27 września 2017
kasiamichalskigallery
Damir Očko, „Dicta”

Wystawy nadal trwają!

Między 22 a 24 września w Warszawie skumulowaly się aż trzy duże eventy artystyczne: Warsaw Gallery Weekend, Warsaw by Art oraz Not Fair. Każdy z nich miał nieco inną specyfikę, ale wszystkie skupiły uwagę widza na galeriach sztuki współczesnej. Wystawy otwarte podczas WGW będą czynne w październiku, a niektóre – również w listopadzie.

 

WGW
Warsaw Gallery Weekend to największe w stolicy „dni otwarte” galerii sztuki współczesnej. W ramach imprezy, w ciągu jednego dnia, w różnych dzielnicach Warszawy odbyły się dziesiątki wernisaży i spotkań z artystami. Nie zabrakło najnowszych obrazów Wilhelma Sasnala w Fundacji Galerii Foksal, dokumentacji performansów modnej ostatnio Marii Pinińskiej-Bereś w galerii Monopol czy prac Damira Očko w Kasia Michalski Gallery, reprezentanta Chorwacji podczas 56. Biennale w Wenecji w 2015 roku. Co ważne, zdecydowana większość wystaw kończy się dopiero w październiku lub listopadzie.

 

Wilhelm Sasnal, Bez tytułu (Grecja), 2017

 

Spośród wszystkich trzech inicjatyw właśnie Warsaw Gallery Weekend miał największy zasięg: uczestniczyło w nim 26 galerii o zróżnicowanym charakterach, w tym cztery: Instytut Fotografii Fort, Stroboskop, Szydłowski i Galeria Wizytująca, które nie brały udziału w poprzedniej edycji WGW. Fundacja Instytut Fotografii Fort od 2016 roku prowadzi jedną z największych, jak deklaruje, galerii fotografii w Polsce, Stroboskop – ukryty w garażu offspace – jest nastawiony na eksperyment, galeria Szydłowski pozostaje zorientowana na „klasyków współczesności”, natomiast Galeria Wizytująca od kilku lat funkcjonuje jako hybryda powstała w wyniku połączenia Galerii Wizytującej Leszka Czajki z Fundacją Supermarket Sztuki Agnieszki Żechowskiej. Zgodnie z obowiązującymi w stolicy trendami do programu została również włączona przestrzeń prywatna. W mieszkaniu przy ulicy Szucha, pod auspicjami galerii Dawid Radziszewski, odtworzono na tydzień scenografię do filmu Agnieszki Polskiej pod tytułem „Hura!”. Ta różnorodność świadczy o tym, że artystyczna mapa stolicy ewoluuje, szukając ujścia w różnych, niekoniecznie konwencjonalnych miejscach.

Pewien ukłon w stronę Warsaw Gallery Weekend wykonały instytucje publiczne. Przykładowo Muzeum Narodowe udostępniło swoją przestrzeń na działania performatywne, Królikarnia przygarnęła pod swój dach „Półprawdę – prace współczesnych artystów i artystek z Europy Środkowo-Wschodniej ze zbiorów Art Collection Telekom”, a Muzeum nad Wisłą (filia Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie) w ramach wydarzeń towarzyszących przygotowało oprowadzanie po wystawie „Oskar i Zofia Hansen. Forma otwarta” czy wycieczkę „Marzycielem” (złotym autobusem Pawła Althamera).

Na szczególną uwagę zasługują wystawy w Instytucie Fotografii Fort i Fundacji Galerii Foksal. W przestrzeni przy ulicy Górskiego 1A do 28 października można oglądać najnowsze oleje Wilhelma Sasnala. Inspiracją do ich powstania stały się podróże artysty, wydarzenia, w których uczestniczył oraz zdjęcia, do których miał dostęp. Jak wyjaśnia malarz w wywiadzie z Jakubem Banasiakiem („15 stuleci. Rozmowa z Wilhelmem Sasnalem”, Wołowiec 2017), „Malarstwo nie może być perfekcyjne, spreparowane, nie może być algorytmem – realizacją projektu”. Słowa te potwierdza obraz pod tytułem „Basel”, który przedstawia pochyloną nad umywalką dziewczynę. Malując twarz postaci, Sasnal zastosował efekt rozmycia. Sprawia on, że trudno stwierdzić, czy dziewczyna płacze, czy przemywa oczy. Ruch wody kontrastuje z czernią pierwszego planu, a kompozycję dopełniają niedbale położone pasma oliwkowej farby w tle.

