kosmetykawroga
Teatr Układ Formalny, „Kosmetyka wroga”, fot. Rut Figueras
slowonag
Teatr Układ Formalny, „#[+#@!? (słowo na G)”, fot. Rut Figueras
matkacourage
Teatr Układ Formalny, „Matka Courage krzyczy”, fot. Rut Figueras
wszyscy
Teatr Układ Formalny, „Wszyscy = bogowie we krwi”, fot. Rut Figueras

Układ, który się wtrąca

Grzegorz Grecas nie sięga po wyszukane tematy, nieprzeciętne historie czy zaskakujących bohaterów. Interesuje go to, co stereotypowe, powszechne, a więc i bliskie widzom. Spektakle Układu Formalnego adresowane są przede wszystkim do młodej publiczności, co decyduje o wyborze problemów, jakim teatralni artyści poświęcają swoją uwagę. Pod koniec kwietnia cztery ich przedstawienia znalazły się w programie prezentacji Instytutu Grotowskiego. Pozwoliło to na przekrojowe przyjrzenie się dwuletniej działalności reżyserskiej Grecasa, który łączy teatr młodzieżowy z offowym.

Spektakle Układu Formalnego pokazane we Wrocławiu w ramach przeglądu nie korespondowały ze sobą tematyką, formą czy estetyką. Najsilniejsze spoiwo, którym można je połączyć, to konsekwentne problematyzowanie zjawisk społecznych, a następnie konfrontowanie widzów z poruszanymi zagadnieniami. W przypadku dwóch przedstawień kierowanych do uczniów („#[+#@!? (słowo na G)” oraz „Wszyscy = bogowie we krwi”) młodzi odbiorcy mierzą się z poruszanymi w nich problemami podczas warsztatów ze specjalistami, standardowo odbywających się po zakończeniu części artystycznej. Pozwala to na utrzymanie otwartej formy tych przedstawień, pozbawionych zero-jedynkowego wartościowania czy ostrych sądów. Na etapie przedstawienia nie ma konieczności udzielenia odpowiedzi na stawiane pytania – twórcy mogą pozwolić uczniom na samodzielną ocenę oglądanych zdarzeń, która później zostaje skonfrontowana z głosem edukatorek. Artyści Układu dbają, by publiczność podjęła próbę indywidualnej interpretacji tego, co wydarzyło się na scenie, nie pozwalają jednak na pogubienie się widzów w teatralnych doświadczeniach.

Podczas pierwszego wieczoru Układ Formalny zaprezentował „#[+#@!? (słowo na G)”, przedstawienie zamknięte w czasowych i przestrzennych ramach miejsca akcji – szkoły. Spektakl podzielony został na dwie, trwające po 45 minut, części – przy czym twórcy starają się wytworzyć wrażenie, że te akty rozgrywają się równolegle. Podczas dwóch godzin lekcyjnych poznajemy historię Kai, ofiary okrutnego żartu jej kolegów z klasy, który przerodził się w akt molestowania seksualnego. Najpierw oglądamy miotających się po klasie chłopców – to agresorzy usiłujący uzgodnić zeznania – a następnie bierzemy udział w posiedzeniu rady pedagogicznej. Dyrektorka, uwikłana w zawodowe zobowiązania względem zarządzanej przez siebie placówki, stara się znaleźć wyjście z zaistniałej sytuacji. Kategorycznie odmawia używania słowa „gwałt” wobec sytuacji, w której znalazła się nastolatka. Jej linia obrony opiera się na stwierdzeniu, że chłopcy są niedojrzali i nieświadomi swoich czynów, nie mogą więc ponosić za nie odpowiedzialności. Winą obarcza nauczycielkę, która w czasie zajścia miała opiekować się klasą. Postawiona wobec oskarżeń pedagożka argumentuje, by nie chronić sprawców, a dbać wyłącznie o dobro pokrzywdzonej. Sugeruje, by współwinnymi uznać pozostałych obecnych w sali uczniów, którzy nie protestowali przeciwko atakowaniu koleżanki. Grecas zaproponował widzom udział w debacie, podczas której szala racji przechyla się na stronę nauczycielki. Postaci trzech uczniów – skorych do żartów, lansujących się w internecie w roli oprawców i beztrosko traktujących swoje przewinienia – nie budzą sympatii. Wydaje się, że wydanie opinii o rozegranym dramacie to czysta formalność. Zamiast dyskutować o winie twórcy spektaklu zadają pytania o to, jak definiować gwałt i jak się zachować, będąc świadkiem lub ofiarą molestowania. Spektakl nie przynosi jednoznacznych odpowiedzi, ale jego konstrukcja, z wyraźne nakreślonymi charakterystykami wszystkich postaci, stanowi bardzo dobry punkt wyjścia do zajęć z edukatorką seksualną oraz pedagogami.

