Nr 17/2021 Na dłużej

Antropocen, kapitałocen oraz ich (i nasze) przyszłości

Krzysztof Hoffmann
Literatura Środowisko Patronat

Posłowie z polskiego tłumaczenia książki „Antropocen czy kapitałocen? Natura, historia
i kryzys kapitalizmu” pod redakcją Jasona W. Moore’a, która w przekładzie Krzysztofa Hoffmanna, Patryka Szaja i Weroniki Szwebs ukazała się nadładem wydawnictwa WBPiCAK w Poznaniu. Książka inauguruje serię „Humanistyka środowiskowa”, nad którą „CzasKultury.pl” objął patronat.

 

1. Od holocenu do antropocenu

W lutym 2000 roku holenderski chemik atmosfery, laureat Nagrody Nobla z 1995 roku, Paul Crutzen (1933-2021) podczas obrad International Geosphere-Biosphere Programme (IGBP) w Cuernavaca (Meksyk) zmęczony przebiegiem dyskusji o gwałtownych przemianach holocenu posłużył się zaimprowizowanym terminem „antropocen” na określenie nowej epoki, w której żyjemy. Gdy później okazało się, że to samo pojęcie stosował także amerykański ekolog jezior Eugene Stoermer (1934-2012) (badacze nie znali się wcześniej), Crutzen zaprosił go do współautorstwa artykułu dla organu IGBP. Crutzen i Stoermer przytaczali podstawowe dane (paliwa kopalne powstające miliony lat wyczerpywane są w parę pokoleń, 30-50% lądu zostało przekształcone przez człowieka, ludzie korzystają już z połowy dostępnej świeżej wody itd.) i konkludowali: „Zważywszy na […] wpływ działań ludzkich na ziemię i atmosferę w każdej (w tym globalnej) skali, zdaje się bardziej niż stosowne podkreślenie centralnej roli rodzaju ludzkiego w geologii i ekologii poprzez zaproponowanie użycia terminu «antropocen» na określenie aktualnej epoki geologicznej” (Crutzen i Stoermer 2000, 17). W roku 2002 Crutzen opublikował w o wiele bardziej opiniotwórczym „Nature” niespełna stronicowy artykuł, który podtrzymywał rozpoznanie (i zasadniczą część argumentacji) (Crutzen 2002). Dalej historia potoczyła się jak topnienie lodowców – przybierając na sile i nieodwracalnie.

Grupa Robocza ds. Antropocenu (Anthropocene Working Group; AWG) działająca przy Podkomisji Stratygrafii Czwartorzędu (SQS), która sama jest częścią Międzynarodowej Komisji Stratygrafii (ICS), powstała w roku 2009. Pierwszym przewodniczącym był Jan Zalasiewicz, brytyjski paleobiolog z University of Leicester (w roku 2020 zastąpił go Simon Turner). W roku 2014 założono transdyscyplinarne czasopismo „The Anthropocene Review” (ukazuje się trzy razy w roku). We wstępniaku pierwszego numeru redaktorzy przedstawiali pięć „względnie niekontrowersyjnych” twierdzeń/uzasadnień dla antropocenowego punktu widzenia: 1) „dramatyczne” zmiany środowiskowe napędzane są (po części) czynnikami antropogenicznymi, o ludzkim pochodzeniu; 2) w konsekwencji pierwszej obserwacji załamuje się dualizm człowiek/natura; 3) należy porzucić wąską perspektywę antropocentryczną (rozumianą jako troska tylko o gatunek ludzki); 4) relacje pomiędzy czynnikami mają charakter systemowy, linearne struktury przyczynowo-skutkowe są „praktycznie niemożliwe”; 5) zmiany antropogeniczne mają zarówno pozytywne, jak i negatywne strony, zadanie polega na optymalizacji ich oddziaływań (Oldfield et al. 2014).

Tak mogłoby też wyglądać pięć założeń myśli operującej w kategoriach antropocenu: antropogeniczność zmian, niebinaryzm relacji człowiek-natura, posthumanizm, ujęcie systemowe, aktywizm (przekonanie o konieczności działania). Kwestią sporną pozostawało datowanie antropocenu. Od kiedy w nim żyjemy, nie zdając sobie z tego sprawy?

Crutzen i Stoermer wskazywali na początki rewolucji przemysłowej (z symboliczną datą wynalezienia silnika parowego przez Jamesa Watta w roku 1784), ale była to tylko jedna z nader licznych propozycji[1]. Redaktorzy „The Anthropocene Review” przywoływali dalsze periodyzacje: podział Williama Ruddimana na fazę przedprzemysłową i fazę po roku 1850 (por. Ruddiman 2013) oraz koncept wielkiego przyspieszenia postulowany przez Willa Steffena i in., w myśl którego radykalnie akcelerujące przemiany zapoczątkowane zostały w okolicach roku 1950 (por. Steffen et al. 2007).

