Archiwum
05.12.2020

Pośród samców

Łukasz Muniowski
Seriale

Kultura gwałtu jest następstwem normalizacji przemocy seksualnej. Przyzwolenie na nią wynika z uprzywilejowanej pozycji osób dysponujących znacznym kapitałem społecznym, kulturalnym i/lub materialnym. Jej przejawami są pomniejszanie znaczenia obrzydliwych zachowań, zbywanie ich jako niewinne czy szczeniackie, a nawet dozwolone z racji wykonywanego zawodu. Uwikłanie w walkę o dostęp do wspomnianych rodzajów kapitału – rozpoznane przez francuskiego socjologa Pierre’a Bourdieu – sytuuje jednostki na określonych pozycjach na polu, gdzie nie każdy gra czysto, bo też nie każdy dysponuje taką samą pozycją startową. Tu z kolei wchodzimy w obszar moralności, której definicja sama w sobie wymaga dookreślenia – dopiero jej ustalenie pozwala kwalifikować część zachowań jako moralne, inne zaś jako owej moralności pozbawione. Kodeks moralny cechuje pewna selektywność, zależna od stawki akurat toczącej się gry.

Jednym z wielu pól, na którym – jak się wydaje – owe zasady powinny być powszechnie akceptowane, jest sport. Wejście na boisko oznacza zawarcie niepisanej umowy z innymi uczestnikami rozgrywki i stosowanie się do ogólnie przyjętych zachowań. Każdy out czy faul musi być jako taki nazwany, bez zasad rozgrywka traci przecież sens. Sport może być więc rozumiany jako moralnie prosty – chociaż czynnik ludzki prowadzi do transgresji i błędów, zarówno uczestnicy, jak i widzowie rozumieją wydarzenia na boisku. Problem pojawia się, gdy sportowiec schodzi z boiska, jednak traktuje rzeczywistość pozasportową jako kolejną rozgrywkę. Pole gry się zmienia, zasady także, brakuje też jednostkowego, osobowego arbitra, którego można obwinić za błędną interpretację przepisów. Inne są też konsekwencje.

Wynoszony na piedestał zawodnik często nie rozumie, dlaczego spotyka go kara, skoro jego boiskowe decyzje nagradzane są oklaskami. Zwłaszcza nastoletni sportowcy, formowani przez cały system – rodziców, trenerów, fanów, lokalne media – żyją w przekonaniu o swojej wyjątkowości. Pojęcie wieloaspektowości egzystencji wymaga tak popularnego we współczesnym coachingu wyjścia poza „strefę komfortu”, w wypadku młodego sportowca oznaczającą boisko. Nie pomaga w tym presja otoczenia – nie tylko w domu, ale też na zewnątrz. Kibice mają własne wyobrażenia o sportowcach i własne oczekiwania ich dotyczące. Inny francuski socjolog, Henri Lefebvre, zauważył, że dla kibica zawodnik jest przedłużeniem jego samego. O ile można to zrozumieć na boisku, o tyle poza nim staje się to już niebezpieczne.

Szkodliwość płynącą ze zbytniej identyfikacji z graczem i drużyną możemy zobaczyć w pięcioodcinkowym miniserialu HBO „Miasto niedźwiedzia” („Björnstad”), opartym na powieści Fredrika Bartmana. Szwedzka produkcja pokazuje toksyczne środowisko męskiego sportu w mikroskali. Owa lokalność wcale nie umniejsza cierpienia ofiary gwałtu popełnionego przez gwiazdę lokalnej drużyny. Historia z serialu przypomina w dużym stopniu sprawę medialnie „globalną” – w 2003 roku dziewiętnastoletnia pracownica hotelu w Colorado oskarżyła koszykarza Kobego Bryanta o gwałt. Bryant był kreowany wówczas na następcę Michela Jordana, a NBA w licznych spotach wskazywała go jako kogoś wartego naśladowania. Po skandalu gracz Los Angeles Lakers stracił kontrakty reklamowe, lecz nie poparcie klubu i fanów, na przesłuchania latał prywatnym samolotem oraz – by ocieplić wizerunek – wszędzie pokazywał się z żoną. Nastolatka ujawniła blizny i zadrapania, ale ostatecznie zdecydowała się nie zeznawać w sądzie. Strony doszły do ugody, Bryant zaś dość szybko odzyskał kontrakty reklamowe i status jednego z najlepszych koszykarzy na świecie. Pod koniec tragicznie zakończonego życia był nawet postrzegany jako jeden z ambasadorów kobiecego sportu.

