Archiwum
01.02.2011

Restart, czyli dialog

Błażej Hrapkowicz
Film

W latach 70. ubiegłego wieku Andrzej Wajda triumfalnie obwieścił, że edukacja filmowa została odbita z rąk teorii i odzyskana dla filmowców. Z naszego punktu widzenia nie jest to powód do radości. Uważamy za konieczne uzupełnianie programów szkół filmowych o teorie kina, alternatywne historie kina polskiego, wiedzę na temat innych pól kultury.

W krótkim dotychczas okresie działalności think tanku „Restart” kilkakrotnie pytano nas, czy chcemy pouczać polskich twórców. Nie, chcemy z nimi rozmawiać – odpowiadamy niezmiennie. Z podejrzliwym błyskiem w oku indagowano nas również, czy szukamy pracy. Proszę uwierzyć, zarobek to ostatnia rzecz, jaka przyszłaby nam do głowy, podczas układania programu odnowy polskiego kina. Czym zatem jest „Restart”? Postdyscyplinarnym, niezależnym, postulatywnym zespołem, pracującym na rzecz zmiany polskiego kina. Są wśród nas artyści i artystki, pisarze i pisarki, dramaturdzy i dramaturżki, historycy i historyczki, krytycy i krytyczki, teoretycy i teoretyczki. 17 stycznia bieżącego roku ogłosiliśmy manifest.

O przygotowanym przez nas dokumencie Paweł T. Felis napisał, że „oskarża polskie kino”. Bardzo niefortunny dobór słownictwa. Nie jesteśmy prokuratorami, którzy pragną jak najszybciej zobaczyć oskarżonego na stryczku. Do naszego tekstu pasuje raczej terminologia medyczna: jest on diagnozą i proponowaną receptą. Lekarz rozpoznaje chorobę i przepisuje leki z myślą o zdrowiu pacjenta. Wymienia przyczyny i skutki, radzi, jaką zastosować kurację, jednocześnie zaznaczając, że nic nie wskóra bez współpracy chorego. Kiedy piszemy, że „większość polskich filmów po 1989 roku jest anachroniczna, infantylna i zachowawcza”, nie chcemy stawiać nikogo przed plutonem egzekucyjnym. Próbujemy scharakteryzować genezę i konsekwencje zapaści, w której znalazło się, naszym zdaniem, polskie kino i zaoferować garść rozwiązań.

U podstaw „Restartu” leży dialog, którego niedobór jest, naszym zdaniem, jedną z głównych chorób toczących polską kinematografię. Dialog przy tym rozumiemy przynajmniej na dwa sposoby – jako komunikację teoretyków/krytyków z filmowcami, a także kina z innymi dziedzinami sztuki. Po 1989 roku uwidoczniła się między krytykami a filmowcami przepaść, która przez ostatnie 20 lat drastycznie się pogłębiła, podtrzymując szkodliwe stereotypy. Twórcy odwrócili się od krytyki, zarzucając jej (nie bez słuszności), że ocenia zamiast rozmawiać; krytycy byli i nadal są postrzegani jako akwizytorzy, posiłkujący się uproszczoną opozycją dobre – złe, aby reklamować film lub uprawiać czarny PR. Podkreślamy, że krytyka to czytanie tekstów kultury – w tym sensie krytyk i filmowiec to partnerzy, budowniczowie narracji, które wzajemnie się uzupełniają, współtworząc kulturę symboliczną. Dlatego postulujemy krytykę towarzyszącą – przestrzeń inspiracji i dialogu.

