16 lutego 2018
afterposotive
Na zdjęciu: Maciej Gąbka, "Untitled XVII" z cyklu "After Positive", 2017, mat. organizatora

Nieufność wobec rzeczywistości

Prace Macieja Gąbki z nowego cyklu „After positive”, prezentowane w Pawilonie Sztuki ERGO Hestia, stanowią artystyczną podróż po epistemologii z drugiej połowy XX wieku. Wychodząc od koncepcji procesów poznawczych, młody artysta (ur. 1993) stworzył własną, skomplikowaną, postmodernistyczną teorię filozoficzną: teorię pozytywowo-negatywową, która stała się główną osią jego twórczości.

„After positive” stanowi rozwinięcie pozytywowo-negatytowej teorii, nad którą pracuję od blisko trzech lat. Zacząłem od analizy nierozstrzygalnych paradoksów epistemologicznych, które wynikają z ograniczonych możliwości procesów poznawczych. […] Interesowały mnie zwłaszcza różne koncepcje pełnego poznania i analizowania otoczenia – tego, co nazywamy rzeczywistym i poznanym. Mocno podpierałem się Gastonem Bachelardem, zwłaszcza jego pojęciem nieciągłości czy błędu, ale także koncepcjami innych filozofów, na przykład Michela Foucault i Jacquesa Derridy

– mówi Gąbka. Jak zaznacza, jego teorii nie da się streścić w kilku zdaniach.

„Pewność jest jak gdyby tonem, jakim stwierdza się stan rzeczy, lecz nie wnioskuje się z tonu o tym, że ma się słuszność” – powiada Ludwig Wittgenstein, inny inspirator Gąbki. Autor „Tractatus logico-philosophicus” utrzymywał, że to, co jawi się jako prawda obiektywna, w rzeczywistości jest zbiorem subiektywnych interpretacji. Innymi słowy, obiektywna prawda nie istnieje. Podobnie, odnosząc się do koncepcji logiki dwuwartościowej, Gąbka zastanawia się nad tym, co dzieje się pomiędzy pozytywem a negatywem.

Najbardziej trafne jest chyba określenie Derridy: „ani tak, ani tak, ale jednocześnie i tak, i tak". Chodzi o to, by z większą świadomością powiedzieć, że granic nie da się określić ze względu na ich bardzo szeroki zakres, do którego nie mamy jak się odnieść. Świat nie jest ani pozytywowy, ani negatywowy. Pozytyw i negatyw wzajemnie się wykluczają, a zarazem potwierdzają swoją równoległość. Negatyw poprzez to, że narusza pozytyw, potwierdza, że jest tylko jedną z nieskończenie wielu dróg rozumienia tego, co zachodzi wokół nas.

Upraszczając teorię pozytywowo-negatywową, można powiedzieć, że neguje ona skończoność i jednoznaczność rzeczywistości odbieranej empirycznie. Zakłada, że świat, który przyjmujemy za pewnik – w tym przypadku pozytyw ‑ zawsze posiada swój negatyw. Ten ostatni nie jest lustrzanym odbiciem pozytywu, ale raczej podważa jego integralność i kompletność. Ledwo uchwytny negatyw zaburza pozornie umocowaną strukturę pozytywu, kwestionuje jego porządek i prowadzi do sfery, w której kluczową rolę odgrywają wątpienie i refleksyjność.

Jak tłumaczy artysta:

Obraz pozytywowy kojarzy się nam z czymś realnym, całościowym, kompletnym i pełnym. Nie próbujemy go nawet analizować, bo uznajemy go za coś danego. Tymczasem, jak dowodzą epistemologiczne paradoksy, warto się nad nim pochylić, zacząć wątpić w pozytywowe myślenie. Gdy nakreśli się „cechy wspólne” pozytywu i rzeczywistości percepcyjnej, negatyw wydaje się bardzo interesującym zagadnieniem. […] Subiektywnie odczuwając pozytywowe otoczenie, tworzymy swoje personalne pozytywy. W tym kontekście można zarysować negatyw. […] Proces poznawczy polega na poszukiwaniu negatywu, który w pewnym sensie jest dowartościowaniem zanegowania pozytywu. Dla każdej koncepcji pozytywowej prędzej czy później znajdzie się koncepcję negatywową, która jest właśnie tą nieciągłością, o której pisał Bachelard.

