiety jako głowy rodu i strażniczki wartości powraca regularnie, w ostatnich latach w najbardziej spektakularny sposób dzięki Asmae El Moudir i jej „Matce wszystkich kłamstw” (2023). W swoim dokumencie El Moudir wraca w rodzinne strony i angażuje bliskich do dużego projektu artystycznego: zbudowania makiety przedstawiającej ich stare osiedle. W centrum filmu znajduje się postać wiekowej babki, która od lat kontroluje życie wszystkich – również ich wspomnienia i to, jak podchodzą do przeszłości (w domu od zawsze zakazane są wszelkiego rodzaju zdjęcia). Kobieta jest okrutna, władcza, obojętna. Moudir, jako najmłodsza członkini rodziny i pierwsza „wyzwolona” spod jarzma, poprzez introspekcje i dialog wyciąga na światło dzienne historie przeszłości i konfrontuje babcię z jej dziedzictwem, jasno pokazując toksyczny, wyniszczający wpływ kobiety na otoczenie. Wpływ, którego nikt wcześniej nie kwestionował.

Ambiwalentną figurą jest postać matki z „Czterech córek” w reżyserii Kaouther Ben Hanii, (2023). Losy rodziny ukazanej w tym filmie dokumentalnym naznaczone zostały przez wielką tragedię: dwie dziewczynki dołączyły do oddziałów religijnych fundamentalistów. Historię rodziny Olfy Hamrouni poznajemy poprzez odgrywane sceny z przeszłości. Matkę i dwie pozostałe córki łączą silne, ciepłe uczucie i wiele nieprzepracowanych traum. Dziewczyny postrzegają matkę jako jeden z powodów utraty sióstr, ale jednocześnie doceniają jej walkę o ich odzyskanie. Poznajemy historię ich dorastania i usamodzielnienia, również ideologicznego. To przejmujący obraz miłości poddawanej okrutnym próbom. Historia jednej rodziny pozwala nam poznać zarówno pozytywny scenariusz (pogodzenie różnic, wypracowanie nowej relacji) jak i negatywny (zupełny rozpad). W pamięci zapada oskarżenie, jakie matka wysuwa w kierunku tunezyjskiego rządu za nieumiejętną ochronę najmłodszych przed indoktrynacją.

Dramat utraty potomstwa na rzecz fundamentalistów pojawia się także w „Dear Son” (2018) Mohameda Ben Attii, opowieści o małżeństwie, które całe swoje nadzieje pokłada w synu. Chłopak ich porzuca, by wstąpić do ISIS. To przykład filmu z czarno-białym przesłaniem, który ukazuje rodziców jako dobrych, sympatycznych ludzi, zniszczonych zupełnie przez krnąbrnego, buntowniczego syna. Drugą stronę medalu prezentuje „Of Fathers and Sons” Talala Derki (2017) – syryjski dokument pokazujący od wewnątrz życie fanatycznej rodziny. Rodzice radykalizują młodsze pokolenie od samego początku: przekonują je o słuszności fundamentalizmu religijnego i niechęci wobec niewiernych, których kreują jako naturalnych wrogów. Wprost pochwalają ataki 11 września, a imiona dzieciom wybierają po przywódcach Al-Kaidy. Film pokazuje nam proces przemiany w dżihadystę jako wynik dzieciństwa i życia odebranych przez najbliższych, a nie tylko przez religijne autorytety.

Obraz rodziny w kinie arabskim nie różni się wiele od obrazu całego społeczeństwa w tym regionie geograficzno-kulturowym. Kolejne historie przedstawiają nam skomplikowaną sieć zależności. Rodzina, wzajemność i solidarność pozostają podstawą tradycji, co często idzie na przekór indywidualizmowi i potrzebie wyrwania się zza obyczajowych krat. Walka o utrzymanie tradycyjnego stylu życia jest o tyle zażarta, że świat arabski ciągle musi mierzyć się z licznymi zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Jedne państwa stoją w obliczu całkowitej zagłady, inne przed koniecznością odbudowy. Utrzymanie społeczeństwa staje się kwestią przetrwania. Jednocześnie wraz z rozwojem kinematografii młodsze pokolenie dochodzi do głosu, tworząc filmy z nową perspektywą osób wychowanych w erze globalizacji (a często też: na Zachodzie). Obok spraw ważkich i wielkich swoje miejsce znajdują opowieści kameralne i intymne, o relacjach i uczuciach. Opowieści pełne wyrzutów oraz miłości i uznania. Wiele arabskich kinematografii ciągle buduje swoją pozycję, a wyjątkowi twórcy dopiero zaczynają debiutować. Zacząłem od tego, że kwestie konfliktu pokoleń wydają się zrozumiałe na całym świecie – ale w Polsce doskonale rozumiemy także problemy transformacji ustrojowej, która przemodelowuje praktyki społeczne i rodzinne więzi. Tym bardziej powinniśmy zwrócić uwagę w kierunku filmowego świata, który jest ignorowany zarówno przez krytyków, jak i filmoznawców. Odnajdziemy tam nie tyle obrazy kinowe, ile portret społeczeństwa, które dzięki nieodległej historii społecznej możemy zrozumieć lepiej, niż podpowiada tradycyjne rozumienie kręgów kulturowych.