Nie ma dzisiaj większych wątpliwości odnośnie do wymiernego jakościowego i ilościowego antropogenicznego wpływu na planetę. Wyniki badań zostały zaprezentowane przez AWG w syntezie z 2019 roku, The Anthropocene as a Geological Time Unit (Zalasiewicz et al. 2019). Publikacja proponuje szereg sygnatur stratygraficznych właściwych dla antropocenu, w tym: syntetyczne związki minerałopodobne (do istniejących 5300 minerałów naturalnych ludzie dołożyli 180 000 nowych związków); skały antropogeniczne – beton (roczna produkcja wchodzącego w jego skład cementu od 1950 do 2015 roku wzrosła z 0,13 do 4,1 miliarda ton), ceramika, asfalt; osadzające się w rzekach i glebach (badania m.in. w Kielcach[2]) szklane mikrokulki (por. Zalasiewicz et al. 2019, 41–57). Obok tych stratygraficznych – wskazuje też na sygnatury biostratygraficzne: wymieranie gatunków w późnym czwartorzędzie, oddziaływanie gatunków inwazyjnych, przekształcenia w obrębie ekosystemu tropikalnych raf koralowych. Oddzielne dowody pochodzą z technosfery, „czyli autonomicznego globalnego systemu napędzającego antropocen” (Zalasiewicz et al. 2019, 138), na który składają się ludzie i ich technologie (transportowe, komunikacyjne, instytucjonalne, biurokratyczne itd.). Jakkolwiek naczelnymi artefaktami technosfery dostarczającymi stratygraficznych danych przemawiających za nastaniem antropocenu są tworzywa sztuczne (w latach 1950-2015 stukrotny wzrost produkcji) i odpady, warto uzmysłowić sobie, że przetrwanie połowy populacji ludzkiej uzależnione jest dziś od nawozów azotowych (produkowanych przy użyciu tzw. metody Habera i Boscha) (por. Zalasiewicz et al. 2019, 137–155).

Raport AWG nie ma charakteru popularnonaukowego ani propagandowego – opatrzony prawie 70-stronicową bibliografią zawiera twarde dane prezentowane z typowymi dla nauk ścisłych rezerwą i ostrożnością. Niemniej publikację wieńczą jednoznaczne wnioski: „Dane zebrane i przedstawione w niniejszej książce jasno wskazują na to, iż źródła stratygraficzne, a także nauki o systemie Ziemi, dostarczają istotnych dowodów przemawiających za jednostką antropocenu” (Zalasiewicz et al. 2019, 243). Nie pozostawiają one również wątpliwości w kwestii początku nowej jednostki czasu – „prawie synchronicznie” występujące globalne zmiany (w stosunku do holocenu) wskazują na „granicę umiejscowioną w okolicach roku 1950” (Zalasiewicz et al. 2019, 285). 21 maja 2019 roku AWG rekomendowało SQS posługiwanie się terminem antropocen jako formalną jednostką w chronostratygrafii, której początek należy datować na okolice połowy XX wieku[3].

Lawinowo przyrastające publikacje zawierają coraz to bardziej sugestywne dane. Jak donosi „Nature” z grudnia 2020 roku, masa antropogeniczna zwiększa się w takim tempie, że co tydzień przewyższa masę wszystkich ludzi zamieszkujących Ziemię. Oznacza to, że na każdego i każdą z nas tygodniowo przypada wynik procesów ludzkich o masie większej od nas samych. Jednocześnie to rok 2020 miał być datą graniczną, gdy ciężar masy antropogenicznej (podwajający się co dwie dekady) przekroczył ciężar całej żyjącej biomasy (ok. 1,1 teratony). Czy trzeba dodawać, że w świetle tych wyliczeń autorzy i autorki badań bez wahania stosują pojęcie antropocenu, a same wyniki nazywają „symbolicznymi” (Elhacham et al. 2020)?

Konieczne jest jeszcze jedno zastrzeżenie: mowa wciąż o antropocenie jako o jednostce czasu geologicznego w naukach ścisłych. Obok niego istnieją inne sposoby ujmowania terminu, które coraz intensywniej oddziałują na nauki humanistyczne (z nowszych publikacji na ten temat por. Zalasiewicz et al. 2021): Davor Vidas łączy kwestie antropocenu z prawem międzynarodowym (por. np. Vidas et al. 2020), Bruno Latour dokonuje filozoficznej obróbki problematyki (por. np. Latour 2017, 111–145), w Polsce Ewa Bińczyk przeprowadza analizę retoryki dyskursu, badając „narracje na temat antropocenu od strony semiotycznej, normatywnej i teoretycznej” (2018, 19), itd.