Polskie kino powinno się uczyć od innych sztuk, bo zostało za nimi daleko w tyle. To, co prowokujące, ważne i przełomowe, dzieje się obecnie w teatrze, literaturze, sztukach wizualnych. Promujemy zwrot literacki – bliską kooperację filmowców i pisarzy, wynajdywanie książek do adaptacji, wyciąganie wniosków z formalnych i tematycznych peregrynacji współczesnej polskiej literatury. W sztukach wizualnych mamy do czynienia ze „zwrotem kinematograficznym” – coraz więcej artystów i artystek sięga po środki wyrazu kina, prezentując parafilmowe prace w muzeach i galeriach. Pora na ruch w drugą stronę. Bardzo ważnym punktem odniesienia jest dla nas teatr, w którym pojawiła się funkcja dramaturga – sparingpartnera reżysera, poszukującego kontekstów i teoretycznej podbudowy spektaklu, pracującego na każdym jego poziomie – od tekstu, przez oświetlenie, po inscenizację. Pragnęlibyśmy w podobny sposób pomagać polskim filmowcom przy konkretnych projektach – służyć wiedzą, sugerować, podpowiadać. Już to robimy – jesteśmy zaangażowani w projekty Katarzyny Klimkiewicz, Borysa Lankosza, Pawła Borowskiego, Pawła Ferdka. Przychylnym okiem na naszą inicjatywę spoglądają też ważni producenci – Jerzy Kapuściński i Anna Wydra. Mamy nadzieję, że to dopiero początek.

W latach 70. ubiegłego wieku Andrzej Wajda triumfalnie obwieścił, że edukacja filmowa została odbita z rąk teorii i odzyskana dla filmowców. Z naszego punktu widzenia nie jest to powód do radości. Uważamy za konieczne uzupełnianie programów szkół filmowych o teorie kina, alternatywne historie kina polskiego, wiedzę na temat innych pól kultury. Nie ma bowiem czegoś takiego, jak naturalny podział na praktykę i teorię – film też produkuje pojęcia i wiedzę, które powinien uczynić przedmiotem własnej refleksji, jeśli chce mądrze i świadomie z nich korzystać. Wiedzieli o tym pionierzy kina – Eisenstein, Wiertow, Pudowkin. Podobnie nie istnieje historia polskiego kina w liczbie pojedynczej – poza szkołą polską i kinem moralnego niepokoju mamy wiele terenów niezbadanych, nazywanych „marginesami”, „twórczością osobną”, „wyjątkami”, obfitych w eksperymenty, które wyprzedzały swój czas (część z nas pisała już o nich w książkach „Kino polskie 1989–2009. Historia krytyczna” czy „Dzieje grzechu. Surrealizm w kinie polskim”). To ważne, abyśmy eksplorowali owe pogranicza, ponieważ kino z obrzeży głównego nurtu testuje nowe formy, myśli formą, wie, że to w niej film się wyraża i bez niej nie istnieje. Sprawmy, żeby wyjątki stały się regułą.

Jak sama nazwa „Restart” wskazuje, nie zrywamy radykalnie z przeszłością. Sięgamy do niej po takie pomysły, jak zespoły filmowe – jako przykład myślenia wspólnotowego, współpracy filmowców, pisarzy i krytyków – czy też kierownik literacki: pracujący przy scenariuszu sojusznik reżysera. Wszystko po to, aby powstało w Polsce nowoczesne pole kinematografii – zmieniające się dynamicznie dzięki starciu konsekrowanych mistrzów z awangardą, przynoszące nowe trendy, estetyki i narracje, otwarte na nowe zawody (np. producent kreatywny, nie tylko liczący zyski, lecz również aktywnie uczestniczący w procesie twórczym). Pragnęlibyśmy, aby polskie kino wreszcie stało się miejscem negocjowania demokratycznej wspólnoty i nie bało się trudnych tematów (jak seksualność, zmysłowość, współczesna polska religijność). Jako kinofile, których nie interesuje sztuczne rozgraniczenie na „poważne” i „rozrywkowe”, „artystyczne” i „komercyjne”, wierzymy, że polskie kino stać na odwagę artystyczną i różnorodność. Takie kino pragniemy oglądać, o takie kino chcielibyśmy razem z filmowcami walczyć.
Strona think tanku: http://restart-polskiego-kina.blogspot.com/



W latach 70. ubiegłego wieku Andrzej Wajda triumfalnie obwieścił, że edukacja filmowa została odbita z rąk teorii i odzyskana dla filmowców. Z naszego punktu widzenia nie jest to powód do radości. Uważamy za konieczne uzupełnianie programów szkół filmowych o teorie kina, alternatywne historie kina polskiego, wiedzę na temat innych pól kultury.