Poprzez praktyki medytacyjne możemy pogłębiać zrozumienie dzięki mądrości płynącej ze słuchania i słyszenia.
Sogyal Rinpoche
Praktykuję słuchanie od dzieciństwa.
Jako artystkę muzyczną ciekawi mnie zmysłowa natura dźwięku, jego zdolność do synchronizacji, koordynacji, uwolnienia i zmiany. Słuch jest podstawowym zmysłem – słyszenie jest aktem mimowolnym. Słuchanie jest umyślnym procesem, który poprzez ćwiczenie i doświadczenie tworzy kulturę.
Każda kultura rozwija się poprzez różne formy słuchania.
Głębokie Słuchanie to nasłuchiwanie na wszelkie możliwe sposoby wszystkiego, co da się usłyszeć, niezależnie od tego, czym się właśnie zajmujesz. Tak intensywne słuchanie obejmuje odgłosy codzienności i przyrody, ale też własne myśli czy dźwięki muzyczne.
Głębokie Słuchanie reprezentuje wyższy stan świadomości i łączy nas ze wszystkim, co istnieje. Jako kompozytorka tworzę muzykę poprzez Głębokie Słuchanie.
Głębokie Słuchanie jest czynne.
Co zostaje usłyszane, ulega zmianom przez słuchanie i zmienia słuchacza. Nazywam to „efektem słuchania” czy też przyswajaniem tego, co słyszymy. Możliwe są dwa tryby słuchania: punktowy i całościowy. Gdy w użyciu i równowadze są oba tryby, powstaje połączenie ze wszystkim, co istnieje. Słuchanie punktowe zbiera szczegóły pojedynczego odgłosu, a całościowe wprowadza rozszerzenie na całe pole dźwiękowe.
Słuchanie kształtuje kulturę zarówno lokalnie, jak i uniwersalnie.
Słuchanie jest kierowaniem uwagi na to, co słyszalne, wyciąganiem wniosków, interpretacją oraz podejmowaniem decyzji o działaniu.
Słuchanie Kwantowe to słuchanie więcej niż jednej rzeczywistości jednocześnie.
Słuchanie w celu wychwycenia najdrobniejszych postrzegalnych różnic – to percepcja na granicy nieznanego. Przeskakiwanie jak atom z jednej orbity na drugą – tworzenie nowej orbity. Tak jak atom znajduje się w obu przestrzeniach jednocześnie, tak i my słuchamy w obu miejscach naraz. Matki tak robią. Skupiamy się na czymś i zmieniamy to przez słuchanie.
Słuchanie Kwantowe polega na słuchaniu, na jak najwięcej sposobów jednocześnie, zmienianiu i podleganiu zmianie przez praktykę słuchania.
Widzę i słyszę życie jako wspaniałą improwizację. Pozostaję otwarta na niezliczoną liczbę wzajemnych oddziaływań w polu kwantowym pomiędzy mną a innymi – wspólnotą, społeczeństwem, światem, wszechświatem i tym, co poza nim.
Nasze improwizacje niebawem obejmą przyspieszoną sztuczną ewolucję – ludzi-hybrydy, nowe istoty zrodzone z technologii – nieznane wyzwania, konsekwencje, zagrożenia, wolności i obowiązki. Wszystko to stanie się naszym udziałem w dodatku do życia, jakie prowadziłyśmy wedle naszych obyczajów i tradycji.
Jak wyjdziemy naprzeciw duchowi szybciej ewoluujących, interaktywnych kultur? Duchowi kultury mogącej uwolnić naszą percepcję od fizycznych i umysłowych ograniczeń?
Czy zatrzymamy bieg ewolucji przez destrukcję i anihilację? Czy też zaakceptujemy go z odwagą, wkraczając w nowy, stwarzany przez nas świat o nieznanych granicach?
Przedstawię teraz krótką historię i opis praktyki, którą nazwałam Głębokim Słuchaniem. Opiszę też Słuchanie Kwantowe, teorię wyprowadzoną z praktyki Głębokiego Słuchania. Moje kompozycje, wykonawstwo i nauczanie są zakorzenione w mojej praktyce i teorii.
Teoria Słuchania Kwantowego prowadzi nas na powrót do praktykowania praktyki!
Jako kompozytorka i wykonawczyni mam ponad pół wieku doświadczeń z technologią muzyczną. Technologia ulega zmianom – i zmienia kultury – szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Co niegdyś zajmowało trzysta lat, dzieje się teraz w dwadzieścia minut.
Uczę już od pięćdziesięciu lat, począwszy od pierwszych lekcji gry na akordeonie, których udzielałam jako piętnastolatka, aż do bliższych w czasie seminariów z kompozycji w Mills College (Oakland, Kalifornia), gdzie kierowałam katedrą Dariusa Milhauda, w Konserwatorium w Oberlinie (Ohio) jako wykładowczyni kompozycji oraz w innych instytucjach.
Nauczanie zawsze mnie pochłaniało, hojnie wzbogacając moją karierę jako kompozytorki i wykonawczyni.
Gdy prowadziłam zajęcia z podstaw muzyki dla dużych grup studentek z kierunków niezwiązanych z muzyką na Uniwersytecie w San Diego w Kalifornii, pragnęłam zaoferować im kreatywne doświadczenia dźwiękowe. Zaczęłam komponować utwory, w których wykonaniu mógłby wziąć udział każdy, bez względu na to, czy potrafi czytać nuty. W 1970 roku byłam już w trakcie komponowania Medytacji Sonicznych[1], utworów opartych na strukturze uwagi człowieka. Medytacje Soniczne nadały mojej pracy całkowicie nowy kierunek. Zaczęłam dostrzegać, jak istotną rolę w twórczości muzycznej odgrywa słuchanie. W porównaniu z czytaniem i pisaniem, przykładamy niewiele uwagi do rozwijania zdolności słuchania czy chociażby poznawania jego natury.