 

2. Od antropocenu do kapitałocenu

Jednym z efektów oddziaływań antropocenu jako jednostki czasu geologicznego w naukach ścisłych na inne sfery refleksji, a zarazem polemiką z samą recepcją kategorii antropocenu, jest pojęcie „kapitałocenu”. Jason W. Moore uznaje, że pojęcie to ukuł Andreas Malm w 2009 roku, wówczas doktorant na Uniwersytecie w Lund. Pięć lat później Naomi Klein pisała o Malmie jako o „szwedzkim specjaliście od historii węgla” (Klein 2016 [2014], 91), ale jego książkę z roku 2016 rekomendowała już jako dzieło „jednego z najoryginalniejszych myślicieli w temacie [kryzysu klimatycznego – KH]” (Malm 2016, iv s. okładki). Równolegle terminem „kapitałocen” posługiwała się Donna Haraway od roku 2012 (por. s. 18 w niniejszej książce).

Gdy w 2013 roku Moore rozpoczynał pracę nad pojęciem kapitałocenu, pisał, że „zazwyczaj środowiskowy wymiar zmiany społecznej oznaczał w większym stopniu opisywanie konsekwencji środowiskowych niż środowiskowych przyczyn” (Moore 2013). Inaczej mówiąc, chociaż antropocen jako analityczne narzędzie deskryptywne sprawnie ujmuje skutki przemian ekologiczno-klimatycznych, którym dzisiaj musimy stawić czoła (nawet jeśli chcielibyśmy wierzyć, że mamy jeszcze czas, to jest to właśnie ten czas), chociaż może nawet oferować opis mechanizmów, które do nich doprowadziły, to w mniejszym stopniu odpowiada na pytanie, dlaczego do nich w ogóle doszło. Choć patrzy wstecz, to nie widzi historii. Tym samym antropocen „stał się najważniejszym – a także najniebezpieczniejszym – pojęciem środowiskowym naszych czasów” (Moore 2017a, 71).

Gwoli istotnego dopowiedzenia: kapitałocen nie sprzeciwia się wnioskom płynącym ze zjawisk opisywanych przez naukę o systemie Ziemi. Moore dokonuje rozróżnienia pomiędzy dwoma (przynajmniej) antropocenami: geologicznym i popularnym (Moore 2017a, 72). Ten pierwszy (geologiczny) dostarcza argumentów potwierdzających zaistnienie bezprecedensowego zjawiska w historii Ziemi, w którym to jeden gatunek doprowadził do globalnej zmiany z tak niezwykłą szybkością, że długo trzeba powiększać skalę na planetarnej osi czasu, by zobaczyć odcinek, a nie punkt. Ten drugi (popularny) to rama epistemologiczna wynikająca z przyswojenia danych z mniejszym lub większym zrozumieniem, rama, w której trwający kryzys wydaje się – w skrajnie zwulgaryzowanej postaci – wynikiem niszczycielskiego działania złego człowieka na dobrej naturze. Zwróćmy od razu uwagę, jak wkrada się do narracji wartościowanie: wszak „kryzys” ewokuje zupełnie inne pole (tak aksjologiczne, jak i semantyczne oraz afektywne) niż „nowa jednostka czasu geologicznego”; miejmy również w pamięci grecką etymologię „kryzysu”: „moment zwrotny w chorobie”, „moment przełomowy”, to jest ten czas. Trzeba jednak też przyznać, że rozróżnienie zachowuje czystość tylko w teorii, a sam propagator terminu uznaje splątanie obu antropocenów i nie zawsze z miejsca wiadomo, w który uderza.

Gdyby wprowadzić korektę, która osłabia aforystyczną siłę wspomnianego wcześniej sformułowania, ale wiele wyjaśnia, to antropocen w wersji popularnej jest najniebezpieczniejszym pojęciem środowiskowym naszych czasów. Dla Moore’a „antropocen to pocieszająca historyjka z niepocieszającymi faktami. Dobrze pasuje do zwyczajowego opisu – i logiki analitycznej – który oddziela ludzkość od sieci życia” (Moore 2017b, 2). A zatem, wbrew deklaracjom redaktorów „The Anthropocene Review”, binaryzm nie zostaje uchylony. Obstawanie przy tym, że ludzie zrobili krzywdę naturze, że są szkodliwym dodatkiem do natury, utrwala „zieloną arytmetykę”, w której wymiar historyczny i społeczny ulega zatarciu na rzecz ujęcia synchronicznego, skupiającego się na doświadczanym kryzysie. Antropocen to rodzaj błędu narracyjnego, w którym ulegamy sile opowieści, ponieważ posiada ona moc redukowania do poręcznego i dość statycznego konceptu złożonych relacji władzy, kapitału, pracy i materii zaplątanych w sieć życia[4].

