Nr 18/2025 Na moment

Smutek szuwarów i płynne nadzieje

Joanna B. Bednarek
Teatr Performans Środowisko

Z początkiem września nieco przeładowana, a zarazem wciąż niezwykle pojemna mapa festiwali literackich w Polsce poszerzy się o kolejne wydarzenie: gdański festiwal W poprzek wpław. Zespół organizatorek zapowiada, że będzie to impreza skoncentrowana „na złożonych relacjach problematyki bioekologicznej, życia wodnego, literatury i kultury społecznej”; traktująca „wodę jako środowisko naturalne, dynamiczną materię, ale też jako element wymiany ekonomicznej, przyczynę podziałów”. Profil tematyczny festiwalu stanowi odpowiedź na potrzebę budowania wielowątkowej opowieści o wodzie jako podstawie życia biologicznego i kulturowego. Wobec takiego ustawienia, trudno wyobrazić sobie lepsze wydarzenie (i spotkanie wokół niego) na otwarcie festiwalu niż „Smutną rzekę” – wyreżyserowany przez Michała Zadarę spektakl-śledztwo, spektakl-analizę prawną, a zarazem spektakl-manifest, opowiadający o ekobójstwie rzeki Odry i jego konsekwencjach.

To kolejny projekt Instytutu Prawa Performatywnego (IPP) – nieformalnego bytu powołanego przez Zadarę – w którym, podobnie jak w „Sprawiedliwości” (2018), „Odpowiedzialności” (2022) i „Sytuacji granicznej” (2024), narracja budowana jest przy użyciu języka prawnego. Działania IPP wykraczają przy tym poza teatralną scenę – materiały zbierane w fazie przygotowawczej służą zarówno stworzeniu tekstu dramaturgicznego, jak i dokumentu prawnego: zawiadomienia do prokuratury lub treści pozwu. Punktem wspólnym wszystkich tych spektakli jest skupienie na wskazaniu sprawcy/sprawców konkretnego naruszenia prawa i rozważenie zakresu jego/ich winy. Reżyser wraz z zespołem szuka nie tylko formuł, pozwalających na opowiedzenie o konkretnych przekroczeniach, ale stara się także wskazać konkretne osoby, którym przypisać można odpowiedzialność prawnokarną.

W 2022 roku doszło katastrofy ekologicznej, w wyniku której zginęła większość żyjących w Odrze ryb i ucierpiały zwierzęta żyjące przy brzegach, na terenach wylewnych oraz nadodrzańskie ptaki. „Będą musiały minąć całe lata, żeby mój ekosystem się odbudował. To największa katastrofa rzeczna w Europie” – mówi rzeka w spektaklu. Ówczesny premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że szuka osób odpowiedzialnych za zatrucie Odry, a ówczesny komendant główny policji Jarosław Szymczyk za ich wskazanie wyznaczył nagrodę w wysokości miliona złotych. Dwuletnie śledztwo prowadzone przez IPP udokumentowało winę kilku kopalni wylewających do rzeki – z pozwoleniami wydanymi przez państwowe instytucje – wielkie ilości zasolonej wody. Wśród odpowiedzialnych znaleźli się więc także: Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, Generalny Inspektor Ochrony Środowiska, kilku wojewodów, a także ówczesna ministra klimatu Anna Moskwa i premier. Po roku śledztwa, na początku września 2023 roku, Zadara zaprezentował „dzieło w toku” zatytułowane „Ekobójstwo rzeki Odry”, które opowiadało o odpowiedzialności za tytułowe przestępstwo. Równolegle do tego Fundacja Centralna (kierowana przez Zadarę organizacja pozarządowa prowadząca formalnie Instytut Prawa Performatywnego) wysłała obszerny dokument wskazujący osoby i zakres ich winy do Komendy Głównej Policji. Zaprezentowana po raz pierwszy pod koniec 2024 roku „Smutna rzeka” wyrosła z tego projektu, uzupełnionego relacją z późniejszego procesu sądowego. Nie chodziło jednak o postępowanie rozpoczęte na wniosek prokuratury, występującej przeciwko wskazanym winnym zatrucia Odry – rozprawę, której po zapoznaniu się z ustaleniami zespołu IPP należało się spodziewać, a do której oczywiście nie doszło. Po zebraniu dowodów i przekazaniu dokumentacji policji, Fundacja Centralna zgłosiła się po obiecaną nagrodę. Policja unikała jej wypłacenia, pokrętnie tłumacząc, że nie wykorzystała w śledztwie informacji dostarczonych przez zespół Zadary (z powodu zatrucia rzeki ostatecznie nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności) – i nie reagowała na wezwania do zapłaty. Ponieważ złamała tym samym regulowane przez kodeks cywilny przepisy o przyrzeczeniu publicznym, Fundacja Centralna pozwała Komendanta Głównego Policji oraz Skarb Państwa. Proces w pierwszej instancji zakończył się w marcu 2025 wygraną Fundacji – sąd nakazał wypłatę miliona złotych wraz z odsetkami za zwłokę.