„#[+#@!? (słowo na G)” to najbardziej pouczający z czwórki prezentowanych spektakli. Choć artyści dbają o to, by był atrakcyjny, nie sposób zapomnieć, że to przedstawienie edukacyjne, mające uwrażliwiać młodych widzów na tematykę molestowania. Ostatniego dnia przeglądu w Instytucie Grotowskiego zaprezentowano przedstawienie „Wszyscy = bogowie we krwi”. Ono także najczęściej grane jest w placówkach oświatowych i również wieńczy je część warsztatowa z udziałem uczniów. Obie propozycje różnią się wieloma elementami, ale zbliża do je siebie temat przemocy. „Wszyscy = bogowie we krwi” opowiadają o przyczynach jej narodzin. Historia utkana została na motywach „Władcy much” Williama Goldinga. Rywalizacja pomiędzy uwięzionymi na wyspie chłopcami z czasem przybiera coraz groźniejsze oblicza i nieuchronnie prowadzi do katastrofy. Tożsamość poszczególnych bohaterów, a przede wszystkim ocena ich charakterów nie są do końca jasne. W spektaklu brak dosłowności, z którą mieliśmy do czynienia w „#[+#@!? (słowie na G)”, gdzie wydarzenia rozgrywające się w szkole odgrywane były w klasie i niemal wszystko zostało pokazane wprost. Aktorzy wcielający się w młodych rozbitków pojawiają się w wyobrażonej przestrzeni wyspy, którą kreślą rozrzucone po okręgu ubrania. By nie zgubić się w wartkiej fabule i pełnej zwrotów akcji, widzowie muszą uważnie śledzić poczynania i słuchać wypowiedzi postaci. Wymagający pełnego zaangażowania młodzieży „Wszyscy = bogowie we krwi” mają nie mniejszy potencjał edukacyjny niż opisany wcześniej projekt. Ukazując codzienne problemy w niebezpośredni sposób, Układ Formalny wciąga widzów do zabawy w odgadywanie sensów i znaczeń, ale również zachęca do odczytywania symboliki zachowań poszczególnych postaci i odnoszenia prezentowanych wydarzeń do rzeczywistości.

Spektakl oparty na powieści Goldinga stanowi swoisty łącznik pomiędzy dosłownością „#[+#@!? (słowa na G)” a zupełnie już nieoczywistym widowiskiem „Matka Courage krzyczy”, którym przed dwoma laty Układ zdobył nagrodę w kategorii off na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. O ile wcześniej wspominane przedstawienia operowały skromną formą, o tyle wariacja na temat tekstu Brechta przesycona jest scenicznymi sztuczkami. Zaskakującą jakość zyskuje gra aktorów, znanych i z innych spektakli Układu. Katalizatorem tej przemiany wydaje się gościnna obecność Pawła Palcata i Joanny Gonschorek (zawodowych aktorów Teatru Modrzejewskiej w Legnicy). Wykonawcy świetnie operują słowem – mówionym, śpiewanym i podawanym w języku migowym – choć tym razem język ustępuje formie. W „Matce Courage...” dominuje teatralność w jej specyficznym, offowym wymiarze, przy czym reżyser zdaje się drwić z klasyfikowania, co jest, a co nie jest offem. Przekornie wplata sceny prowokacyjne, zaskakujące i nieprzystające do całości: groteskowe żarty z kalek wojennych, użycie piosenki Shakiry do śpiewania o wojnie domowej w Liberii oraz bezpośrednie, nieco bezczelne zwroty Pawła Palcata do publiczności. Off, rozumiany jako przekraczanie wszystkich barier, wydaje się już pewnego rodzaju przeżytkiem, co w perfidny, ironiczny sposób wykorzystuje Grecas. Jego pomysł się sprawdza – offowe wstawki nie zaburzają odbioru przedstawienia, będącego opowieścią o wyzwoleńczych walkach, niewolnictwie i terrorze, a ich lekka forma tylko podkreśla powagę tematu.

