Nr 18/2025 Na teraz

PO NIE-W-CZASIE: Nowe estetyki potrzebują starych budynków

Filip Matwiejczuk
Literatura Cykl Jubileusz: PO NIE-W-CZASIE

To druga różowa książka Anouk Herman, choć w środku nie tak intensywnie jak poprzednia, „Right into pod tramwaj”. To może ucieszyć czytelników, którzy mieli problem z jej lekturą – wściekły róż każdej kartki w połączeniu z drobnymi, czarnymi literami utrudniał czytanie osobom ze szczególnymi potrzebami w zakresie wzroku. Teraz mamy szesnaście wierszy na białych kartkach, jedenaście na pudrowym różu i dwa wściekle różowe na czerni.

A jednak „Silesian Gothic” – tom nagrodzony właśnie Nagrodą Literacką GDYNIA – to książka tak samo intensywnie różowa w warstwie znaczeniowej. Teksty nie wyblakły. Wciąż bije z nich gniew, choć zmienił się ich charakter: w oczy rzuca się odejście od konfesyjności w stronę większej narracyjności. Nie mówimy tu już o wściekłej, wrzuconej w życie, w ciało i społeczeństwo jednostce, tylko o poczuciu nieadekwatności całych przestrzeni i narracji.

Ta zmiana – od jednostkowego krzyku ku szerszym opowieściom – pociąga za sobą także przesunięcie w pejzażu miejsc i znaczeń. W „Silesian Gothic” nie chodzi już tylko o osobiste doświadczenia przefiltrowane przez język i cielesność, ale o terytoria naznaczone historią, urbanistycznym chaosem i kulturową erozją. To właśnie przestrzenie stają się bohaterkami tekstów – nie jako tło, ale jako aktywne, obolałe podmioty. Ich topografia okazuje się równie istotna, co ton wypowiedzi.

To wniosek nieoczywisty, ale uważam, że najważniejszym tekstem w „Silesian Gothic” jest zamieszczony na końcu słowniczek. Od niego trzeba zacząć lekturę i do niego wracać. Między wymienionymi w nim miejscami topograficznymi toczy się narracja i kształtuje estetyka tomu. Pstrąże, kawiarnia Arizona, willa w Jastrzębiu – to miejsca o unikalnych, złożonych historiach. Wiele z nich posiada osobliwą przeszłość; znajdziemy wśród nich pomniki prowizorki, a nawet samowoli budowlanej. Dziś wszystkie są opuszczone, w stanie rozpadu albo już nieistniejące.

W takim kontekście łatwo krytykowi napomknąć o duchologii albo o gotyckim materializmie Marka Fishera. Wymieniane w tomie miejsca, takie jak Willa w Jastrzębiu (futurystycznie wyglądający budynek na dachu bloku mieszkalnego, obecnie w rozbiórce) czy kawiarnia Arizona (pływający obiekt w kształcie spodka zbudowany w 1957 roku, obecnie zrujnowany) stanowią u-tracone wizje wspaniałych przyszłości. W dobie rojenia o innych fantazyjnych przyszłościach – chipach w mózgu, kolonizacji Marsa czy sex-robotach – te obiekty są jak duchy minionych przyszłości i nadziei na nie. Ich pamięć nas dziś nawiedza, przypominając, że każda nadchodząca futura jest banalna i nie tak efektowna. W wierszu „rakieto” Herman uosabia tego ducha i uspokaja go, mówiąc: „nie rozpaczaj, rakieto, firma robstal nie / wstrzyma elektromagnesów, a miasta / kończące się na -wice nie zrzucą sufiksów, / jak zwinki ogonów. Nie spadną samoloty / na pasy startowe i nie będą wyburzać / brutalnych wieżowców”. Równocześnie zapowiada koniec ery UFO.

