Archiwum
24.04.2015

Krzesełka lorda Blotton

Sylwia Praśniewska
Teatr

Twórcom prapremiery, która miała miejsce w kwietniu w Warszawskiej Operze Kameralnej przyświecała idea zaprezentowania dzieła, które podejmie tematykę ważną w rozwoju cywilizacji. Stała się nim „Operetka” z librettem i muzyką Michała Dobrzyńskiego, oparta na dramacie Witolda Gombrowicza, jednym z najważniejszych dzieł teatralnych XX wieku. Reżyseria Jerzego Lacha sięga do założeń opery off.

Treść libretta jest bliska sztuce. Hrabia Szarm chce poderwać Albertynkę, więc… nasyła na nią złodziejaszka, żeby jej coś ukradł, co da mu powód do odebrania przedmiotu i przedstawienia się tej „cud dziewczynce”. Ona jednak zapamiętuje to jako dotknięcie mężczyzny i odtąd wciąż marzy o nagości. Szarm nie może tego pojąć, ponieważ chciałby ją stroić. Tymczasem na zamku księcia Himalaj odbywa się bal, na który przybywa mistrz mód – Fior. Ogłasza on konkurs na strój, który ma pokazać „ku czemu prze historia”. Goście przybywają w workach zakrywających kostiumy i maskach. Były koniarz, a ukryty terrorysta Hufnagiel stara się przemycić na zamek modę krwawą. Zaczyna się rewolucja i goście zostają w strzępkach garderoby. W finale grabarze wynoszą trumnę, z której wychodzi naga Albertynka.

Scenografia została zredukowana do absolutnego minimum. Cały czas widać tę samą ścianę, a w pewnym momencie jedynie krzesła i ławkę. Jednakże elementami scenografii stają się także tancerze. Grupa tańczących swoim ruchem opowiada upadek świata. Wyeksponowany jest tu więc występujący w polskiej literaturze motyw tańca w obliczu katastrofy („Wesele” Wyspiańskiego, „Bal w operze” Tuwima czy średniowieczny dance macabre – taniec śmierci). Kostiumy, jak w Gombrowiczowskich didaskaliach, są niezwykle bogate i okazałe, ale strój jest tu kluczem do interpretacji dzieła. Damy mają wytworne suknie i kapelusze, arystokrata Fior, ucharakteryzowany na współczesnego celebrytę, lśni brokatem, ma błyszczącą marynarkę i spodnie, ale w miarę rozwoju akcji, przeobrażeń świata, rewolucji zmienia kostium i na koniec jako dresiarz leży na scenie. Jest grupa Workowatych (w płachtach i maskach na oczach), w pewnym momencie kilka osób ma na twarzach maski przeciwgazowe…

„Operetka” Dobrzyńskiego według Gombrowicza to teatr absurdu i groteski, w którym osią jest forma – śmieszna, wykrzywiona, makabryczna, a dzieło zbudowane zostało poprzez dekonstrukcję tradycyjnego gatunku operetki. Dialogi bohaterów są w pewnej części pozbawione istotnych treści i nonsensowne. Zastanawiający jest chronicznie wymiotujący na wszystkich i wszystko Profesor, bez przerwy powtarzający swoje „rzyg”. Na scenie pojawiają się idiotyczne postacie, jak na przykład złodziejaszki jako chłopaczki trzymane na smyczach, łażący na czworakach i naśladujący szczerzące do siebie zęby psy. Okradają oni miotający się pod koniec balu tłum, a swe zakrwawione palce znacząco przesuwają po przezroczystej kurtynie, zostawiając przerażające ślady. Na scenie jest zabawa, jest operetkowa maskarada, ale to wszystko zostało podszyte poważnym przekazem. Postacie są przejaskrawione, a uwagę przykuwa ich wyrazista mimika, która często przybiera formę grymasów – zniewolenia i bólu.

Muzyka Michała Dobrzyńskiego, laureata czołowych nagród na konkursach kompozytorskich i wielokrotnego stypendysty Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – jak sam stwierdził twórca – „nie jest ani klasyczna, ani awangardowa”. Kompozytor przeniósł utwór literacki Gombrowicza w wymiar dźwiękowy, przetransponował warstwę tekstu na język muzyczny. Powstało dzieło atonalne, sięgające do cytatów z innych utworów, aluzji, wyraźnie narracyjne i znakomicie współgrające z librettem. Nawiązuje ono do różnych gatunków scenicznych, jak: dramat, musical, operetka i posługuje się parodią. Opera Dobrzyńskiego powstała na zamówienie Warszawskiej Opery Kameralnej. Kolejnym takim dziełem będzie „Emmanuel Kant” Leszka Możdżera.

Spośród występujących artystów na szczególne uznanie zasługuje Jan Jakub Monowid jako Fior – świetnie oddający postać marionetkowego mistrza mód zarówno wokalnie, jak i w grze aktorskiej: mimice, ruchach, gestach. Ciarki wywołał Piotr Pieron jako Hufnagiel, wraz ze swym tubalnym głosem, stalowym, nieludzkim spojrzeniem, nasuwający nieodparte skojarzenie z faszystą.

Istotna dla zrozumienia sensu dzieła jest opozycja strój–nagość. Modne ubranie to zniewolenie, człowiek jest w nim uwięziony jak „w stroju najdziwaczniejszym, najokropniejszym”. To także obraz dziejów, teraźniejszości, przyszłości. „Wieje wiatr historii”, co widać na przykład w sytuacji Ukrainy i masce Putina. Operetkową maskaradę ociekającą krwią można znaleźć w wielu przejawach współczesnego świata, jaki więc jest, jaki będzie ludzki strój? Człowiek śni, marzy o nagości, to jego nadzieja.

Jedną z najbardziej natrętnie powracających fraz libretta są „krzesełka lorda Blotton”.

Kto i jak dziś na nich usiądzie? Jaką przyjmie rolę? A może jaką pozę, jaką maskę?

Gombrowicz i Dobrzyński wraz z całym zespołem wywołują u odbiorcy burzę mózgu, pokazują grę szachową, która skłania do wielu pytań i rozważań.

Witold Gombrowicz, „Operetka”
libretto: Michał Dobrzyński
reżyseria: Jerzy Lach
kierownictwo muzyczne: Przemysław Fiugajski
scenografia: Jerzy Rudzki
ruch sceniczny: Jarosław Staniek
Warszawska Opera Kameralna
prapremiera: 9.04.2015

alt
fot. Jarosław Budzyński