Spektakl opowiada o tej sprawie przy użyciu skromnych środków scenicznych – to formuła znana z wcześniejszych „prawnych” spektakli Zadary: najważniejszym elementem scenografii jest ekran, na którym wyświetlane są slajdy prezentacji, a aktorki i aktorzy odczytują informacje z promptera lub z kartek. Taka formuła zapewnić ma precyzję wywodu (a także zabezpiecza aktorów przed odpowiedzialnością prawną – choć w przypadku spektaklu o Odrze to wątek marginalny).

Narracja „Smutnej rzeki” przekracza ramy rekonstrukcji śledztwa i procesu – wskazanie sprawców okazuje się równoznaczne z opowieścią o tym, jak zawiodły instytucje mające prawny obowiązek chronienia rzeki przed zatruciem oraz jak systemowo łamane są przepisy zapewniające Odrze bezpieczeństwo. Stąd faktycznym tematem spektaklu jest osobowość rzeki. Taki sygnał otrzymujemy już w jednej z początkowych scen, gdy Odra przedstawia się publiczności – obok charakterystyki przyrodniczej („Jestem domem dla ryb i innych zwierząt”; „Bardzo lubię deszcz”), geograficznej („W Polsce jestem druga. Ale płynę też przez Czechy i Niemcy”), gospodarczej („Jestem ważna. […] płynie po mnie też około miliona ton towaru rocznie”) czy społecznej („Jestem atrakcyjna. Ludzie przychodzą do mnie. Przyciągam wędkarzy i kajakarzy. […] Można po mnie żeglować rekreacyjnie”) pojawia się też charakterystyka prawna. Rzeka deklaruje: „Jestem ważna. Chroni mnie Konstytucja. W art. 74 wyznacza państwu obowiązek ochrony środowiska i działania na jego rzecz. Chroni mnie kodeks karny. Na jego mocy ścigani są sprawcy przestępstw z art. 181 i 182. Temu, kto zniszczy mój ekosystem, grozi więzienie”.

Na pierwszy rzut oka „Smutna rzeka” proponuje zmianę tematu znanego z wcześniejszych spektakli realizowanych w „prawnej” formule – „Sprawiedliwości”, „Odpowiedzialności” i „Sytuacji granicznej”. Tamte realizacje podejmowały kwestie zbrodni przeciw ludzkości i łamania praw człowieka. Powierzchowna recepcja w zajęciu się sprawą Odry kazałaby widzieć osobny wątek działań IPP, proponujący odejście od perspektywy antropocentrycznej. By sfalsyfikować wrażenie odrębności wystarczy jednak przypomnieć, że humanistyka środowiskowa proponuje wspólną ramę dla rozważań nad genocydem (ludobójstwem) i ekocydem (ekobójstwem), zaś konsekwencje zmian klimatycznych (zwłaszcza kłopoty z dostępem do wody) stanowią główny czynnik migracji w XXI wieku, którego wpływ, wedle badaczy zjawiska, będzie się tylko nasilał. Osobność tematyczna „Smutnej rzeki” jest więc pozorna, bo w centrum zainteresowania wszystkich spektakli IPP leży ten sam problem: opowiadają o niewydolności prawa, które miało chronić pomioty słab(sz)e.