To tutaj lokuje się centrum myślenia kapitałocenowego: przyczyna zmian, o których zaświadczają dane stratygraficzne, dla Moore’a oraz badaczy i badaczek podążających tą ścieżką (których prezentuje m.in. niniejsza książka) ma charakter nie antropogeniczny, ale kapitałogeniczny. „Globalne ocieplenie to szczytowe osiągnięcie kapitału” (Moore 2017a, 71).

Przejście z myślenia w kategoriach antropocenu do rozumowania kapitałocenowego to nie tylko przesunięcie w obrębie słownika. To zmiana w postrzeganiu człowieka, który z prymarnego obiektu zainteresowania staje się węzłem (istotnym, ale tylko jednym z wielu) w sieci relacji. W ten sposób ujawnione zostają również czynniki, które umykają analizie antropocenowej, takie jak chociażby: nieodpłatna praca (również praca natury: ludzkiej i nie-ludzkiej) i powiązane z nią wyzysk oraz opresja czy też kategorie rasy i płci. Antropos, który dokonuje łupieżczej gospodarki planetarnej, to zawsze biały mężczyzna, ale nie każdy biały mężczyzna jest antroposem. Jak np. chłop pańszczyźniany w I Rzeczpospolitej – funkcja kapitału, ale nie jego dysponent. Na tej samej zasadzie kapitałocen pozwala inaczej wyznaczyć cezurę czasową i przesunąć granicę zainteresowania na „długi wiek XVI” (por. s. 115 w niniejszym tomie). Moore w miejsce analityki kryzysu proponuje uhistorycznioną dialektykę, w miejsce historii geologicznej – geo-historię.

Spójrzmy, w jaki sposób współpracują tylko trzy koncepty zakorzenione w myśleniu kapitałocenowym: 1) granica towarowa, 2) Tania Natura i 3) ekologia-świat.

Konwencjonalne ujęcia łańcucha towarowego zajmują się cyrkulacją gotowych produktów. Zdaniem Moore’a takie ujęcie jest redukcjonistyczne, ponieważ nie uwzględnia procesów prowadzących do wytworzenia produktu/towaru, tzn. pozyskiwania nieprzetworzonych surowców (tj. cukru/trzciny cukrowej, srebra, bawełny, tytoniu itd.). Pojęcie granicy towarowej umożliwia dostrzeżenie „w nowym świetle […] tego, jak produkcja towarów kształtuje i jest kształtowana przez społeczno-przestrzenną ekspansję prawa wartości – toczącą się akumulację pierwotną”, zaś sama granica towarowa to „strefa, za którą możliwa jest dalsza ekspansja, ograniczana przede wszystkim przez geografię fizyczną i sprzeczności kapitalizmu, a nie sprzeciw potężnych imperiów-światów” (Moore 2000, 411–412). Bardziej niż o linię chodzi tu więc o przestrzeń, którą można zagarnąć w nienasycalnym głodzie rozrostu charakteryzującym system kapitalistyczny. Ma ona zatem charakter wewnętrzny, nie zewnętrzny. Jako przykład kluczowej granicy towarowej Moore wskazuje granicę cukrową prowadzącą nie tylko do deforestacji i zagarniania ziemi, ale przede wszystkim do plądrowania i dewastacji całych ekosystemów. Lecz, przestrajając delikatnie optykę, trzeba uznać, że uczymy się o granicach towarowych również w szkole – chociażby zapoznając się z dramatyczną historią bizona amerykańskiego. Działanie w trybie pozyskiwania wciąż nowych przestrzeni „nie jest dzieckiem kapitalizmu, ale warunkiem jego narodzin i konsolidacji” (Moore 2000, 428).

