26 lutego 2018
polka
fot. Polski Teatr Tańca

Polka nie nosi spodni

Na początku była ciemność. Z ciemności powstało światło, a z niego cienie i kształty. Z kształtów wyłoniło się ciało, z ciała – ruch i gesty. Akt stworzenia to spokojna ewolucja, logiczna chronologia. Powolne oswajanie materii i przestrzeni. Nieistnienie czasu. Spokój. Chaos zaczyna się później, gdy z nieznanego wyłania się sukienka – przedmiot symboliczny. Zakładające ją ciało staje się kobietą, która potem zostaje nazwana przez Boga Polką.

Twórcy najnowszego spektaklu Polskiego Teatru Tańca podjęli się trudnego zadania, jakim jest stworzenie teatralnego portretu Polki. Wybór tematu nie dziwi; w ostatnich latach prawa kobiet budzą powszechne zainteresowanie. Pod flagą biało-czerwoną kwestia ta jest szczególnie znacząca – premiera spektaklu odbyła się pomiędzy zbiorowymi protestami: 17 stycznia Polki pokazały swój bunt podczas Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, a do Manify 2018, która odbędzie się 10 marca, trwają już przygotowania.

Wyreżyserowana przez Igora Gorzkowskiego „Polka” składa się z segmentów, w których sekwencje taneczne poprzedzone są literackimi wstępami. Lekki, ironiczny ton tych wypowiedzi rozświetla mroczną powagę poruszanych tematów oraz sugeruje krytyczne nastawienie twórców spektaklu do konkretnych problemów. Tekst to autorska wersja folklorystycznej gawędy okraszonej rekwizytami współczesności (sukienką z Zalando, iPhonem, Instagramem). Przywoływane są stereotypowe obrazy Polek, a narzucone im role i funkcje – przedstawiane prześmiewczo jako „wola Boga”. W tej wizji życie każdej z kobiet składa się z domowej rutyny, pracy, siostrzeństwa, poszukiwania partnera i doświadczania przemocy. Twórcy „Polki” zderzają szablonową wizję kobiety z prezentacją indywidualnych problemów.

Choreografia Iwony Pasińskiej w przemyślany sposób wykorzystuje całą przestrzeń sceniczną. Pod względem wizualnym, choreograficznym i muzycznym spektakl urzeka dopracowaniem, starannością wykonania oraz umiejętnościami tancerek i tancerzy. Uporządkowany chaos i logika ich ruchu przywołują skojarzenia z porozrzucanymi atomami, co – po początkowym nawiązaniu do prapoczątku i stworzenia świata – wydaje się sensownym zamysłem. Minimalistyczna, stworzona wyłącznie z drewnianych ławek i zastawek scenografia kontrastuje z gęstością muzyki. Kompozycje Zbigniewa Kozuba dopełniają wymowę spektaklu – muzyczny przesyt pasuje do chaotycznego, dynamicznego i upiornego świata Polki. Istotną rolę pełni też gra światła i cienia, które funkcjonują jako komentarz do niektórych scen. Cienie na ciałach tancerek w początkowej i końcowej scenie spektaklu przeobrażają je w niejednoznaczne kształty, ciekawie obrazując narodziny i śmierć.

Wartości estetyczne tracą jednak znaczenie wobec nużącej dramaturgii, wielokrotnie skupiającej uwagę widzów ciągle na tym samym problemie. Każda z siedmiu Polek prezentuje się w występie solowym lub w duecie z mężczyzną. Rezygnując ze skali makro na rzecz jednostkowych historii, Gorzkowski zyskał możliwość ukazania różnych odcieni codziennego życia. Nie wykorzystał jej jednak w pełni, skupiając się na podkreśleniu bezsilności, która w jego spektaklu jawi się jako cecha charakteryzująca zbiorowo polskie kobiety. Chociaż muzyka – brudna, przyspieszona, zdarta – wydobywa z ciał tancerek i tancerzy ciekawe interpretacje ruchowe, wszystkie te partie wydają się tożsame – przedstawienie cały czas oscyluje wokół zbliżonych emocji i znaczeń. W każdym segmencie „Polki” powraca wrażenie niemocy.

Hołd dla siostrzeństwa, sugerowany w odczytywanym tekście, zestawiony jest z gestami sugerującymi kruchość ludzkich relacji. Krytyce poddano założenie, że heteroseksualność i monogamia to jedyne możliwe (i właściwe) wzory stosunków międzyludzkich. Pojawia się też deklaracja niezgody na pracowniczy wyzysk. Sceny odnoszące się do tych problemów mogłyby mieć spory potencjał, jednak nie wybrzmiewają w pełni. Wobec powagi i skomplikowania podjętych tematów problemem wydaje się fragmentaryczność wielu sekwencji spektaklu. Tak dzieje się również w odniesieniu do przemocy, przedstawionej jako przeciwieństwo szczęśliwego pożycia małżeńskiego. Choć zwrócono uwagę na ważną kwestię, to jednak szarpana za włosy, popychana i bita Polka szybko wchodzi w kolejną rolę i wtapia się w inne historie. Jeśli miał to być rodzaj sugestywnego komentarza społecznego, mam wrażenie, że potraktowano go zbyt instrumentalnie. Tworzenie portretu zbiorowego wiąże się często z ryzykiem niedopowiedzenia lub przerysowania poszczególnych jego elementów. „Polka” Gorzkowskiego wpada w obie te pułapki.

