Nr 6/2026 Na moment

Blokada wycinki w Puszczy Białowieskiej w 2017 i 2018 roku była jednym z głośniejszych protestów ekologicznych w Polsce po 2000 roku – obok rozbitego przez aktywistów Obozu dla Puszczy organizowano specjalne wyjazdy spacerowe, doraźnie utrudniające działania leśników, a w wielu polskich miastach odbywały się manifestacje. Wkrótce potem do podobnej sytuacji masowej wycinki doszło w Puszczy Karpackiej. I tu pojawiły się protesty, lecz działania polskiego społeczeństwa były mniej zmasowane. Jednak, podobnie jak w Puszczy Białowieskiej, także w bieszczadzkim lesie najważniejsze okazały się aktywistyczne blokady. Na początku 2021 roku kolektyw Wilczyce zajął wydzielenie 219A, dzięki czemu przez półtora roku blokował wycinkę tej części lasu. W sierpniu 2022 roku służby zlikwidowały obozowisko osób aktywistycznych siłą. O tym, jak wyglądało życie kolektywu w trakcie blokady, ale też o tym, co się działo z tworzącymi go ludźmi już po ewikcji i jak doświadczenie to rezonuje w nich do dzisiaj, w komiksowym reportażu „Nora” opowiada Agata Kwiatkowska, która otrzymała za niego niedawno nagrodę Podziemnych Kocurów. Komiks Kwiatkowskiej to również opowieść o blaskach i cieniach aktywistycznej działalności, a także metaopowieść o tworzeniu komiksowego reportażu: o poznawaniu Wilczyc, zdobywaniu ich zaufania, przekuwaniu zebranego materiału w historię.

Żeby taką opowieść zrealizować, istotne jest zarysowanie, jak doszło do protestu. Puszcza Karpacka od lat jest źródłem sporu między Lasami Państwowymi a aktywistami i organizacjami ekologicznymi. Ci drudzy postulują utworzenie nowego parku narodowego obejmującego tereny puszczy lub poszerzenie w tym celu istniejącego Bieszczadzkiego Parku Narodowego; ci pierwsi w odpowiedzi na wezwanie do ochrony oświadczyli, że czegoś takiego jak Puszcza Karpacka w ogóle nie ma (choć w Encyklopedii Lasów, którą wydały Lasy Państwowe, bez trudu nazwę tę odnajdziemy). Dla pierwszych to ekosystem – miejsce życia rzadkich roślin, grzybów i zwierząt; dla drugich: źródło drewna, na którego pozyskanie ogłasza się przetargi. Leśnicy podzielili teren lasu na strefy – tak zwane wydzielenia – określając, w których można prowadzić gospodarkę leśną, a w których nie powinno się tego robić (jakby ekosystem był statyczny i respektował sztuczne granice, a działania z użyciem maszyn nie wpływały na cały las). Przeciwko realizacji działań w jednym z wydzieleń, 219A, protestowano od 2019 roku – obok ekologów (m.in. z Inicjatywy Dzikie Karpaty oraz z Greenpeace) do ochrony lasu nawoływała wówczas Olga Tokarczuk. W 2021 czynnie zaprotestował kolektyw Wilczyce, rozpoczynając okupację wydzielenia 219A i starając się uniemożliwić planowaną wycinkę drzew. Powstałą blokadę nazwały Norą. Była to przestrzeń w pełni autonomiczna, bez hierarchii, za to kładąca nacisk nie tylko na ekologiczny charakter przedsięwzięcia, ale też na feministyczno-queerową tożsamość osób tworzących kolektyw.

Kwiatkowska osadza swoją opowieść na dwóch fundamentach – relacji międzyludzkich i relacji między człowiekiem a naturą. Na obu interesują ją z kolei dwa kontrastujące doświadczenia – bliskość i przemoc. Tworzy to dość wyraźny podział na „dobrych” członków kolektywu i „złych” przedstawicieli systemu. Nie należy jednak czynić z tego zarzutu – trzeba pamiętać, że „Nora” to opowieść o perspektywie Wilczyc, a zatem o indywidualnych przekonaniach i sposobach widzenia świata, głęboko osobista, a nie debata dwóch stron na temat zasadności blokady. Jest to więc historia o bardzo konkretnym punkcie widzenia. Kwiatkowska próbuje nieco niuansować ten obraz kolektywu. Półtora roku w niewielkiej, hermetycznej społeczności, do której może dołączyć każdy, nie jest doświadczeniem ani łatwym, ani powszechnym czy pospolitym, ale autorka tej sytuacji nie demonizuje ani nie heroizuje, tylko stara się pokazać, jaka była.