Tytułowe Björnstad to przysypane śniegiem miasto. Wszystko jest szare i brudne. Śnieg chrzęści pod stopami brodatych mężczyzn pijących wódkę na ulicach, podczas gdy kobiety siedzą w domach szykując kolację. Większość mieszkańców pracuje w lokalnej fabryce, a ich życie toczy się od meczu do meczu miejscowej drużyny hokejowej. Duma, jaką odczuwają, bierze się bardziej z przywiązania do przeszłości niż obecnych sukcesów klubu. Sponsorzy chcą się wycofać, hala ma zostać zamknięta, ale umęczony prezes na rok przed emeryturą wyciąga prawdziwego asa z rękawa – trenerem drużyny zostaje Peter Andersson, były zawodnik NHL. Dorastający w Björnstad najsłynniejszy gracz w historii klubu wraca z Kanady z żoną i dwójką dzieci, by zapomnieć o traumatycznym doświadczeniu – jakiś czas temu stracił syna.

Sąsiad Anderssonów, Mats Erdahl, uosabiający agresywną męskość miejscowy potentat jest jednym ze sponsorów drużyny. Jego syn, Kevin – jej najlepszym graczem. To jednak nie wystarczy Erdahlowi seniorowi, który nieustannie zmusza chłopaka do wyczerpujących treningów. Osiąga w ten sposób pewien skutek: Kevin nie zna świata poza hokejem, jak sam mówi: „istnieje dla mnie tylko hokej, jestem nikim”. Sytuacja większości chłopaków w mieście jest podobna – są świadomi, że są źródłem jedynej radości rodziców, co okazuje się dla nich zbyt dużą odpowiedzialnością.

Gdy Peter wprowadza nowe porządki i rozwiązuje sekcję seniorów, mówi: „dajcie mi juniorów, a będziecie mieć centrum handlowe i nową halę sportową”. Presja ciążąca na nim i zawodnikach jest więc ogromna. Autorytarny, nie znoszący sprzeciwu głos trenera nie zjednuje mu wielu sympatyków wśród mieszkańców. Oto lokalna legenda wróciła z własnej woli do miasta, z którego oni pragną się wyrwać, i panoszy się, jakby był od nich lepszy. Peter jednak poświęca się swojej pracy; przychodzą więc wyniki – gracze go uwielbiają, nawet jeśli rodzice wiedzą lepiej i namawiają synów, by nie słuchali instrukcji trenera. Ten dobrze zna to środowisko, sam jest przecież jego produktem.

Owo przesiąknięcie zasadami rządzącymi środowiskiem znacząco objawia się w głównym wątku serialu. Kiedy córka trenera, Maja, zostaje zgwałcona przez Kevina, Peter początkowo wierzy nie własnemu dziecku, ale zawodnikowi – drużyna jest dla niego zbyt ważna, by mógł zwątpić w jej członka. Sam gwałt pojawia się w serialu nagle i bez uzasadnienia, co jest znaczące: nie istnieje narracja tłumacząca i uzasadniająca gwałt.

