„Tyrmand Warszawski. Teksty niewydane” – zachęca piękne liternictwo zaopatrzonej w wizerunek skrytego w chmurach Pałacu Kultury okładki, i już przez ową zachętę samo fizyczne obcowanie z najnowszą pozycją wydawnictwa MG (które wznowiło ostatnio chyba wszystkie dzieła Tyrmanda) ma w sobie coś z dziecięcej radości odkrycia pudełka ze skarbami albo odwijania gwiazdkowego, z dawna oczekiwanego prezentu.
Twarda okładka, w środku kredowy papier, ilustracje, zdjęcia, reprinty z felietonów i artykułów autora „Złego”. „Teksty niewydane” to podtytuł nieco mylący – w rzeczywistości chodzi o teksty publikowane w prasie: „Tygodniku Powszechnym”, „Przekroju”, „Stolicy” w latach 1947–1956, ponieważ jednak nigdy nie zostały zebrane w formie zwartej – i jako takie pozostawały trudno dostępne – możemy zatem pozostać przy metaforyce pudełka z zapomnianymi skarbami z dzieciństwa czy raczej młodości, młodości pisarskiej Tyrmanda, która przegląda się w młodości odbudowywanej ze zniszczeń wojennych Warszawy.
Zamiast, a może należałoby powiedzieć: obok ironiczno-epickiego Tyrmanda ze „Złego” czy bezkompromisowo-gorzkniejącego z „Dziennika 1954” mamy tu Tyrmanda koncyliacyjnego pomiędzy „dawnymi a nowymi laty”, Tyrmanda, który namawia andersowców do powrotu do kraju, a jednocześnie walczy ze szpecącymi Marszałkowską szyldami, z brzydotą kiosków z piwem, z kurzem na ulicach, z kłującą w oczy niedbałością w ubiorze (zwłaszcza z emancypującym się wówczas od sportowych okoliczności… dresem!), upomina się o naoliwienie krzeseł w teatrze, o niezadeptywanie trawników, o rozwiązanie problemu lizania znaczków pocztowych (kto powinien lizać: urzędniczki czy klienci?); upomina się uporczywie, do znudzenia, z determinacją i upomina się – antycypując Ważyka i może nie expressis verbis, ale jednak –„partię” i jako naiwny bądź wciąż pełen nadziei (wedle uznania czytelnika), ale mimo wszystko tryb Nowego Systemu. Systemu, w którym widzi przede wszystkim możliwość Wielkiej Odbudowy i pragnie dostrzec, opisać i uzmysłowić swoim czytelnikom jej bezprecedensowy potencjał.
Styl tekstów zebranych w tomie jest różnorodny, najczęściej jednak jest to tak rozpoznawalna, dobrze naoliwona, potoczysta i barwna narrac