Projekty IPP ukazują zderzenie wiary w prawo z odkryciem jego nieskuteczności. Im bardziej zbliżamy się w nich do odpowiedzi na wyjściowe pytanie – czy któraś z osób odpowiedzialnych za dane przestępstwo może stanąć dziś przed sądem? – tym większe jest nasze rozczarowanie faktem, że mając konkretne nazwiska i paragrafy i tak nie jesteśmy w stanie doprowadzić do sprawiedliwego procesu. Dzieje się to oczywiście z różnych powodów: sprawcy nie żyją albo ich udział w przestępstwie był marginalny („Sprawiedliwość”), zbrodnia jest w toku, a jej sprawcy to osoby u władzy, stawiające się ponad prawem („Odpowiedzialność”) albo sprawa wykracza poza zakres oddziaływania dzieła sztuki, które powinno pozostawać niejednoznaczne („Sytuacja graniczna”). Na tle fiaska prawnej efektywności spektakli o łamaniu praw człowieka na granicy polsko-białoruskiej czy nagonce Marca ’68 wygrana Fundacji Centralnej w procesie przeciw Skarbowi Państwa jawiła się jako znaczący sukces. „Smutna rzeka” studzi jednak obudzone wyrokiem sądowym nadzieje: wygrana w procesie nie wynikała z przepisów ochrony przyrody, ale z niezwiązanych z ekosystemem przepisów prawa cywilnego o przyrzeczeniu publicznym. Wyrok sądu, wskazujący, że trzeba brać odpowiedzialność za słowo, okazuje się nikłym pocieszeniem wobec stawki środowiskowej, jaką ujawniła sprawa Odry. W tonie spektaklu dominuje rozczarowanie wydaniem kolejnych koncesji pozwalających kopalniom na zatruwanie rzeki przez następne 20-25 lat: „ci, którzy mnie zatruli pozostają bezkarni. Jedyną odpowiedzią państwa na moje zatrucie jest ustawa, która wspiera przemysł […]”, więc „kopalnie nadal działają. Nadal zasalają moją wodę. Nikt nie wyciągnie żadnych konsekwencji? Przecież mówili, że jestem ważna”. Wygłos „Smutnej rzeki” zmusza zatem do drobnej, lecz znaczącej korekty w zdaniu z pierwszego akapitu: spektakl-relacja ze śledztwa opowiada o ekobójstwie rzeki Odry i jego nie-konsekwencjach.

„Smutna rzeka” | materiały prasowe

Komentując ów stan rzecznego bezprawia, reżyser zaznaczał, że IPP realizuje spektakle-działania, które bezpośrednio odnoszą się do kwestii praworządności i lekceważenia prawa („nie zastanawiamy się nad sztuką, tylko tłumaczymy, dlaczego możemy zawiadomić prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa”). Zapewnienia te są ciekawie kontrowane przez użyte w „Smutnej rzece” narracyjno-formalne zabiegi, znaczące w wymiarze artystycznym, lecz stanowiące jedynie naddatki z punktu widzenia refleksji prawnej. Chodzi o uczynienie narratorką samej rzeki – oddanie jej głosu oraz pozwolenie na utożsamianie się z Niobe, która opłakuje swoje zmarłe dzieci. Żaden z tych tonów pozornie nie przystaje do prawnej formuły, lecz faktycznie wzmacniają one główną oś narracji, poszerzając perspektywę.

Zacznijmy od motywu Niobe. Reżyser co prawda krygował się, że archetyp Niobe „znalazł się tu przypadkiem. Pewnie nie ma od niego ucieczki, ale to nie on jest celem, tylko zawiadomienia złożone do prokuratury i pozew wytoczony państwu”. Jednak fakt, że żałobna pieśń Niobe otwiera spektakl, każe traktować te zapewnienia z rezerwą (zresztą, nawiązania do mitologii znane są z wcześniejszych spektakli Zadary – już w formacyjnej dla „prawnego” teatru „Sprawiedliwości” istotnym punktem odniesienia była historia Edypa). Powrót do mitologii służy nie tyle wpisywaniu sprawy w uniwersalne porządki, ile przypomnieniu, że porządek prawny jest stwarzany i kształtowany kulturowo. Nie jest zatem ani niezależny, ani niezmienny (choć aktualnie być może nieco skostniały).