Kwiatkowska podkreśla, że materiał gromadziła długo, a trudności wynikały z obaw rozmówców o zachowanie anonimowości i bezpieczeństwa, a także z tego, czy jest ona odpowiednią osobą do opowiedzenia ich historii. Z wypełnionego lekkimi napięciami spotkania wyłania się słodko-gorzki obraz aktywistycznego życia, dającego równolegle poczucie satysfakcji i braku sprawczości, bezpieczeństwa i zagrożenia, wspólnoty i osamotnienia, energii działania i zmęczenia byciem w nieustannej gotowości. Podkreśla to wybór na główną bohaterkę Endżi – postaci, która pojawia się jako pierwsza na kartach komiksu, a na koniec podsumowuje opowieść w rozmowie jeden na jeden z Agatą (komiksowym wcieleniem Kwiatkowskiej). W jej opowieści jak w soczewce skupione są wszystkie niejednoznaczności, które odnajdujemy na kartach komiksu: przekonanie do utworzenia Nory i niepewność ujawnienia opowieści o niej, a także zmącone emocje, wynikające z indywidualnych losów (przykładowo: Endżi była nieobecna w trakcie ewikcji, gdyż towarzyszyła osobie członkowskiej kolektywu w szpitalu). Najważniejsze okazuje się jednak to, co po Norze: opowieść o próbie odnalezienia się w rzeczywistości po ewikcji, określanej przez bohaterkę jako strata domu.

okładka komiksu przedstawia narysowane stopy aktywistów leżących wokół palnika

Ze względu na obawy o bezpieczeństwo i ujawnienie tożsamości (osoby członkowskie kolektywu Wilczycie w social mediach prezentują się w maskach zwierząt, nie odsłaniając twarzy) Kwiatkowska podjęła decyzję o zmianie nie tylko imion i pseudonimów (to przecież gest znany z reportaży literackich), ale także wyglądu komiksowych bohaterów. Kontekst społeczny ma zatem konsekwencje dla graficznej warstwy komiksu. Stąd Kwiatkowska nie rysuje realistycznie – rysunki są uproszczone, choć ukazują detale. Autorka stosuje wyraźną linię, a cieniowanie, jeśli się pojawia, dokonywane jest za pomocą ciemniejszej barwy wykorzystywanego koloru. Paleta jest zresztą dość ograniczona – stale obecne są jedynie szarości i róże, natomiast błękitami i zielenią Kwiatkowska oddaje pory roku, sygnalizując upływający czas. Najbardziej doceniam w „Norze” umiejętne kadrowanie. Autorka wykazuje się zarówno ogromną swobodą ustawiania perspektywy, jak i budowania dynamiki opowieści za pomocą doboru kadrów – ich wielkości, umiejscowienia, zawartości. Mimo uproszczonego rysunku potrafi uchwycić subtelności, emocje, niepewności.

„Nora” powstała jako praca dyplomowa w pracowni projektowania gier i komiksów w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Pracownia ta zdaje się kopalnią młodych talentów – to w jej ramach zrealizowane zostały dyplom Zuzanny Dulińskiej „Notatki spod poduszki” opublikowany przez Wydawnictwo Kurc oraz wydane przez Kulturę Gniewu komiksy Karola Mularczyka („Rewolucyjny mechanizm, czyli po nitce do komputera”), Anny Zalewskiej („Wyżej niż kondory”), Filipa Jędrzejewskiego („Nawet nas tu nie ma” – nagroda dla najlepszego debiutu na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi w 2025 r.), Zuzanny Podpory („Nawiedzona spółka. Przygody poza ciałem”). Kwiatkowska „Norę” wydała najpierw w self-publishingu, ale niedługo dołączy do grona absolwentów warszawskiej uczelni, którzy współpracują z Kulturą Gniewu. Po tym, jak w lutym tego roku na pierwszej edycji festiwalu komiksu niezależnego Podziemne Kocury (który zastąpił inną imprezę, Złote Kurczaki) „Nora” została nagrodzona w kategorii najlepszy komiks, wydawca zaproponował wprowadzenie jej jeszcze w tym roku do szerokiej dystrybucji. Warto dodać, że warszawska ASP to nie jedyny ośrodek, który kształci nowych autorki i autorów dla polskiego komiksu – w Krakowie istnieje Pracownia Rysunku Narracyjnego prowadzona przez Jakuba Woynarowskiego (ASP im. Jana Matejki), a w Poznaniu VII Pracownia Grafiki prowadzona przez Maksymiliana Skorwidera (UA im. Magdaleny Abakanowicz) – a to tylko niektóre. Pole to rozwija się prężnie, każdego roku pojawia się w nim sporo wartych uwagi debiutów. „Nora” wyróżnia się spośród nich nie tyle warsztatem, ile przede wszystkim wybraną formułą gatunkową.

