Archiwum
21.09.2012

Coetzee jako kontrapunkcista

Tomasz Ewertowski
Literatura

Największą zaletą esejów „Wewnętrzne mechanizmy” J.M. Coetzeego jest pokazanie, u różnych autorów, punktów przecięcia między literaturą i historią, biografią i fikcją, estetyką i etyką.

Co łączy Brunona Schulza z Arthurem Millerem, Paula Celana z V.S. Naipaulem? Takie pytanie może nasunąć się przy pierwszym kontakcie ze zbiorem esejów literackich „Wewnętrzne mechanizmy” Johna Maxwella Coetzeego. Na książkę składa się 21 szkiców pisanych jako przedmowy lub recenzje. Czy jest to jedynie antologia przygodnych tekstów autora „Hańby”?

Już po przeczytaniu kilku esejów widać, że nawet jeśli „Wewnętrzne mechanizmy” są tylko zbiorem niepowiązanych artykułów, to artykuły te są wysokiej próby. Niektórzy z recenzentów zarzucali nobliście tendencję do streszczania, brak krytycznego żądła i zbytnią rezerwę. Jednak unikanie efekciarstwa i spokojny tok rozważań można uznać za zaletę. Coetzee nie komentuje przecież bieżącego życia literackiego, lecz przybliża pisarzy ważnych, choć niewystarczająco znanych. Wszystkie szkice cechuje też wielka skrupulatność, widoczna zwłaszcza w rozważaniach nad przekładami – Coetzee porównuje oryginał i różne wersje tłumaczeń, wnika w odcienie znaczeniowe. Twórczość omawianych autorów przedstawia całościowo, odwołując się do biografii i mniej znanych utworów. Podziwu godna jest także szeroka wiedza pisarza, który z jednakową swadą pisze o monarchii habsburskiej, XX-wiecznej historii USA czy teorii filmu. Inspirujące są zestawienia, takie jak na przykład „Pasaży” Waltera Benjamina z „Cantos” Ezry Pounda.

Połączenie tych cech stanowi niezaprzeczalną wartość szkiców zgromadzonych w „Wewnętrznych mechanizmach”, mogłoby się jednak wydawać, że tak erudycyjnym wywodom może zagrażać nudny, akademicki pedantyzm. Jak Coetzeemu udaje się uniknąć tego niebezpieczeństwa? Przede wszystkim zwraca uwagę potoczysty język (to także wielka zasługa tłumacza Marka Króla), a również umiejętne wyważenie proporcji. Na pierwszym planie zawsze znajduje się dialog z literaturą, a biografia i konteksty historyczne są przywoływane, by go wzbogacić, a nie dla erudycyjnych popisów.

Chociaż w „Wewnętrznych mechanizmach” nie ma podziału na rozdziały, autor wprowadzenia do tomu, Derek Attridge, zauważa pewien porządek. Pierwsza grupa szkiców poświęcona jest autorom europejskim, druga amerykańskim, zaś trzy ostatnie eseje – pisarzom-noblistom wywodzącym się spoza dawnych kolonialnych metropolii. Najciekawsze są teksty o twórcach środkowoeuropejskich. Coetzee umiejętnie przeplata refleksję nad pisarstwem z biografią i odwołaniami do burzliwej historii regionu. Italo Svevo, Robert Walser, Robert Musil, Bruno Schulz, Joseph Roth, Sándor Márai – choć pisali w różnych językach i reprezentują różne literatury, to wszyscy urodzili się w monarchii habsburskiej oraz byli świadkami upadku La Belle Époque. Innym z bohaterów jest Walter Benjamin – Żyd urodzony w Berlinie, który był obserwatorem, częściowo uczestnikiem (Coetzee pyta: „Czy decyzja o podążaniu za linią partii nie budziła w nim rozterek w czasie, gdy stalinowskie represje wobec artystów osiągnęły apogeum?”), a na końcu ofiarą horrorów pierwszej połowy XX wieku. Kolejne szkice poświęcone są autorom, zmagającym się z traumą totalitaryzmu i Holokaustu już po II wojnie światowej – są nimi Paul Celan, Gűnter Grass, W.G. Sebald, Hugo Claus. Eseje te współgrają ze sobą, tworząc wciągającą opowieść o losach kultury europejskiej. Obraz dopełniają szkice o Samuelu Beckecie i Grahamie Greenie. Wciąż głównym punktem odniesienia jest modernistyczny kryzys kultury, ale postrzegany z perspektywy filozoficznej (Beckett i jego „seria sceptycznych ataków na Kartezjusza i zainicjowaną przez niego filozofię podmiotu”) oraz teologicznej (katolicyzm Greena).

