24 marca 2020
MV5BMDY0MGE5MzUtNDllMi00MmUxLWI3MTItNWJiMmQ3MzJjMDcxXkEyXkFqcGdeQXVyODIyOTEyMzY@._V1_
Les misérables, reż. Ladj Ly | ©SRAB Films - Rectangle Productions - Lyly films

Łatwopalni

Czy Ousmane Dembélé jest lepszym piłkarzem niż Kylian Mbappé? Od tego pytania zaczynają się „Nędznicy” Ladja Ly. Zastanawiają się nad nim młodzi bohaterowie filmu przed finałowym meczem mistrzostw świata. To tylko z pozoru błaha kwestia. Dla tych chłopców dwaj czarnoskórzy reprezentanci Les Bleus są ogniwem łączącym ich z francuskim społeczeństwem, a mecze kadry – czasem zawiązania wspólnoty narodowej ponad rasą, klasą i wyznaniem. Ale mecz piłkarski trwa zaledwie 90 minut, rozgrywki mistrzostw świata – nieco ponad miesiąc, radość po wygraniu mundialu – tylko trochę dłużej. Ladj Ly przygląda się chwilom po opadnięciu patriotycznych emocji.

W otwierającej film sekwencji ogarnięty euforią po wygranym finale Paryż jest pokazywany z oddalenia. Przed oczami faluje nam radosny czerwono-biało-niebieski tłum. Trudno rozpoznać twarze, indywidualności rozpływają się w narodowych barwach. Z okrzyków i ruchów masy można wyczytać radość i uniesienie – zbiorową dumę z bycia Francuzami bez względu na kolor skóry i religię. Reszta filmu kręcona jest całkowicie odmiennie – blisko bohaterów, z licznymi zbliżeniami na twarze, ruchomą kamerą, w dokumentalnym stylu. Z łatwością można odróżnić reprezentantów władzy i podporządkowanych. Rzuca się w oczy rasowa i klasowa (różnice w zamożności) struktura francuskiego społeczeństwa.

Ladj Ly zagląda na paryskie przedmieścia, do Montfermeil, miejsca, gdzie rozgrywają się fragmenty „Nędzników” Victora Hugo i gdzie – jak mówi jeden z policjantów – nic się od tamtego czasu nie zmieniło. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda normalnie i spokojnie. Dzieci grają w piłkę, nastolatki palą na przystankach papierosy, sprzedawcy wciskają klientom podrobione adidasy, policjanci nieśpiesznie patrolują ulice. Reżyser-debiutant daje nam czas, byśmy mogli wsiąknąć w to miejsce. Obserwujemy, jak policja brata się z przestępcami, muzułmańskie bojówki wprowadzają swój porządek, mer miasteczka nieporadnie stara się panować nad sytuacją, a niekontrolowane przez nikogo dzieciaki nie stronią od rozrób i kradzieży.

Bez mała połowa filmu jest niemal pozbawiona fabuły. Ladj Ly dosłownie oferuje nam przejażdżkę po zakazanej dzielnicy w towarzystwie trzech policjantów – dwóch starych wyjadaczy i jednego nowego o pseudonimie Tłusty. Ich obecność wcale nie sprawia, że czujemy się bezpieczniej. Wydaje się, że to właśnie oni podburzają lokalsów i szukają problemów. Nieustannie prowokują, bezpardonowo przypominając, kto tu rządzi. Właściwa akcja zawiązuje się dopiero, gdy wystarczająco dobrze rozpoznamy sytuację – dowiemy się, z kim mamy do czynienia i jak kształtuje się struktura władzy. Momentem węzłowym jest przyjazd pod siedzibę mera furgonetki cyrku „Zefirelli”, z której wysiada uzbrojona brygada Romów. Wymachując bejsbolami i zaciśniętymi pięściami, wykrzykują, że spalą całą dzielnicę, jeśli w tej chwili nie znajdzie się ukradziony Johnny. Zgubą okazuje się małe lwiątko. Chcąc uchronić dzielnicę przed wiszącą na włosku wojną, trójka policjantów obiecuje, że dostarczy skradziony towar.

Dokumentalna estetyka, piętrzące się problemy społeczne i wszechobecne napięcie wcale nie odbierają „Nędznikom” humorystycznego wydźwięku. Świat przedstawiony zaludniają szczególnie barwne typy: jest w nim miejsce dla czarnoskórego mera, nieustannie ubranego w koszulkę reprezentacji Francji z wypisaną na plecach (w miejscu nazwiska) nazwą pełnionej funkcji; dla ekipy przerysowanych mięśniaków z cyrku „Zefirelli”; dla próbującego być zabawnym policjanta o ksywie Różowa Świnka. Humor ma tu niezwykle ważną funkcję – tragikomiczną: pokazuje jak niewiele trzeba, by absurdalny świat zapłonął.

