21 października 2020
Aragane_3
Aragane | źródło: materiały prasowe 20. MFF Nowe Horyzonty

Do utraty wzroku – eksperymentalne kino Kaori Ody

„Lost Lost Lost” to wyjątkowa sekcja festiwalu Nowe Horyzonty, która od kilku lat z powodzeniem prezentuje filmy nieszablonowych twórców, a w kinach gromadzi poszukiwaczy wizualnych przygód i ryzykownych estetycznych transgresji. Jej kuratorzy dbają o to, abyśmy nie przeoczyli skrajnie alternatywnych obrazów, które poprzez swoją eksperymentalną formę nie tylko skutecznie przekraczają granice sztuk wizualnych, lecz przede wszystkim trafiają na marginesy kinematografii głównego nurtu. Ceniący sobie wizualny komfort widzowie pragną jak najszybciej stracić je z oczu, gdyż ich zbyt długie oglądanie jest niebezpieczne, wiąże się z utratą wzroku – porzuceniem konwencjonalnych sposobów widzenia, estetycznych klisz oraz wyjściem poza klasyczne, filmowe reprezentacje.

W tym roku w ramach sekcji będziemy mogli obejrzeć między innymi filmy członków artystycznej grupy Bistrik7, zrzeszającej pierwsze pokolenie absolwentów Film Factory – kontrowersyjnej, obrosłej legendami szkoły filmowej Beli Tarra w Sarajewie. Twórca „Szatańskiego tanga” zdążył nas przyzwyczaić do atmosfery zmierzchu; do obecności metafizycznego mroku w nihilistycznych, surowych, czarno-białych filmowych wizjach. Tymczasem część jego uczniów idzie krok dalej, porzuca fabuły i zmierza w stronę eksperymentalnego dokumentu, bezbłędnie odnajdując ciemność ukrytą w codzienności ludzkiej egzystencji.

 

Widzę ciemność! Ciemność widzę!

Kaori Oda rozpoczęła swoją przygodę z Film Factory w Sarajewie w 2012 roku. W ramach pracy dyplomowej Tarr polecił jej wziąć na warsztat krótkie opowiadanie Franza Kafki o ubogim mężczyźnie, który w trakcie mroźnej zimy bezskutecznie próbuje zdobyć węgiel, aby się rozgrzać („Jazda na kuble”). Japońska reżyserka, przygotowując się do realizacji zadania, postanowiła odwiedzić kopalnię. Praca górników oraz intensywna industrialna przestrzeń okazały się dla niej na tyle pociągające, że to właśnie im zdecydowała się w całości poświęcić swój film.

Jej pełnometrażowy debiut „Aragane” (2015), który będziemy mogli obejrzeć w ramach sekcji, jest nie tylko okazją do zejścia wraz z reżyserką pod ziemię. Film przypomina podróż do wnętrza otchłani, od której trudno odwrócić wzrok, gdyż wywołuje w nas jednocześnie fascynację i przerażenie. Oda stopniowo oswaja nas z ciemnością, powoli pozwala swoim widzom odzwyczaić się od światła. Z początku wydaje się, że reżyserka ogranicza nasze pole widzenia, gdyż kadry stają się coraz bardziej klaustrofobiczne. Jednak po chwili okazuje się, że mrok ma nieskończenie wiele kształtów, potrafi zaskakiwać różnorodnością faktur oraz barw. Im dłużej przebywamy pogrążeni w ciemności, która z każdą chwilą gęstnieje, staje się materialna i namacalna, tym bardziej światło okazuje się zbędne. Do tego stopnia, że migotliwe błyski latarek czołowych górników sprawiają nam ból, unikamy wręcz rażąco nieprzyjemnego światła, które nie jest w stanie tutaj niczego wyjaśnić czy też pokazać. Odzie udaje się rozkochać nas w mroku.

 

Aragane | źródło: materiały prasowe 20. MFF Nowe Horyzonty

 

„Aragane” stanowi zaproszenie do imersyjnego, kinematograficznego doświadczenia ciemności. Reżyserka, rezygnując z jasnych, wyraźnych, a przez to dostępnych reprezentacji, w świadomy sposób opuszcza dobrze rozpoznaną przestrzeń widzialności i prowadzi nas w kierunku niezwykle plastycznej wizualności. Górnicy w filmie porozumiewają się ze sobą bez wymiany spojrzeń, nie odnajdziemy tutaj psychologicznej głębi ani wyrazów twarzy, gdyż większość oglądanych scen przypomina raczej fascynujące, wielokształtne, abstrakcyjne figury. Kino było do tej pory uważane za sztukę ruchomych obrazów, tymczasem film Ody składa się z drżeń, falowań i wibrujących wizji wytwarzanych przez niestrudzoną, hałaśliwą, ciężką maszynerię kopalni.

Japońska reżyserka nadaje sztuce filmowej zupełnie niespotykaną do tej pory głębię, stara się udowodnić, że pokazywane przez nią obrazy paradoksalnie mogą być niedostępne. Widzowie „Aragane” niczym górnicy wykonują trudną i ryzykowną pracę wydobywania sensów z poszczególnych niejasnych i zagmatwanych scen. Obecne w filmie mechaniczne dźwięki, przeplatane ludzkimi okrzykami, cykliczne obroty maszyn, dziwny, potworny i nie-ludzki krajobraz przypominają zejście w otchłań, z której wraca się odmienionym. Oczywiście możemy w różny sposób metaforyzować mrok lub nadawać mu różnorodne egzystencjalne sensy. Jednak Kaori Oda pragnie nas skonfrontować z bardzo konkretną ciemnością, ukrytą przed ludzkim wzrokiem przez miliony lat. Niesamowicie intymne kino japońskiej reżyserki sprawia, że razem z nią zbliżamy się do sekretu jednego z najciemniejszych miejsc na ziemi. Jedynie nie ogarniając kopalni wzrokiem, możemy spróbowac jej doświadczyć.