Na wystawę „After positive” składają się obiekty z białego, starannie oszlifowanego drewna oraz z pleksi. Gąbka zestawił wyglądające jak zagruntowane blejtramy prostokąty z przeźroczystymi kawałkami szkła akrylowgo. Jasne przedmioty zostały wyeksponowane na tle białych ścian sali wystawienniczej. Wyróżniają się jedynie dzięki subtelnym różnicom w odcieniach bieli. Widz otrzymuje od artysty konkretne narzędzie interpretacyjne tych prac: teorię podważającą obiektywizm i negującą status quo.

Przede wszystkim pracuję z wszelkiego rodzaju transparentnym materiałem. Najczęściej jest to pleksi lub szkło. Wybieram te tworzywa, ponieważ są one neutralne. W cyklu „After positive” wykorzystuję również odpowiednio obrobione drewno. Chciałem uzyskać kontrast między elementami z pleksi a bardzo matowym drewnem. Przeźroczysta pleksi stanowi w pewnym sensie wizualizację pozytywu. Ten całkowicie przepuszczalny materiał często ignoruje się lub wręcz pomija, ponieważ skutecznie umyka on ludzkiemu oku, zlewa się z tłem.

Jego prace nie są przegadane, ale jednocześnie Gąbka zadbał o detale i jakość wykończenia. Starannie sklejone ze sobą materiały wyglądają jak białe asamblaże i płaskorzeźby ścienne, jednak po wnikliwszej obserwacji można zauważyć, że ich uważnie zarysowana forma wchodzi w interakcje z gładko przyciętymi krawędziami pleksi, a także z otoczeniem.

Prostokąty często kojarzą się z kompletnym obrazowaniem. Konwencjonalnie w takiej formie zawsze występują obrazy. Zależało mi na tym, aby te prace wtapiały się w sterylną galeryjną ścianę oraz sprawiały wrażenie idealnych, zupełnie niepodzielnych, nienaruszalnych w swojej pierwotnej strukturze przedmiotów. Dopiero po spojrzeniu z pewnej perspektywy widzimy naruszenie pozytywu.

W niektórych prostokątach znajdują się szczeliny, inne zwijają się jak mokra kartka. Jeszcze bardziej interesująco wyglądają miejsca połączenia drewna i pleksi. Położone skośnie płaszczyzny to nachodzą na siebie, to znowu widz zostaje zaproszony do rozgrywającego się na ścianie teatru cieni. Najciekawsze jego sceny rozgrywają się na tyłach obiektów, za kulisami ujęć, które udało się uchwycić obiektywem na zdjęciach zamieszczonych w katalogu towarzyszącemu wystawie. Geometryczne pajęczyny cieni rozwieszone za kanciastymi „płótnami” i „gałęziami” z pleksi przykuwają wzrok. Z tych ulotnych „negatywów” wyłaniają się linie przypominające szare sznury na bieliznę. Są jak nienamacalne nici łączące podmiot z inną rzeczywistością.

Na plan pierwszy sterylnych prac Gąbki wysuwają się rozważania natury egzystencjalnej. Artysta stawia pytanie o granice naszych możliwości poznawczych. Pogrywa z historią sztuki, na przykład z „Kompozycją suprematyczną: białym na białym” Kazimierza Malewicza, ale jednocześnie zmusza patrzącego, by posunął się dalej, wyszedł poza oczywistość interpretacji i sprawdził, co skrywa za sobą dany obiekt. Artysta nobilituje w ten sposób proces wątpienia. Gąbka uzyskał na wystawie „efekt bieli” – tym bardziej dojmujący, że we wnętrzu Pawilonu Sztuki ERGO Hestia rzeczywiście dominuje biel. Utrzymane w tym kolorze ściany, drzwi, framugi okien, włączniki światła czy gniazdka elektryczne wraz z jasnym stołem i krzesłami tworzą idealną wręcz oprawę dla prac z cyklu „After positive”. Zimna, niepozbawiona kantów oraz wystających, pionowych elementów architektura galerii pozwala uzyskać dodatkowe załamania światła na ścianach. Dzięki temu patrzący otrzymuje szeroki przekrój odcieni bieli i szarości, a pozornie czysta barwa wnętrza zostaje rozbita na szereg elementów, wśród których pobłyskują formy z pleksi.

