30 października 2019
maping2
Mapping w dniu premiery "Smoka", fot. Grzegorz Mart © Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie

Dziewczyńska zaradność, Smok i cmentarzysko drzew

Figura młodej dziewczyny starającej się odmienić losy świata w obliczu katastrofy klimatycznej nieoczekiwanie połączyła realia widzów i bohaterów spektaklu „Smok” w reżyserii Jakuba Roszkowskiego. Dwudziestego trzeciego września 2019 roku odbył się w Nowym Jorku Szczyt Klimatyczny ONZ, na którym płomienne przemówienie wygłosiła Greta Thunberg – twarz młodzieżowego aktywizmu klimatycznego. „Co to za świat, w którym ludzie traktują poważnie jakąś siusiumajtkę, powtarzającą z przejęciem bzdury usłyszane poprzedniego dnia w telewizji w audycjach dla idiotów?” – pytał na Twitterze Janusz Korwin-Mikke dzień po wystąpieniu Szwedki. Na scenie w podobnym tonie król Krak strofuje swoją córkę Wandę, która rozpaczliwie szuka sposobów na pokonanie Smoka Wawelskiego: „W moim królestwie żadna kobieta nie stanie do boju ze smokiem! Wracaj do książek i haftowania”. To pewne – zarówno w naszym, jak i w wykreowanym w krakowskim Teatrze im. Juliusza Słowackiego świecie można by uniknąć wielu strat, gdyby rządzący nie bagatelizowali z łatwością merytorycznych wypowiedzi dziewczyn.

Jakub Roszkowski napisał i wyreżyserował widowiskową baśń ekologiczną w duchu popularnych ostatnimi czasy girlspower. Legenda o powstaniu miasta zainspirowała pełny nagłych zwrotów akcji spektakl o tym, co może się stać, kiedy ludzie wytną o kilka drzew za dużo. Przez ponure kikuty scenograficznych drzew przedzierają się zuchwały Lech (Antoni Milancej) i niefrasobliwy Krak Junior (Karol Kubasiewicz). To synowie Kraka (Tadeusz Zięba) oddelegowani do wytyczenia nowych szlaków potrzebnych dla rozwoju miasta. Biorąc sobie do serca znane porzekadło, że cel uświęca środki, książęta wyrąbują drzewa w otaczającym Kraków świętym gaju. Karą za ich pychę jest pojawienie się Smoka Wawelskiego. Trupy drzew, których niewielka grupa stanowi centralny punkt scenografii, są mocnym odniesieniem do wycinki Puszczy Białowieskiej czy Karpackiej.

 

Premiera na Dużej Scenie, fot. Bartek Barczyk © Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie

 

Najważniejszym motywem spektaklu Roszkowskiego nie jest jednak fabularna misja pokonania smoka, a prezentacja odmiennych postaw księżniczki i Kraka Juniora, różnie reagujących na kryzys prowokowany obecnością potwora oraz wywołanym przez niego głodem i pogłębiającym się lękiem społecznym. Niemal każda scena spektaklu dotyczy odpowiedzialności za skutki dewastacji środowiska – łatwo się domyślić, że głód najboleśniej odczuwa biedny krakowski lud, pozbawiony dostępu do zapasów królewskiej spiżarni... Ustawiony wysoko nad poziomem sceny tron symbolizuje izolację rządzących od poddanych. Król Krak zasiada na nim w momencie, w którym orientuje się, że stracił kontrolę nad przebiegiem zdarzeń w królestwie – od tej chwili jak mantrę powtarza, że nie ma go już dla świata. Natomiast dla młodego następcy tronu ważniejsze od pokonania smoka jest budowanie własnego prestiżu na europejskich salonach. Dlatego – pod pozorem poszukiwania najodważniejszego rycerza na świecie – zaprasza na dwór międzynarodową grupę wojów i urządza dla nich huczne bale.

„Smok!” zawdzięcza swoje powodzenie świetnej dramaturgii Roszkowskiego – w dobrze znaną legendę zręcznie wkomponował on najważniejsze problemy współczesności, czerpiąc przy tym garściami z filmowej popkultury. Zgodnie z duchem opowieści fantasy sceniczny świat zamieszkuje gromada nie-ludzkich stworzeń: fikuśne Drzewice, kolorowe leśne boginie czy rozczulający towarzysz szewca Skuby – Chowaniec – odziany w srebrzysty kask i lśniącą pelerynę, wzorowany na kultowej postaci R2-D2 z „Gwiezdnych Wojen”. Dynamiczne i różnobarwne światła Mirka Kaczmarka oraz efektowne, wzorzyste kostiumy zaprojektowane przez niego we współpracy z Krystianem Szymczakiem tworzą atrakcyjny kod wizualny. Akcja spektaklu toczy się wartko, a jego dynamikę podkręcają imponujące wizualizacje rzutowane nie tylko na materiał w tyle sceny, ale również na widownię. Przedstawiają abstrakcyjne obrazy nocy, powłóczyste krople deszczu czy ogromnego smoka, którego wirtualny lot wzdłuż szerokości sali przeobraża arystokratyczne loże teatru w scenerię epickich walk i dalekich wypraw. Ogłuszające ryki bestii wyrwą ze snu nawet najbardziej zatwardziałych przeciwników teatru, jeśli akurat tacy znajdą się na widowni podczas porannych pokazów dla szkół.

