Archiwum
28.02.2011

Skandalista Vargas Llosa

Magdalena Wołowicz
Literatura

Są dwie rzeczy, które wpłynęły bezpośrednio na życie Mario Vargasa Llosy: wiadomość o tym, że jego ojciec żyje i ma się całkiem dobrze oraz pierwsze wystąpienie publiczne po ogłoszeniu przez Alana Garcię – ówczesnego prezydenta Peru – zamiaru upaństwowienia systemu finansowego.

Pierwsze zdarzenie miało miejsce około roku 1946, kiedy to zeszłoroczny laureat literackiego Nobla, miał 10 lat, manifest natomiast był w 1985 roku. Spotkanie z ojcem stało się punktem zwrotnym w życiu młodzieńca. Ich relacje, choć trudne i przysparzające wiele cierpień, pomogły peruwiańskiemu pisarzowi w określeniu własnej osobowości i wyrobiły w młodym wówczas chłopcu cechy, które w późniejszym życiu pomogły mu dążyć do wytyczonych celów. Bunt natomiast przeciw etatuzmowi w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia otworzył przed Llosą kulisy polityki, która zaprowadziła go aż do kandydowania w 1990 roku na urząd prezydenta Peru.

Dwie drogi: literatura i polityka, a na marginesie życie rodzinne – tak przedstawia się w najbardziej uproszczonym schemacie książka „Jak ryba w wodzie. Wspomnienia”. Nie jest to pełna biografia, wątek urywa się w latach 90., kiedy po burzliwej i plugawej kampanii wyborczej, przegrany Llosa opuszcza z rodziną Peru. Wspomnienia są jednak bardzo przejrzyście podane, autor „Pochwały macochy” po raz kolejny pokazuje, że forma jest dla niego jedną z priorytetowych spraw, swym podróżom w przeszłość wytycza dwa kierunki, które przeplatają się ze sobą na przemian w kolejnych rozdziałach.

Historia zaczyna się od spotkania z ojcem, apodyktycznym Ernestem Vargasem, który porzucił matkę Maria, gdy dowiedział się, że jest ona w ciąży. Pojawił się po 10 latach jak gdyby nigdy nic i wywiózł rodzinę do Limy. Ernesto nie pochwalał zapędów pisarskich swego syna, uważając, że jest to najprostsza droga do homoseksualizmu, więc aby syn nie zniewieściał, zapisał go do wojskowej szkoły Leoncia Prady. Tam młody Llosa poznał brutalną rzeczywistość i dowiedział się, że dzieci nie są przynoszone przez bociana. Miał wtedy 14 lat, a już zdążył poznać okoliczne burdele. Doświadczenia ze szkoły zostały opisane w jego debiutanckiej powieści „Miasto i psy”, która została rytualnie spalona na dziedzińcu szkoły, ponieważ fabuła nie była, delikatnie mówiąc, pozytywną laurką na cześć wojskowych tradycji szkolnych. W tym momencie ujawnia się pewna tendencja w życiu noblisty: nieustannie towarzysząca mu atmosfera skandalu. A to ślub z ciotką Julią (miał wtedy 19 lat i sfałszował datę urodzenia, bo ksiądz nie chciał nieletniemu udzielić ślubu. W Peru pełnoletniość osiąga się w wieku 21 lat), a później z kuzynką Patrycją (złośliwi żartowali, że następna będzie bratanica), organizacja strajku w gimnazjum przeciw doraźnemu charakterowi egzaminów, szlajanie się za młodu po knajpach i burdelach – to tylko ziarenka, które zebrane razem stworzyłyby niezły stosik przewin. A o tym wszystkim dowiadujemy się z ust samego pisarza i to jest jedna z niezaprzeczalnych cech jego wspomnień – rozbrajająca szczerość, połączona jednak z wyczuciem taktu oraz opatulona literacką mgiełką. Bo faktem jest, że trudno oddzielić tu fikcję od rzeczywistości – czytając „Jak ryba w wodzie”, cały czas ma się wrażenie, że opisywane zdarzenia to niesamowicie wciągająca powieść, której bohaterem jest nie tylko pisarz, chcący przedstawić swoją drogę literacką, ale również państwo – Peru, gdzie się wychował oraz któremu oddał całą swą duszę i serce. Llosa w swych wspomnieniach nie tylko przytacza i opisuje zdarzenia ze swojego życia, przeprowadza również pogłębioną analizę politycznej rzeczywistości Peru. Opisana przez niego trzyletnia kampania i walka o fotel prezydenta obnaża wszelkie mechanizmy rządzące światem polityki, przez co wspomnienia autora „Zeszytów don Rigoberta” stają się uniwersalne, a nawet można się pokusić o stwierdzenie, że książka „Jak ryba w wodzie” stanowi poniekąd dokument o charakterze historycznym, choć, jak sam Llosa przyznaje w jednym z rozdziałów książki, rzeczywistość u pisarza staje się fikcją, która stworzona jest na obraz i podobieństwo świata zgodnego z sekretnymi skłonnościami twórcy. Poznajemy zatem Peru przefiltrowane przez świadomość doświadczonego polityka i społecznika, a przede wszystkim – patriotę. Llosa z troską opisuje biedę i zacofanie, jakie panują wśród Peruwiańczyków, a winą za to obarcza rząd. „Jak ryba w wodzie” to głos humanisty i idealisty, ale mocno stąpającego po ziemi.

Z tych wspomnień Llosy miłośnicy jego prozy wyczytają wiele ciekawostek dotyczących genezy kilku najważniejszych powieści, prześledzą trudne losy młodego pasjonata literatury, który by utrzymać swoją rodzinę, musiał między innymi pracować przy tworzeniu dokumentacji grobów limskiego cmentarza. Razem z peruwiańskim pisarzem zanurzą się w intelektualnym środowisku Peru, poznają smak pierwszego sukcesu, kiedy to sztuka autorstwa młodego literata została wystawiona na deskach teatru, ale zasmakują również gorzkiej porażki, gdy opowiadanie zaprezentowane podczas wieczoru autorskiego zostało pominięte zupełnym milczeniem. Poznają wiele osobistości: postać historyka, wybitnego znawcy historii Peru Porrassa Barrenchei czy też oryginalnego dziadka Llosy – don Pedra, który rozbudził w nim miłość do literatury.

„Jak ryba w wodzie” to nie tylko wspomnienia, to również książka o państwie, które próbuje walczyć z biedą i terroryzmem, to historia o ludziach, którzy różnymi drogami próbują osiągnąć wytyczone sobie cele i wreszcie to opowieść o intelektualnych przygodach jednego z najwybitniejszych pisarzy.

Mario Vargas Llosa „Jak ryba w wodzie. Wspomnienia”,
przekład Danuta Rycerz,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2011.



Są dwie rzeczy, które wpłynęły bezpośrednio na życie Mario Vargasa Llosy: wiadomość o tym, że jego ojciec żyje i ma się całkiem dobrze oraz pierwsze wystąpienie publiczne po ogłoszeniu przez Alana Garcię – ówczesnego prezydenta Peru – zamiaru upaństwowienia systemu finansowego.