Archiwum
06.11.2015

Notatki o zdjęciach i ludziach

Sara Nowicka
Film

„Sól ziemi”, tytuł dokumentu wyreżyserowanego przez Wima Wendersa i Juliano Ribeiro Salgado, odwołuje się do fragmentu Ewangelii świętego Mateusza, w którym Jezus prosi swoich uczniów i wszystkich wiernych o pokorę i przestrzeganie jego nauk. Przede wszystkim nawołuje do okazywania miłosierdzia bliźnim oraz życia w zgodzie z nimi i ze światem. Na zdjęciach bohatera filmu, Sebastião Salgado, „sól ziemi” niemal całkowicie straciła smak. Brazylijski fotograf przez dekady fotografował wyzysk, biedę, wojny, śmierć i cierpienie, jakie ludzie wyrządzają sobie nawzajem. Fotografie Salgado często są brutalne i bezlitosne, nie pozostawiają złudzeń co do moralnej kondycji współczesnego człowieka. W jego pracach można zobaczyć zarówno ojca beztrosko rozmawiającego z kolegą podczas wyrzucania swojego martwego dziecka na śmietnik, jak i francuskie koparki, przerzucające stosy trupów. Wenders nie oszczędza widzów i pokazuje im te pełne okrucieństwa obrazy. Przez to „Sól ziemi” przypomina niemal biblijną przypowieść o ludzkim losie – pełną zła i zwątpienia, ale też nadziei i wiary w lepszą przyszłość.

Dokument Wendersa jest portretem człowieka, który na swoich fotografiach przedstawiał najgorsze ludzkie czyny. Lata pracy pozbawiły go wiary w człowieka i chęci do życia – Salgado po dekadach tworzenia przeżył załamanie nerwowe i wrócił do rodzinnej Brazylii. Momentem kluczowym w jego „odrodzeniu” było zwrócenie się w stronę natury. Jego ostatni projekt, „Genesis”, składa się z prac prezentujących nieskażoną ingerencją człowieka przyrodę. Od lat Salgado wraz z żoną zajmuje się też odbudową lasów równikowych. Z tej historii łatwo stworzyć drażniący i zbyt dydaktyczny moralitet. Na szczęście Wendersowi udaje się uniknąć patosu i przypowieściowego tonu. „Sól ziemi” to soczysty dokument, głęboko humanistyczny, ale też artystycznie wysmakowany i niepozbawiony poczucia humoru.

Nic dziwnego, że sportretowaniem takiej postaci jak Sebastião Salgado zajął się właśnie Wim Wenders. Fotografia zawsze znajdowała się w centrum zainteresowań niemieckiego reżysera, zarówno jako część składowa jego filmów – zawsze genialnie sfotografowanych przez takich artystów, jak Robby Müller czy Martin Schäfer – jak i jako główny temat rozważań jego bohaterów, czego najlepszym przykładem jest jedna z ostatnich fabuł Wendersa, „Spotkanie w Palermo”. Wenders ma także talent do tworzenia nieszablonowych filmów o artystach, co udowodnił w takich dokumentach, jak „Pina” i „Buena Vista Social Club”.

„Sól ziemi” to dokument bardzo ciekawy formalnie. Otwiera go długie ujęcie zdjęcia Salgado, przedstawiające górników wydobywających złoto w Sera Peleda w Brazylii. Fotografia, na której ludzie przypominają wioskę zniewolonych mrówek, robi piorunujące wrażenie. Podobnie jak pozostałe zdjęcia Salgado, którym Wenders pozwolił wybrzmieć w tym dokumencie, wiedząc, że to one, a nie przekleństwo wielu dokumentów, czyli rozmowy z „gadającymi głowami”, najsilniej przemówią do odbiorcy. Oglądanie na kinowym ekranie fotografii Brazylijczyka jest przeżyciem niezwykłym. Obrazy piękne i przerażające, od których nie można uciec, tworzą sugestywną i emocjonalną opowieść, która przemawia silniej niż słowa samego Salgado. Należy jednak przyznać, że Wenders w ciekawy sposób wyeksponował w filmie postać fotografa. Pojawia się on w materiałach archiwalnych oraz we współczesnych scenach, w których robi zdjęcia w plenerze, w czym towarzyszą mu syn i ekipa filmowa. Te fragmenty pełne są ciepła i humoru, przez co pozwalają odpocząć od nadmiaru negatywnych emocji dostarczanych przez fotografie Salgado. Najważniejsze są jednak monologi fotografa, podczas których widzimy jego czarno-białą twarz wyłaniającą się z ciemności. Jej wyeksponowanie było trafnym pomysłem, który nie tylko współgra z artyzmem monochromatycznych fotografii Brazylijczyka, ale też daje widzom wrażenie bliskości bohatera.

Wenders, podobnie jak inny przedstawiciel nowego kina niemieckiego, Werner Herzog, w ostatnich latach lepiej odnajduje się w dokumencie niż w fabule. Być może forma i możliwości kina fabularnego dla tych dwóch twórców się wyczerpały, jednak w filmie dokumentalnym obaj radzą sobie świetnie i pozostają nie tylko najważniejszymi autorami, ale też największymi humanistami współczesnego kina.

„Sól ziemi”
reż. Wim Wenders, Juliano Ribeiro Salgado
premiera: 23.10.2015

alt