Potencjał zmiany pozwala przejść do drugiego gestu – oddania głosu Odrze: „[…] to ja, zatruta rzeka, powiem teraz Państwu, co się ze mną stało i kto jest za to odpowiedzialny”. Zadara i współautorzy tesktu nieprzypadkowo narratorką czynią samą rzekę. Ta perspektywa pozwala na włączenie do spektaklu kontekstu prawnego nieobecnego (jeszcze – miejmy nadzieję) w polskim prawodawstwie: uznania podmiotowości prawnej akwenu. Oglądany z tej perspektywy prawny performans Zadary staje się odpowiednikiem eksperymentu społecznego zaproponowanego przez Bruno Latoura: wpuszczenia przedstawicieli podmiotów naturalnych do parlamentu. W książce „Polityka natury” filozof stwierdzał, że – aby odpowiedzieć na wyzwania katastrofy ekologicznej – należy upolitycznić naturę, do izb organów ustawodawczych wprowadzając reprezentantów (tak, w liczbie mnogiej) wód, lasów i zwierząt. Chodzi o to, by w trakcie obrad decydujących o kształcie prawa wybrzmiał także głos zabierany w imieniu pozaludzkich podmiotów środowiska i ich różnorakich interesów. Dlatego opowieści „Smutnej rzeki” warto wysłuchać równolegle do opowieści artystów i aktywistów, inicjatorów projektu ustawy nadającej drugiej co do wielkości rzece w Polsce osobowość prawną. Osobowość prawna to konstrukt gwarantujący ochronę, który stosowany jest w Polsce wobec spółek i korporacji, a na świecie także wobec różnych elementów środowiska naturalnego. „Dzięki osobowości prawnej Odry będą respektowane jej prawa, m.in. prawo do istnienia, prawo do swobodnego przepływu, prawo do bioróżnorodności czy bycia reprezentowanym przed sądem” – tłumaczyli zrzeszeni wokół projektu Osoba Odra. I uzupełniali: „W ustawie wnosimy o podstawowe prawo dla Odry, by mogła istnieć. By prawo i stojące za nim państwo uznało Odrę za tę, która daje życie innym istotom, jest miejscem narodzin, trwania i żywienia się. […] Zupełnie w kontrze do narracji Ministerstwa Infrastruktury, które uznaje rzekę za drogę, autostradę, ściek, szambo, miejsce zrzucania śmieci”. Stawką jest zatem nie tylko ważny – i bezprecedensowy w naszym kraju – zapis prawny, ale także zmiana języka, którym opowiadamy o rzece (i szerzej: o podmiotach naturalnych). Jak bowiem stwierdza w zakończeniu „Smutnej rzeki” Odra, „praworządność istnieje po to, by ograniczyć cierpienie – ludzi, roślin i zwierząt”.

Przypuszczam, że festiwalowi, których chce „nad zatoką dyskutować o obiegach wody, słów, idei i rzeczy, szukać nieoczywistych nurtów” taka właśnie debata wokół prawnego performatywu zapewni znakomity start. Sąd przyznający rację Fundacji Centralnej miał słuszność: trzeba brać odpowiedzialność za słowo. Także za takie, które pozwala nam pomyśleć i stwarzać inną rzeczywistość.

„Smutna rzeka”
reżyseria: Michał Zadara
scenariusz: Maksymilian Nowak, Hanna Stacewicz, Gabriela Tokarska, Barbara Wysocka, Michał Zadara

muzyka: Dominik Strycharski
nagrania dźwięków Odry: Michał Zygmunt
koordynator projektu: Filip Płuciennik
badania, analiza, redakcja: Maksymilian Nowak, Filip Płuciennik, Hanna Stacewicz, Gabriela Tokarska, Michał Zadara
konsultacje prawne: Elżbieta Buczek, Konrad Kaczyński, Jacek Dubois

produkcja: Maksymilian Nowak, Filip Płuciennik, Michał Zadara, Dorota Głażewska-Ziemilska
Produkcja Fundacji Centralna we współpracy z Greenpeace Polska i Kancelarią Dubois & Wspólnicy

Premiera: 27.11.2024
Pokaz na festiwalu W poprzek wpław: 4.09.2025

Za udostępnienie maszynopisu sztuki „Smutna rzeka” dziękuję Michałowi Zadarze i Filipowi Płuciennikowi