Przesuwanie granic towarowych nie byłoby możliwe, gdyby natura (u Moore’a pisana majuskułą, jako konstrukt społeczny) nie była tania (w tej kwestii por. przede wszystkim tekst w niniejszej książce Narodziny Taniej Natury). Owa wycena nie oznacza samej możliwości bezkarnego złupienia. To coś więcej niż czysto merkantylny opis Karaibów z początku pierwszego rejsu Kolumba: „mniemam, że można by znaleźć tu wielką liczbę roślin i drzew bardzo cenionych w Hiszpanii jako barwniki, leki i korzenie” (Kolumb 1970, 49; za: Patel i Moore 2019, 318). Nade wszystko to możliwość wyzyskiwania natury poprzez tanią pracę, a ta jest możliwa poprzez pozbawienie ludów podbitych albo chłopów pańszczyźnianych (rozumianych jako część natury) możliwości samostanowienia o wartości swojej pracy. To ważny moment w argumentacji: natura to wszyscy, którzy nie przynależą do konstruktu „Ludzkości” (zazwyczaj białej, męskiej, panującej, dzielącej i rządzącej); nie tylko tradycyjnie rozumiana „przyroda”, w tym zwierzęta, ale również natura ludzka. Współczesny polski poeta Szczepan Kopyt, choć nie posługuje się terminem „kapitałocen”, oferuje literacki manifest myślenia w jego kategoriach:

Nieopłacone pozostają od tysięcy lat niewolnictwo i kaźń zwierząt. Szowinizm gatunkowy, obecny na kartach klasyków, musi ustąpić wobec faktu, że globalne ocieplenie klimatu i wymieranie gatunków w połowie ufundowane jest na transferze opłaconej pracy produkcji i cyrkulacji, który trafia do całego przemysłu niewolnictwa i mordu zwierząt. Robotnice i robotnicy harują więc, by płacić kapitalistom za swoją codzienną degradację i zagładę planety jako miejsca zdatnego do życia.

(z utworu Wersy o koniecznym oporze; Kopyt 2021, 48)

Myśliciele i myślicielki spod znaku kapitałocenu mogli- i mogłyby skomentować ten fragment następująco: „Trzy procesy kulturowego apartheidu niesione przez Oświecenie, proletaryzację i prywatyzację własności stanowią trzon kapitalistycznej strategii taniej natury” (Patel i Moore 2019, 329). Dziedzictwo oświecenia to – sygnowane skrótowo imieniem Kartezjusza – radykalne przeciwstawienie Społeczeństwa i Natury, nad którą to pierwsze ma dominować i panować.

W celu przekroczenia binaryzmu Natura/Społeczeństwo Moore posługuje się zatem pojęciem „ekologii-świata”. Wywodzi je z pism Fernanda Braudela, które jego zdaniem „implicytnie” myślą w ramach tego pojęcia, i reinterpretuje je poprzez pisma Fryderyka Engelsa i Karola Marksa (por. Moore 2003). Pozwala mu to przejść od dominującego paradygmatu historii środowiskowych tej lub innej rzeczy (czy tematu) do myślenia o kapitalizmie jako historii środowiskowej (Moore 2011, 117). Oczywiście całe rozumowanie dokonuje się w odniesieniu do Wallersteinowskiej teorii systemów-światów i mocno się w niej zakorzenia. Kapitalizm tak ujęty nie jest już pomysłem ludzi, ich narzędziem, sprawą ludzką; staje się „więcej-niż-ludzki”, to „ekologia-świat władzy, kapitału i natury” (Moore 2017a, 78).

 

3. Ten świat to za mało. Przyszłości kapitałocenu

Jeden ze szkiców Moore’a kończy znamienna uwaga: „kapitalistyczny system-świat osiągnął swe globalne kresy i konsekwencje dla jego przyszłości są aż nazbyt jasne” (Moore 2000, 431). To – obecne również w niniejszej książce – przekonanie, że właśnie obserwujemy „zmierzch kapitałocenu”, że strategia Taniej Natury ulega „wyczerpaniu”, że kapitalizm dzisiaj „nie ma się do czego uciec” (por. s 136). Kapitalizm nie ma przyszłości, ponieważ w zglobalizowanym świecie nie można już przesuwać granic towarowych, ponieważ tanią naturę zastąpiła natura coraz bardziej kosztowna, ponieważ na Ziemi nie ma już ziemi do zagarnięcia. To nie jest nowa teza. Powtarza ona rozpoznania Immanuela Wallersteina, że świat, który znamy, na naszych oczach się kończy (por. Wallerstein 2004).

W świetle rozmiarowej skromności tego szkicu pytanie, które przychodzi zadać, może pojawić się jedynie w postaci bezczelnej hipotezy. Ale niech padnie: a co, jeśli tak nie jest? Co, jeśli nie doceniamy uporu kapitału w przesuwaniu granic? Co się stanie, jeśli pomyślimy o „ziemi” (w sensie przestrzeni) do zagarnięcia poza Ziemią[5]?