Ćwiczę się w słuchaniu przy pomocy bardzo prostej medytacji od 1953 roku, kiedy na dwudzieste pierwsze urodziny mama podarowała mi magnetofon taśmowy. Magnetofony dopiero co stały się powszechnie dostępne i nie były jeszcze tak wszechobecne, jak są dzisiaj. Natychmiast zaczęłam nagrywać z okna mojego mieszkania wszystko, co się działo wokół. Zauważyłam, że mikrofon zbierał dźwięki, których sama nie wychwyciłam podczas nagrywania. Powiedziałam sobie wówczas:
„Cały czas słuchaj wszystkiego i upominaj się, gdy tego nie robisz”.
Od tamtej pory praktykuję tę medytację z większym lub mniejszym powodzeniem. Po czterdziestu sześciu latach wciąż się czasem upominam. Moje słuchanie ciągle ewoluuje w ramach uprawianej przez całe życie praktyki.
To, jak słuchamy, kształtuje nasze życie. Słuchanie jest podstawą całej kultury.
Jakość i elastyczność umiejętności słuchania stanowią podstawę muzykalności. Istotą muzykalności jest zdolność do wychwycenia najdrobniejszych zmian wysokości dźwięku i tempa oraz odniesienia tych spostrzeżeń do pola bieżących układów dźwiękowych i muzycznych.
Największym darem dla publiczności jest wzmożona koncentracja.
Praca nad kompozycją Medytacji Sonicznych pogłębiła moją praktykę słuchania i uświadomiła mi, że istnieją inne istotne sposoby nauczania niż przekazywanie studentom z góry określonych i wymiernych treści. Medytacje Soniczne pomogły mi w znalezieniu sposobów na zaangażowanie studentek i studentów w twórcze wytwarzanie dźwięków. Podczas omawiania wyników Medytacji, treść przekazywana jest od środka na zewnątrz (od grupy do wykładowczyni), zamiast kierować się jedynie z zewnątrz do środka (od wykładowczyni do grupy).
Wraz z postępem mojej pracy kompozytorsko-wykonawczej rozwinęłam koncepcję Głębokiego Słuchania. W 1988 roku powstał materiał, który nagrałam razem ze Stuartem Dempsterem i Panaiotisem w podziemnej cysternie w stanie Waszyngton. Nagranie zostało wydane w 1989 roku przez New Albion (NA 022 CD) pod tytułem Deep Listening (Głębokie Słuchanie)[2]. Przytaczam fragment z wkładki do albumu:
Każdy kompozytor z albumu Deep Listening reprezentuje silnie zindywidualizowany styl kompozycji. Gdy wspólnie improwizujemy, przychodzi chwila, kiedy nasze style spotykają się i przenikają, aby tworzyć zespołową muzykę. Ten rezultat nazywam głębokim słuchaniem.
Gdy zapisałam te słowa, wiele czynności zaczęło nabierać znamion Głębokiego Słuchania.
W 1990 roku opublikowałam Deep Listening Pieces[3], w których wyłożyłam pokrótce moją teorię słuchania. Dotyczy ona dwóch trybów uważności: słuchania punktowego i całościowego, oraz ich współzależności.
W roku 1991 wraz z Heloisą Gold, mistrzynią tai chi i choreografką, stworzyłam i poprowadziłam pierwsze Rekolekcje Głębokiego Słuchania w Zaciszu Rose Mountain. Już wcześniej, w roku 1973 zajmowałam się badaniami w Zakładzie Muzyki Eksperymentalnej (Center for Music Experiment) na Uniwersytecie Kalifornijskim i organizowałam liczne warsztaty opierające się na Medytacjach Sonicznych. Badania te zostały szczegółowo opisane w mojej książce Software for People[4].
Stworzone przeze mnie rekolekcje były wspaniałą okazją do sprecyzowania przedmiotu działań i intensywniejszej pracy z ludźmi. Po pięciu latach stało się dla mnie jasne, że powracające co roku osoby były gotowe na bardziej zaawansowaną pracę.
Poetka i psychoterapeutka IONE dołączyła do Głębokiego Słuchania jako instruktorka prowadząca warsztaty „Słuchanie we śnie”[5], umożliwiając uczestniczkom rekolekcji praktykowanie słuchania przez całą dobę.
Na prośbę jednej z uczestniczek zdecydowałam się przygotować rekolekcje na wyższym poziomie zaawansowania, a także trzyletni program certyfikacyjny dla osób zainteresowanych nauczaniem Głębokiego Słuchania i wykorzystywaniem go we własnym rozwoju twórczym. W ten sposób razem z IONE i Heloise Gold połączyłyśmy nasze nauczanie ze słuchaniem.
Spójna płaszczyzna wartości sprzyja nauce. Rekolekcje odbywają się zawsze w pięknym otoczeniu gór. Tai chi i qi gong budują wyczucie ciała oraz ugruntowują je w zgodzie ze starożytną ścieżką Tao. Dzięki inkubacji i analizie snów [dream incubation (przyp. tłum.)], aura snów wchodzi w interakcję z budzącą się świadomością. Gdy sondujemy i reagujemy poprzez Głębokie Słuchanie, odkrywamy nowe ścieżki, prowadzące do twórczości i zjednoczenia z samymi sobą oraz innymi.
