30 maja 2017
001_Oskar Dawicki-to-nie-jest-flaga
Oskar Dawicki, To nie jest flaga

Polskość fragmentaryczna

„Późna polskość. Formy narodowej tożsamości po roku 1989” to interesująca, lewicowa wystawa zakrojona na szeroką skalę. Jej przygotowanie zajęło aż dwa lata. Ewa Gorządek i Stach Szabłowski – główni kuratorzy i pomysłodawcy projektu – zaprosili do współpracy między innymi krytyka i publicystę Jakuba Majmurka, teatrologa i kuratora Tomasza Platę oraz artystów, takich jak Maurycy Gomulicki czy Jacek Staniszewski. Pod względem aranżacji przestrzeni zespół kuratorski wsparł Krzysztof Skoczylas. Dzięki zaangażowaniu specjalistów z wielu dziedzin kultury udało się stworzyć interdyscyplinarną wystawę, która opowiada o odmiennych wizjach polskości nie tylko w sztukach wizualnych, ale także – w kinie czy teatrze. Zdania na temat tego, czy efekt końcowy jest udany, są podzielone.

Przydługi wstęp

Wystawa potrzebuje długiego wprowadzenia. Gorządek i Szabłowski snują postmodernistyczną, pozbawioną ciągu chronologicznego opowieść wokół symboli, postaci i wydarzeń, które, ich zdaniem, konstytuowały polską tożsamość po 1989 roku. Z jednej strony, odbijają się od tak ważnych tematów, jak życiorysy Lecha Wałęsy czy Jana Pawła II, powstanie warszawskie, katastrofa smoleńska, „Solidarność” czy Holokaust, a z drugiej – brną w nawarstwione wokół nich spory. Prezentowani przez nich artyści często odnoszą się krytycznie do koncepcji patriotyzmu forsowanej przez media publiczne, rewidują idee narodowościowe, z którymi spotykamy się w mainstreamie, kontestują tradycję, a także ukazują język wizualny, jakim posługują się środowiska prawicowe. W U-jazdowskim znajdziemy osoby związane z „Krytyką Polityczną” czy galerią Raster, ale, o ironio, w przedsięwzięcie zaangażowało się także Centrum Myśli Jana Pawła II.

Kuratorzy zaprosili do udziału w „Późnej polskości” około siedemdziesięciu twórców wizualnych. „W naszym projekcie bierze udział wielu bardzo różnych artystów z kilku pokoleń: od klasyków, na przykład Krzysztofa Wodiczko, przez artystów średniego pokolenia, takich jak Artur Żmijewski czy Paweł Althamer, którzy budowali wizerunek polskiej sztuki po 1989 roku, po bardzo młodych twórców, jak Stach Szumski czy Ewa Sadowska” – powiedziała Gorządek podczas inauguracji projektu 30 marca. Na tym tle wyróżnia się jedyny nieżyjący artysta, a zarazem patron „Późnej polskości” – Stach z Warty. Jawi się on jako samotny jeździec i buntownik, który nie pasował do swojej epoki. Ponieważ tworzył po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, stanowi pewien punkt odniesienia dla twórców współczesnych. O opracowanie eseju na jego temat od strony wizualnej kuratorzy poprosili Maurycego Gomulickiego, natomiast od strony merytorycznej – Jacka Staniszewskiego.

„Termin «późna polskość» zaczerpnęliśmy od Tomasza Kozaka, który już dziesięć lat temu, jako jeden z niewielu rodzimych artystów, zainteresował się polską tożsamością. Napisał zarówno wiele tekstów na ten temat, jak i wykonał sporo prac artystycznych” – mówiła Gorządek. W 2002 roku ukazała się książka Kozaka: „Akteon. Pornografia późnej polskości”. Autor ukazuje w niej późną polskość w kontekście „przebijania się przez «biało-czerwony szum»”.