Rozważania nad pięcioma amerykańskimi autorami nie są tak spójne jak „europejska” część książki, może ze względu na rozpiętość chronologiczną – od Walta Whitmana przez Williama Faulknera, Saula Bellow i Arthura Millera po „Spisek przeciwko Ameryce” Philipa Rotha z 2004 roku. Tutaj trudniej wskazać nić przewodnią, dla mnie jednak najcenniejsze było pokazanie specyficznych amerykańskich doświadczeń kulturowych bez europejskich stereotypów i amerykańskich autostereotypów. Coetzee porusza takie problemy, jak niewolnictwo, kapitalizm, indywidualizm czy imigracja oraz pokazuje ich związki z wielką amerykańską literaturą (np. w eseju o Whitmanie: „Przez całe życie wierzył w Amerykę drobnych farmerów i niezależnych rzemieślników, mimo iż ten Jacksonowski ideał społeczny stawał się coraz mniej realny, od kiedy w połowie stulecia zaczęła dominować nowa gospodarska przemysłowa […]. Chcąc być poetą Ameryki, poetą narodowym, musiał sprawić, by wizja świata odchodzącego już w przeszłość przeważała u niego nad rzeczywistością, w coraz większym stopniu poddaną dyktatowi rynku siły roboczej i ideologii konkurencyjnego indywidualizmu”).

A jaki związek z rozważaniami nad europejską i amerykańską literaturą mają kończące tom szkice na temat noblistów z dawnych kolonii: Nadine Gordimer, Gabriela Garcii Marqueza, V.S. Naipaula? Już samo streszczenie fabuł utworów i biografii oszałamia rozległością geograficzną – Trynidad, RPA, Indie, Wielka Brytania, Mozambik, Półwysep Arabski, USA, Kolumbia… Zaproponowany w esejach sposób czytania można potraktować jako przykład interpretacji kontrapunktowej w rozumieniu Edwarda Saida. Autor „Wewnętrznych mechanizmów” pokazuje, jak spotykają się odległe kultury i odmienne doświadczenia, co stanowi wyzwanie nie tylko dla powieściowych bohaterów, ale i w ogóle dla współczesnego świata.

Idea lektury kontrapunktowej odniesiona do „Wewnętrznych mechanizmów” jako całości pozwala dostrzec nici łączące omawianych pisarzy. Z tej perspektywy można powiedzieć, że największą zaletą esejów Coetzeego jest pokazanie, u różnych autorów, punktów przecięcia między literaturą i historią, biografią i fikcją, estetyką i etyką. Zatem co łączy Schulza z Millerem, Máraia z Naipaulem? Dzieło każdego z nich stanowi przykład literackich zmagań z ważnymi pytaniami egzystencjalnymi, filozoficznymi, politycznymi. Implicite w esejach Coetzeego obecna jest zatem pewna koncepcja literatury – ambitnej, odważnej, etycznej – i także dlatego warto sięgnąć po „Wewnętrzne mechanizmy”.

J.M. Coetzee, „Wewnętrzne mechanizmy. Eseje literackie 2000–2005”
przekład: Marek Król
Wydawnictwo Znak
Kraków 2012

alt