Czym jest Głębokie Słuchanie?
Głębokie Słuchanie jest dla mnie życiową praktyką. Im więcej słucham, tym lepiej uczę się słyszeć. Praktykując Głębokie Słuchanie, zanurzamy się pod powierzchnię tego, co słyszalne i zatapiamy się w polu dźwiękowym, odnajdując koncentrację. To sposób na zespolenie się ze środowiskiem akustycznym, ze wszystkim, co środowisko to w sobie mieści, i co w nim zamieszkuje.
Dla innych Głębokie Słuchanie jest praktyką składającą się ze słuchania oraz wykonywania utworów i ćwiczeń dźwiękowych, które wraz z innymi osobami stworzyliśmy od 1970 roku. Efekty tej praktyki omawia się podczas grupowych dyskusji na warsztatach i rekolekcjach.
Głębokie Słuchanie przeznaczone jest zarówno dla muzyczek, jak i uczestniczek, których zawody i zainteresowania są inne. Wykształcenie muzyczne nie jest wymagane.
Kluczem do wielowymiarowej egzystencji jest Głębokie Słuchanie, czyli słuchanie nieustanne; na wszystkie możliwe sposoby; wszystkiego, co można usłyszeć. Głębokie Słuchanie polega na odkrywaniu związków między wszystkimi dźwiękami, zarówno naturalnymi, jak i sztucznymi, zamierzonymi lub nie, rzeczywistymi, zapamiętanymi, a nawet wyobrażonymi. Włączając w to myśli.
Głębokie Słuchanie obejmuje wszystkie dźwięki, które rozszerzają granice percepcji. Chodzi tu o język i jego brzmienie, odgłosy przyrody i technologii. Głębokie Słuchanie uwzględnia wszelkie środowiskowe i atmosferyczne konteksty dźwięku.
Słuchanie jest kluczem do wykonawstwa muzyki.
Niezależnie od dziedziny, odczucia pojawiające się w trakcie Głębokiego Słuchania rezonują z bytem – przenikają zarówno artystkę, jak i publiczność, doprowadzając sztukę do stanu harmonii. Inkluzywność jest fundamentalna dla procesu uwalniania, warstwa po warstwie, wyobrażeń, znaczeń i wspomnień, aż do poziomu komórkowego ludzkiego doświadczenia.
Słyszenie to bierne podłoże słuchania.
Słyszenie jest aktem mimowolnym. Chroni nas przed niewidocznym zagrożeniem. Możemy słyszeć bez słuchania. Działając nieświadomie, wybieramy słuchanie wewnętrzne lub zewnętrzne, wsłuchiwanie się w przeszłość, przyszłość lub teraźniejszość. Gdy działamy świadomie, słuchanie aktywnie naprowadza uwagę na to, co słyszymy, na interakcje między dźwiękami i uruchamia różne tryby uważności.
Słyszymy, aby słuchać.
Słuchamy, żeby interpretować świat i poznawać znaczenia. Nasz świat jest skomplikowaną matrycą drgającej energii. Materia i powietrze, podobnie jak my, złożone są z wibracji. Wibracje łączą nas z każdą istotą i rzeczą z osobna.
Otwieramy się, żeby słuchać świata jako pola możliwości i nasłuchujemy z wytężoną uwagą rzeczy, które mają dla nas kluczowe znaczenie.
Nasza interpretacja tego, co słyszymy, zależy od sposobu słuchania.
Dzięki dostępowi do wielu metod słuchania, rozwijamy się i zmieniamy się w zależności od tego, czy słuchamy odgłosów życia codziennego, otoczenia lub muzyki.
Głębokie Słuchanie zabiera nas pod powierzchnię świadomości i pomaga przesunąć lub zlikwidować ograniczające bariery.
Dzieci są najlepszymi Głębokimi Słuchaczkami.
Wystarczy pomyśleć o ogromnych pokładach uwagi i skupienia, dzięki którym mogą odkrywać dźwięki i wymawiać pierwsze słowa, uczyć się języka i komunikować poprzez słuchanie.
Głębokie Słuchanie jest przyrodzonym prawem każdego zdrowego człowieka.
Jako osoba niewidoma, muzyk Stevie Wonder posiadł umiejętności słuchania, których osoba widząca zwykle nie rozwija. Stevie Wonder jest Głębokim Słuchaczem, podobnie jak wiele niewidzących osób.
Dzięki ponadprzeciętnej umiejętności słuchania można wychwycić nawet niewielkie różnice między dźwiękami. Pozwala to na precyzyjne rozpoznawanie głosów, wykrywanie echa, lokalizację w przestrzeni itd. Wyostrzony słuch zastępuje wizualizację (lub widzenie) auralizacją poprzez kreowanie obrazów dźwiękowych itp.[6]
Jeśli jesteś osobą niewidomą, słyszenie zastępuje ci wzrok. Taka umiejętność wyostrzonego słuchania może być rozwijana także przez osoby widzące.
Gdybyś jako osoba głucha po raz pierwszy usłyszała dźwięki dzięki bionicznemu uchu, skąd wiedziałabyś, co słyszysz? Musiałabyś nauczyć się interpretować dźwięki.
