07 marca 2011

Siła metafory

W sztuce współczesnej, w obliczu ekspansji tematu uwikłania w struktury świata sztuki, prostytucja nie jest już odniesieniem dla sprzedawania własnych myśli czy natchnienia, lecz dla funkcjonowania artystek i artystów na rynku.

„Andrea Fraser to dziwka”, stwierdził niewymieniony z nazwiska krytyk, gdy usłyszał, że Jerry Saltz pisze tekst o jej wystawie w Friedrich Petzel Gallery w 2007 roku. Odnosił się do jej pracy wideo „Untitled”, zrealizowanej 3 lata wcześniej, na którym zarejestrowała „zwykły seks” z anonimowym amerykańskim kolekcjonerem sztuki współczesnej. Zapłacił jej około 20 tysięcy dolarów, ale nie za seks, jak podaje artystka, tylko za możliwość uczestniczenia w kreacji dzieła sztuki. Prostytucja jako metafora tworzenia występuje już w epoce wiktoriańskiej u Roberta Stevensona, w liście do Edmunda Gosse’a z 1886 roku nazywa on wszystkich pisarzy „dziwkami umysłu”.

Marina Abramović w swoim performansie „Role exchange” z 1976 roku zamieniła się na 2 godziny rolami z amsterdamską prostytutką. Wynajęta kobieta o imieniu Suze otworzyła wystawę Abramović w galerii De Appel, gdy ona sama wabiła klientów w witrynie burdelu. Kwestia usług seksualnych, przez swoją odczuwalną nieobecność, pozostała jedynie abstrakcyjnym skojarzeniem, a prostytucja została wykorzystana jako metafora funkcjonowania artystki w życiu galeryjnym. Suze stała się wyłącznie figurą retoryczną, nic jednocześnie nie tracąc ze swojej realności, ponieważ za wszystko jej zapłacono.

Afroamerykańska artystka starszego pokolenia, Betye Saar, oskarżając Karę Walker o szerzenie „nieczystych wyobrażeń” i utrwalanie rasistowskich stereotypów, uznała, że wyłącznie seks tworzy popyt na jej prace. Twórczość Walker będąca nie sztuką, lecz pornografią, według Saar odsłania (niegodziwy) charakter młodej artystki, w pełni świadomej tego, że „biały, rasistowski rynek potrzebuje czarnego mięsa”.

Siła prostytucji jako figury retorycznej oraz popularność archetypu prostytutki, czy to Nierządnicy Babilońskiej, czy Pretty Woman łączy się z tym, że realne zjawisko i uwikłane w nie kobiety są niemalże nieobecne w kulturze wizualnej. Jeżeli już się pojawiają, to jako element krajobrazu, nocne mary albo ofiary przestępstw, czyli tak, jak w dyskursie społecznym. Prostytucja nie jest eksplorowana jako odniesienie do bardziej uniwersalnego tematu funkcjonowania kobiecego ciała w kulturze patriarchalnej. Bywa jedynie metaforą uwikłania ciała artystki w świat sztuki.

Anna Nizio podczas zbierania materiałów do wystawy w poznańskiej Galerii ON pod tytułem „Panie dzwonią dwa razy, panowie tylko raz” zrezygnowała z nadrzędnej roli artystki, by wejść na równych prawach w środowisko prostytuek. Szukając tam zatrudnienia, przychodząc jako koleżanka klienta, zaprzyjaźniając się z pracującymi tam kobietami, mogła stworzyć intymny w formie, fotograficzny dziennik zwykłego życia w domu publicznym. Jej praca jest szczerym i pełnym życzliwości zbiorowym portretem prostytutek, ujawniającym ich zwyczaje i niedostępną mężczyznom, niemalże wykluczonym z tego obrazu, prywatność. W pracy „Goście” udając prostytutkę, artystka prowadzi konwencjonalne rozmowy z potencjalnymi klientami, którzy mówią o swoich oczekiwaniach i dotychczasowych doświadczeniach. Dźwięk został zarejestrowany przy użyciu mikrofonu ukrytego w kwiatku we włosach. Obraz stanowi ujęcie obracającego się fioletowego kwiatu, odnoszącego się do tego we włosach, ale też oczywistego symbolu waginalnego i atrybutu kobiecości. Nakładają się na niego krótkie sekwencje wideo, przypominające początkowo zakłócenia, ukazujące zwykłych mężczyzn w garniturach wracających z pracy w korporacji czy rozmawiających z kolegami. Sugeruje to, jak codziennym i zwyczajnym zjawiskiem jest prostytucja jako standardowy komponent męskiego świata.

Anna Nizio „Panie dzwonią dwa razy, panowie tylko raz”
Poznań, Galeria ON,
28.02. – 6.03.2011

(Po łebkach) w stronę queerstory
16 listopada 2018

(Po łebkach) w stronę queerstory

Zaczyna się i kończy mocno. Z pomysłem. Gorzej z środkiem, od metodologii po treść. Smakowicie zapowiadająca się „Dziwniejsza historia” Remigiusza Ryzińskiego przypomina queerstoryczny kalejdoskop, wirujący w takim tempie i naszpikowany tyloma lusterkami, że o zagubienie przyprawił samego autora, bo o ile wypada pochwalić Ryzińskiego za intencję, o tyle wykonanie pozostawia momentami sporo do życzenia...

Głęboki oddech („Killing Eve”, „Bodyguard”)
15 listopada 2018

Głęboki oddech („Killing Eve”, „Bodyguard”)

Zarówno „Bodyguard”, jak i – pół roku wcześniejszy serial – „Killing Eve” charakteryzują się cechami, które nieczęsto idą w parze. Zwięzłość, psychologiczne skomplikowanie, wartka policyjna i detektywistyczna akcja, realizm przedstawienia połączony z wyrazistym konceptem narracyjnym...