Gdy powstawało tłumaczenie niniejszej książki, agencje informacyjne donosiły o kolejnych etapach przygotowań do lądowania (a następnie testowania i rozpoczęcia misji) marsjańskiego łazika Perseverance. Przed wysłaniem go NASA jednoznacznie deklarowała, że „łazik pomoże poszerzyć wiedzę o tym, w jaki sposób przyszli ludzcy eksploratorzy będą mogli wykorzystać zasoby naturalne dostępne na powierzchni Czerwonej Planety (NASA 2014). Jakkolwiek to wciąż pieśń przyszłości, już w roku 1984 Bruce M. Kordell ze Space Futures Research Center otwierał swoje wstępne ustalenia na temat potencjału Marsa w znamiennej retoryce: „Od dawna snuto silne przypuszczenia, że Mars to dosłownie skrzynia skarbów, gdy chodzi o zasoby naturalne” (1984, 628). Kordell skupiał się na hipotetycznych złożach uranu, apatytu, magnetytu i innych surowców „o potencjalnym znaczeniu ekonomicznym” (1984, 634) i przeprowadzał analogię z „obfitującą w surowce” Afryką. Pamiętamy, jak wyglądało otwieranie afrykańskiej skrzyni skarbów w Kongu przez króla Leopolda II, wiemy z niedawnych wydarzeń, jaką rolę odegrały diamenty w wojnie domowej w Sierra Leone, ale łupienie Afryki nie jest przeszłością, starczy spojrzeć na doniesienia o tym, co dziś dzieje się w kopalniach kobaltu w Demokratycznej Republice Konga. Czyż to nie znaczące, że w dyskursie popularnym mówi się o „kolonizatorach” Marsa (por. np. Szocik 2016)? Jeśli kopalnie na Marsie brzmią dziś tak samo fantastycznie, jak w latach 80., nie jest już tak w przypadku Księżyca, którego złoża można (choć nie bez zastrzeżeń) postrzegać jako „ekonomicznie eksploatowalne” (por. Crawford 2015)[6].

Wątpliwości nie budzi natomiast fakt, że to prywatny kapitał popycha podbój (nomen omen) kosmosu. Kosmicznego wyścigu nie napędza dziś rywalizacja Stanów Zjednoczonych ze Związkiem Radzieckim[7], ale firmy należące do najbogatszych ludzi planety: Blue Origin Jeffa Bezosa oraz SpaceX Elona Muska. Całość odbywa się jednak w kapitalistycznej pętli sprzężenia zwrotnego: kosmiczne nakłady finansowe mają przynieść astronomiczne zyski. Miejsce w pierwszym locie załogowym rakiety New Shepard skonstruowanej przez Blue Origin – locie, który będzie trwał 11 minut – zostało wylicytowane za 28 milionów dolarów (Blue Origin 2021). SpaceX dysponuje kontraktem z NASA, ponieważ technologia wielokrotnego wykorzystywania rakiet Falcon pozwoliła znacząco obniżyć koszty wynoszenia ładunków i ludzi na orbitę. Na ten moment kosmos nie jest Tanią Naturą. Ale stanie się nią.

Ekspansja ma również koszty dla ekologii kosmosu. Dostępem do internetu dysponuje dzisiaj mniej więcej połowa populacji globu (a zatem cyfrowe wykluczenie drugiej połowy wciąż można skapitalizować). Zaradzić temu i zarobić na tym chce SpaceX poprzez projekt Starlink – umieszczenie na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) 12 000 ćwierćtonowych satelitów (został złożony wniosek o następne 30 000; Celeb 2019), które oplotą glob siecią telekomunikacyjną. Gdy piszę te słowa, na LEO znajduje się ok. 1500 węzłów Starlinka – a od roku słychać głosy naukowców i naukowczyń o zaśmiecaniu i zapychaniu nieba (Crocket 2020); gdyby użyć słownika charakterystycznego dla pism Moore’a, moglibyśmy stwierdzić, że to skutki ekspansji granicy towarowej.