A gdybyś miała słuch nietoperza, który śmiga i pikuje po nocnym niebie, wieloryba sondującego morskie głębiny albo słonia, który odbiera dudnienia ziemi?
A gdybyś uczestniczyła w koncercie na żywo i mogła słuchać go w dowolny wybrany przez siebie sposób?
A gdybyś, jako słuchaczka o wyostrzonym słuchu, mogła indywidualnie skorygować lub zoptymalizować akustykę pomieszczenia, tak aby słuchać wedle własnych muzycznych upodobań?
A gdybyś mogła wyrównać lub zmiksować brzmienie orkiestry w taki sposób, w jaki chciałabyś ją usłyszeć, podczas gdy inne słuchaczki słyszałyby własne wersje tego samego koncertu?
A gdybyś mogła automatycznie usunąć wszelkie szmery, tak żeby słyszalna była tylko muzyka?
A gdyby takie wyczyny były możliwe jako doświadczenie wewnętrzne i prywatne? Jaką wartość miałoby osobiste doświadczenie względem interesów wspólnoty?
A gdyby można było dzielić się swoim doświadczeniem, natychmiastowo albo w przyszłości?
Inżynierki dźwięku już to robią. Opanowały sztukę nagrywania koncertów i zwykle siedzą w miejscach, gdzie dźwięk jest najlepszy; słuchają przez słuchawki albo głośniki bliskiego pola. Dzięki nagraniom mogą dzielić się efektami swego słuchania.
Istnieje już technologia do kontrolowania akustyki dźwięku na koncertach.
A co, gdyby można było słyszeć częstotliwość kolorów?
Badania nad symulacjami wizualnymi i widzeniem robotycznym znacznie wyprzedziły badania nad słuchem. Słuch nie wydawał się naukowczyniom i technolożkom tak ważny jak wzrok. Często słyszy się, że żyjemy w społeczeństwie zorientowanym na obraz, chociaż to uszy mówią oczom, na co patrzeć.
Te z nas, którym zależy na wrażeniach słuchowych, są marginalizowane.
Przykładowo, sonda Mars Climate Orbiter o wartości 165 milionów, wystrzelona przez NASA w 1998 roku, zabrała ze sobą, jak pasażera na gapę, mikrofon z aparatu słuchowego o wartości 15 dolarów. Był to pomysł z ostatniej chwili, choć nasłuchiwanie odgłosów innych światów mogłoby dostarczyć danych, których nie da się wychwycić kamerą. Idąc do zoo, zabieramy ze sobą aparaty fotograficzne, a nie dyktafony. Co więcej, ogrody zoologiczne są zwykle zamknięte w najlepszym czasie antenowym dla dźwięków, czyli rano i wieczorem.
Musimy słuchać na wszystkie możliwe sposoby, aby sprostać wyzwaniom tego, co nieznane i niespodziane.
Nieświadoma, negatywna postawa, faworyzująca wzrok kosztem słuchu, rozwinęła się równolegle z technologią ery przemysłowej. Przedindustrialne kultury musiały być zależne od słuchu, aby przetrwać. Obecnie nadmiernie głośna praca silnika informuje operatorkę, że maszyna działa. Cicho pracujące urządzenia są możliwe do skonstruowania, ale ludzie zachowują się tak, jakby potrzebowali głośnego feedbacku, nawet jeżeli miałoby to prowadzić do pogorszenia ich słuchu.
Dlaczego hałas przemysłowy jest tak często nadmierny?
Daje on operatorce poczucie siły i więzi z maszyną. Dźwięk to mythos i symboliczny wyraz potrzeby akumulacji mocy. To nieświadoma mistyczna partycypacja [participation mystique].
Odgłosy urządzeń są dominujące i wszechobecne.
Nikt nie zabiega o ciszę. Poziomy miejskiego hałasu wciąż rosną, tworząc wielką, kakofoniczną mieszankę. Osoby obsługujące maszyny mogą cieszyć się poczuciem mocy i władzy.
Na naszej planecie nie ma już miejsca wolnego od dźwięku maszyn. Trudno się dziwić, że młodzi ludzie wybierają głośną, wzmocnioną muzykę. Jak inaczej mogliby czuć się słyszani, aniżeli kierując do słuchaczek przekaz w wyolbrzymionej formie?
Technologia silnie wpłynęła na jakość życia, zarówno w sensie pozytywnym, jak i negatywnym.
Dewaluacja słuchu, wynikająca z nieświadomości i ignorancji, poważnie zaburzyła poczucie równowagi w naszym życiu. Skutkiem tej nierównowagi jest brak słuchania, a w dalszej perspektywie, wykluczenie i wyobcowanie. To, jak poradzimy sobie z tą nierównowagą, będzie miało głęboki wpływ na przyszłe hierarchie ludzkich wartości. To, w jaki sposób posługujemy się siłą dźwięku i muzyki, kształtuje nasze wartości.
Potrzebujemy dźwiękowczyń oraz kompozytorek w roli konsultantek w planowaniu urbanistycznym i wprowadzaniu przepisów o ograniczaniu hałasu.
W epoce przemysłowej, maszyny takie jak dźwigi, koparki, kafary i im podobne, wspaniale spotęgowały siłę ludzkich mięśni i umożliwiły realizację wielkich przedsięwzięć budowlanych w rozwijających się miastach. Obecnie posiadamy maszyny, które zwielokrotniają i efektywnie wykorzystują nasze zmysły i zdolności umysłowe. W XXI wieku będziemy zmagać się z pytaniem o to, kim jesteśmy, jako ludzie o rozszerzonych możliwościach – hybrydy komputerów i ludzi.