Postawa osób związanych z drużyną jest odzwierciedleniem tego, jak traktowane są kobiety, zarówno w małym szwedzkim miasteczku, jak i w globalnym świecie sportu. Kevin czerpie wzorce od ojca, który pomiata swoją drugą żoną. Z kolei żona Petera uzależnia własną drogę zawodową od sukcesu drużyny męża (nawet nie informuje go o możliwości uzyskania awansu w pracy – nie wybiera poświęcenia, ale naturalizuje obowiązujący model kobiecości). Domowa samotność kobiet jest w serialu aż nazbyt widoczna; wszystkie cierpią w ciszy, jakby były, podobnie jak szwedzkie miasteczko, odcięte od reszty świata. Z trudem przychodzi im werbalizacja własnych doświadczeń – zazwyczaj wymieniają spojrzenia lub wymownie wychodzą.

Mężczyźni z kolei komunikują się i nawiązują znajomości w sposób bardzo powierzchowny, odwołujący się do wzorca męskości opartego na sile i dominacji. Homoseksualny Benji ukrywa swoją orientację przed kolegami z zespołu i wszczyna bójki, żeby nikt nie podawał w wątpliwość jego męskości. Do tego świata nie pasuje także imigrant Amat. By stać się częścią grupy, musi pić alkohol i zachowywać się jak reszta. Tylko dzięki umiejętnościom gry w hokeja Amat znaczy tu cokolwiek. Bohater wyrzeka się zakłamanej społeczności – ujawnia prawdę o gwałcie – choć ma to dla niego ogromne konsekwencje: zostaje wyrzucony poza wspólnotę drużyny.

Przyzwolenie na „niesportowe” zachowanie poza boiskiem istnieje w tym świecie do tego miejsca, do którego owo zachowanie realizuje obowiązujący model ról społecznych. Napiętnowane zaś zostaje zachowanie, które łamie obowiązujące wewnątrz społeczności normy. Solidarność drużyny stoi w hierarchii społeczności wyżej niż sprawiedliwość czy dobro psychofizyczne jednostki. Dlatego istnieje napięcie pomiędzy karą, która spotyka Amata za złamanie męskiej solidarności, a tym, co spotyka Kevina. Paradoksalnie nie wymiar sprawiedliwości decyduje tu o karze – Maja musi ją wymierzyć sama. Dopiero odzyskawszy podmiotowość – co wymaga wyjścia poza odgrywaną rolę, może więc być rozumiane jako zachowanie „niesportowe” – dziewczyna może uwolnić się, jednocześnie obnażając wadliwość obowiązującego wzorca. Kiedy społeczność ostatecznie odwraca się od Kevina, okazuje się, że dla osoby, dla której status był wszystkim, jest to poważniejsza kara niż więzienie. W Björnstad prawo drużyny i reguły rządzące społecznością sportu przejmują funkcję zasad prawa i moralności, a rolę sędziego osądzającego o winie przyjmuje lokalna społeczność.

Ale owo rozumienie zasad społecznego współbycia – podobnie jak otwierające i zamykające serial widoki ciągnących się niemal po horyzont pokrytych śniegiem czubków drzew – tylko pozornie sytuują tę opowieść gdzieś na krańcu świata. Chociaż amatorski sport jest zwykle traktowany jako bardziej moralny, bo partycypujący w nim zawodnicy nie kierują się względami finansowymi, nie znaczy to, że nikt nie buduje na ich sukcesach kapitału – nie tylko finansowego, ale też społecznego. Tyczy się to zarówno samych zawodników, dumnie nazywających siebie „królami miasta”, jak i lokalnych biznesmenów. Dopóki sportowcy będą wielbieni przez tłumy, imprezy z ich udziałem stanowić będą coś więcej niż rozgrywkę sportową, a grupy interesów przez czystą asocjację ze sportowcami będą mogły zdobyć wyższą pozycję społeczną – dopóty będzie istnieć przyzwolenie na „niesportowe” zachowania poza boiskiem.

 

„Miasto niedźwiedzia”
HBO

© HBO 2019 Photo: Niklas Maupoix