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości kapitalizmu. Pandemia koronawirusa obnażyła raz jeszcze jego paradoksalną naturę – kruchość[8] (zerwania łańcuchów dostaw; największy w historii dzienny spadek na giełdach) i jednoczesną trwałość (późniejsza hossa i historyczne szczyty w USA na rynkach papierów wartościowych). Przyszłość kapitalizmu to jednak także przyszłość sieci życia, której częścią jesteśmy. Przyszłość kapitałocenu to nasza przyszłość.

czerwiec 2021

 


Przypisy:
[1] Zob. rzetelną rekonstrukcję, jaką przeprowadziła Ewa Bińczyk (2018, 77–104).
[2] Jedną z członkiń AWG (i zarazem jedyną reprezentantką Polski) jest Agnieszka Gałuszka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
[3] Por. Anthropocene Working Group 2019. Głosowania zakończyły się stosunkiem głosów 29 za, 4 przeciw, 0 wstrzymujących się; głosowali wszyscy uprawnieni.
[4] Niniejsza rekonstrukcja skupia się na argumentacji Moore’a, warto jednak odnotować, że z myśleniem tym nie zgadza się m.in. Donna Haraway, która uznaje siłę wnioskowania badacza, a jednocześnie zastrzega, że choć oszczędnie, to będzie korzystać z pojęcia „antropocen”, ponieważ potrzebujemy więcej niż jednej opowieści na opisanie naszych czasów (por. jej szkic w niniejszym tomie). Dla filozofki istotne jest współ-myślenie, w którym pomiędzy uczestnikami i uczestniczkami procesu następuje nieustanna wymiana i rekonfiguracja idei, co oddaje za pomocą figury „kociej kołyski”. Kocia kołyska, rozsławiona powieścią Kurta Vonneguta, to gra polegająca na splataniu wzorów ze sznurka rozpiętego na palcach obu dłoni; po tym, jak osoba grająca ułoży swój wzór, podejmuje go kolejna i wprowadza własne modyfikacje – wszystko w ciągłej, twórczej kooperacji (por. też Haraway 1994).
[5] Wydaje się, że Moore nie dostrzega tego kierunku ekspansji, choć nie jest to sprawa zupełnie zignorowana przez innych badaczy. W niniejszej książce napomyka o niej Justin McBrien; zob. s. 156.
[6] Por. Crawford 2015.
[7] W serialu For All Mankind (produkcji Apple TV+), będącym alternatywną wersją historii, to Sowieci wylądowali na Księżycu pierwsi, a kosmiczny wyścig trwa dalej. Mechanizm uruchamiający napięcie, na którym budowana jest fabuła II sezonu, to konflikt o… stanowisko księżycowej kopalni.
[8] Również w znaczeniu, jakie nadał temu słowu Nassim Nicholas Taleb (2020a, 2020b).

 


Bibliografia (posłowie)

Anthropocene Working Group. 2019. „Results of binding vote by AWG”. Dostęp 19.06.2021. http://quaternary.stratigraphy.org/working-groups/anthropocene/.

Bińczyk, Ewa. 2018. Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Blue Origin. 2021. „The very first seat on New Shepard sells for $28 million”. Dostęp 19.06.2021. https://www.blueorigin.com/news/the-very-first-seat-on-new-shepard-sells-for-28-million.

Crawford, Ian A. 2015. „Lunar resources. A review”. Progress in Physical Geography: Earth and Environment 39 (2): 137‑167.

Crutzen, Paul J. 2002. „Geology of Mankind: The Anthropocene”. Nature 415: 23.

Crutzen, Paul J. i Eugene F. Stoermer. 2000. „The Anthropocene,” IGBP Newsletter 41: 17–18.

Crockett, Christopher. 2020. „New fleets of private satellites are clogging the night sky”. Science News (12.03.). https://www.sciencenews.org/article/starlink-spacex-satellites-amazon-oneweb-global-internet-astronomy.

Elhacham, Emily, Liad Ben-Uri, Jonathan Grozovski, Yinon M. Bar-On i Ron Milo. 2020. „Global human-made mass exceeds all living biomass”. Nature 588: 442–444.

Haraway, Donna J. 1994. „A Game of Cat’s Craddle: Science Studies, Feminist Theory, Cultural Studies”. Configurations 1: 59–71.

Henry, Celeb. 2019. „SpaceX submits paperwork for 30,000 more Starlink satellites”. SpaceNews (15.10.). https://spacenews.com/spacex-submits-paperwork-for-30000-more-starlink-satellites/.

Klein, Naomi. 2016. To zmienia wszystko. Kapitalizm kontra klimat, przeł. Hanna Jankowska, Katarzyna Makaruk. Warszawa: Muza.

Kolumb, Krzysztof. 1970. Pisma, przeł. A.L. Czerny. Warszawa: PIW.

Kopyt, Szczepan. 2021. konfetti. Poznań: WBPiCAK.

Kordell, Bruce M. 1984. „A Preliminary Assessment of Martian Natural Resource Potential”. W The Case for Mars II, red. Christopher P. McKay, 627–639. San Diego: Univelt.