Już teraz nasz wzrok i słuch sięgają daleko w przestrzeń kosmiczną i głęboko w mikroskopijną.
Dzięki Teleskopowi Hubble’a jesteśmy w stanie spojrzeć na galaktyki w najdalszych zakątkach wszechświata. Czy nie byłoby ekscytujące móc je również usłyszeć? A gdyby wystrzelić satelitę z mikrofonem parabolicznym, aby nasłuchiwać muzyki sfer? Przez mikroskop elektronowy widzimy struktury atomowe, ale moglibyśmy też wsłuchać się w mikroświat, by usłyszeć osobliwe uniwersum mechaniki kwantowej.
Badania nad słuchem i leczeniem jego uszkodzeń rozwinęły się po II wojnie światowej. Wcześniej nie dostrzegano potrzeby ochrony słuchu w miejscu pracy. Utrata słuchu jest zazwyczaj procesem powolnym i bezbolesnym, postępującym na przestrzeni wielu lat i zazwyczaj wykrywanym w zaawansowanej fazie. Kiedy weterani wrócili z bitew z urazami akustycznymi, natychmiastowe uszkodzenia spowodowane eksplozjami pocisków zmotywowały armię do przeprowadzenia nowych badań nad ochroną i leczeniem narządów słuchu.
W 1978 roku 48-letni Rod Saunders ogłuchł po przebytym urazie głowy i stał się pierwszym człowiekiem, który otrzymał protezę słuchową. Prototyp implantu ślimakowego okazał się sukcesem i został wprowadzony na rynek w 1982 roku. Szereg ulepszeń wprowadzonych na przestrzeni lat w wyniku dalszych badań przyniósł dodatkowe korzyści dla osób takich jak Rod. Badania prowadzone na Uniwersytecie w Melbourne dowiodły, że ponad 20 tysięcy ludzi na całym świecie, w tym ponad 10 tysięcy dzieci, może słyszeć dzięki protezie słuchowej.
W Stanach Zjednoczonych co najmniej 28 milionów osób cierpi na niedosłuch. U sześćdziesięciu procent z nich przyczyny są genetyczne, u pozostałych do uszkodzenia słuchu doszło z powodu hałasu przemysłowego i głośnej muzyki. Przynajmniej 16 milionów z nich nie ukończyło trzydziestego roku życia[7].
Ignorancja, częściej niż wypadki, powoduje nieodwracalne uszkodzenia słuchu. Urządzenia, które mają pozytywnie wpływać na jakość życia, są niebezpieczne, jeśli wytwarzają dźwięki na poziomie 85 decybeli i wyższe, a ludzie są na nie systematycznie narażeni na tych poziomach.
Wiele osób, zwłaszcza młodych, nie ma pojęcia o niebezpieczeństwie związanym z głośnym słuchaniem muzyki, czy to przez słuchawki, czy też na imprezie lub koncercie.
Ludzie nie są w pełni świadomi ryzyka zawodowego związanego z głośnymi silnikami, chociaż w tej kwestii poczyniono już pewne postępy. Zasady bezpieczeństwa i higieny pracy powinny uwzględniać odpowiedzialność pracodawczyń za niebezpieczne dźwięki. Odpowiedzialność powinny też ponosić producentki.
Artystki muzyczne potrzebują wiedzy na temat zagrożeń związanych z ich zawodem.
Wizyty u audiolożek powinny być regularne, a one same powinny pełnić funkcję inspektorek służby zdrowia. Tak jak restauracje muszą być czyste i wolne od chorobotwórczych mikrobów, podobnie przemysłowe miejsca pracy powinny być wolne od ciągłego hałasu powyżej 85 decybeli. Pracownicom powinna być zapewniona ochrona uszu.
Interpretacja doznań zmysłowych (słuchanie) i dzielenie się tym doświadczeniem stanowi podstawę kultury i naszych wartości.
Przykładowo, członkinie tradycyjnych zespołów muzycznych dzielą się wiedzą poprzez doświadczenie wspólnych występów, interpretację i tworzenie repertuaru oraz dzielenie się nim z publicznością. Reagując na muzykę, widzki uczestniczą w tym procesie. Czerpiemy przyjemność z muzyki, którą znamy i kochamy. Wokół muzyki tworzy się wspólnota. Analiza, wnikliwość i edukacja pomagają kształtować i pielęgnować wartości muzyczne.
Nieoczywista muzyka współczesna wystawia nasze wartości na próbę, rzuca wyzwanie nawykom, pomaga kształtować nowe schematy myślowe i poszerzać świadomość. Potrzebujemy muzycznych improwizatoriów [improvatory of music][8], które stanowiłyby przeciwwagę dla konserwatoriów i stymulowały proces tworzenia muzyki.
Kultura młodych ludzi transformuje muzykę, kreując nowe wartości ponad podziałami kulturowymi. DJ-ki remiksują artefakty utrwalonych kultur muzycznych, czyniąc z nich performance. One słuchają inaczej. Dekonstruują nagrania i zmieniają zapis dźwiękowy w występ na żywo. To ruch o potężnej sile, który dzięki internetowi i innym przestrzeniom medialnym błyskawicznie dociera do odbiorczyń. To właśnie ich sposób słuchania oraz elastyczność kulturowa są przyszłością muzyki.