Figura polskości według artystów

Artyści prezentowani w U-jazdowskim przyjmują różne strategie na wynurzenie się z ławicy polskości. W CSW zobaczymy dużo nowych prac – z 2016 i 2017 roku, oraz sztukę najnowszą, tworzoną w XXI wieku (wyjątek stanowi część filmowa i teatralna). W instalacji „Gorzka lewica, słodka prawica” (2017) Jadwiga Sawicka zainspirowała się „Małą apokalipsą” Tadeusza Konwickiego, w której padają określenia „gorzkie lewo, słodkie prawo”. Za pomocą dwóch migających lightboxów artystka prezentuje zwalczające się frakcje polityczne. Gdy zapala się lightbox z napisem „gorzka lewica”, gaśnie napis „słodka prawica” i na odwrót. Teksty zmieniają się jak partie u władzy.

Z patetycznych przedstawień w katolicyzmie żartuje Klementyna Stępniewska, która ukrywa się pod pseudonimem Kle Mens. Jej queerowa „Pieta” (2016) to praca wideo, w której można zobaczyć mężczyznę w damskich pantoflach w roli Maryi oraz chłopaka w biało-czerwonych szortach w roli Jezusa. Efekt uboczny demokracji, o którą walczyli związkowcy, w ironiczny sposób ilustruje Grzegorz Klaman w instalacji pod tytułem „Solidarność Made in China” (2007). Artysta ułożył na ziemi wielki napis „Solidarność” z chińskich żołnierzyków. W niedalekim sąsiedztwie znajduje się gumowy „Orzeł czarny” Klamana (2015), który stanowi pewną metaforę niedomkniętej figury, jaką stała się polskość.

Ścieranie się „lewa” i „prawa” zilustrował również Artur Żmijewski w filmie „Katastrofa” (2010). Krytyków zainteresował jednak głównie fakt, że dokument nakręcony po śmierci prezydenckiej pary jest wyświetlany na suficie. Warto dodać, że w ten sposób zaakcentowano jego esencję – wynoszenie na piedestał Lecha Kaczyńskiego. Widzowie mogą oglądać ekranizację wydarzeń, jakie miały miejsce w Warszawie pod Pałacem Prezydenckim, z perspektywy leżącej, na sofie z Ikei. Sposób odbioru pracy kontrastuje z powagą modlących się żałobników, którzy postawili krzyż przy Krakowskim Przedmieściu, modlili się i śpiewali piosenki religijne. Lekki sposób prezentacji trudnych tematów cieszy się coraz większą popularnością, czego przykładem była chociażby ekspozycja prac Barbary Klickiej w MSN („Ministerstwo Spraw Wewnętrznych”).

W dosadny sposób na ekspozycji wyeksponowano „Mszę” Artura Żmijewskiego (2011) – ekranizację sztuki teatralnej z Janem Peszkiem w roli głównej. Wystawiony w Teatrze Starym spektakl trwał dokładnie godzinę i stanowił inscenizację prawdziwej mszy. Podczas kazania poruszono jednak wiele kluczowych dla ówczesnej polityki kwestii. Podążając z kierunkiem zwiedzania, nie sposób nie wstąpić na chwilę do „kościoła” Żmijewskiego czy „Kaplicy” Karola Radziszewskiego (2017), który w udokumentowanym performansie przywołał postać Ryszarda Kisiela – animatora kultury gejowskiej u schyłku PRL. W niedalekim sąsiedztwie tych prac umieszczono „Krzyż” Daniela Rycharskiego (2014) – stosunkowo mało czytelną instalację z drewnianym krzyżem, którą można interpretować jako nawiązanie do piętnowania gejów przez polskie społeczeństwo i Kościół katolicki. Badania wskazują, że wśród osób, które padły ofiarą homofobii, występuje duży odsetek samobójstw. Jak wyjaśnia artysta, drewno na krzyż pochodzi z lasu, w którym dwoje młodych ludzi odebrało sobie życie.

Z kolei do idealizacji „wielkiego” Polaka nawiązują fotografia z wizerunkiem Jana Pawła II Piotra Uklańskiego (2004) czy „Figury niemożliwe” Jakuba Woynarowskiego – replika baldachimu znad wejścia do krypty marszałka Józefa Piłsudskiego na Wawelu w skali 1:1. Zdjęcie Uklańskiego przedstawia widziany z lotu ptaka, sporządzony z żywych ludzi portret papieża, zaś instalacja Woynarowskiego została przygotowana na Biennale Architektury w Wenecji (2014).