Instytut Fotografii Fort podczas WGW pokazał dwie wystawy, które prezentują różne podejście do płciowości i zagadnienia transgender. W ramach „Samoidentyfikacji” (tytuł został zaczerpnięty z cyklu fotomontaży Ewy Partum) do 24 września można było zobaczyć zdjęcia i prace wideo cenionych polskich artystów z drugiej połowy XX wieku. Na wystawie pokazano prace z kolekcji Joanny i Krzysztofa Madelskich, których autorzy poruszają często wątek niejednoznaczności płciowej oraz sposobów postrzegania androgynizmu i transpłciowości w kulturze. W ten kontekst szczególnie wpisują się: Maciej Osika, Katarzyna Górna, Monika „Mamzeta” Zielińska, Andrzej Dragan czy Zbigniew Libera.

 

Ilona Szwarc, Renata, Ruda Śląska, 2014, z cyklu „Ciało otwiera się wolno aż do serca” (fragment plakatu wystawy)

 

O ile wyżej wymienieni artyści poruszają się wokół zewnętrznych aspektów płci kulturowej, o tyle korespondująca z „Samoidentyfikacjami” wystawa Ilony Szwarc, druga propozycja Instytutu Fotografii Fort, dotyka znacznie głębszego poziomu związanego z obszarem tożsamości. W tym przypadku z terenu odgrywania płci przechodzimy do sfery intymnej, gdzie pytanie o autentyczność wiąże się z potrzebą trwałej zmiany ciała, a transpłciowość jest efektem chęci skorygowania natury, w której wystąpił błąd. Do 26 listopada na Mokotowie prezentowany jest cykl portretów zatytułowany „Ciało otwiera się wolno, aż do serca” – zaczerpnięty z wypowiedzi jednej z bohaterek projektu – które artystka zrobiła transkobietom (M/K). Malarskość i żywa kolorystyka zdjęć przywodzą na myśl filmy Pedra Almodóvara.

 

Warsaw by Art
Nie wszystkie galerie reprezentujące sztukę współczesną zostały jednak uwzględnione w programie Warsaw Gallery Weekend. Podczas 7. WGW miała miejsce pierwsza edycja innej imprezy, Warsaw by Art. Mimo obiecującej nazwy i deklaracji organizatorów, że chcą wpisać się „w stały kalendarz stołecznych imprez kulturalnych”, czegoś tej inicjatywie zabrakło. W wydarzeniu wzięły udział galerie komercyjne, domy aukcyjne oraz instytucje związane z życiem kulturalnym. W ich ofercie przeważają malarstwo i rzeźba, w latach 90. powiedzielibyśmy – plastyka. Dużą część promowanych przez Warsaw by Art twórców stanowią artyści średniego i starszego pokolenia. Wśród nich znaleźli się Leon Tarasewicz (Alfa Studio) czy Jan Lebenstein (galeria aTak). W przeciwieństwie do WGW, sztuka najnowsza została w tym przypadku zmarginalizowana.

Tytuły niektórych wystaw, chociażby „Barwy Słów” w Centrum Promocji Kultury, świadczą o bardzo poważnym podejściu do tematu. Trudno nie ulec wrażeniu, że podmioty, które nie zostały zaproszone do udziału w WGW, przygotowały własną wersję imprezy. Po przeciwnej stronie barykady znalazły się między innymi Galeria Kolekcji Fibak, Galeria Grafiki i Plakatu, PROM Kultury Saska Kępa czy tegoroczny debiutant na galeryjnej mapie Warszawy, Wejście przez sklep z platerami.

 

Not Fair
Nieco inną specyfikę niż WGW i Warsaw by Art miały Not Fair – zorganizowane przez stowarzyszenie Piktogram we współpracy z Miastem Stołecznym Warszawa międzynarodowe targi sztuki współczesnej. Event odbył się w Pałacu Kultury i Nauki. Kuratorzy wydarzenia, Ewa Borysiewicz i Romuald Demidenko, zaprosili do udziału w targach 17 galerii – głównie z Polski i Niemiec. Pięć z nich: Dawid Radziszewski, Fundacja Galerii Foksal, Kasia Michalski, Piktogram i Wschód, uczestniczyło również w Warsaw Gallery Weekend.

