Nr 17/2021 Na teraz

Kwadratura koła

Maciej Kaczmarski
Muzyka

Chris Corner i Liam Howe zawiązali Sneaker Pimps w 1994 roku i już dwa lata później wypłynęli na fali brytyjskiego trip-hopu. Piosenki „6 Underground” i „Spin Spin Sugar” – zmysłowo zaśpiewane przez wokalistkę Kelli Dayton, którą założyciele wypatrzyli w lokalnym pubie – trafiły na listy przebojów, a album „Becoming X” (1996) znalazł ponad milion nabywców na całym świecie. W efekcie nagłej sławy zespół nagrał piosenkę z Marilynem Mansonem, wystąpił jako support Aphex Twina i zaliczył trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych.

Kiedy moda na triphopowe składy z kobietami za mikrofonem zaczęła przemijać, Corner i Howe pozbyli się Dayton. Szefostwo koncernu Virgin odebrało to jako komercyjne samobójstwo i zerwało kontrakt z grupą. Na drugiej, doskonałej płycie Sneaker Pimps, „Splinter” (1999), rolę wokalisty przejął Corner. Była to już zupełnie inna muzyka, łącząca mroczną elektronikę z brzmieniem instrumentów – gitary akustycznej Cornera, gitary basowej Joego Wilsona i perkusji Davida Westlake’a. Album nie powtórzył sukcesu swego poprzednika.

Fatalny odbiór krążka „Bloodsport” (2002) oraz odejście Wilsona i Westlake’a zapoczątkowały rozpad grupy. Nagrany w duecie czwarty longplay został odrzucony przez wytwórnię, natomiast sesje nagraniowe do kolejnego zakończyły się fiaskiem (wersje demo obydwu płyt od lat krążą po sieci jako „SP4” i „SP5”). Zniechęceni liderzy zawiesili działalność zespołu: Corner założył solowy projekt IAMX, a Howe skupił się na pracy producenta między innymi dla Lany Del Rey, Adele i FKA Twigs. Pod starym szyldem powrócili jednak niedawno z nowym albumem.

Tego rodzaju reaktywacje mogą wzbudzać wątpliwości graniczące z podejrzliwością. Czy to autentyczna potrzeba artystycznej wypowiedzi, czy cyniczna próba zdyskontowania niegdysiejszej popularności? Czy wskrzeszenie dawnego wcielenia jest ukłonem w stronę fanów, czy żerowaniem na ich nostalgii? Trudno odgadnąć, jakimi pobudkami kierowali się Corner i Howe, ale odtworzenie formuły z pierwszej płyty – damski wokal w elektronicznym anturażu, popowe melodie i tak dalej – pozwala przypuszczać, że były to powody natury merkantylnej.

„Squaring The Circle” nie jest jednak kopią „Becoming X” – podobnie jak Simonne Jones, nowy głos Sneaker Pimps, nie jest drugą Kelli Dayton. Artystka, znana głównie ze współpracy z Peaches i działalności solowej, niemal po równo dzieli się obowiązkami wokalnymi z Cornerem, którego androgyniczny falset brzmi dokładnie tak, jak przed 20 laty. Problem w tym, że Jones jest wokalistką cokolwiek bezbarwną, a same piosenki niewiele po sobie pozostawiają. To nie jest powrót na miarę pamiętnego „Third” grupy Portishead.

Materiał powstawał na przestrzeni blisko dwóch dekad, niektóre utwory z czasów „SP4” i „SP5” zarejestrowano ponownie w innych aranżacjach – nie zawsze z korzyścią. „Child in the Dark” (wcześniej „Satellite”) to szablonowy pop rodem z komercyjnych rozgłośni radiowych; pogodny „Lifeline” (poprzednio „Samaritan”) zaburza już i tak wątłą spójność pompatycznej całości; siermiężna dyskoteka w „Stripes” (nowa wersja „Tigers”) mogłaby trafić na dowolny album IAMX. Zupełnym nieporozumieniem jest cukierkowe R&B w „Alibis”.

Brzmienie zostało zdominowane przez syntezatory, regularnie słychać również gitarę akustyczną, delikatny fortepian i irytujące chórki. Snujące się w ospałym tempie utwory cierpią na przerost producenckiej formy nad kompozytorską treścią. Sytuację dodatkowo pogarszają pretensjonalne teksty. Wszystko zmierza donikąd, nieliczne ciekawe fragmenty („Fighter”, „Pink Noise”) giną w jednolitej i trudnej do rozróżnienia magmie. Rozciągnięta do 16 piosenek i 67 minut płyta wystawia cierpliwość słuchacza na próbę – i nie wychodzi na tym najlepiej.

Okładka i tytuł albumu nawiązują do starożytnego problemu matematycznego: kwadratury koła. W języku potocznym tak samo określa się przedsięwzięcie z góry skazane na klęskę. Jest to wyjątkowo trafna metafora powrotu Sneaker Pimps.

Sneaker Pimps, „Squaring The Circle”
Unfall Productions
2021