Nr 24/2025 Na moment

Na chwilę przed rozpoczęciem przedstawienia „Inkubator” w reżyserii Olivera Frljicia (Slovensko mladinsko gledališče w Lublanie) ekran umieszczony z boku sceny wyświetla napis: „Linearna struktura narracji to dyktatura”. To cytat wypowiedzi palestyńskiej pisarki Adanii Shibli, pochodzący z rozmowy, którą przeprowadziła z nią Claudia Steinberg dla czasopisma „World Literature Today” w grudniu 2020 roku. Szerszy kontekst tego zdania dotyczył refleksji nad wpływem geograficznego i kulturowego usytuowania pisarki – pochodzącej z Palestyny, a mieszkającej w Niemczech – na proces pisania:

Palestyna to sposób życia, doświadczenie. Ale to także pozycja świadka, perspektywa, która może nas czegoś nauczyć. […] To dla mnie kwestia etyczna – kim jestem jako człowiek, który żył w tym miejscu, w tych warunkach; co mogę z tego miejsca wynieść na poziomie osobistym – i co to miejsce stworzyło w kontekście literackim. […] Co te warunki oznaczają w kontekście konstruowania narracji? Klasyczna, linearna struktura narracji to dyktatura, która powoduje ślepotę. W tym zamkniętym świecie wszystko jest znane i niemal kompletne samo w sobie: nie ma zewnętrznych powiązań. Ale dzieło literackie nadal ma swoje relacje z literaturą gdzie indziej[1].

Shibli podkreśla znaczenie własnego usytuowania w procesie opowiadania historii, zwracając uwagę na złożoność świata i nieoczywiste powiązania, które kształtują zarówno sposób konstruowania, jak i odbioru narracji. O politycznym wymiarze geografii mówi w sposób zbliżony do palestyńsko-amerykańskiej poetki i dziennikarki Noor Hindi, która w swoim debiutanckim tomie „Dear God. Dear Bones. Dear Yellow” pisze o pochodzeniu „z ziemi nieistniejącej na mapach kolonizatorów”, o życiu w dwóch światach i o pisaniu o Palestynie z perspektywy Stanów Zjednoczonych. Jej wiersze stawiają pytania o to, do kogo naprawdę należy geografia i kto ma prawo o tym decydować[2].

W tym kontekście otwarcie spektaklu cytatem Shibli ma znaczenie wykraczające poza prostą legitymizację strategii dramaturgicznej Frljicia, znanego z tworzenia teatru opartego na fragmentarycznych scenach pozbawionych klasycznego ciągu przyczynowo-skutkowego. Staje się ono także polityczną deklaracją reżysera, który w swoje przedstawienia włącza również refleksję dotyczącą własnej pozycji jako europejskiego twórcy zabierającego głos w sprawach globalnych. Frljić demaskuje zależności i powiązania, które uniemożliwiają zachowanie wygodnego dystansu – nawet wobec problemów, które pozornie wydają się odległe. Punktem wyjścia dla prezentowanego podczas organizowanego przez Teatr Polski w Bydgoszczy, odbywającego się w tym roku pod hasłem „Wszystko, co ludzkie”, spektaklu „Inkubator” Olivera Frljicia jest dramatyczna sytuacja szpitala Al-Shifa w Gazie. Zaczynając w tym konkretnym miejscu, które stało się symbolem cierpienia i bezradności, reżyser rozwija komentarz do izraelskiej agresji na Palestynę oraz do – charakteryzującej się milczącą obojętnością – postawy reszty świata wobec niej.

Na poziomie strategii artystycznych „Inkubator” nie przynosi większych zaskoczeń – można w nim znaleźć wszystkie elementy charakterystyczne dla twórczości Frljicia: postaci noszące imiona i nazwiska grających je aktorów i aktorek wprowadzane zostają w sytuacje konfliktu, które wymuszają na nich zajęcie jednoznacznego stanowiska politycznego; pojawiają się też zwroty do publiczności oraz sceny łączące ostry żart z sugestywnymi obrazami przemocy. W przedstawieniu łączą się zarówno mocne, jak i słabe strony twórczości reżysera „Klątwy”. Polityczne zaangażowanie, odwaga w podejmowaniu bieżących, często antagonizujących tematów, demaskowanie europejskiej hipokryzji oraz celna autorefleksja dotycząca własnego usytuowania idą tu w parze z powierzchownym przebiegiem przez wiele różnych wątków – w dużej mierze oczywistych i publicystycznie hasłowych.

