Nr 15/2021 Na dłużej

LIST DO PRZYSZŁOŚCI: Ewa Bińczyk

Ewa Bińczyk
Społeczeństwo Cykl Patronat

List do Urodzonych 5 października 2021 roku

O tym, jak magicznie płynął czas w jednym z ogrodów w Borach Tucholskich, podczas gdy systemy planetarne ulegały destabilizacji

 

2018

22 czerwca (moje 42. urodziny) – ukazuje się książka „Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu”. Pracowałam nad nią sześć lat, coraz bardziej zadziwiona skalą arogancji homo sapiens. Pisałam o apatii, w której tkwimy w epoce nieodwracalnych strat środowiskowych.

4 lipca – kupujemy z Januszem 5100 m² w J.G., na granicy Borów Tucholskich. Kawalątek lasku, domek z kominkiem, kurnik zamieniony w schowek na narzędzia (takie jak chociażby ręczna kosa), drewnianą, zadaszoną studnię (gł. ok. 8 m – a w niej traszki, które z wiadra trzeba delikatnie odstawić na trawę), staw z imponującymi pozostałościami tuneli bobrowych i jam, drewniany podmurowany płot z bramą w stylu ranczerskim, trzy stare maszyny rolnicze (pług, radełko, kultywator), trzy schorowane jabłonie dawnych odmian (jedna z nich – malinówka – do granic możliwości podgryziona przez bobry), brzozy, zaatakowanego przez jakiś rodzaj grzyba orzecha włoskiego, dąb i sosnę, krzak czerwonej porzeczki, całe łany wysokich na 1,5 metra pokrzyw, kilka malw i stertę desek dębowych w dobrym stanie (niespodziewany skarb stolarski). Tej nocy nie śpię. Kiedy około siódmej rano wychodzę na ganek, znad stawu patrzy na mnie zdumiona łania daniela, bo od lat w tym domku nikt na stałe nie mieszkał.

Lato – jest poważna susza, straty powyżej 70% wystąpiły w Polsce na powierzchni 220 000 km² upraw. Ale ta susza to także wspaniałe lato bez opadów – biwakujący na dziko od 40 lat (!) nad jeziorem P. pan Eugeniusz powiedział, że takiego lata jeszcze tu nie zaznał.

16 września – 238 badaczek i badaczy apeluje o to, by Unia Europejska opracowała Pakt na rzecz Stabilności i Dobrobytu, ustanawiając odpowiednie ministerstwa i opracowując skuteczne programy wystudzania hiperkonsumpcji oraz wzrostu PKB. Podkreślają, że nieograniczony wzrost na planecie o ograniczonych zasobach jest po prostu niemożliwy. Bardzo martwią się o Was.

Cały wrzesień – podziwiamy rykowisko! Z okien domu i z podwórka można usłyszeć mistyczne nawoływania: ryczenie, odpowiadanie sobie ze wszystkich czterech stron lasu. Buczenie z trzewi wielkich zwierząt w spowity jesienną mgłą las. Jakby to miejsce nigdy nie należało do ludzi. Sąsiad Staszek (który ma kury, króliki, kucyka, konia i psa) mówi, że jest teraz sporo dorosłych jeleni w okolicy. Na podwórku zaczęły pojawiać się rydze i maślaki, najwięcej przy bramie, pod sosnami. Pierwszy raz widziałam rydze.

8 października – ukazuje się Raport Specjalny IPCC (Międzyrządowego Panelu ds. Zmiany Klimatycznej ONZ). Eksperci podkreślają, że nie mamy wiele czasu na dekarbonizację wszystkich gospodarek. Trzeba to zrobić w ciągu dwóch najbliższych dekad, kiedy Wy będziecie jeszcze dziećmi. Ludzkość nie może dopuścić do wzrostu temperatury o więcej niż 1,5°C. W tej chwili jest to około 1°C.

Listopad – podoba nam się tutaj jeszcze bardziej (aromat jesieni, kolorowe liście). Prawie nikogo nie spotykamy nad jeziorami, a znad łąk i pól unoszą się mgły. Nie ma też śmieci po wędkarzach – nie trzeba ich zbierać, wstydząc się za ludzkość. Pod posadzone rośliny kładę koński humus, Janusz przywozi go taczką od Staszka.

11 grudnia – dziś, w naszą rocznicę późnym wieczorem zaczął prószyć śnieg. Nie widzieliśmy jeszcze J. G. ośnieżonej. Pijemy szampana przy studni.

