Archiwum
24.10.2013

Seans mediumiczny Miedzianki

Joanna Mielech
Sztuka

„Miasto, którego nie było”, wystawa prezentowana w jeleniogórskim BWA, nie ma jednoznacznego początku ani zakończenia. Zaczyna się poza miastem, w Miedziance, o której głośno z powodu książki Filipa Springera. Lektura to mentalny początek spotkania z Miedzianką. Kolejny krok to konfrontacja z rzeczywistością, z tym, co po Miedziance pozostało.

Jej minione istnienie dokumentują fotografie jeleniogórskich artystów: Ewy Andrzejewskiej, Janiny Hobgarskiej, Tomasza Mielecha, Wojciecha Zawadzkiego i Wojciecha Miatkowskiego. Czarno-białe dokumenty o współczesnej Miedziance. Niewiele z niej zostało: kościół, ruina browaru, kilka domów bliskich zakończeniu tej historii.

Ta wystawa przywołuje, ale nie wspomnienia, bo te dotyczą miejsc znanych; może raczej wywołuje duchy przeszłości. Najbardziej złowieszcze są żałobne hamaki w realizacji „Ubi sunt” Marii Dmitruk. Podziurawione, zawieszone w przestrzeni, kołyszą się: hamaki dorosłe i w rozmiarze dziecinnym, wypełnione ziemią z Miedzianki. Ta ziemia zapamiętała miasto i jego mieszkańców, ta ziemia również miasto pochłonęła. Rozkołysane hamaki zaczynają działać jak klepsydry: odmierzają czas. Piasek przesypuje się z wyżej zawieszonych do poziomów niższych, z piasku usypują się leje, osuwiska, hałdy. Jak w kopalni. I jak w grobach. Ubi sunt qui ante nos fuerunt? („Gdzie są ci, którzy byli przed nami?”) – Maria Dmitruk nie jest pierwszą, która zadaje to pytanie. I po raz kolejny jego retoryka jest bolesna i smutna.

Przywoływanie duchów Miedzianki dokonuje się na wiele sposobów. Artyści zaproszeni do projektu skupili się przede wszystkim na stworzeniu atmosfery niesamowitości, która z mitem Miedzianki kojarzy się jednoznacznie. Poza galerią, w przestrzeni miasta rozlegają się dźwięki, które wywołują niepokój. Szmery, głuche pomruki, pogłosy wydobywają się jakby spod ziemi i przywodzą myśl o destrukcji materii, pękaniu świata. Dyskomfort wzrasta, kiedy otwieramy drzwi galerii, ponieważ dźwięki docierają do nas z jeszcze większą intensywnością, otaczają nas, dobiegają ze wszystkich stron. Są to nagrania fal sejsmicznych wnętrza Miedzianej Góry, które zarejestrował i przetransponował w formę fal dźwiękowych Daniel Koniusz. Takiej muzyki jeszcze nie słyszeliśmy.

Dźwięków pojawia się coraz więcej. Oprócz jednostajnych pomruków ziemi, bulgotania wód z głębi ziemi, nagranych przez Huberta Wińczyka, słychać także muzykę z opery Wagnera, jednostajny szum pochodzenia industrialnego, dźwięki dzwonka, plusk odkręconego kranu z bieżącą wodą. Kiedy wsłuchamy się głębiej, usłyszymy nawet śpiew ptaków i ludzkie szepty: męskie, kobiece, polskie, niemieckie, głosy, które docierają jednocześnie z wielu miejsc, z kilku poziomów, pięter budynku.

Pełna głosów jest instalacja „Psalm” Marka Wasilewskiego, który zanurzył kamerę w ziemi, w zrujnowanym grobie niemieckiego policjanta z Miedzianki, Hugo Ueberschaera, który odebrał sobie życie, aby w Miedziance pozostać na zawsze. Przed śmiercią przygotował sobie nagrobek, zamówił inskrypcję z tytułem psalmu. Aby zrozumieć intencję, trzeba dotrzeć do pierwowzoru: „Psalmu 70. Krzyk rozpaczy”. Męski głos odczytuje go po niemiecku. Kamera zagłębia się w ziemi. Obraz, który widzimy, to wnętrze mrowiska – najprostsza i bezpośrednia metafora pokiereszowanej górnictwem Miedzianej Góry z pracującymi w niej ludźmi.

