Archiwum
18.09.2014

Przyjdzie nam polec na polu chwały

Jakub Małecki
Gry

Gra jest kooperacją dla jednej do ośmiu osób. Śmiałkowie wcielają się w badaczy, którzy wspólnymi siłami starają się rozwiązać trzy tajemnice, zanim nie przebudzi się jedna z bestii. Gdy mimo usilnych starań, nie uda się tego dokonać, gracze muszą stawić czoła Przedwiecznemu, a w tej walce są zdecydowanie na straconej pozycji.

Na planszy przedstawiono mapę świata, odnaleźć można na niej między innymi Rzym, Londyn, Tokio, niedostępne puszcze Amazonii czy mroźną Syberię. Poszczególne lokacje powiązano liniami, które symbolizują połączenia kolejowe, morskie oraz niezbadane. Dodatkowo obszary zostały podzielone na miasta, pola morskie i dzicz. Do wyboru dostajemy dwanaście postaci, po równo męskich i żeńskich, każdą o unikalnych zdolnościach. Oprócz tego bohaterowie posiadają różny początkowy stan zdrowia i poczytalności, charakteryzują się także pięcioma wskaźnikami: wiedzy, wpływu, spostrzegawczości, siły i woli. Poziom tych statystyk informuje, jak wieloma kośćmi należy rzucić, gdy przyjdzie wykonywać jakiś test, a tych jest podczas rozgrywki bez liku.

Każda z rund rozpoczyna się od fazy, w której grający mają do wykonania po dwie akcje. W miastach można nabyć bilety podróżne oraz zdobyć najróżniejsze zasoby, od broni, sprzymierzeńców po użyteczne przedmioty czy artefakty. Przebywając na polu wspólnie z inną postacią, wymienimy z nią swój ekwipunek. Ponadto istnieje opcja odpoczynku, dzięki czemu odzyskuje się część utraconego zdrowia/poczytalności. Dostępne jest także wiele akcji specjalnych, wynikających z umiejętności postaci bądź stanów emocjonalnych, w jakich się one w danym momencie znajdują. Ostatnią możliwością jest odbycie podróży do sąsiedniej lokacji, dzięki zdobytym wcześniej biletom można się jednak wybrać znacznie dalej.

Następnie wszyscy kolejno muszą odbyć tak zwane spotkania. Jeśli na polu zajmowanym przez badacza znajduje się jakiś potwór, natychmiast musi on z nim walczyć, natomiast jeśli pole jest puste, należy odbyć spotkanie w lokacji. W tym drugim wypadku opcji jest sporo, można między innymi szukać wskazówek, przeprowadzić ekspedycję, a jeśli na naszym obszarze otworzyła się brama – wybrać się do zaświatów. Ciekawą alternatywą jest również przeszukanie ciała poległego bohatera. Możemy w ten sposób przejąć zasoby, które ze sobą miał w chwili, gdy dopadło go przeznaczenie. W „Eldritch Horror” nie należy zbytnio przywiązywać się do swojej postaci. Nieraz przyjdzie nam polec na polu chwały, nic jednak straconego – dopóki nie przebudzi się Przedwieczny, mamy szansę wybrać kolejnego specjalistę, którym powalczymy o zwycięstwo. Każde spotkanie skutkuje dobraniem karty z odpowiedniej talii i rozpatrzeniem jej efektu. Na większości z nich dodano także krótką notkę budującą klimat rozgrywki. Naprawdę nie warto ich pomijać, bez tego rozgrywka wiele traci.

W ostatniej części rundy dobiera się specjalną kartę Mitu, która posuwa historię do przodu. Ma ona bardzo różnorodne działanie, dzięki niej na planszy otwierają się kolejne bramy do innych wymiarów, napływają potwory czy pojawiają się wskazówki pozwalające rozwiązywać tajemnice. Jeśli kart tych w końcu zabraknie, oznacza to ni mniej, nie więcej, że bohaterowie zmarnowali zbyt wiele czasu i mogą już zacząć planować kolejną rozgrywkę, bo tym razem się nie udało.

Znawcy tematu z pewnością zauważyli już podobieństwo do innej gry nawiązującego do mitologii Cthulhu, a mianowicie kultowego „Horroru w Arkham”. To nie przypadek, gdyż nową produkcję można traktować jako jego remake. Trzeba przyznać: bardzo udany. Autorzy wyciągnęli lekcję i poprawili to, do czego fani mogli mieć uwagi. Najważniejsza zmiana to brak obszernych opisów lokacji na planszy. Teraz siedząc po jednej stronie stołu nie musimy już wyciągać szyi ani pytać innych o znaczenie danego pola. Zrezygnowano także z suwaków pozwalających manipulować statystykami postaci, co niepotrzebnie wydłużało rozgrywkę. Uproszczono także pojedynki z potworami, teraz rozpatruje się je znacznie szybciej, przez co rozgrywka zyskała na płynności.

Drobnych innowacji jest znacznie więcej, a wszystkie sprawiają, że gra się krócej, łatwiej i przyjemniej. Po poznaniu „Eldritch Horror” niewiele osób ma jeszcze ochotę wracać do jego bardziej topornego poprzednika. Jest to także jedna z nielicznych kooperacji, w której nawet jeśli przegrywamy, to z uśmiechem na twarzy i w poczuciu przeżycia prawdziwej przygody.

„Eldritch Horror”
autorzy: Corey Konieczka, Nikki Valens
grafika: Anders Finér, David Griffith, Ed Mattinian, Patrick McEvoy, Emilio Rodriguez, Magali Villeneuve, Drew Whitmore
Fantasy Flight Games
2013

 

alt
{gallery}eldritch{/gallery}