30 grudnia – bierzemy ze schroniska siedmiomiesięcznego pieska.

 

2019

Luty – spędzamy ferie w J. G. Las oszałamia tym, jak pachnie. Bywa też bezszelestnie i porażająco cicho. Janusz ze Staszkiem naprawili kryty trzciną daszek altanki. Staszek miał dla nas trzcinę. Nie jest łatwo zdobyć ten materiał.

6 maja – ukazuje się Raport IPBES (Międzyrządowej Platformy Naukowo-Politycznej ds. Bioróżnorodności i Usług Ekosystemowych [Międzyrządowej Platformy Naukowo-Politycznej ds. Różnorodności Biologicznej i Funkcji Ekosystemu – przyp. red.]). Biosfera ulega anihilacji. Naukowcy szacują, że wymrze ponad milion gatunków (z dwóch milionów przez nas opisanych). Nazywają obecne wymieranie mianem „złowrogiego”, także dla bezpieczeństwa żywnościowego ludzkości i dostępu do wody.

Czerwiec – wracając z Januszem znad jeziora R., widzimy na drodze trzy kotłujące się bez opamiętania, pochłonięte zabawą młode lisy. Obok jabłoni zasadziliśmy wiśnię. Dziś zapatrzyłam się, jak moja przyjaciółka Romka wdzięcznie płynie przez jezioro. Za nią – cała ferajna jej wielgachnych psiaków, wszystkie ze schroniska.

17 września – dwaj wybitni ekonomiści Nicholas Stern i Andrew Oswald publikują tekst, w którym przepraszają za to, że ignorując zależność gospodarki od przyrody, ekonomia głównego nurtu zawodzi świat. Tymczasem Towarzystwo Ekonomistów Polskich ogłasza stanowisko, wedle którego „[r]ozwój gospodarczy nie jest bezwzględnie ograniczony przez prawa fizyki oraz zasoby naturalne”. Do domu próbują się dostać setki inwazyjnych biedronek azjatyckich: zakleiły drzwi, są na każdym parapecie. Zasadziłyśmy z mamą dwie jarzębiny. Za nimi jest stara i bardzo połamana grusza (tata mówi, że ulęgałki to najlepsze gruszki).

Jesień – w USA rusza śledztwo prokuratorskie oraz dwa pozwy przeciwko gigantowi paliwowemu ExxonMobil, między innymi za dezinformowanie obywateli w kwestii powagi problemu destabilizacji klimatu i wprowadzanie w błąd swoich inwestorów.

Grudzień – Komisja Europejska publikuje komunikat o Europejskim Zielonym Ładzie. Greta Thunberg, szwedzka aktywistka, która w wieku kilkunastu lat rozpoczęła (dla Was!) Młodzieżowe Strajki Klimatyczne, zostaje człowiekiem roku magazynu „Time”. 11 tysięcy badaczy podpisuje się w piśmie „Bioscience” pod Ostrzeżeniem naukowców świata o klimatycznym stanie wyjątkowym.

 

2020

Styczeń – polska premiera dokumentalnego filmu Kłamcy klimatyczni na temat produkcji wątpliwości na zlecenie przemysłu paliwowego. O tym, jak podważać autorytet nauki i promować denializm wobec faktu zmiany klimatycznej. Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos organizacja Oxfam podaje, że 2 tysiące miliarderów posiada tyle, co 4,6 miliarda ludzi na Ziemi. Może tak bardzo sprawcze elity zechcą ochronić Wasze pokolenie przed ryzykiem destabilizacji Ziemi?

Marzec – przenieśliśmy się z miasta do J.G. Ogłoszono obostrzenia wynikające z pandemii COVID-19. Pandemia to zjawisko typowe dla epoki antropocenu. Przetrzebione populacje zwierząt stają się coraz podatniejsze na mutujące wirusy. XXI wiek to czasy coraz trudniejszych relacji człowieka i przyrody. Ale my oboje możemy pracować zdalnie i całą wiosnę spędzam w ogrodzie. Janusz doskonali się stolarsko. Pies eksploduje radością. Tęsknię za przyjaciółkami z Torunia, próbujemy pić razem wino online. Buduję skalniaki z połamanych czerwonych cegieł, które znalazłam. Dziś dużo czytałam o środowiskowym elitaryzmie, o podziale klasowym antropocenu: na uprzywilejowanych (jak my) i ofiary destabilizacji systemów planetarnych (jak uchodźcy i ludzie w krajach ubogich). Zastanawiam się, jak uchronić Wasze pokolenie przed barbarzyństwem rosnących nierówności. Czy to w ogóle możliwe?