Struktura „Inkubatora” do złudzenia przypomina wcześniejszy spektakl Frljicia: zrealizowaną również w Lublanie i także prezentowaną podczas Festiwalu Prapremier „Naszą przemoc, waszą przemoc”. Jej pokaz w Bydgoszczy w 2016 roku wywołał falę protestów zakończonych śledztwem prokuratury w sprawie o obrazę uczuć religijnych i znieważenie polskiej flagi. Podobieństwo spektakli nie wynika jedynie z faktu, że stworzone zostały przez niemal ten sam zespół aktorski. Podjęta tematyka, decyzje obsadowe tworzące zaskakujące powiązania między postaciami oraz kompozycja oparta na lustrzanych scenach – takich jak pisanie i rysowanie po nagich ciałach aktorów czy opowiadanie po angielsku niepoprawnych politycznie żartów – pozwalają odczytywać „Inkubator” na dwa sposoby: albo jako wtórne powtórzenie głośnego przedstawienia, albo jako świadomie zaprojektowaną część dyptyku, która rozwija podobne wątki, pokazując Europę uśpioną przez ignorancję i wyparcie, niepotrafiącą dostrzec własnego uwikłania w bliskowschodnie problemy i wziąć za nie odpowiedzialności.

Fot. Matej Povše

Wątków i tematów – jak to u Frljicia – nie brakuje. Wszystkie rozgrywają się w epizodycznych scenach i skupiają na obojętności Globalnej Północy wobec ludobójstwa w Gazie. Pojawia się między innymi motyw bezrefleksyjnego korzystania z mediów społecznościowych, które zamiast służyć nagłaśnianiu problemów, stają się narzędziem narcystycznej autopromocji. W pozbawionej słów, zapętlonej scenie postaci w żołnierskich kostiumach beztrosko robią selfie, a wraz z każdym błyskiem aparatu słychać dźwięk wystrzału z broni palnej. Scena przyrządzania mięsa, utrzymana w pogodnej konwencji telewizyjnego programu śniadaniowego z gotowaniem na żywo – mającego charakter przerywnika między innymi, równorzędnie potraktowanymi tematami – stanowi komentarz zarówno do praktyki funkcjonowania telewizji i mediów, jak i do powierzchownych stereotypów. Jednym z nich jest uznanie dla smacznej kuchni Bliskiego Wschodu, postrzeganego przez Zachód jako obszar jednorodny kulturowo. Wspomniana scena przewrotnie uruchamia skojarzenia z ofiarami wojny, traktowanymi jak „mięso armatnie”. Motyw uprzedmiotowionego ciała powraca też podczas przytaczania statystyk dotyczących ofiar konfliktu izraelsko-palestyńskiego, które zapisywane są na nagim ciele jednego z aktorów.

Przez większą część spektaklu oskarżenie Zachodu o hipokryzję, pozorowanie działań pomocowych, a nawet współudział w zbrodni dokonywanej przez Izrael zostaje ujęte w metafory. Bywa jednak wypowiadane także wprost. W metateatralnej, autotematycznej scenie charakterystycznej dla wielu przedstawień Frljicia aktorzy wychodzą z ról i odgrywają konfrontację między sobą. Przywołując różne argumenty z debaty publicznej, dyskutują o strajku głodowym jednej z aktorek, starającej się nagłośnić sytuację w Gazie i zaangażowanej w działania na rzecz uznania Palestyny za niepodległe państwo przez rząd Słowenii. Aktorzy-postaci obnażają niejednoznaczność postawy Dragi Potočnjak, którą oskarżają o chęć zdobycia sławy. Zarzucają jej brak wsparcia dla ofiar wojny w Ukrainie, podważają sens strajku „białej sześćdziesięciolatki ze Słowenii, którą i tak nikt się nie interesuje”, a nawet nazywają ją antysemitką i „wojenną elitystką”. Równie bezpośredni jest finał spektaklu: aktorzy i aktorki odczytują – w imieniu wcześniaków ze szpitala Al-Shifa – oskarżenie premiera Binjamina Netanjahu o zbrodnię przeciwko ludzkości. Jednocześnie przypominają wypowiedzi oraz przywołują postawę konkretnych liderów państw europejskich – także polskich polityków najwyższego szczebla – którzy zdecydowali się nie wzywać Izraela do odpowiedzialności za popełnione zbrodnie.

