Archiwum
23.05.2011

Zabij, podpal, poczuj strach i się nim napawaj

Magdalena Wołowicz
Literatura

Nazywa się Kari Selb. Jest podpalaczką i morderczynią. Nie boicie się? A zatem zapraszam do poznania bohaterki „Oskarżonej” Marielli Mehr.

Szwajcarska pisarka podczas mowy wygłoszonej przy okazji przyznania jej tytułu doktora honoris causa uniwersytetu w Bazylei scharakteryzowała się słowami diagnozy wystawionej przez lekarzy ze szpitala psychiatrycznego w Chur: „Stoi przed państwem niezrównoważona, moralnie niedorozwinięta psychopatka bez charakteru, o neurotycznych tendencjach, z zawyżonym poczuciem własnej wartości, czego dowodzi jej marzenie, by zostać pisarką”. Mądrzy lekarze, stojący na straży moralności, zrównoważeni i jakże pokorni powinni się poddać autodiagnozie. Mehr przekuła cierpienie w słowa, jej książki, w tym autobiograficzna „Epoka kamienna”, to wrzask gwałconych dziewczynek, to ból samookaleczenia – wszystko po to, by udowodnić sobie, że się istnieje – to wreszcie szaleństwo, które popycha do zbrodni.

„Oskarżona” to jedna z 3 książek Mehr dotyczących przemocy. „Dziecko” (1995) opowiadające o dziewczynce wykorzystywanej seksualne oraz „Magia pożaru” (1998) przedstawiająca historię dwóch kobiet, które poznały się w katolickim domu dziecka – nie ukazały się jeszcze w języku polskim.

Mehr długo szukała Oskarżonej, bo Oskarżona istnieje poza rzeczywistością literacką. To Caroline H., psychicznie chora dziewczyna, która ma na swoim koncie ponad 100 podpaleń i kilka brutalnych morderstw dokonanych na kobietach. To jej, jako Kari, oddaje głos szwajcarska pisarka. A jest to głos stonowany, pozbawiony emocji. W monologu, który prowadzi bohaterka, zdania są krótkie, rzeczowe, tną jak brzytwa, podrzynają gardło i w pewnym momencie tracimy oddech. Kari Selb nie sprawia wrażenia agresywnej, choć psychiatra, która wysłuchuje jej odpowiedzi, alarmowo trzyma rękę na dzwonku, by w razie potrzeby wezwać straż więzienną. Zdąży?

Selb czuje się spełniona: „Jestem w stanie łaski. Zabijam. Jestem”. To śmierć i strach ofiar budują jej tożsamość. Tym się napawa, tym się syci, jak wampirzyca krwią swych ofiar. A krwi w tej masakrycznej spowiedzi jest całe morze. Krew, czerwień, ogień – to symbole, które ciągle przewijają się przez wypowiadane przez morderczynię słowa. Czerwone buty, w których pojawia się Malik – wyimaginowana siostra syjamska Kari oraz Serafim – upadły garbaty anioł, który w garbie nosi grzechy. W posłowiu do „Oskarżonej” tłumaczka Katarzyna Leszczyńska zwraca uwagę na intertekstualne związki z baśnią Andersena, w której zuchwała dziewczynka za grzech pychy ma ciągle tańczyć, aż stanie się blada i zimna. W tym wypadku blade i zimne stają się ofiary Kari. Ofiary czerwonych trzewiczków. Ogień, który jest symbolem oczyszczenia, jest też symbolem zniszczenia. Zbrodnia jest dla Kari katharsis, które jednocześnie strąca ją w piekielne otchłanie. Ogień to również symbol namiętności, podobnie jak czerwień, która jednocześnie kojarzy się z krwią. Miłość? Tak, ale jako uczucie, którego Selb nigdy nie otrzymała. Wiecznie pijana matka, ojciec-tyran, kłótnie, a później seksualne igraszki, do których była wciągana ciotka i pięcioletnia Kari. Czerwień to dla bohaterki nienawiść, cierpienie, gniew, samotność, kłamstwa i oszustwa, więzienie jest przepełnione czerwienią, choć w rzeczywistości na ścianach panuje sterylna biel. Jest ona dobrym odbiciem dla koloru miłości.

Najbardziej wstrząsający jest fakt, że Kari jest świadoma zbrodni, choć psychiatra stara się znaleźć dowody na jej niepoczytalność. „Zabijanie nie potrzebuje usprawiedliwień. Jego prawda leży w czynie. Po co więc kalać ją uzasadnieniami, które nie obronią się nawet przed sądem. Zabijanie nie potrzebuje spoufalania się, bratania z ofiarą, samo dla siebie jest sensem i celem” – tak mówi Kari.

Mehr w jednym z wywiadów wyznaje, że pisze po to, by ocalić pamięć o ofiarach przemocy. Przypomina mi to wypowiedź Wojciecha Tochmana, który również pisze, by ocalić od zapomnienia, ale i po to, by wwiercić się we wnętrzności, by czytelnik po lekturze jego książek nie miał juz apetytu na kolację, by poczuł zło, które czują ofiary. Znaleźć język, którym opisze się bestialstwo, nie jest łatwo, ale Mehr się to udało. Zdania wypowiadane przez Kari wrzynają się w skórę, przenikają do krwiobiegu, jeżą włosy na głowie. Bo historia Kari to opowieść napisana przez życie, to literacki reportaż z piekielnego zakątka ludzkiej duszy.

Mariella Mehr, „Oskarżona”
przekład: Katarzyna Leszczyńska
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2011



Nazywa się Kari Selb. Jest podpalaczką i morderczynią. Nie boicie się? A zatem zapraszam do poznania bohaterki „Oskarżonej” Marielli Mehr.