Kwiecień – jestem zszokowana informacją, że w sektorze górnictwa ludzkość przenosi więcej materiałów i osadów, niż dzieje się to w procesach naturalnych na Ziemi łącznie z osadami przenoszonymi przez wszystkie rzeki świata. O czwartej nad ranem pies piszczał i niepokoił się, wychodzę więc przed dom, i okazuje się, że ptaki wrzeszczą i śpiewają jak natchnione: istny łomot! Gosia, nasza sąsiadka, która dała nam aronię, dwa jaśminy i dziesiątki innych kwiatów, chodzi do lasu na spacery już o piątej rano, by posłuchać tej orkiestry.

Maj – skończyły się wielomiesięczne pożary buszu w Australii. Spłonęło miliard zwierząt. Nie mogę oglądać w telewizji ich spalonych szczątków. Czytam o tym, że sieć życia na Ziemi jest postrzępiona. Potrzebujemy metabolicznej korekty ludzkiego działania i myślenia, przede wszystkim ekonomicznego. Zyski, PKB i „rynki” zależą od metabolizmu Ziemi. 56% ludzi na świecie uważa, że „kapitalizm przynosi więcej szkody niż pożytku”, 74% przebadanych myśli tak w Indiach. A w J. G. wschodzą zasadzone jesienią szafirki, hiacynty, żonkile i tulipany. Na wyspie na pobliskim bagnie widziałam dwa dziki, najpewniej lochę z dzieciakiem.

Grudzień – mija piąta rocznica paryskiego porozumienia klimatycznego ONZ. Podobno gdy udało się podpisać ten dokument, uczestnicy obrad i aktywiści płakali. Wciąż uważa się, że jego cele nie zostaną zrealizowane, a także że gdyby doszło do cudu ich wypełnienia, i tak planeta ociepli się o 3,3°C do roku 2100. W reżimie nieznanych aberracji pogodowych to nie będzie już planeta, którą znamy. Naukowcy szacują, że pozostało nam jedynie sześćdziesiąt lat plonów, jeśli nie zajmiemy się problemem degradacji gleb.

 

2021

Kwiecień – 126 laureatów Nagrody Nobla apeluje o to, by ludzkość „opamiętała się” w obliczu planetarnego kryzysu środowiskowego. Choć tej zimy było wyjątkowo dużo chroniącego rośliny śniegu, przemarzły róże, budleje Dawida i jeżyny bezkolcowe.

Maj – jak się dowiedziałam, masa wytworzonego przez ludzi plastiku jest dwukrotnie większa niż masa wszystkich zwierząt. Oglądam film dokumentalny, w którym mowa jest o tym, że gdy będziecie mieli siedem lat, ludzkość zużyje cały „budżet” dopuszczalnych emisji gazów cieplarnianych. Janusz i ja widzieliśmy dudki. Jeden z nich nawet pozwolił się sfotografować. Dudka widziałam wcześniej tylko raz, jako mała dziewczynka, w Górce Kockiej koło Lublina. W jednej z belek w drewnianym płocie mieszkają szerszenie.

Czerwiec – pandemia w odwrocie, maseczki nosimy już tylko w pomieszczeniach zamkniętych. Na jednej z konferencji, w której biorę udział online, siedząc na ganku przed domem, profesorowie oceniają, że Europejski Zielony Ład ciągle opiera się na imperatywie wzrostu PKB. Będzie rosnąć zasobożerność i konsumpcja w Europie. Piszę tekst o paradoksach antropocenu, o tym, że to epoka hipersprawczości nielicznych, w której bezradność jest chlebem powszednim tak wielu. Prasa donosi o wycieku fragmentów raportu IPCC planowanego na rok 2022, które głoszą, że ekosystemy mogą „runąć jak domino” już po przekroczeniu punktu przełomowego ocieplenia klimatu o 1,1°C. Z danych wynika, że takie ocieplenie osiągnęliśmy już w 2020 roku.

