Archiwum
25.02.2011

God save the british music

Łukasz Saturczak
Literatura

Nie jest to typowy leksykon, encyklopedia czy słownik zebranych terminów, dzieł i kompozytorów. Raczej zbiór kilku szkiców na temat nurtów i twórców mających największy wpływ na stworzenie odrębności, więc również tożsamości narodowej, bo muzyka – tak samo jak film czy literatura – podkreśla specyfikę danego kraju i buduje jego kulturę.

W Wielkiej Brytanii, w przeciwieństwie do kontynentu europejskiego, inaczej rozumie się znaczenia słowa „naród” – pisze Dorota Kozińska, jedna z autorek publikacji „Nowa muzyka brytyjska” – wspólną cechą nie jest język, ale ogół obywateli odpowiedzialnych w równym stopniu za swoje kulturalne i narodowe dziedzictwo. To klucz do zrozumienia specyfiki współczesnej muzyki angielskiej, świetnie, choć skrótowo, opisanej w tomie rozpoczynającym nową serię wydawniczą Ha!artu pod redakcją Daniela Cichego.

W „Nowej muzyce brytyjskiej” wyróżnić należy trzy główne rozdziały: „Historia” (traktowany raczej jako wstęp do dokładniejszej analizy), „Zjawiska” (podkreślających odrębność tamtejszej sceny) oraz „Osobowości”, ponieważ to indywidualni twórcy zmieniali muzykę i wpływali na jej charakter. W każdej z tych części znajdują się teksty angielskich, jak i polskich krytyków oraz muzykologów.

To, co powtarza się w tych tekstach najczęściej, to podkreślenie, że dopiero XX wiek ukształtował odrębność muzyki brytyjskiej. Jeszcze pod koniec XIX stulecia sprowadzano na Wyspy kompozytorów z Niemiec i Francji, a i w kolejnych dziesięcioleciach widać było duży wpływ chociażby Szostakowicza, Strawińskiego czy Stockhausena. Dodatkowo sami Anglicy wyjeżdżali uczyć się czy później wykładać nawet do Stanów Zjednoczonych. Z jednej strony, utrudniało to budowanie wspomnianej tożsamości, z drugiej – czerpanie z różnych kultur i rodząca się awangarda ostatecznie ukształtowała odrębność brytyjskiej sceny. Wystarczyło tylko do wielu zapożyczeń z importowanej do Angli muzyki dorzucić wykształconą już, z dużo mniejszym wpływem czynników zewnętrznych, specyfikę Wysp (anglikanizm, skłonność do minimalizmu, porzucenie tradycji na rzecz awangardy). Co ciekawe, o ile trzeba było czekać na to ponad pół wieku w muzyce klasycznej, to rodzący się pop wyodrębnił się, z miejsca stawiając czoła innym światowym scenom i momentami wysuwając się na prowadzenie w dyktowaniu mód.

Pisze o tym Jacek Skolimowski w tekście „Brytyjska tożsamość w muzyce popularnej”. Wyróżnia on trzy okresy, gdy muzyka rozkrywkowa z Wysp skupiała na sobie oczy (czy w tym przypadku uszy) całego świata. To era The Beatles, punk (Sex Pistols, The Clash) i britpopu (Blur, Oasis). Ciekawe, że tożsamość ta rzadko kiedy była była związana z tradycją. Raczej z obalaniem symboli (wyśmiewanie hymnu przez Sex Pistols) czy totalnym kosmopolityzmem (Radiohead). Nawet gdy w piosenkach pojawiały się nawiązania do polityki (The Smiths), to dotyczyły one raczej konkretnych wydarzeń z dnia codziennego. Podobnie było z klasyką – odchodzono z czasem od muzyki sakralnej (słynnych angielskich chórów) i mierzono się z awangardą. Odniosło to jednak – jak w przypadku Corneliusa Cardew – skutek odwrotny do sukcesów muzyków z branży rozrywkowej. Jego dzieła pozostawały niezrozumiane, jemu zaś przypięto łatkę „genialnego hochsztaplera”, który mógłby tworzyć ponadczasowe dzieła, ale z niewiadomych przyczyn tego nie robi.

Wydawnictwo Ha!art po raz kolejny (pierwszy raz w czasie festiwalu Era Nowe Horyzonty) doskonale wpisało się w ramy kulturalnej imprezy, publikując książki z nią związane. Trzy pierwsze książki „Linii muzycznej” (poza sceną brytyjską, prezentujące również amerykańską i niemiecką) powstały przy okazji krakowskiego Sacrum Profanum. Mam nadzieję, że jak w przypadku filmowej ENH, również i ta seria będzie kontynuowana. Nie mogę się doczekać kolejnych pozycji. Może nowa muzyka szwedzka?

„Nowa muzyka brytyjska” pod redakcją Agaty Kwiecińskiej,
Wydawnictwo Ha!art,
Kraków 2010.



Nie jest to typowy leksykon, encyklopedia czy słownik zebranych terminów, dzieł i kompozytorów. Raczej zbiór kilku szkiców na temat nurtów i twórców mających największy wpływ na stworzenie odrębności, więc również tożsamości narodowej, bo muzyka – tak samo jak film czy literatura – podkreśla specyfikę danego kraju i buduje jego kulturę.