Moja własna twórczość jest dziś prezentowana na żywo w sieci. Pięćdziesiąt lat temu po raz pierwszy wystąpiłam w nowym wówczas medium – telewizji. Dziś, w XXI wieku, młode pokolenie będzie przecierać szlaki w nowej, internetowej przestrzeni.
Dotarłyśmy do progu dwudziestego pierwszego wieku ze zmysłami, które rozwijały się stopniowo, zgodnie z selekcją naturalną, w ramach trwającej tysiąclecia, powolnej ewolucji. Zakładamy, że jako ludzie słyszymy w ten sam sposób, jednak nie każdy słuch jest tak samo wyostrzony.
Ponadto, ponieważ należymy do różnych kultur, bez wątpienia nie słuchamy w ten sam sposób, z tym samym natężeniem uwagi.
Wkrótce doświadczymy bezprecedensowego, gwałtownego przyspieszenia rozwoju technologii.
Czym jest dla nas normalne słyszenie? Po co słuchamy?
Regeneracja uszkodzonych narządów zmysłów i nerwów stanie się możliwa. Po raz pierwszy może też pojawić się możliwość udoskonalenia organów zmysłów i nowych doznań percepcyjnych, o ile nasze umysły poradzą sobie z przetwarzaniem nieznanych bodźców. Gdy nie jesteśmy w stanie przetworzyć złożonych informacji, zwykle wyłączamy nasze zmysły i wycofujemy się.
A co, jeśli takie wycofanie się nie będzie możliwe?
A co, jeśli będziemy mogły natychmiastowo wymieniać się myślami w sieci, tak jak robią to komputery? Takie możliwości i wzmocniona inteligencja spowodują pojawienie się nowych wyzwań w zakresie etyki i przyszłych wartości humanistycznych.
Co byś chciała usłyszeć, gdybyś miała bioniczne ucho, którym można słuchać wszystkiego, wszędzie, w dowolnym czasie?
Czy jako muzyczka skupiłabyś się na jakimś konkretnym, ledwo słyszalnym instrumencie w orkiestrze? A może słuchałabyś globalnie, z możliwością wyrównywania i optymalizacji brzmienia całego zespołu, eliminując rozpraszające zakłócenia?
Co słyszy nietoperz, kiedy nurkuje w powietrzu, nasłuchując, aby namierzyć swą ofiarę?
Czy chciałabyś zanurzyć się w wodospad na tyle głęboko, żeby słyszeć pojedyncze dźwięki spadających kropel? Czy chciałabyś słyszeć dźwięk ulegającej podziałowi komórki w twoim własnym ciele? Dźwięk krwi płynącej w twoich żyłach, kiedy się badasz?
A gdyby jakiś wewnętrzny komputer molekularny pozwalał określić dokładne położenie dźwięków?
Jak brzmią gazy w przestrzeni kosmicznej?
Wszystkie te udoskonalenia słuchu są już dostępne w postaci sprzętów zewnętrznych: mikrofonów, wzmacniaczy i głośników.
Urządzenia szpiegowskie są dość zaawansowane.
A co, jeśli taki sprzęt byłby dostępny w postaci wewnętrznej, z wykorzystaniem mikroskopijnej, wchłanianej technologii? (Zapomnijmy o przestarzałych już wówczas implantach!) Czy chciałabyś używać takich nowych, wzmocnionych uszu? Czy ludzkość poradziłaby sobie z taką mocą?
Na czym polega wchłanialna mikrotechnologia?
Według Raya Kurzweila nanoboty to mikroskopijnych rozmiarów roboty, które powstaną do 2030 roku[9]. Wprowadzane do krwiobiegu będą mogły skanować mózg od środka. Przepływać przez wszystkie naczynia mózgowe i dostarczać obrazów wnętrza o wysokiej rozdzielczości.
Co istotne, Kurzweil nie twierdzi, że nanoboty będą słuchać.
Nanotechnologia jest już w drodze. Jeśli powstanie, będzie można tworzyć i sterować nowymi sieciami neuronowymi we wnętrzu mózgu. Nerwy będą mogły być regenerowane. Rozszerzenia mózgowe będą mogły wzmacniać rozpoznawanie wzorców i pamięć. Człowiek miałby moc przetwarzania podobną do potężnych maszyn obliczeniowych albo powracałby do zwykłej, organicznej formy życia.
Jak przewiduje Kurzweil:
W perspektywie kolejnych stu lat może zatrzeć się różnica między człowiekiem, a komputerem. Technologia implantów neuronalnych niewyobrażalnie rozszerzy ludzkie zdolności percepcyjne i kognitywne. Ci, którzy nie skorzystają z implantów (lub nanobotów), będą niezdolni do sensownego dialogu z osobami, które to zrobią. Wiedza będzie przyswajana natychmiastowo dzięki zasymilowanym protokołom poznawczym. Celem edukacji i istot inteligentnych będzie odkrywanie i opanowywanie nowych rodzajów wiedzy[10].
A co z duchowością?
Dla Kurzweila doświadczenie duchowe jest „formą przekazu danych”[11].
Zdaniem Matthew Foxa:
Duchowość z definicji jest jak spadanie w głębiny, w dół, aż do sfery doświadczenia. Duchowość polega na pogłębionym przeżywaniu; stawianiu doświadczenia ponad wszystko inne. Na okazywaniu zaangażowania, podziwu, szacunku i wdzięczności wobec każdego aspektu życia, włączając w to głęboki żal, ból, cierpienie i niesprawiedliwość. Duchowość to doznanie Boga, a nie tylko mówienie o nim[12].