Spośród zaprezentowanych spektakli najtrudniej przyporządkować i odszyfrować przeznaczenie „Kosmetyki wroga”. Brak scenografii i dominacja tekstu sprawiają, że cały ciężar prezentacji spoczywa na barkach aktorów. Spektaklowi bliżej jednak do szkolnych propozycji Grecasa niż do jego offowego ukłonu w stronę Brechta. Dwójka spotykających się na dworcu bohaterów stopniowo ujawnia swoją prawdziwą tożsamość i przeszłość. Ten spektakl nie ma moralizatorskiego wydźwięku, jednak i on mógłby być pokazywany w szkołach. I to bez konieczności organizowania warsztatów – jedynie po to, by uczniom zaprezentować wciągającą, dość prostą w swej konstrukcji historię.

Po zobaczeniu czterech przedstawień Układu Formalnego mogę powiedzieć, że Grzegorz Grecas, kierując się własną wrażliwością i mając otwartą głowę, celnie wybiera tematy i wykorzystywane teksty, których potencjał sceniczny w pełni wykorzystać mogą niskobudżetowe produkcje. Priorytetowe znaczenie ma publiczność – jej potrzeby i możliwości percepcji to punkt odniesienia dla rozwiązań użytych w poszczególnych przedstawieniach. Świetny zespół aktorski Teatru Układ Formalny wie, o czym są jego spektakle i do kogo je kieruje. Zaangażowanie aktorów i precyzyjne konstruowanie przez nich przeróżnych ról w odmiennych spektaklach nie pozostawia wątpliwości, że projekty teatrów nieinstytucjonalnych może charakteryzować najwyższa jakość.

 

Teatr Układ Formalny

„#[+#@!? (słowo na G)”
reżyseria: Grzegorz Grecas
scenariusz i dramaturgia: Magdalena Drab

„Kosmetyka wroga”
tekst na podstawie „Kosmetyki wroga” Amélie Nothomb
adaptacja i reżyseria: Grzegorz Grecas

„Wszyscy = bogowie we krwi”
reżyseria: Grzegorz Grecas
scenariusz: Agnieszka Nasierowska

„Matka Courage krzyczy”
reżyseria: Grzegorz Grecas
scenariusz: Paweł Palcat, Grzegorz Grecas

Pokazy spektakli w Instytucie Grotowskiego we Wrocławiu 26‑29.04.2018.

Baśń o nieodwracalności
22 marca 2019

Baśń o nieodwracalności

„Jak wytresować smoka” to tytuł zdający się być kpiną z kultury poradników, przedstawiających gotowe zestawy rozwiązań na każdą okazję. Przede wszystkim dlatego, że filmowa trylogia DreamWorks, inspirowana książkami Cressidy Cowell, ukazuje proces odwrotny do tresowania...

Historia stroi instrumenty
21 marca 2019

Historia stroi instrumenty

Język Jelinek to niezwykle trudny materiał teatralny – zarówno dla aktorów, jak i widzów. Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że odbiór ponadgodzinnego spektaklu wykorzystującego tekst nasycony niezliczonymi odniesieniami to wysiłek intelektualny wymagający takiej koncentracji, że łatwo zgodzić się na (przynoszący ulgę) odbiór sensualny...

Pochwała zwięzłości. O krótkiej formie filmowej
20 marca 2019

Pochwała zwięzłości. O krótkiej formie filmowej

„Najtrudniejsze w realizacji pozostają obrazy, których treść i przesłanie zamknięte są w minimalnych ramach czasowych” – Henryk Lehnert wiedział, co mówi. Nakręcił blisko czterysta krótkich filmów, w Polsce i na świecie dostał za nie kilkaset nagród, by ostatecznie, za sprawą tych szalonych statystyk trafić do „Księgi rekordów Guinnessa”...