Archiwum
14.08.2013

Szkoła przetrwania na bezludnej wyspie

Jakub Małecki
Gry

Któż nie słyszał o Robinsonie Crusoe, bohaterze jednej z najchętniej czytanych i komentowanych powieści podróżniczo-awanturniczych? Postać wykreowana przez Daniela Defoe stała się ikoną kultury i symbolem radzenia sobie w sytuacjach na pozór beznadziejnych. Czy można sobie wyobrazić lepszy materiał na grę przygodową? Nieoczekiwane odkrycia, nagłe zwroty akcji, ciągła walka o przetrwanie. Wszystko to czeka na śmiałków w „Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island”.

Mimo angielskiego podtytułu, gra powstała w Polsce, od początku jednak z założeniem, że ma podbić serca graczy nie tylko w kraju, ale i poza jego granicami. Z racji tego musiała zostać stworzona z rozmachem i tego z pewnością nie można jej odmówić. Od pierwszego kontaktu z zawartością pudełka może rozboleć głowa. Jest ono bowiem po brzegi wypełnione różnego typu kartami, kaflami terenu, pionkami, znacznikami, żetonami i kośćmi. Największe wrażenie sprawia jednak olbrzymia plansza. Jej dwa główne obszary zajmują miejsca na układanie kafelków wyspy oraz umieszczanie kart przedmiotów, jakie gracze będę mogli wytworzyć w trakcie przygody. Wokół nich znajdują się natomiast pola możliwych do podjęcia akcji oraz tory aktualnego morale drużyny, poziomu broni, chroniącego przed kaprysami pogody dachu czy obronnej palisady.

„Robinson” należy do coraz bardziej popularnego gatunku gier kooperacyjnych, specyficznej gałęzi planszówek, w której zamiast współzawodniczyć grający starają się razem pokonać pojawiające się przeciwności i osiągnąć upragniony cel. W przypadku omawianego tytułu graczom przyjdzie się wcielić w rozbitków: Cieślę, Kucharza, Odkrywcę i Żołnierza, z który każdy jest w stanie wesprzeć pozostałych zupełnie odmiennymi umiejętnościami specjalnymi. Cel rozgrywki zależy natomiast od obranego na początku scenariusza. Każdy z nich to zupełnie odmienna historia, z osobną fabułą i założeniami. Jednym razem jest to próba zbudowania drewnianego stosu, który po podpaleniu zaalarmuje przepływający statek, kiedy indziej trzeba uratować z opałów piękną nieznajomą, a nawet stawić czoła kanibalom. Każda przygoda składa się z określonej liczby rund, w trakcie których należy osiągnąć cel. Gdy się to nie uda, cała historia kończy się niepowodzeniem. Dzieje się tak także w przypadku, gdy choć jeden z rozbitków poniesie śmierć.

Każda runda składa się z sześciu faz, które należy po kolei rozpatrzyć. Wpierw drużyna musi zmierzyć się z kartą wydarzenia. Czasem będzie to sztorm, który zniszczy tak mozolnie budowane schronisko, innym razem obóz zostanie zaatakowany przez dzikie zwierzę. Część wydarzenia dzieje się natychmiast, zagrożenie trwa jednak jeszcze przez kolejne dwie rundy. Jeśli gracze przez ten czas umiejętnie sobie z nim nie poradzą, mogą ich spotkać kolejne nieprzyjemności. W fazie morale osoba dzierżącą w danej rundzie znacznik pierwszeństwa zyskuje lub traci żetony determinacji, a ich liczba zależy od ogólnego samopoczucia (morale) całej grupy. Żetony te można wydawać, by aktywować specjalne zdolności postaci, na przykład Kucharz może przyrządzić zupę, ratując współtowarzyszy przed głodem, posiada także umiejętność leczenia, z kolei Żołnierz jest niezastąpiony podczas walki z dzikimi bestiami i przy umacnianiu palisady. W fazie produkcji gracze otrzymują zasoby, których źródła znajdują się na miejscu ich aktualnego pobytu. Dwoma podstawowymi surowcami w grze są żywność oraz drewno. Najistotniejsza jest faza czwarta – gracze najpierw planują wszystkie akcje, które będą chcieli wykonać, po czym je realizują. To wtedy przy stole trwają najbardziej zażarte dyskusje. Każdy z graczy dysponuje dwoma dyskami w swoim kolorze, które wspólnie z innymi musi rozdysponować, kładąc je na wybranych polach akcji. Część z nich wymaga położenia jednego lub dwóch dysków. Przy tej drugiej opcji zyskuje się pewność, że zamiar się powiedzie. Można jednak zaryzykować z jednym. Wtedy jednak rzuca się dodatkowo trzema kośćmi akcji, które określą, czy akcja się powiodła, czy też należy przydzielić jakieś rany oraz rozpatrzyć kartę przygody, a te nie są przeważnie pozytywne. Nigdy nie uda się zrobić wszystkiego, czego się pragnie. Trzeba ustalić priorytety, a przy mniej ważnych elementach liczyć na łut szczęścia. Gdy runda chyli się ku końcowi (kończy się dzień), gracze muszą się przeciwstawić często nie najlepszej pogodzie i spożyć posiłek. Jeśli nie wybudowało się w porę odpowiednio mocnego dachu i nie zadbało o zapasy, może to kosztować bardzo wiele zdrowia.

„Robinson Crusoe” to gra ze zdecydowanej czołówki. Pięknie wydana, wszystko jest duże, kolorowe, do stworzenia elementów użyto sporo drewna. Najmocniejszą stroną jest jednak jej nieprawdopodobny klimat. Napięcie jest stale obecne, emocje nie dają wytchnąć ani na chwilę. Cieszy, że polska gra zajmuje tak wysoką pozycję na światowej liście. Duża w tym zasługa dobrego marketingu. Wokół gry wiele się dzieje, powstały filmiki instruktażowe, pamiętniki projektanta, z sieci można ściągnąć kolejne scenariusze, planowany jest dodatek. O jej popularności może świadczyć także to, że jakiś czas temu pojawiła się już druga edycja planszówki, poprawiono kilka drobiazgów i znacznie dopracowano instrukcję, bo ta nie była za pierwszym razem najlepsza. Jak mało która gra, „Robinson Crusoe” znakomicie sprawdza się w wariancie jednoosobowym, dostaje się wtedy do pomocy Piętaszka oraz psa, rozgrywka nic na tym nie traci, bywa nawet trudniejsza. Często zdarza się, że dopiero za którymś razem udaje się przejść dany scenariusz, a gdy się to w końcu stanie, czuje się naprawdę sporą satysfakcję. Mimo wygranej można jednak próbować wielokrotnie, po zwycięstwie podlicza się punkty za poszczególne osiągnięcia, a następnym razem próbuje pobić poprzedni wynik. Co bardziej kreatywni mogą tworzyć własne scenariusze, konstrukcja gry bardzo temu sprzyja. Ogromna liczba różnych przedmiotów, wydarzeń czy bestii do pokonania sprawia, że zabawy starczy na długo. „Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island” powinien przypaść do gustu każdemu, nawet osobom, które zwykle stronią od gier kooperacyjnych.

„Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island”
autor: Ignacy Trzewiczek
grafika: Tomasz Bentkowski, Mateusz Bielski, Mateusz Lenart, Maciej Mutwil, Zhao Run Quan, Piotr Słaby, Michał J. Zieliński
Wydawnictwo Portal

alt