 

Być blisko, czyli stracić ostrość widzenia

W trakcie festiwalu będziemy mogli obejrzeć również drugi pełnometrażowy film Ody „W stronę czułości” (2017), który przyjmuje formę niezwykle osobistego, refleksyjnego dokumentalnego eseju. Reżyserka tym razem nie powstrzymuje się przed pokazywaniem twarzy swoich bohaterów, przeciwnie, za wszelką cenę pragnie zbliżyć się do nich przy pomocy filmowych narzędzi. Okazuje się to niezwykle trudnym przedsięwzięciem, które w konsekwencji prowadzi do postawienia fundamentalnych pytań: w jaki sposób zaglądać do ludzkich wnętrz, jednocześnie nie niszcząc ich? czy kino jest w stanie pokazywać ludzi, nie wyrządzając im tym samym krzywdy?

Tajemnice oraz rozmaite sposoby ich przedstawiania – ruch odkrywania i zasłaniania – składają się na pejzaż całej filmowej twórczości Ody. „W stronę czułości”, w odróżnieniu od „Aragane”, wydaje się z początku niezwykle świetlistym i barwnym obrazem, jednak po chwili bez trudu odnajdujemy w nim właściwą japońskiej reżyserce ciemność. Film zbudowany jest ze skrawków osobistych historii i rozpoczyna się sceną coming outu reżyserki. Warto dodać, że Oda swojemu „wyjściu z szafy” poświęciła w całości krótkometrażowy debiut („Thus a Noise Speaks”, 2010), próbując za jego pomocą przepracować negatywną reakcję rodziców.

 

W stronę czułości | źródło: materiały prasowe 20. MFF Nowe Horyzonty

 

W jednej z pierwszych scen obserwujemy matkę reżyserki, która wzbrania się przed filmowaniem. Odpychając rękoma ciekawską kamerę, nie tylko powtarza traumatyczny gest odrzucenia swojej córki, ale przede wszystkim stawia granicę widzom, broni dostępu do swoich emocji. Gdy Oda przedstawia nam jednego ze swoich znajomych z Sarajewa, zwraca uwagę na to, że możemy go oglądać, ale nigdy nie poznamy w ten sposób przyczyny smutku, który kryje się w jego oczach. „W stronę czułości” pokazuje, że kino niesie ze sobą jedynie obietnicę bliskości, której jednak nie potrafi spełnić. Siedzący w fotelach widzowie nigdy nie dotykają filmowych bohaterów ani nie są przez nich dotykani – pomiędzy nimi znajduje się nieskończona przepaść. Oda nieustannie podkreśla dystans, na który skazany jest zmysł wzroku, lecz jednocześnie stara się go przekroczyć. Jej kamera zbliża się do swoich bohaterów, dotyka ich policzków, w pewnym momencie jest tak blisko, że całowicie traci ostrość, a obraz rozmywa się. Reżyserka daje nam w ten sposób do zrozumienia, że wyraźnie widzą jedynie zdystansowani obserwatorzy, natomiast czułość rozpoczyna się w momencie, gdy mrużymy lub całkowicie zamykamy oczy. Czy jesteśmy w stanie pozwolić sobie na utratę wzroku w kinie?

 

W stronę czułości | źródło: materiały prasowe 20. MFF Nowe Horyzonty

 

Trudno wyobrazić sobie kino bez ciemności, jednak ona sama zbyt długo nie gości na ekranie, jej miejsce znajduje się poza nim, gdzieś na marginesie. Służąc jako tło lub przerywnik, nigdy nie staje się głównym tematem oglądanych przez nas filmów. Podporządkowana reprezentacjom, pełni najczęściej po prostu użytkową – by nie powiedzieć: służebną – funkcję, pozwalając lepiej wyeksponować barwy pokazywanych nam na ekranie obrazów. Uczniowie Tarra świadomie przekraczają estetyczną granicę i stawiając ciemność w centrum swoich opowieści, zwracają uwagę przede wszystkim na to, co do tej pory mogło znaleźć swoje miejsce jedynie poza kadrem. Jednym z ważnych wątków sekcji „Lost Lost Lost” w tym roku będzie próba odzyskania utraconej i spychanej zazwyczaj poza filmowy ekran ciemności. Pozwólmy Kaori Odzie poprowadzić się po tym mrocznym, zaskakującym i niezbadanym wizualnym terytorium.

 

sekcja „Lost Lost Lost”
20. MFF Nowe Horyzonty i 11. American Film Festival
5–15.11.2020
online

Zawsze niewystarczająca
25 listopada 2020

Zawsze niewystarczająca

Zmieniając perspektywę opisu, nie próbuję przepisać tej relacji, tylko oświetlić ją z dodatkowej perspektywy. Dodatkowej, a więc kontrapunktowej, nie zaś kontrującej.
Partyjka kultury
21 listopada 2020

Partyjka kultury

„Gambitowi królowej” w większości udaje się uniknąć fabularnych klisz, typu: ja versus świat, kobieta versus mężczyźni. Beth po prostu robi to, co się jej podoba.
Przemoc w wielu smakach
19 listopada 2020

Przemoc w wielu smakach

To swego rodzaju dekonstrukcja całej branży gastronomiczno-restauracyjnej wraz z jej postfeudalnymi lub postarystokratycznymi fundamentami. […] lokal usługowy staje się tu swoistą przestrzenią aspiracji, a zarazem sceną, na której odgrywamy pożądane przez nas położenie klasowe...