 

Premiera na Dużej Scenie, fot. Bartek Barczyk © Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie

 

Nie tylko młodzi, ale także dorośli widzowie odnajdą w „Smoku!” własne punkty identyfikacji. Zwłaszcza jeżeli bliska jest im myśl posthumanistyczna lub zwracają uwagę na feministyczne aspekty współczesnych opowieści. Postać Wandy (Agnieszka Kościelniak) pozwala Roszkowskiemu na przesunięcia względem klasycznych narracji o królewnach – dziewczyna pod błyszczącą brokatową suknią nosi wygodne leginsy, a bierność i arogancja władzy, uosabiane głównie przez męskich bohaterów, zostają przeciwstawione jej zaradności. Poszukując pomocy, Wanda udaje się do świętego gaju, a na swojej drodze spotyka najważniejsze postaci nie-ludzkiego świata – poruszające się na szczudłach, obleczone w liście Drzewice oraz majestatyczną boginię Żywię. Stwierdzenie dziewczyny, że smok musi zginąć, ponieważ pożera bydło i sieje zniszczenie w przyrodzie, prowokuje odpowiedź leśnej królowej – stwierdza ona, że jego postępowanie niezbyt różni się od ludzkiego... Coraz bardziej entuzjastyczna wobec pomysłów inscenizacyjnych Roszkowskiego, gotowa byłam pomyśleć, że jego opowieść o smoku wawelskim skończy się nie śmiercią zwierzęcia, ale na przykład objęciem przez niego tronu!

 

Premiera na Dużej Scenie, fot. Bartek Barczyk © Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie

 

Z oczywistych względów żaden dorosły recenzent ani recenzentka nie są w stanie z pełnym przekonaniem stwierdzić, czy chwalone przez nich przedstawienie w równym stopniu podoba się dzieciom. Jednego jestem pewna – podczas premierowego pokazu zespół znakomicie poradził sobie z trudnym zadaniem utrzymania uwagi młodych widzów. Aktorzy i aktorki przekonująco oddali treść archetypicznej opowieści o walce dobra ze złem i stworzyli wyraziste sylwetki baśniowych bohaterów, nie infantylizując przy tym ich postaw ani nie spłaszczając skomplikowanych problemów dzisiejszego świata. W czym tkwi sekret udanych przedstawień dla dzieci? W poważnym traktowaniu młodego odbiorcy, rzecz jasna! Po obejrzeniu „Smoka!” można rozmawiać z dziećmi o niebezpieczeństwie ignorowania globalnych problemów, a zwiększanie świadomości ekologicznej i równościowej to niezwykle istotne aspekty krakowskiego przedstawienia. Podczas jesiennej wizyty w Nowym Jorku Greta Thunberg została zaproszona do programu „The Daily Show”, gdzie zapytano ją o różnicę pomiędzy podejściem do kryzysu klimatycznego w Stanach Zjednoczonych i w Szwecji. Odpowiedziała: „u was o kryzysie klimatycznym wciąż dyskutuje się jako o czymś, w co można, ale nie trzeba uwierzyć. W moim kraju bierzemy go za fakt”. Kiedy stary król Krak nie może już dłużej ignorować uporu córki, wreszcie pozwala jej na realizację planu ukutego we współpracy z szewcem Skubą – Smok zostaje nakarmiony baranem wypchanym siarką. Koniec tej historii jest nam wszystkim dobrze znany. Teatralny świat zostaje uratowany dosłownie w ostatnim momencie. Ale na pytanie, czy zdołamy ocalić też nasz realny, trudno pomyśleć przekonującą i pozytywną odpowiedź.

 

Premiera na Dużej Scenie, fot. Bartek Barczyk © Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie

 

 

Jakub Roszkowski, „Smok!”
reżyseria: Jakub Roszkowski
scenografia: Mirek Kaczmarek
muzyka: Stefan Wesołowski
światło: Mirek Kaczmarek
ruch sceniczny: Maćko Prusak
wideo: Szymon Felkel / Studio
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
premiera: 4.10.2019

Humanista sygnalista
13 listopada 2019

Humanista sygnalista

Fragment książki „Wiele tytułów”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne pod patronatem „Czasu Kultury”: „Czytanie, rozumienie i używanie literatury to rodzaj kulturowego zestawu ratunkowego, z którego jednak trzeba korzystać przed wypadkiem, ponieważ jego ratunkowa funkcja polega na symulowaniu katastrofy lub problemu i umożliwianiu ich antycypacji”...

Harcerze, wuefiści, melancholicy
12 listopada 2019

Harcerze, wuefiści, melancholicy

Muzyka Myslovitz nie stanowiła w żadnym wypadku kulturowego oręża, nie celebrowała lokalności, wydawała się doskonale uniwersalna. To samo tyczy się zresztą tematyki tekstów i ich jakości estetycznych...