Archiwum
30.09.2015

Nieprawdopodobny pożeracz czasu

Jakub Małecki
Gry

Kilka słów dla niewtajemniczonych. „Summoner Wars” to dwuosobowa gra strategiczna, stanowiąca interesujące połączenie kart i szachów. Akcja toczy się na planszy będącej polem bitwy, a celem gracza jest pokonanie wrogiego Mistrza Przywołań. Każdy z uczestników prowadzi jedną z wielu dostępnych frakcji. Talia do gry składa się z karty dowódcy, osiemnastu jednostek podstawowych, trzech czempionów, trzech murów oraz dziewięciu kart wydarzeń. Część jednostek od początku znajduje się na planszy. Zawodnicy wykonują swoje rundy naprzemiennie, a każda z nich składa się z sześciu kolejnych faz. Wpierw dobieramy karty tak, by mieć ich na ręce pięć, następnie możemy przywoływać jednostki na pole bitwy w miejscach, które sąsiadują z naszymi murami i zagrywać karty wydarzeń. Kolejne etapy to przesunięcie maksymalnie trzech jednostek do dwóch pól oraz zaatakowanie również trzema, niekoniecznie tymi, które wcześniej poruszyliśmy. Jednostki posiadają swój koszt przywołania, siłę ataku oraz wytrzymałość. Część z nich może wykonywać tylko ataki wręcz, inne mają umiejętności strzeleckie. Każda istota posiada ponadto specjalną zdolność, którą można zaskoczyć przeciwnika. Zabite jednostki trafiają na stos many atakującego, na koniec rundy można go jeszcze powiększyć, odrzucając część kart pozostałych na ręce.

Gra jest emocjonująca nie tylko ze względu na nieskończoną wręcz ilość możliwości i kombinacji, ale także z powodu używanych w niej kości. Siła jednostki wskazuje liczbę sześcianów, którymi należy rzucić podczas ataku. Każdy wynik trzy do sześć traktowany jest jako trafienie, jeden do dwóch to pudło. Zwolennicy jak najmniejszej losowości w grach mogą w tym momencie kręcić nosem, jednak proszę mi wierzyć, to właśnie ten element wprowadza do partii niezastąpione napięcie. Dobry zawodnik, znający zależności pomiędzy kartami, wiedzący, czym może mu zagrozić przeciwnik, raczej nie będzie miał problemów z początkującym. Tytuł ten zdecydowanie premiuje doświadczenie.

„Summoner Wars” dobrze sprawdza się w domowych warunkach, ale prawdziwy pazur pokazuje na turniejach. W zależności od liczby chętnych rozgrywa się na nich po 4–5 rund, a podczas pojedynków stosowane są zegary szachowe. Zawodnikowi przysługuje przeważnie 20–25 minut, w czasie których musi odnieść zwycięstwo. Najwięcej graczy pojawia się w Poznaniu, co nie może dziwić, bo to tutaj znajduje się główna siedziba wydawcy polskiej edycji tej gry, pograć można w kilku miejscach, rozgrywane są także Mistrzostwa Polski. Jak grzyby po deszczu powstają jednak inne lokalizacje, w miastach większych i mniejszych, gdzie można skonfrontować swoje umiejętności z innymi graczami. Prowadzony jest także ogólnopolski ranking, który pod koniec roku wyłania najlepszych Mistrzów Przywołań.

Pora na spostrzeżenia odnośnie nowego rozszerzenia. Dotychczas by zacząć przygodę z „Summoner Wars”, można było wybrać pomiędzy dwoma mniejszymi starterami, zawierającymi dwie talie i składaną papierową planszą, lub szarpnąć się na tak zwanego master seta, w którym frakcji było sześć, a plansza tekturowa, z prawdziwego zdarzenia. Teraz dochodzi kolejna, najbardziej ekskluzywna opcja. W pudełku znajduje się aż osiem talii, a każda stanowi połączenie dwóch znanych już wcześniej frakcji. Przykładowo: powstało przymierze pomiędzy Upadłym Królestwem a Elfami Feniksa, w wyniku którego pojawiły się Upadłe Feniksy, stylem gry nawiązujące do obu wyżej wymienionych. W nowej wersji pole bitwy powstaje z dwóch rolowanych, materiałowych mat. Teraz przyjemność z przesuwania po nim kart jest nieporównywalnie większa. Miłym akcentem od wydawcy jest również dodanie do pudełka 56 przegródek, dzięki czemu całą zebraną kolekcję można trzymać w jednym miejscu, a wyszukiwanie interesujących nas kart jest o wiele łatwiejsze.

Atutem „Summoner Wars” jest niski próg wejścia i to zarówno jeśli chodzi o koszty, jak i poziom skomplikowania. Do uczestnictwa w turniejach wystarczy mieć jedną talię z ewentualnym rozszerzeniem. Podstawowe zasady natomiast są tak proste, że nikogo nie dziwią pojawiający się na zawodach gracze w wieku około 10 lat. Dla wielu plusem będzie także brak przymusu handlowania pojedynczymi kartami w celu złożenia wymarzonego zestawu, co jest nieodzowne w podobnych projektach, jak choćby słynnym „Magic: The Gathering”. Osiągnięto to dzięki rezygnacji z tak zwanych boosterów, czyli zestawów kart o niewiadomej zawartości. W przypadku „Summoner Wars” wiemy, za co płacimy.

Czy widzę jakieś istotne wady tego tytułu? Chyba tylko jedną. Potrafi pochłonąć nieprawdopodobną ilość czasu, spędzonego nawet nie tyle na samej grze, ile na dyskusjach ze znajomymi czy na przeglądaniu forów w internecie. Która frakcja jest najlepsza, jak przebudować talię, czy ta jednostka będzie tu pasować? Można tak godzinami. Każdy musi sam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy naprawdę chce się w to pakować. Bo dla niektórych może być już potem za późno. Tako rzecze najwierniejszy z fanów.

„Summoner Wars: Przymierza”
autor: Colby Dauch
grafika: David Richards
Cube Factory of Ideas
2015

alt