Duże zagęszczenie prac sprawia, że ich znaczenia pączkują, wzmacniają się nawzajem, rezonują między sobą. Prezentowanych artystów łączy sprzeciw wobec koncepcji polskości, która wiąże się z pielęgnowaniem traumy czy żalu. Artyści w U-jazdowskim odmawiają bycia rycerzami systemu i rezygnują z tkwienia w poczuciu straty, jak na przykład Oskar Dawicki, który wyznaje ołówkiem na kartce papieru: „Nigdy nie zrobiłem pracy o Holocauście” (2009).

Nietypowy patron

Wspomniany już Stach z Warty, a właściwie Stanisław Szukalski, odegrał szczególną rolę w projekcie. Urodził się i zmarł przed rokiem 1989, przez co znacznie wykracza poza przyjęte przez kuratorów ramy czasowe. Rzeźbiarz, malarz, rysownik, projektant i teoretyk, dążył do przeformułowania pojęcia sztuki narodowej. Szukalski był także założycielem i przywódcą grupy artystycznej o nazwie „Szczep Rogate Serce”. Zafascynowani dawną kulturą Słowian członkowie ugrupowania poszukiwali nowych form wyrazu po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Jak wskazują kuratorzy „Późnej polskości”, analogiczna sytuacja nastąpiła po roku 1989.

Postać lidera Szczepu Rogate Serce na tyle zafascynowała Gorządek i Szabłowskiego, że początkowo chcieli oni poświęcić wystawę wyłącznie jego osobie. Pomysł jednak ewoluował, aby po paru latach stać się społeczno-politycznym komentarzem do zastanej rzeczywistości. Znamienne, że Szukalski reprezentuje sentymentalny stosunek do Słowiańszczyzny. Obecnie zapominamy o tym, że Polska tradycja i kultura sięgają czasów pogańskich, wyrosły na styku słowiańskich wierzeń i spuścizny chrześcijaństwa. Mimo to wielu katolików rości sobie prawo do wyłączności polskiej tradycji.

Lekcja teatrologii i filmoznawstwa

„Późna polskość”, oprócz sztuk wizualnych, gromadzi prace z obszaru filmu i teatru. „Szok przeszłości. Późna polskość i teatr” – fragment ekspozycji przygotowany przez Tomasza Platę – stanowi kwintesencję historii polskiego teatru. Jeżeli ktoś nie wie, których reżyserów warto oglądać, wystarczy przejrzeć listę nazwisk wybranych przez redaktora naczelnego „Art & Business”. Prawdopodobnie jego gust odzwierciedla zainteresowania niejednego warszawiaka odwiedzającego Teatr Rozmaitości i Nowy czy krakowiaka chodzącego do Teatru Starego. Plata wybrał dokumentacje i filmy ze spektakli między innymi Jerzego Grzegorzewskiego, Jana Klaty, Komuny Warszawa, Krystiana Lupy, Romana Polańskiego, Moniki Strzępki, Krzysztofa Warlikowskiego, Michała Zadary czy Wojciecha Ziemilskiego. Z kolei kino „późnej polskości” – część wystawy kuratorowana prze Jakuba Majmurka – „składa się z pięciu esejów filmowych oraz jednego wykładu found footage”. Łącznie na „Późnej polskości” zobaczymy około 60 godzin materiałów wideo.

Manifest polityczny

„Późna polskość” ma charakter polityczny. Obok Zachęty i MSN, Centrum Sztuki Współczesnej jest jedną z najbardziej liczących się galerii sztuki najnowszej w stolicy. Mimo to w 2017 roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Kulturowego nie przyznało CSW ani złotówki na zakup nowych prac w ramach „regionalnych kolekcji sztuki współczesnej”. Śmiało można też powiedzieć, że MKiDN ogranicza inwestycje w sztukę współczesną, co dzieje się ze szkodą zarówno dla artystów, jak i całego społeczeństwa. W tym kontekście „Późna polskość” urasta do rangi manifestu politycznego, w którym dochodzi do ostrej krytyki władzy.