Połowa piwonii nie zakwitła (zapewne wsadziłam je za głęboko), ale pozostałe kwiaty są spektakularne: różnorodne hortensje, barwinki, róże od mamy, liliowce, lilie. Wszystkie kwiaty wzeszły, po kilku tygodniach także fioletowy powojnik, który zeszłego lata obumierał i odrastał trzy razy. Same wysiewają się motylki, czarnuszki, wciąż nowe malwy, fiołki, małe lawendy, niemożliwe ilości nagietków. Nie ma pszczół, bardzo trudno spotkać pszczołę. Podlewam najbardziej ukwiecone rośliny nalewką z cukru i drożdży. Stała tydzień, a teraz je odżywi. Wykąpałam się w stawie, jednak to chyba ostatni raz – są w nim spore pijawki!

10 lipca – otrzymaliśmy wycenę: panele fotowoltaiczne i pompa ciepła dla naszego domu kosztowałyby aż 60 tysięcy złotych. Wahamy się. Wrzuciliśmy do stawu kupione dla nas przez tatę cztery jesiotry, tołpygi, złote karasie, liny. Jesiotry były piękne, jak małe rekinki. Jedna tołpyga udusiła się w transporcie, zdechła pomimo natleniania jej skrzeli przez sąsiada Zbyszka. Rozmawiając z gośćmi i sąsiadami wieczorami na tarasie zauważamy świetliki! W poprzednich latach ich tu nie widziałam.

27 lipca – dziś na orzech obok tarasu powróciły wiewiórki. Znowu zajmą się zbiorami, będą się goniły po gałęziach, a ja pozbieram tylko te orzechy, które im upadną. W tym zaczarowanym ogrodzie pod orzechem jest 28°C, delikatnie wieje wiatr i przynosi zapach skoszonej nieopodal łąki. Nie mogę wyjść ze zdumienia, jak magicznie w miejscu takim jak to zatrzymuje się czas. Zaczęłam pisać List do Przyszłości. Do Was, którzy urodzicie się za parę miesięcy. Piszę ze ściśniętym sercem. Przez to, jaki przygotowujemy dla Was świat.

 

 


Prezentowany list jest częścią publikacji „List do przyszłości”. 

Często zdarza się, że pytamy dzieci, kim chcą być, kiedy dorosną. Młodzież odpowiada na pytanie, jakie studia planują wybrać. Bank sprawdza naszą sytuację, aby oszacować, co z nami będzie do końca umowy o kredyt. Martwimy się o emeryturę. Nieustannie myślimy o przyszłości.

Przyszłość wiąże się z niepokojem i strachem. Lękiem o to, co będzie. Niepewność warunkująca postrzeganie przyszłości staje się immanentną częścią bycia w świecie, bycia tu i teraz.
Przyszłość to stawianie pytań: o katastrofę klimatyczną, choroby cywilizacyjne, wyczerpanie naturalnych złóż, kolejne wojny, przemieszczanie się granic stref krajobrazowych, biotechnologię, przeludnienie, kolonizację innych planet, koniec świata, nieśmiertelność.
Przyszłość to szereg wątpliwości i brakujących odpowiedzi.
Przyszłość to kolaż różnych scenariuszy.

„List do przyszłości” to temat tegorocznej edycji Projektu OFF Opera, a zarazem tytuł publikacji towarzyszącej festiwalowi. Książka zawiera teksty kilkunastu przedstawicieli świata kultury, sztuki, nauki i biznesu. Zaproszeni do udziału w eksperymencie społeczno-artystycznym autorzy i autorki mieli przygotowali własne warianty tego, co wydarzy się w perspektywie najbliższych pięćdziesięciu lat. Wśród prezentowanych listów odnaleźć można zarówno teksty spoglądające na rozmaite procesy i zjawiska z perspektywy globalnej czy międzyplanetarnej, jak i te opowiadające o indywidualnych, prywatnych, nierzadko intymnych refleksjach. Premiera „Listu do przyszłości” odbędzie się 5 października o godz. 18:00 w Sali Wielkiej Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu.

Cykl LIST DO PRZYSZŁOŚCI powstał we współpracy ze Stowarzyszeniem Młodych Animatorów Kultury i jest tematem tegorocznej edycji OFF Opera, w czasie której realizowane będą dwa uzupełniające się programy: artystyczny i edukacyjny. W obu przypadkach opera jest nie tyle zamkniętym, skończonym dziełem, ile sposobem opowiadania o wielopłaszczyznowej, niejednoznacznej rzeczywistości społeczno-kulturowej.