Archiwum
06.12.2010

„Dziś wszyscy jesteśmy Aborygenami!”

Anna Granatowska
Film

Kolejna, tym razem już 28., odsłona poznańskiego Festiwalu Filmów Młodego Widza „Ale Kino!”. Jest to dobra okazja dla wszystkich kinomanów, by zweryfikować swoje wyobrażenia na temat kina adresowanego do młodych ludzi.

Przyglądając się kulturowemu i estetycznemu melanżowi filmów, które zostaną zaprezentowane widowni w ramach festiwalu, warto postawić sobie pytanie o to, kim jest projektowany przez organizatorów odbiorca oraz, ze względu na silnie eksponowany edukacyjny walor przeglądu, jakiego typu widza chce on ukształtować. Odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta, chodzi po prostu o widza niepełnoletniego, takiego, który na co dzień raczej nie może wybierać spośród szczególnie zróżnicowanej, czy w jakikolwiek – estetyczny czy też intelektualny – sposób wyrafinowanej oferty kinowej. Styka się on przeważnie z wyostrzoną do granic absurdu filmową konfekcją bądź jest adresatem nachalnych akcji dydaktycznych uskutecznianych na srebrnym ekranie. Wyjątkowo pozytywnie zarysowuje się więc linia realizowana przez festiwal „Ale Kino!”, którego organizatorzy chcą kształtować nowy typ odbiorcy, nie kierującego się łatwymi stereotypami w ocenie świata, podejrzliwego wobec otoczenia, a także utartych sposobów jego prezentowania i myślenia o nim. Śmiało można powiedzieć, że widz taki w przyszłości chętniej zgłębi rejony kina sygnowane marką Festiwalu w Sundance (gdzie zresztą prezentowana była znaczna część filmów, które szansę będą mieli zobaczyć poznańscy widzowie) niż uda się na kolejną produkcję pełną efektów specjalnych.

Festiwal promuje także, odmienny od potocznego, sposób zwracania się do młodego odbiorcy i mówienia o nim. Jak podkreślają organizatorzy, prezentowane filmy nie są adresowane jedynie do dzieci i młodzieży, ale także do dorosłych odbiorców. Nie natkną się oni w nich bynajmniej na prymitywną, lukrowaną, pełną uproszczeń i równoległą wobec rzeczywistości wersję świata przedstawionego, znaną z popularnych filmów animowanych czy na swego rodzaju mowę ezopową w rodzaju „Shreka”. Jako usprawiedliwienie służą dwa poziomy odbioru – jeden: bajkowy, ale jednak nieco uwłaczający inteligencji dziecka i drugi bogaty w różnego rodzaju smaczki, które zdolni są odczytać jedynie starsi widzowie. Jako przykład miłej odmiany od tych dwóch, drażniących tendencji mogę podać znakomitą krótkometrażową animację obecną w programie festiwalu. „Stare kły” („Old Fangs”) Adriena Merigeau z niezwykłą subtelnością przedstawiają niełatwe, rodzinne relacje. Fakt, iż bohaterami są leśne zwierzęta, nie prowadzi bynajmniej do banalizacji przekazu, a trafność obserwacji i przedstawienie jej bez ani jednej fałszywej nuty nie zrazi do utworu dojrzałego odbiorcy.

Innym, ciekawym przykładem mówienia o problemach dotyczących dzieci w sposób odmienny od przyjętej sztampy jest film „Nowe życie” („A Brand New Life”) Ounie Lecomte. Reżyserka, wykorzystując własne doświadczenia z dzieciństwa, snuje z punktu widzenia porzuconego przez ojca dziecka opowieść o koreańskim sierocińcu prowadzonym przez zakonnice. Przyjęta perspektywa chroni film przed przeprowadzaniem prostych, manichejskich podziałów czy wzbudzaniem jednoznacznych emocjonalnych reakcji.

Festiwal „Ale Kino!” chce jednak także nawiązywać do tradycji, choć musi ona zostać najpierw nieco odkurzona lub właściwie na nowo stworzona wśród pokoleń, które nie mogą pamiętać lat 60 i 70. Gościem tegorocznej edycji festiwalu będzie bowiem Václav Vorliček. Publiczności zaprezentowany zostanie m.in. jego film z 1966 roku „Kto chce zabić Jessi?”. Jest to ciekawe nawiązanie do specyficznego, absurdalnego humoru, charakterystycznego dla czeskich komedii, a także ciekawych eksperymentów związanych z łączeniem form typowych dla komiksu z filmowym tworzywem, proponowanych przez Vorlička we wspomnianym filmie.

Podobnie jak w poprzednich edycjach i w tym roku bardzo licznie reprezentowane będą kinematografie skandynawskie. Osobiście jednak za bardzo ciekawy uważam efekt „skandynawskości” krótkometrażowego filmu „Bohater za 6,50 $” („The Six Dollars Fifty Man”) autorstwa pochodzących z Nowej Zelandii twórców: Marka Albistona i Louisa Shuterlanda. Skojarzenia ze Skandynawią budzi w jego przypadku swoisty „chłód” kadrów, z dominującymi zimnymi barwami (przede wszystkim odcieniami błękitu), i prezentowanego świata, przywodzący na myśl ujęcia chociażby z „Pozwól mi wejść” czy „Noi Albinoi”. Kolejnymi czynnikami są: północna uroda głównego bohatera, wykorzystana w filmie postrockowa muzyka oraz historia, stanowiąca jakby bardziej rozbudowany (i obdarzony pozytywnym zakończeniem) wariant fabuły teledysku do piosenki „Viðrar vel til loftárása” Sigur Rós.

Festiwal „Ale Kino” ma w tym roku po raz kolejny szansę uwieść widzów swym alternatywnym, wobec mainstreamowego kina, charakterem i wielokulturowością pochodzących z różnych zakątków świata filmów. W obu tych cechach upatruję głównej siły festiwalu. Być może po jego zakończeniu widzowie będą mieli ochotę zakrzyknąć za bohaterami filmu „Bran Nue Dae”: „Dziś wszyscy jesteśmy Aborygenami!”.

28. Międzynarodowy Festiwal Filmów Młodego Widza „Ale Kino”
Poznań
6–12.12.2010.



Kolejna, tym razem już 28., odsłona poznańskiego Festiwalu Filmów Młodego Widza „Ale Kino!”. Jest to dobra okazja dla wszystkich kinomanów, by zweryfikować swoje wyobrażenia na temat kina adresowanego do młodych ludzi.