Ladj Ly przedstawia społeczeństwo w stanie rozpadu – zupełnie niepodobne do tego z pierwszych scen. Każdy występuje przeciwko każdemu. Próżno szukać tu wspólnoty i solidarności. Konflikty wybuchają wewnątrz policji, między służbami porządkowymi a władzą polityczną; przede wszystkim angażują zwykłych obywateli, których „pod butem” starają się trzymać wszyscy – liderzy religijni, merostwo, dzielnicowi policjanci. Pod pozornym spokojem skrywają się więc ogromne pokłady irytacji, nienawiści, gniewu, wzmacniane przez strach, którym mieszkańcy dzielnic biedy są przesyceni. Francuski reżyser skupia się na momencie przesilenia, iskrze, która doprowadza do zapłonu.

Ladj Ly nie ma zacięcia socjologicznego, nie rozkłada na części pierwsze problemów społecznych, nie wskazuje przyczyn ani nie daje gotowych rozwiązań. Skupia się raczej na odmalowywaniu klimatu, na wiernym (a przynajmniej bardzo przekonującym) oddawaniu nastrojów panujących na paryskich przedmieściach. Pokazuje tamtejsze niepokoje i pozorny balans, który lada moment może zostać zburzony. „Nędznicy” najlepsi są właśnie w tych kadrach – gdy oglądamy krajobrazy biedy, zasiadamy z chłopakami na ławeczkach, zjadamy kebab z lokalnym liderem religijnym, po prostu chłoniemy codzienność blokowisk. Ale reżyser potrafi również ruszyć dynamicznie z biegiem wydarzeń, zabierając nas na barykady konfliktów społecznych, przedstawionych ze sprawnością typową dla twórców najlepszych filmów akcji.

Zetknięcie z nagą przemocą – zarówno policjantów, jak i gniewnego społeczeństwa – nie niesie odpowiedzi na pytanie, skąd bierze się zło. To przemoc niekontrolowana, burzliwa i nie do powstrzymania. Nie dyskutuje się z nią, nie docieka jej przyczyn, nie jest bowiem racjonalna, wymyka się zrozumieniu i dyskusji – jej paliwo stanowi chaotyczny gniew. Można wskazywać na bezkarność agresywnej i nadużywającej władzy policji, można mówić o społecznym wykluczeniu najbiedniejszych, można sugerować konflikty między klasami, rozwarstwienie społeczne, różnice rasowe i wyznaniowe. Ostatecznie problemy kumulują się we wspomnianym gniewie, odczuwanym przez wszystkich tych, którzy są uciskani przez reprezentantów kapitału, władzy, służb porządkowych. To gniew, który nie zapłonął dopiero co ani nie wypali się wkrótce. Był obecny w czasach Victora Hugo, ale także kilkanaście lat temu, gdy w ogniu stanęły francuskie przedmieścia, obecny był nie tak dawno temu, w czasie protestów „żółtych kamizelek”. Będzie obecny z pewnością również w przyszłości – dopóki stosunki społeczne będą oparte na nierówności i kontroli.

Ladj Ly nie szuka przyczyn nadchodzącej rewolucji przedmieść, raczej wskazuje na wieczną aktualność problemu niekontrolowanego gniewu. Jakie ma bowiem znaczenie, kto zaprószył ogień, gdy pali się świat? Nie iskra jest ważna, lecz łatwopalność rzeczywistości, drenowanej przez cały kompleks problemów, które są coraz trudniejsze do rozwiązania.

 

„Nędznicy”
reż. Ladj Ly
premiera: 28.02.2020

 

 

COVID-19 info

Naukowcy zajmujący się naukami społecznymi przewidują, że w jednym z możliwych scenariuszy, skutkiem aktualnego stanu epidemiologicznego będzie większe rozwarstwienie społeczne, którego następstwem będą bunty społeczne.

#WCzasachPandemii

My się znamy?
27 maja 2020

My się znamy?

Łona to zdecydowanie jeden najciekawszych piosenkowych publicystów naszych czasów, jednocześnie ktoś, kto w swojej opowieści o Polsce bywał niesłychanie naiwny.
Drukowanie internetu
26 maja 2020

Drukowanie internetu

Książkowe zbiory internetowych artykułów mnie nie nęcą, bo wydają mi się niepotrzebne, choć przyjmuję ewentualność, że nie wszystko trzeba kwitować kategorią użyteczności.