Latour, Bruno. 2017. Facing Gaia. Eight Lectures on the New Climatic Regime, przeł. Catherine Porter. Cambridge–Malden: Polity Press.

Malm, Andreas. 2016. Fossil Capital. The Rise of Steam Power and the Roots of Global Warming. Brooklyn: Verso.

Moore, Jason M. 2000. „Sugar and the Expansion of the Early Modern World-Economy: Commodity Frontiers, Ecological Transformation, and Industrialization”. Review (Fernand Braudel Center) 23 (3): 409–433.

–––––. 2003. „Capitalism as World-Ecology. Braudel and Marx on Environmental History”. Organization & Environment 16 (4): 431–458.

–––––. 2011. „Ecology, Capital, and the Nature of Our Times. Accumulation and Crisis in the Capitalist World-Ecology”. Journal of World-Systems Research, 17 (1): 107–146.

–––––. 2013. „Anthropocene, Capitalocene & the Myth of Industrialization. Part I” (16.06.). https://jasonwmoore.wordpress.com/2013/06/16/anthropocene-capitalocene-the-myth-of-industrialization/.

–––––. 2017a. „Anthropocenes & The Capitalocene Alternative”. Azimuth 5 (9): 71–79.

–––––. 2017b. „The Capitalocene, Part I: on the nature and origins of our ecological crisis”. The Journal of Peasant Studies 44 (3): 594–630.

NASA. 2014. „NASA Announces Mars 2020 Rover Payload to Explore the Red Planet as Never Before”. Dostęp 19.06.2021. https://www.nasa.gov/press/2014/july/nasa-announces-mars-2020-rover-payload-to-explore-the-red-planet-as-never-before.

Oldfield, Frank, Anthony D Barnosky, John Dearing, Marina Fischer-Kowalski, John McNeill, Will Steffen i Jan Zalasiewicz. 2014. „The Anthropocene Review: Its significance, implications and the rationale for a new transdisciplinary journal”. The Antropocene Review 1 (1): 3–7.

Patel, Raj i Jason [W.] Moore. 2019. „Tania natura”, przeł. Przemysław Czapliński, Andrzej W. Nowak. W O jeden las za daleko. Demokracja, kapitalizm i nieposłuszeństwo ekologiczne w Polsce, red. Przemysław Czapliński, Joanna B. Bednarek i Dawid Gostyński. Warszawa: Książka i Prasa.

Ruddiman, William F. 2013. „The Anthropocene”. Annual Reviews in Earth and Planetary Science 41: 45–68.

Steffen, Will, Paul J. Crutzen i John R. McNeill. 2007. „The Anthropocene: Are Humans Now Overwhelming the Great Forces of Nature?”. Ambio 36 (8): 614–621.

Szocik, Konrad. 2016. „Etyka kolonizatorów Marsa”. Filozofia w Praktyce, t. 2. http://filozofiawpraktyce.pl/etyka-kolonizatorow-marsa/.

Taleb, Nassim Nicholas. 2020a. Czarny łabędź. Jak nieprzewidywalne zdarzenia rządzą naszym życiem, przeł. Olga Siara. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka.

–––––. 2020b. Antykruchość. Jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy, przeł. Olga Siara. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka.

Vidas, Davor, Jan Zalasiewicz, Mark Williams i Colin Summerhayes. 2020. „Climate Change and the Anthropocene: Implications for the Development of the Law of the Sea”. W The Law of the Sea and Climate Change: Solutions and Constraints, red. Elise Johansen, Signe Veierud Busch i Ingvild Ulrikke Jakobsen, 22–48. Cambridge: Cambridge University Press.

Wallerstein, Immanuel. 2004. Koniec świata jaki znamy, przeł. M. Bilewicz, A.W. Jelonek, K. Tyszka. Warszawa: Scholar.

Zalasiewicz, Jan, Colin N. Waters, Erle C. Ellis, Martin J. Head, Davor Vidas, Will Steffen, Julia Adeney Thomas, Eva Horn, Colin P. Summerhayes, Reinhold Leinfelder, J.R. McNeill, Agnieszka Gałuszka, Mark Williams, Anthony D. Barnosky et al. 2021. „The Anthropocene: comparing its meaning in geology (chronostratigraphy) with conceptual approaches arising in other disciplines”. Earth’s Future 9 (3). https://doi.org/10.1029/2020EF001896.

Zalasiewicz, Jan, Colin W. Waters, Mark Williams, Colin P. Summerhayes, red. 2019. The Anthropocene as a Geological Time Unit. A Guide to the Scientific Evidence and Current Debate. Cambridge: Cambridge University Press.