Będziemy potrzebować całej mądrości, jaką możemy zgromadzić, aby poradzić sobie w wymiarze moralnym i etycznym z mocami nanotechnologii. Walka dobra i zła wskoczy na nowy poziom.
Na scenę wkracza Mnisi Czip [Chip Monk][13]! Czy duchowość mogłaby się rozwijać w oparciu o powszechnie dostępny mikroczip oprogramowany esencją tego, co najlepsze w światowych religiach? Czy Mnisi Czip mógłby być wchłonięty, aby służyć naszej wewnętrznej mniszce w praktyce głębokiego ekumenizmu i destylacji uniwersalnej prawdy?
Buddystkę słuchanie prowadzi do krainy Buddy, chrześcijankę do słowa Bożego, a artystkę do materii i nadawania jej formy. Naukowczynię zaprowadzi do teorii i eksperymentu.
Szpieżkę może zaprowadzić do więzienia.
Słuchanie Kwantowe prowadzi do skupienia na akcie słuchania. Doprowadza uwagę do granicy koncentracji, wszystko albo nic, tym samym zmieniając tę granicę.
Słuchanie Kwantowe wprowadza wszechogarniającą perspektywę wobec nieustannie poszerzającego się pola.
Słuchanie sprawia, że zarazem postrzegamy i kształtujemy chwile, w których żyjemy, niezależnie od tego, czy jesteśmy buddystkami, chrześcijankami, muzułmankami, artystkami, naukowczyniami czy kimkolwiek innym.
Kimkolwiek i czymkolwiek jesteśmy, religia jest zbiorem zasad i zaleceń odnośnie konkretnego sposobu słuchania. W sztuce styl decyduje o sposobie słuchania.
Słuchanie Kwantowe to słuchanie naszego słuchania. Pole to rozrasta się, obejmując wszystkie rodzaje słuchania, otwierając wszelkie możliwości.
W 1990 roku uznany muzykolog Ki Mantle Hood zaproponował kwantową teorię muzyki. Zapytany w 1994 r. o formułę QTM, odpowiedział:
na obecnym etapie nasz modus operandi to zadawanie pytań. Staramy się zidentyfikować zaniedbane, przeoczone, nie zawsze oczywiste zjawiska, które w jakikolwiek sposób odnoszą się do percepcji muzyki. Ten porządek percepcyjny można poznać tylko przez uczestnictwo. Uczestnictwo oznacza rzeczywiste i wszechstronne doświadczania związane z tworzeniem i wykonywaniem muzyki[14].
Na podobnej zasadzie, gdy słucha się całego pola dźwiękowego, nie skupiając się na żadnym pojedynczym dźwięku, lecz starając się wychwycić wszystkie słyszalne dźwięki – zaczynają one sprawiać wrażenie powiązanych ze sobą, a nie chaotycznych czy nic nieznaczących – pole przenosi siły (energię) z jednego dźwięku na drugi.
Pole cechuje zunifikowanie logiki i formy, tak jakby było kompozycją muzyczną.
Czym jest pole? Pole zawiera potencjał manifestacji siły. Cząstki obiektów wewnątrz pola mogą się zmieniać lub poruszać.[15]
Pole dźwiękowe można odczuwać jak potencjalną siłę. Wymaga to aktywnego uczestnictwa słuchaczki i współtworzenia formy zarówno przez słuchaczkę, jak i dźwięki.
Pole oznacza znaczenie (potencjalną siłę) i podlega przekształceniu przez słuchaczkę. Słuchaczka jest również przekształcana przez pole. Jeżeli nie słucha się w rozszerzony sposób, forma rozpływa się w tle świadomości – wtenczas pole zanika – traci znaczenie, uwaga się zawęża, potencjał słabnie. Przypomina to kolaps funkcji falowej w mechanice kwantowej, gdy podczas obserwacji cząstka przechodzi w konkretny stan.
W „polu słuchania” dźwięki, które poruszają się i zmieniają w obrębie pola, są manifestacją sił, które umożliwiają powstanie wyczuwalnej formy. Każda słuchaczka słyszy tę formę nieco inaczej, w zależności od kąta obserwacji w polu. Gdy słuchaczki usytuowane są w różnych miejscach pola, ich doświadczenie pola może być różne. Tak samo jest w przypadku słuchania utworu muzycznego przez publiczność w sali koncertowej.
Teoria kwantowa muzyki, zaproponowana w 1990 roku przez Ki Mantle Hooda, musiałaby uwzględniać te drobne różnice w percepcji, ich wzajemne oddziaływania i skutki.
Każda słuchaczka, poprzez akt słuchania, zaburza pole, a tym samym formę. Forma oddziałuje na słuchającego w tańcu odbić, w oddzielającej ich przestrzeni.
Słuchające wykonawczynie wyczuwają efekt słuchania, kiedy występują przed publicznością.
Jest to punktowe/całościowe słuchanie z dodatkową perspektywą wynikającą z roli „świadkini”.
To słuchanie słuchania – pokłady procesów w mózgu i ciele.
Skóra również słucha.
W gruncie rzeczy w podwyższonym stanie świadomości słucha całe ciało, przy tym stan ten może się nieustannie rozszerzać, o ile uwaga nie ulegnie zawężeniu (na przykład z powodu niepokoju ego) i nie nastąpi kolaps funkcji falowej ani zmiana pola i jego potencjału.