Pomysłodawcy Not Fair poprosili każdego uczestnika targów o prezentację prac jednego artysty tak, aby wpisały się one w architekturę PKiN. Galeria Leto wystawiła fragment pracy Marcina Dudka, „So You Want To Be A Wizard”. Wielkoformatowy obiekt, który pokazywano w BWA Katowice w ramach „Przesileń”, raz na jakiś czas był wprawiany w głośną wibrację, co stanowi odwołanie do kibolskiej przeszłości Dudka oraz odnosi się do wyładowań „negatywnej energii” wśród polskich pseudokibiców. Elementem instalacji stał się pięciusetzłotowy mandat, który artysta dostał w trakcie performansu otwierającego wystawę na Śląsku.

Paweł Althamer (Fundacja Galerii Foksal) wyrzeźbił popiersie kobiety, która kojarzy się z ciepłymi krajami. Do zrobienia jej włosów, oczu czy sukienki wykorzystał materiały, jakie przywozimy nieraz z wakacji w formie pamiątek – głównie muszelki. Obok rzeźby, na pniu drzewa zostało umieszczone maleńkie dziecko z włóczki, z dziurą zamiast twarzy. W ten sposób fantasmagoryczne wyobrażenie o obcych plemionach czy rytuałach zostało zestawione z trywialną próbą uchwycenia chwili przez Europejczyka.

 

Paweł Althamer, 2017

 

Również propozycja Kingi Kiełczyńskiej, którą reprezentuje niemiecka galeria Exile, daje do myślenia. Artystka nawiązuje do wycinki Puszczy Białowieskiej. Jej „Miejsce mocy” znajduje się w ciągłym procesie. W 2016 roku artystka zakupiła 40 metrów kwadratowych podłogi, którą zrobiono z drewna pozyskanego w Puszczy Białowieskiej. W ramach pierwszego etapu projektu podłoga została wyeksponowana w formie instalacji w Berlinie, mimo że nie zalicza się do dzieł sztuki. Kolejna odsłona białowieskiego produktu nastąpiła podczas Not Fair. Obok drewnianej klepki, po której można było chodzić, umieszczono fotografię przedstawiającą wiekowe drzewa. Finalnie, w 2018 roku deski zostaną przewiezione z powrotem do Puszczy Białowieskiej, gdzie mają ulec powolnej degradacji.

W trakcie Warsaw Gallery Weekend oraz Warsaw by Art galerie pracowały na pełnych obrotach. Wyjątkowo, były czynne do późnego wieczoru. Co prawda instytucje te powróciły już do zwyczajnych godzin otwarcia, ale w dalszym ciągu warto je odwiedzić. Tym bardziej że obszerny katalog, który tradycyjnie towarzyszy WGW, ułatwia nawigowanie po wszystkich miejscach.

 

Kinga Kiełczyńska, „Miejsce mocy”

 

Podczas finisażu wystawy w Instytucie Fotografii Fort Zbigniew Libera ubolewał nad tym, że przestrzeń na takie wystawy, jak „Samoidentyfikacja”, udostępniają galerie prywatne, a nie publiczne. Obecna sytuacja polityczna niesie ryzyko „uideologicznienia” środków publicznych, które są przeznaczone na sztukę najnowszą. Przez to system stanowi zagrożenie dla rozwoju kultury współczesnej. Już teraz wiele prominentnych galerii i projektów straciło finansowanie. Tym bardziej cieszy fakt, że mają miejsce takie wydarzenia, jak Warsaw Gallery Weekend czy Not Fair. To galerzyści przejmują funkcję, którą powinny pełnić instytucje kultury.

 

Więcej informacji o wystawach i wydarzeniach:
warsawgalleryweekend.pl
notfair.pl
warsawbyart.com

Polski mecenas bitników
16 października 2018

Polski mecenas bitników

Klub otwarty w 1964 roku przez polskiego imigranta był przez kilka lat prawdziwą mekką nowojorskiego środowiska artystycznego. Mimo to pozostawał białą plamą w życiorysie amerykańskiej Polonii...

Epika, liryka, dramat
12 października 2018

Epika, liryka, dramat

„Kamerdyner” to film ze wszech miar epicki: rozciągnięty na lata, łapiący wielką historię, nakręcony z ogromnych realizatorskim rozmachem. Ale jest w nim również wiele z intymnego liryzmu...