Tytułowy inkubator stanowi główny element minimalistycznej scenografii. To także centralna metafora spektaklu Frljicia. Jej sens zostaje odszyfrowany za widzów w sekwencji zamykającej przedstawienie. Gdy gasną światła, na ekranie – tym samym, na którym na początku wyświetlono cytat z Shibli – pojawia się napis „niezgodność semantyczna”. Odnosi się on do pomieszania pojęć i odwrócenia porządków, które następują w sytuacji wojennej. Inkubator, urządzenie w teorii mające podtrzymywać procesy życiowe i wspierać rozwój poprzez zapewnienie niezbędnych warunków, w realiach wojny staje się przestrzenią szczególnego zagrożenia dla najbardziej bezbronnych osób. Delikatna aparatura jest szczególnie narażona podczas nalotów i bombardowań. To, co miało ratować, zaczyna – podobnie jak działania państw Globalnej Północy – potęgować niebezpieczeństwo.

Spektakle Frljicia, mimo powtarzalnej struktury i przewidywalnych schematów skojarzeniowych, często przypominają chaotyczne mapy myśli, w których reżyser zestawia własne impresje i obrazy, łącząc je na zasadzie ironicznych kontrastów. Naturalistyczna scena porodu podczas ostrzału szpitala płynnie przechodzi tu w radosną choreografię do piosenki „Paint Box”, wykonywanej w 1994 roku przez Ofrę Hazę podczas ceremonii wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla Jasirowi Arafatowi i Szimonowi Peresowi. Tańczący aktorzy trzymają w dłoniach lalkę przypominającą zakrwawionego noworodka oraz płytę winylową z albumem Nirvany „Nevermind”, eksponując kultową okładkę przedstawiającą niemowlę zanurzone w wodzie. Niełatwo nadążyć za przyprawiającym o zawroty głowy strumieniem świadomości reżysera „Klątwy”. Tempo, intensywność i gęstość tych efektownych przedstawień sprawiają, że łatwo pomylić ich wielowątkowość z pogłębioną refleksją. Jednak mimo powierzchowności wykorzystywanych wątków i powtarzalności strategii Frljić pozostaje mistrzem budowania scenicznego napięcia, a tworzone przez niego obrazy niezmiennie angażują emocjonalnie publiczność.

Pochodzący z Chorwacji reżyser nie przestaje trafnie identyfikować problemów, których europejski teatr z różnych powodów nie podejmuje, a następnie wprost nazywa je w swoich spektaklach. Bydgoski pokaz „Inkubatora” był jedną z nielicznych, a może wręcz jedyną okazją, by zobaczyć w Polsce przedstawienie, które – w artystycznej ramie, lecz w sposób bezpośredni – komentuje agresję Izraela, zachodni konformizm oraz „linearne struktury narracji” umożliwiające niedostrzeganie niewygodnych powiązań. Ten spektakl udowadnia, że dystansujące „nevermind” może stać się formą współuczestnictwa w zbrodni.

„Inkubator”
reżyseria i wybór muzyki: Oliver Frljić
dramaturgia: Goran Injac

scenografia: Igor Pauška
kostiumy: Slavica Janošević
reżyseria światła: Kristina Kokalj

Slovensko mladinsko gledališče w Lublanie
premiera: 16.05.2025

pokaz w ramach Festiwalu Prapremier
Teatr Polski w Bydgoszczy
8.11.2025


Przypisy:
[1] Adania Shibli, „Palestine as a Position of Witnessing: A Conversation with Adania Shibli”, rozm. Claudia Steinberg, „World Literature Today”, 2020.
[2] Noor Hindi, Dear God. Dear Bones. Dear Yellow, Haymarket Books, Chicago-Illnois 2022, s. 27, 4.