Praktykując qi gong, doświadczyłam słuchania wnętrzem dłoni, w celu wyczuwania pól elektromagnetycznych. Ponieważ chodzi tu o wibracje, nazywam to odczucie słuchaniem wnętrzem dłoni. Już sama myśl o nuceniu natychmiast przenosi się na wnętrze moich dłoni i objawia się jako uzdrawiająca energia.
Istnieje głęboki związek pomiędzy qi gong i kwantową teorią pola.
Wedle przypuszczeń fizyka E.H. Walkera:
Świadomość można powiązać ze wszystkimi procesami mechaniki kwantowej – ponieważ wszystko, co się dzieje, jest ostatecznie wynikiem jednego lub więcej zdarzeń mechaniki kwantowej. Wszechświat jest zamieszkany przez niemal nieskończoną liczbę dość odrębnych, świadomych bytów, które odpowiadają za szczegółowe funkcjonowanie wszechświata[16].
Czy dźwięki można traktować jak cząstki?
Podobnie jak w przypadku pól aurycznych, pola cząstek wpływają na inne cząstki, gdy się do nich zbliżają[17].
Znajdujące się w pobliżu siebie dźwięki wpływają na siebie nawzajem. Znajdujące się w pobliżu siebie słuchaczki wpływają na siebie nawzajem poprzez aktywne słuchanie.
Cząstki mają aury. Dzięki temu są takie same, jak wszystko inne we wszechświecie, tak jak postrzegały to starożytne Chinki[18].
Fotony (cząstki światła) naprawdę sprawiają wrażenie, jakby przetwarzały informację i na to reagowały, stąd też, choć może to brzmieć dziwnie, wydają się organiczne[19].
Cząstki zachowują się tak, jakby miały świadomość[20].
W rzeczywistości współczesna kwantowa teoria pola sugeruje, że to, co nazywamy cząstką, jest węzłem energii w polu […]. Zatem cząstki są przepływem, tworzącym iluzję formy, złożonym ze skoncentrowanego qi […]. Qi przypomina chmurę (parę)[21].
Kiedy Chi (qi) ulega kondensacji, staje się widzialne (lub słyszalne), nabierając kształtu (poszczególnych rzeczy {lub brzmienia}). Rozpraszając się, traci widzialność (lub słyszalność), znikają kształty (i brzmienia). Czy moment kondensacji Chi możemy określić inaczej, niż jako tylko chwilowy? Lecz czy w momencie rozproszenia Chi, można pochopnie stwierdzić, że wówczas nie istnieje[22]?
Czy dźwięk jest inteligentny? Czy ma własną świadomość?
Wsłuchaj się w zanikający dźwięk. Ten rodzaj uprawianej przeze mnie medytacji stawia nas na granicy rzeczywistości i wirtualności. Kiedy przestajesz słyszeć dźwięk? W którym momencie zaczyna się pamięć?
To, co słyszymy, zależy od kąta, pod jakim dźwięk wpada do naszego ucha. To, jak słuchamy, zależy od naszej świadomości. Czy to my tworzymy dźwięk poprzez słuchanie, czy też dźwięk tworzy nasze słuchanie? Czy to współ-tworzenie działających wespół świadomości? Czy dźwięk znika, czy to ja znikam?
Ludzkie hierarchie wartości kształtują się poprzez doświadczenie słuchania. Przy odpowiedniej praktyce ludzkość może zmienić się w elastyczną kulturą słuchaczek.
Słuchanie wiąże się z obopólnym przepływem energii, wymianą jej, rezonansem współczulnym [sympathetic resonance]: dostrajaniem się do sieci wzajemnie wspierających się, powiązanych ze sobą myśli, uczuć, snów i sił witalnych składających się na nasze życie; jest empatią; podstawą współczucia i miłości.
Tak, Głębokie Słuchanie stanowi podstawę radykalnie przekształconej matrycy społecznej, w której współczucie i miłość będą kluczowymi zasadami motywującymi dla kreatywnych procesów decyzyjnych i naszych działań w świecie.
Słuchanie Kwantowe to prosta, dostępna dla wszystkich praktyka, która ma głębokie, bogate i dalekosiężne implikacje dla osiągnięcia przez nasz świat dwóch stanów objaśnionych przez Dalajlamę w jego najnowszej książce Etyka na nowe tysiąclecie: szczęścia i ulgi w cierpieniu[23].
Praktyka rodzi teorię.
Teoria to postrzeganie struktury – analizowanie i objaśnianie struktury tak, aby umożliwić testowanie i eksperymentowanie (praktykę). Teoria kieruje praktyką i tworzy kulturę, która sprzyja praktyce.
Praktyka jest sposobem działania – zestawem lub zestawami sposobów działania lub reagowania w celu zdobycia doświadczenia.
Słuchaczki praktykujące elastyczność kulturową[24] byłyby świadome głębokiej współzależności wszystkich istot i rzeczy. Wówczas mogłaby powstać nowa muzyka, odzwierciedlająca nową, ceniącą wysoko życie ludzkość.
Pauline Oliveros
Oakland, CA
9 grudnia 1999
Tekst ukazał się oryginalnie pt. „Quantum Listening” w: P. Oliveros, „Sounding the Margins. Collected Writings 1992-2009”, Deep Listening Publications, 2010. Przekład publikujemy za zgodą Pauline Oliveros Publications and The Ministry of Maåt, Inc.
Autorki (i autor) przekładu: Józefina Lis, Aleksandra Piechota, Amelia Wielicka, Dominika Zajkowska, Bartosz Buława
Redakcja przekładu: Anna Cetera-Włodarczyk