Strategie łączenia białych powierzchni z przezroczystymi Maciej Gąbka za każdym razem rozgrywa inaczej. Myli tropy. Stawia nas w sytuacji permanentnego wątpienia i zadawania pytań o (nie)obecność. Wymaga od nas aktywności, ponieważ te prace balansują pomiędzy materialnością a dematerializacją. Grają z naszymi skłonnościami do stwierdzania czy opartego na pewności oznajmiania, że coś jest lub czegoś nie ma. W konsekwencji wskazują na wątpienie jako inspirujący i pozytywny aspekt ludzkiej kondycji

– napisała w tekście do katalogu Marta Smolińska, która wspierała artystę merytorycznie.

Materiały graficzne towarzyszące wystawie – zarówno album, jak i sztywna, przeźroczysta ulotka z posłowiem artysty – tworzą z nią spójną całość. Biała, chropowata okładka katalogu z wygrawerowanym tytułem wystawy formą nawiązuje do obiektów Gąbki. Aby natomiast odczytać czarny druk na broszurce, trzeba ją przyłożyć do przedmiotu w innym kolorze. Autor wyjaśnia w niej znaczeniu terminu „pozytyw” i przyrównuje to pojęcie do poznawania empirycznego, aby zakończyć swój wywód pytaniem o sensowne wątpienie. Tekst ma wzbudzić w czytelniku „nieufność wobec samego siebie”.

Seria „After positive” stanowi kontynuację i rozwinięcie dociekań filozoficznych artysty, przy czym została bardziej dopracowana formalnie w porównaniu do „Różni” – części praktycznej obronionej w 2017 roku na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu pracy magisterskiej Gąbki. Nasuwa się pytanie, czy po otrzymaniu pozytywnego wyniku zmienia się postrzeganie świata oraz gdzie tak naprawdę plasuje się jednostka na skali pozytywu i negatywu. Oglądając „pozytywowo-negatywowe” obiekty, chciałoby się rzec, że nasz poziom postrzegania prawdy, a raczej jednej z wielu dostępnych alternatyw, waha się jak rtęć w termometrze.

 

Maciej Gąbka „After Positive”
Warszawa, Pawilon Sztuki ERGO Hestia
11.01– 23.02.2018
godziny otwarcia: poniedziałek, wtorek, piątek 14.00‑17.00, środa nieczynne, czwartek 14.00‑18.00 lub po umówieniu telefonicznym

Więźniowie nienawiści
18 września 2018

Więźniowie nienawiści

Przez lata Lee wypracował charakterystyczną tożsamość artystyczną, którą łatwo na ekranie zidentyfikować. Nawet w jego bardziej klasycznych dokonaniach gatunkowych, pojawiają się zawsze te same kwestie: rasizmu, przemocy, rozdziału pomiędzy agresywną rewolucją wobec zastanego systemu a powolnym dążeniem do jego poprawy poprzez pokojową współpracę...

Oko za oko, nos za nos
14 września 2018

Oko za oko, nos za nos

Przy małej przebojowości samego projektu przestrzeni, bezspornie silna jest selekcja – każda z wystawionych prac ma temperaturę wrzenia, a kontakt z nią oddziałuje na widza niemal fizjologicznie – o trwającej w Galerii Piekary wystawie prac Włodzimierza Borowskiego „No to co...

Egzamin dojrzałości
13 września 2018

Egzamin dojrzałości

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że wszystko, co najlepsze w polskiej kinematografii, pochodzi od debiutantów. Tym większe zaskoczenie wywołała lista filmów konkursowych tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, na której znalazły się tylko dwa filmy podpisane przez reżyserów bez doświadczenia w pełnym metrażu...