Archiwum
05.09.2013

Bzdurna sztuka albo przydomowy happening

Katarzyna Kozłowska
Literatura

„Fakt, fikcja i fotografia albo co się zdarzyło we Freshwater”. To, co zgodnie z tytułem możemy nazwać faktem lub fikcją, a może fotografią, da się podzielić niejako na rozdziały tej zgrabnej, aczkolwiek wymiernie dobrej pozycji literackiej. W linii faktów dowiadujemy się, o czym (a właściwie o kim) jest jedyny utwór dramatyczny Virginii Wolf, w przedmowie tłumaczki Magdy Heydel. Po krótkim eseju Woolf o ciotecznej babce „Julia Margaret Cameron” następuje utwór kluczowy „Freshwater. Komedia”. Na zakończenie Maria Poprzęcka prowadzi rozważania o estetyce i całokształcie pracy Cameron w dobie wiktoriańskiej Anglii, „babraniu się w chemikaliach i w dodatku zarabianiu na tym pieniędzy”.

Postacie i fantazmaty kobiece, herstoria rodzinna i skrupulatne grzebanie w gałęziach drzewa genealogicznego to znaki szczególne twórczości Virginii Woolf. Pisze o tym Magda Heydel „[…] autorka «Freshwater» przepisuje historię własnej rodziny tak, by ujawnić w niej i podkreślić dziedzictwo kobiet” (s. 14). Bohaterką jedynej sztuki teatralnej Woolf zostaje zasłużenie babka cioteczna, osoba niezwykle skrajna, buńczuczna, szalona, a nawet bez ogłady jak na kobietę wiktoriańskiej epoki. Jednym słowem, osoba uwydatniona w dramacie to chodzący przypadek dramaturgiczny, swoisty przykład sui generis.

Uznanie dla samodzielnej artystki, która była zarazem artystką życia, to ukłon w stronę żeńskiej gałęzi rodu genealogicznego Woolf. Przypomnijmy: pani Ramsey z powieści „Do latarnii morskiej” to pierwowzór matki pisarki, Julii Stephen. Ciotka Anna Thackerey Ritchie to zaś pisarka i memuarystka, której postać posłużyła jako pierwowzór pani Hilbery w powieści „Noc i dzień”, a Caroline Emelia Stephen, która nie tylko wydawała listy swojego ojca, ale także napisała książkę o religii kwakrów – pani Dalloway. W „Freshwater” Woolf oddaje hołd Julii Margaret Cameron, czyniąc z niej najważniejszą dramatis personae.

Krótki i jedyny w twórczości Woolf utwór dramatyczny to licząca sobie trzy akty komedia. Utwór zorientowany był na wąskie grono rodzinne oraz przyjaciół z kręgu Bloomsbury. Nie mając ambicji stricte teatralnych, sama autorka wyjaśnia skromnie, choć dosadnie: „Sztuka jest raczej bzdurna, ale nie mam zamiaru przejmować się, czy zrobię dobre wrażenie jako dramatopisarka”. I rzeczywiście, utwór rozgrywany głównie w pracowni malarskiej w okolicach zatoki Freshwater u południowych wybrzeży Wielkiej Brytanii ukazuje pewien przerysowany wycinek z życia cyganerii artystycznej w dobie wiktoriańskiej. Nie zobaczymy tutaj nikogo zwyczajnego czy konwencjonalnego. „Pani Cameron jest fotografką, pan Cameron filozofem, pan Tennyson poetą, a Signor jest artystą malarzem” (s. 45). Pani C. i Pan C. planują rychły wyjazd do Indii, aby „nie trwonić swojego mizernego losu w suchych kleszczach…” (s. 24). Czekają jeszcze tylko na trumny z uwagi na ich możliwy brak w miejscu docelowym (sic!). Ellen Terry na tronie pozuje Wattsowi jako „Skromnośc u stóp Mamona”, po czym znudzona wychodzi za silną potrzebą wykąpania się w morzu na przylądku The Needles. W kolejnym akcie zostaje poderwana przez oficera Johna Craiga, który oferuje jej propozycję małżeństwa. Państwo Cameron ostatecznie wyjeżdżają do Indii. Ellen Terry wychodzi za Craiga. Pokojówka Mary konstatuje: „Co za ludzie. Trumny w kuchni. Mokre klisze na kominku. Człowiek chwyta za miotełkę od kurzu, a tu się okazuje, że to marmozeta. Już nie będę pokojową. Wyjdę za hrabiego i jak porzundna dziewczyna zamieszkam na Zamku” (s. 65). Osamotnionych na scenie Wattsa i Tennysona odwiedza sama królowa Wiktoria, wręczając im symbole swojego uznania: ordery i godność para.

Nieskomplikowana fabuła oraz absurdalność farsowego utworu znalezionego dopiero w 1969 roku pełna jest świadomych przerysowań. Cecha ta często charakteryzuje także przydomowe happeningi i wydarzenia artystyczno-towarzyskie w Bloomsbury. Praca nad utworem miała niejako oderwać Woolf od „The Hours”, czyli późniejszej powieści „Pani Dalloway”.

Jednak postać energicznej, bezwzględnej i panującej nad sławnymi mężczyznami ciotecznej babki, Pani C., w sztuce nie została przesadnie podkreślona. Woolf w minieseju o Cameron dopowiada, iż była „szczerą, żarliwą i szczodrą kobietą, która miała równie silną determinację, by być kochaną. Jeśli niemożliwe było odrzucanie jej uczuć, to odrzucanie jej szali było wręcz niebezpieczne” (s. 77). Sceny i akty „Freshwater” ukazują w miniaturze jej niekonwencjonalny charakter. Energia, którą zarażała swoich przyjaciół, została niejako poskromiona dzięki podarunkowi od syna, aparatowi fotograficznemu (uściślijmy, na pięćdziesiąte urodziny!). Późna fascynacja Camerona fotograficznym medium wygląda w relacji Woolf jak jeszcze jedna rodzinna ekstrawagancja – pisze Maria Poprzęcka.

„Freshwater. Komedia” potwierdza, że rodzinne legendy oraz plotki mogą stanowić dobry materiał na sztukę dramatyczną, a ponadto być przyczynkiem do sukcesywnego poszerzania pola kobiecej narracji, pisanej przez najwybitniejsze postacie z kręgu literatury, do którego bez wątpienia należy Virginia Woolf.

 

Virginia Woolf, „Fakt, fikcja i fotografia albo co się zdarzyło we Freshwater”
Wydawnictwo Znak
Kraków 2013

alt