Archiwum
06.05.2016

Krwawy biznes

Jakub Małecki
Gry

Karczma przy często uczęszczanym trakcie może stanowić źródło bardzo dochodowego interesu. Spragnieni godnego napitku i wygodnego łoża goście chętnie zostawią trochę grosza. Ludzka chciwość nie zna jednak granic. Dlaczego by nie zatroszczyć się o resztę gotówki, którą wiozą ze sobą podróżni? A że przy okazji nie wszyscy wyjdą z tego żywi? Ważne, by o niczym nie dowiedzieli się stróże prawa. Podczas rozgrywki w „Krwawą Oberżę” należy się wyzbyć wszelkich wątpliwości moralnych.

Ludzie to dziwne stworzenia, które przyciąga to, co makabryczne. Oczywiście pod warunkiem, że rzecz nie dzieje się na serio. Dlatego też omawiany tytuł już przez sam rodzaj tematu znalazł się w obszarze zainteresowań wielu graczy, tym bardziej że nawiązuje do prawdziwych wydarzeń, jakie miały miejsce na francuskiej prowincji w pierwszej połowie XIX stulecia. Ile to już razy jednak ciekawy temat miał maskować średnio pociągającą mechanikę? Czy w tym przypadku jest inaczej?

„Krwawa Oberża” jest grą karcianą, choć rozmiar pudełka może na to nie wskazywać. Jego wielkość podyktowana jest tym, że w środku znalazła się niewielka plansza, która jest jednak jedynie torem dochodów. Wokół niej rozlokowywane będą karty podróżnych. Pozostałymi elementami wykorzystywanymi w rozgrywce są żetony kluczy, weksli oraz drewniane znaczniki graczy. Każdy uczestnik dostaje zestaw startowy w postaci dwóch kart wieśniaków, żetonu weksla o wartości dziesięciu franków oraz jednego żetonu klucza, który umieszcza w odpowiednim miejscu na skraju planszy. Pozostałe wolne miejsca należy wypełnić kluczami neutralnymi.

Runda gry składa się z fazy wieczoru, nocy oraz poranka. Najpierw gracz startowy musi przydzielić gości do pokoi. W tym celu dobiera wierzchnią kartę z odkrytego stosu i umieszcza ją przy wybranym kluczu. Czynność tę należy powtarzać tak długo, aż wypełnią się wszystkie izby. Następnie nadchodzi noc, podczas której gracze kolejno wykonują swoje akcje. To wtedy dzieje się najwięcej. Pierwsza z możliwych czynności to przekupienie gościa, czyli dobranie karty na rękę. Zamiast tego można także nająć aż dwóch wieśniaków. Ci mają, jak wiadomo, mniejsze wymagania. Kolejną opcją jest budowa tak zwanego aneksu, polegająca na wyłożeniu przed sobą wcześniej zdobytej karty. Oprócz tego można także zabić podróżnego, czyli obrócić jedną z kart w oberży na drugą stronę, na której nadrukowano pewną sumę pieniędzy. W końcu możliwe jest zakopanie ciała, czyli wsunięcie karty nieboszczyka pod jeden z naszych aneksów i ograbienie go przy tym z pieniędzy. Można także spasować, by wyprać brudne pieniądze. Po co? W trakcie rozgrywki zdobywamy gotówkę, jednak tor dochodu liczy tylko czterdzieści pól. Gdy zbliżymy się do jego końca, warto wymienić część zgromadzonych pieniędzy na weksle, w przeciwnym razie będą nam one przepadać.

Pora na kilka słów o samych kartach. Podróżni reprezentują przekrój społeczny i dzielą się na przedsiębiorców, fachowców, stróżów prawa, duchownych i szlachetnie urodzonych. Goście posiadają specjalne zdolności, wspomagające pewne działania – duchowni na przykład służą pomocą przy usuwaniu zwłok. Ponadto każdy kartonik posiada rangę od 0 do 3. Za każdym razem, gdy podejmujemy działanie związane z jakąś kartą, musimy opłacić koszt adekwatny do jej rangi. Przekupienie gościa o randze dwa? Trzeba odrzucić dwie karty. Zabijamy kogoś o randze zerowej? Możemy to zrobić za darmo. Zużyte do tego karty trafiają na stos kart odrzuconych, chyba że posiadają symbol zgodny z rodzajem wykonywanej akcji – wtedy po zagraniu wracają nam na rękę.

Ostatnia faza rundy to poranek. Jeśli choć jeden stróż prawa pozostał w którymś z pokoi, gracze muszą się pozbyć ciał, których nie zdążyli zakopać, tracąc przy tym szansę na ich ograbienie. Następnie goście wyjeżdżają, pozostawiając właścicielom pomieszczeń po jednym franku, warto więc przydzielać tych mniej chodliwych do swoich apartamentów. Na koniec trzeba opłacić wspólników, czyli oddać jednego franka za każdą kartę pozostałą na ręce i można zaczynać następną rundę. Gdy karty skończą się po raz pierwszy, należy przetasować stos odrzuconych i użyć ich ponownie. Gdy zdarzy się to drugi raz, gra się kończy, a zwycięzcą zostaje osoba, która zdobyła największą fortunę dzięki gotówce, wekslom i specjalnym zdolnościom niektórych podróżnych.

„Krwawa Oberża” to gra o bardzo prostych zasadach. Pierwsza rozgrywka upływa na zaznajamianiu się z treścią kart, kolejne przebiegają już płynnie. Ilustracje rodem z horroru są dość specyficzne, ale trzymają klimat. Podczas rozgrywki decyzje podejmuje się szybko, nie ma przestojów. Niestety jest ona dość monotonna, tu coś dobierzemy, tam coś odrzucimy i tak w kółko. Dla mniej cierpliwych przygotowano wariant skrócony, podczas przygotowania do którego większa liczba kart jest odrzucana. Niestety nie można się przez to z góry nastawić na jakąś konkretną strategię, bo potrzebne karty mogą się po prostu nie pojawić. Oczekiwania względem „Krwawej Oberży” były chyba nieco większe. W tym przedziale cenowym można znaleźć tytuły ciekawsze, mające większą głębię. Warto spróbować, ale nie wszystkim przypadnie do gustu.

 

„Krwawa oberża”
autor: Nicolas Robert
grafika: Luis Francisco, Weberson Santiago
wydawca polski: Rebel.pl

 

alt
{gallery}krwawaobreza{/gallery}