Prawdziwą historię przypomina także Justyna Misiuk, która przetoczyła olbrzymi miedziany walec z góry z Miedzianki w dół, do Janowic i zarejestrowała tę akcję. W realizacji artystka porusza na nowo jeden z wątków historii miasteczka, aby podkreślić, że symbolicznym dźwiękiem wieńczącym historię Miedzianki był łoskot toczących się kadzi miedzianych z miejscowego browaru.

Prace niektórych młodych artystów zdają się świadczyć o tym, że los Miedzianki jeszcze można odwrócić (wideo z wisielcem nawiązujące do kart tarota Aleki Polis, wideo Michała Szczególskiego z uzdrowicielskim „Mesjaszem Kupferbergu”, który przy pomocy różdżkarskich narzędzi uzdrawia złą energię Miedzianki). „Radon Machine” Oli Kubiak to z kolei realizacja o uleczaniu lęku mieszkańców Miedzianki, którzy otoczeni promieniotwórczymi pierwiastkami ze starej kopalni uranu zastanawiają się, czy woda, która piją, nadaje się do spożycia. Alchemiczna w duchu, bardzo atrakcyjna wizualnie instalacja pełna szklanych rurek i baniek oczyszcza wodę i sprawia, że staje się ona zdrowa. To jedna z najbardziej pozytywnych w duchu realizacji tej wystawy.

Jest też druga: „Kula”, której emanacja mocno wykracza poza obszar zamkniętych ścian galerii. Jej autorka, Elżbieta Wysakowska-Walters, podjęła próbę materializacji pamięci o miasteczku, które w znacznej mierze zniknęło. Zainteresowała się więc nieistniejącym już kościołem ewangelickim. W przestrzeni, którą zajmował kościół, artystka zawiesiła metalową kulę w rodzaju zwyczajowo wieńczących hełmy wież kul czasu – w miejscu, w którym rzeczywiście mogła się ona znajdować. Zawieszona w przestrzeni Miedzianki kula jest kreacją nadziei, która w rzeczywistości skazana jest na niespełnienie, ponieważ ani kościoła, ani Miedzianki nie da się odbudować.

Miedziana Góra Karoliny Janikowskiej to utkany z suchych traw, ziemi, tkaniny rodzaj kokonu wielkości człowieka, w którym możemy znaleźć schronienie i posłuchać nagranych opowieści mieszkańców Miedzianki. Miedziana Góra pełna jest więc szeptów, ludzkich głosów, opowieści. Bezpieczna, ale pełna wspomnień i żalu.

Jest także dziewczęcy pokoik, jakby z czasów dawnej Miedzianki. Pokoik erotycznych marzeń i fantazji, w którym słychać muzykę Wagnera. „Jakby”, ponieważ żaden z przedmiotów w pokoju nie pochodzi z Miedzianki i mógłby zaistnieć w każdym miejscu świata. To jedyna praca, która mocno sięga poza dosłowność tematu, przekracza granice tytułowej Miedzianki. Ale być może właśnie realizacja Zofii Nierodzińskiej poprzez brak odniesień, dosłowności jest najbardziej uniwersalna.

„Miasto, którego nie było” to wystawa wielomedialna, angażująca wszystkie zmysły i pokazująca różnorodną i szczątkową obecność Miedzianki. Przywołuje miasto, ale nie miasto, które było, lecz jego mozaikowy, śladowy obraz.

„Miasto, którego nie było”
kuratorzy: Marek Wasilewski, Aurelia Nowak, Hubert Czerepok
autorzy wystawy: studenci, doktoranci i wykładowcy Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu: Maria Dmitruk, Karolina Janikowska, Daniel Koniusz, Aleksandra Kubiak, Justyna Misiuk, Zofia Nierodzińska, Aleksandra Polisiewicz (Aleka Polis), Michał Szczególski, Elżbieta W. – Walters, Marek Wasilewski, Hubert Wińczyk, oraz jeleniogórscy artyści fotografii: Ewa Andrzejewska, Janina Hobgarska, Wojciech Miatkowski, Tomsz Mielech, Wojciech Zawadzki.
Galeria BWA Jelenia Góra, 3.10. – 9.11.2013
Saksońskie Centrum Migracji, Reichenbach, Niemcy, 22.11. – 15.12.2013.

fotografie prac: Aleksandry Kubiak, Karoliny Janikowskiej, Marii Dmitruk, Zofii Nierodzińskiej

alt