„Późna polskość” jest wymagająca zarówno dla zwiedzających, jak i krytyków. Nie dziwi więc fakt, że wystawa spotkała się z dużą krytyką w mediach. Jedni są niezadowoleni, że widzieli już prezentowane prace w rozmaitych galeriach i instytucjach (Karol Sienkiewicz), inni narzekają, że w U-jazdowskim nie znalazło się miejsce dla takich artystów, jak Marcin Maciejowski, Edward Dwurnik czy Marta Frey (Falęcki). Mimo to autorzy prac wyeksponowanych w U-jazdowskim zajmują wyraziste stanowisko wobec idei narodowościowych forsowanych w edukacji czy telewizji. Łączy ich krytyczny stosunek do politycznej propagandy. Nie boją się kiwać palcem zarówno przed władzą świecką, jak i duchowną.

„Późnej polskości” nie można uznać za projekt totalny i raczej kuratorzy nie pretendowali do tego, żeby pokazać tylko te prace, które weszły do kanonu. Niektórzy z prezentowanych artystów ugruntowali swoją pozycję na silnych fundamentach międzynarodowej sławy, innych znamy z niszowych galerii, a nawet zinów. Dodatkowo przez natłok prac widz może odnieść wrażenie, że znalazł się w kalejdoskopie różnych wizji artystycznych. CSW można opuścić z poczuciem, że mało który artysta ma pomysł na „polskość”. Za to niejeden traktuje kategorię polskości z ironią i dystansem, wręcz przejawia czeski humor. Dzięki temu wystawa jest zadziwiająco spójna w swojej fragmentaryczności. Warto zaryzykować i pozwolić sobie na chwilę refleksji podczas „Późnej polskości” w U-jazdowskim.

 

„Późna polskość”
prezentowani artyści: Jacek Adamas, Paweł Althamer, Yael Bartana, Anna Baumgart, Kuba Bąkowski, Krzysztof Bednarski, Karolina Breguła, Michał Budny, Hubert Czerepok, Oskar Dawicki, Monika Drożyńska, Peter Fuss, Maurycy Gomulicki, Nicolas Grospierre, Ewa Havelke, Instytut Architektury, Michał Januszaniec, Mariusz Libel, Grupa Nowolipie, Grzegorz Klaman, Irena Kalicka, Kle Mens, Kaja Klimek, Tomasz Kozak, Kobas Laksa, Honorata Martin, Kuba Mikurda, Dorota Nieznalska, Igor Omulecki, Witek Orski, Joanna Ostrowska, Włodzimierz Pawlak, Katarzyna Przezwańska, Wojciech Puś, Karol Radziszewski, Paweł Rojek, Daniel Rycharski, Robert Rumas, Ewa Sadowska, Jadwiga Sawicka, Wilhelm Sasnal, Janek Simon, Jakub Skoczek, Maciej Stasiowski, Łukasz Surowiec, Paweł Susid, Stanisław Szukalski, Stach Szumski, Michał Szlaga, Radek Szlaga, Monika Talarczyk-Gubała, Piotr Uklański, Krzysztof Wodiczko, Jakub Woynarowski, Julita Wójcik, Bartosz Zaskórski, Artur Żmijewski
autorzy koncepcji i kuratorzy projektu: Ewa Gorządek i Stach Szabłowski
kurator wystawowego eseju filmowego: Jakub Majmurek
kurator wystawowego eseju teatralnego: Tomasz Plata
autorzy wystawowego eseju o Stanisławie Szukalskim: Maurycy Gomulicki i Jacek Staniszewski
program dyskursywny: Konrad Schiller
Warszawa, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski
1.04 – 6.08.2017

W tym seksie jest metoda?
09 sierpnia 2018

W tym seksie jest metoda?

„Lekkie historie, literatura eskapistyczna” ‑ tak ogólnikowo i samodegradująco (?) swą twórczość określa Milo Manara. Dla włoskiego rysownika w centrum zainteresowania tych pozornie niewyszukanych opowieści znajdują się kobiece ciało i odważna erotyka...

Kto tu jest dla trollowania
08 sierpnia 2018

Kto tu jest dla trollowania

W Muzeum Sztuki trzepali na bramkach. Choć od dawna żartujemy ze znajomymi z tego, że kontrola w ich salach jest nadmierna, to wernisaż wystawy „Peer-to-peer” to już była przesada.