Bohaterki spektaklu, choć zmagają się z odmiennymi problemami, nie posiadają cech indywidualnych. Ubrane w sukienki Polki są zmęczone, wykorzystywane, przepracowane i bezradne. Gotowe do poświęceń. Samotne i pozbawione głosu, niczym Matki Boskie cierpiące. Matki Boskie Królowe Polski. Upadają. Podnoszą się. Znowu upadają. Krzyczą, lecz nie mają głosu. Są pozbawione nadziei, siły, wiary, radości, miłości. Co gorsze – także bezrefleksyjne. Jakby Polki były ciałami, które wiele odczuwają, ale nie posiadają zdolności myślenia i reagowania na to, co się z nimi dzieje. Mimo krytycznego traktowania stereotypów, twórcy spektaklu odbierają Polkom prawo do samoświadomości. Pozbawiają nas w ten sposób broni, którą (mimo trudów, wyczerpania i lęku) posiadamy.

Nie trzeba wnikliwie szukać, by znaleźć dowody siły, determinacji i inteligencji Polek. Organizujemy protesty oraz manifestacje, w których licznie bierzemy udział. Na całym świecie kobiety różnych narodowości oraz Polki-emigrantki solidaryzują się z nami w protestach pod polskimi ambasadami. Nieustępliwie podpisujemy się pod kolejnymi projektami ustaw przeciwko ograniczaniu praw kobiet. Coraz częściej i śmielej opowiadamy osobiste historie, bo nie chcemy już przeżywać traum w ciszy. Potrafimy o siebie zadbać i jesteśmy niezależne. Skoro twórcy spektaklu poszukują indywidualnych historii – warto pochylić się nad kilkoma znanymi sylwetkami, które, w moim odczuciu, udowadniają siłę i determinację Polek. Ewa Błaszczyk – założycielka kliniki „Budzik” oraz fundacji Akogo?, Agnieszka Holland – wybitna reżyserka, której twórczość zachwyca widzów na całym świecie, profesor Agnieszka Zalewska – przewodnicząca Rady Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych CERN, Natalia Partyka – zdobywczyni dwóch złotych medali na paraolimpiadzie w Rio de Janeiro. Lista Polek rażąco niepasujących do wymowy spektaklu jest długa, a byłaby o wiele dłuższa, gdyby pod uwagę brano też bohaterki niemedialne. Dlaczego odebrano nam pomysłowość i siłę? Dlaczego twórcy „Polki” zignorowali te – i wiele innych – mające coś do powiedzenia kobiety?

Iwona Pasińska, dyrektorka Polskiego Teatru Tańca i choreografka „Polki”, powiedziała: „Chcieliśmy przygotować spektakl rozliczeniowy. Tego się spodziewaliśmy. Myśleliśmy, że Polka wypruwa sobie żyły, głośno krzyczy i jest odważna. Ale w trakcie pracy okazało się, że jest inaczej”. Odnoszę wrażenie, że twórcy wycofali się ze swojego śmiałego założenia na rzecz wygodnej manifestacji bezsilności. Owszem, Polkom jest ciężko, wiele je przeraża, boli i męczy. Absolutnie jednak nie są bezsilne. Gorzka diagnoza pojawiająca się w spektaklu brzmi: jest źle, mamy problem. To jednak wiemy już od dawna. Co dalej? Co z tym zrobimy?

Zwielokrotniony portret z założenia miał się opierać na uzusie społecznym. Jednak ignorując elementy niepasujące do schematu, twórcy spektaklu stworzyli zanadto uproszczony obraz Polki. Zapomnieli, że ujednolicając jej wizerunek, podważają istnienie różnorodności, których nie można pomijać. Zwłaszcza w sytuacji, gdy dumnie zapowiada się tworzenie portretu zbiorowego. „Polka” nie jest portretem Polki. To szkic jednego jej profilu. Może zamiast wciskania Polek w sukienki należało ubrać je w spodnie?

Zakończenie spektaklu. Robi się ciemniej, spokojniej. Każda Polka zdejmuje sukienkę i wycofuje się w stronę cienia. Przestaje być Polką, potem kobietą, wreszcie – ciałem. Znika wraz ze światłem. Tak jak jej nie było, tak nie ma.

 

 

Polski Teatr Tańca, „Polka”
reżyseria i dramaturgia: Igor Gorzkowski
muzyka: Zbigniew Kozub
scenografia, kostiumy: Andrzej Grabowski
choreografia: Iwona Pasińska i tancerze Polskiego Teatru Tańca
światła: Przemysław Gapczyński
premiera: 3.02.2018

Prosta historia o miłości
13 czerwca 2018

Prosta historia o miłości

„Zimna wojna” ma w sobie coś paradoksalnego. Opowiada bowiem niezwykle prostą historię, w której udało się zawrzeć dramat polskiego społeczeństwa całego ostatniego półwiecza. Pawlikowski dodatkowo dokonał tego bez sięgania po wielkie metafory, bez prześwietlania politycznych zawiłości czy wskazywania na ideologiczne spory...

Antywzorce i możliwości emancypacyjne
12 czerwca 2018

Antywzorce i możliwości emancypacyjne

Głównym zadaniem „Antywzorców” pod redakcją Karoliny Sikorskiej jest analiza tego, jak poszczególne praktyki artystyczne mierzą się z dominującymi porządkami społeczno-kulturowymi. Analizy oparte są głównie o case studies, choć nie brak tu subiektywnych doświadczeń artystów i pracowników pola sztuki, szerszej perspektywy teoretycznej oraz namysłu nad możliwościami politycznymi sztuki w ogóle...