Polski komiks współczesny rzadko sięga po reportaż – a jeśli już to robi, tworzy raczej reportaż historyczny, odtwarzając opowieść na podstawie relacji zapośredniczonej z archiwalnych fotografii czy spisanych wspomnień. Jeśli reaguje na współczesność, to nie w ramach dłuższej relacji, lecz raczej w formie komentarza – krótkiego, celnie punktującego, często satyryczno-ironicznego. Jeśli zatem wpisywać „Norę” w jakąś konstelację komiksowych tytułów, trzeba by postawić ją na półce z perspektywą ekologiczną. Stoją na niej zarówno tytuły skierowane do młodszych czytelników – twórczość Tomasz Samojlika (w kontekście puszczy warto wspomnieć zwłaszcza cykl „Umarły las”) czy komiksy Michała Figury oraz Aleksandry i Daniela Mizielińskich („Wilki”, „Rysie”), zeszłoroczna łódzka antologia „Eko Zin” – jak i te dla dorosłych odbiorców: tutaj warto wspomnieć o komiksie od lat zaangażowanej w obronę praw zwierząt i ochronę środowiska Edyty Kranc (Bystroń) (np. „Zebranie obowiązkowe”), o antologii „Ostatnie drzewo” czy zinku „Zasiej nadzieję” Joanny Rzepeckiej (do którego autorka dołącza nasiona kwiatów). „Nora”, opowiadająca o sięgającym po odważne gesty aktywizmie ekologicznym, zdecydowanie wpisuje się w ten nurt. Ale zarazem pojawia się w niej także temat zachwytu nad naturą i kreślenie głębszej relacji, jaką człowiek może mieć ze światem natury. Półkę z komiksami można więc poszerzyć o te, które w centrum stawiają zagadnienie bycia w naturze, zachwytu nad nią, poszukiwania w niej wytchnienia i inspiracji – to nurt, który zyskuje na popularności w ostatnich latach. Przykładami są chociażby zin „Szelesty” Beaty Pytko i Anny Domańskiej-Grzyb, „Roślinne Ogródki Działkowe” Agaty Wawryniuk i Roberta Sienickiego, „Rzeczy, które zostawię sobie z tego lata” Ani Krztoń, w których autorki i autorzy, na wzór potrzeby własnego pokoju opisanej przez Virginię Woolf, opowiadają o potrzebie własnego ogrodu, drzewa, kawałka natury. Można by to określić mianem komiksowego zwrotu pastoralnego – bo faktycznie wpisuje się w szeroki nurt ekoliteratury. W ramach tego popularnego zjawiska ukazują się zarówno poczytne eseje i reportaże czy mainstreamowe poradniki, jak i funkcjonujące w subpolach tomy poezji czy komiksy. „Nora” pozwala się rozpatrywać we wszystkich wspomnianych wyżej kontekstach, łączy bowiem elementy ekologicznego manifestu i relację z walki o puszczę z zapiskami zachwytów nad byciem w naturze i z naturą.

Jednocześnie, budując trafne studium ekosocjologiczne, autorka włącza w kadry także inne rodzaje relacji, przede wszystkim oparte na władzy i przemocy. Z tego punkt widzenia jest to komiks o dwóch sposobach ujmowania ekosystemu: w optyce wrażliwości, bliskości, współistnienia oraz w optyce zysku, osobności, hierarchii. Na wspomnianym zaś już metapoziomie, na którym Kwiatkowska problematyzuje samo tworzenie komiksowego reportażu, „Nora” to opowieść o umiejętności znalezienia balansu między prawdą przekazu, wymaganiami fabuły i ochroną prywatności bohaterów. Wszystkie te poziomy wymagały od autorki nie tylko sprawnego operowania warsztatem, ale przede wszystkim empatii. Także o niej – o empatii – opowiada „Nora”.

Agata Kwiatkowska, „Nora”
self-publishing
2026