Na płaszczyźnie stworzonej z minionych nadziei, starych planów urbanistycznych i śląskiej historii rozgrywana jest nieco inna estetyka, również nieodłącznie związana z nadziejami i rozczarowaniami: dziewczyńskości. Książkę otwiera wiersz „prolegomena”:

Oto jest dziursko, kanion, mózg nastoletniej
dziewczynki. Rzeki, które go znaczą, to strugi
mcflurry – słodki ulepek śluzu i krwi.

Wzniosły tytuł jest znaczący dla całości. Wraz z umieszczonym na końcu słownikiem stanowi wskazówkę i przewodnik do tego, co czytające znajdą pomiędzy. Wiersz wiąże ciało nastoletniej dziewczyny z kapitalizmem i jego organami, jakimi są produkty, marki. Dziewczęce ciało zostaje zespolone ze współczesnością. Jej „wnętrzności tłoczą się pod skórą, jakby już-już / chciały wyjść!”, a jej mózg to kanion, do którego można wrzucić wszystko. Wieczność to dla niej gumowa piłka, a jej poglądy są wciąż niezdefiniowane. Bohaterka wiersza jest potencjalnością.

Ta opowieść stanowi core, jądro wobec anturażu gotyckiego, duchologicznego śląska, co widać w wierszu „Pragnę być macicą nowej duszy”:

ta nastoletniość, którą mam w sobie, chce śmietanki i krwi
mieszania się węgla i farbek w blenderze
i chce obgryzać skórki – warstewka po warstewce
aż z palca uchowa się jedynie skrawek

Ale i, co istotne: „chce być dziełem przypadku i wróżeniem z oczu”. Bardzo ważne, że to nie podmiotka, a zatem (nazwijmy to tak z powodu braku lepszej formuły) „posiadaczka nastoletniości”, chce być dziełem przypadku, tylko chce tego jej nastoletniość. Jak gdyby nastoletniość była software’em złożonym z faktorów kulturowych i cielesnych, którym można obsługiwać działanie dziewczyny.

Ale tom nie poprzestaje na eksplorowaniu estetyki przestrzeni i cielesności. „Silesian Gothic” operuje także rozedrganym, wielowarstwowym językiem. To dykcja składająca się z elementów internetowych estetyk, żartobliwa i poważna zarazem, dziecięca i techniczna, potoczna, ale momentami teoretyzująca. Herman buduje swoje wiersze z cytatów kultury popularnej, nazw marek i lokalnych idiomów – z tych elementów powstaje rodzaj poetyckiego pidżyna, w którym doraźność i intymność współistnieją z analizą strukturalną. Język ten nie służy jednak ironii w klasycznym sensie – raczej umożliwia opowiadanie rzeczywistości w sposób maksymalnie intensywny, momentami groteskowy, ale zawsze emocjonalnie zaangażowany.

Afektywność – niekoniecznie rozumiana jako uczuciowość, lecz po spinozjańsku – jako zdolność języka do poruszania, do budowania napięcia między rejestrem a treścią – nadaje tomikowi ton. Herman tworzy język nie przez bezpośrednie emocjonalne wyrażenia (choć inaczej to wygląda w momentach używania wulgaryzmów, do czego zaraz przejdę), ale dzięki budowaniu nastrojowych opowieści. W „Right into pod tramwaj” ten efekt zapewniała poetyka konfesji, a w „Silesian Gothic” – opisy przestrzeni i poetyka przypowieści. Doskonale to widać w wierszu „tidy role models”:

heliogabal, to ile miałaś lat, kiedy plusnęli cię do rzeki?
twój niedojrzały mózg zobaczył ciemność, grdyczka
wpadła na stal. wlekli cię niepięknie w piachu, nie było
żadnych kwiatów, nie było hrt. anouk to nie kawafis,
dlatego dodam jeszcze:

ależ byłaś chujowa, swawolna, debilka z debilowa,
bogate dziecko, sęp. to jednak dobrze, bo lubię, jak
czasem mówią o nas źle.

Herman jest wulgarne, nie da się tego nie zauważyć. Nie ucieka do subtelności, lecz wybiera bezpośredniość: wkurw, masywną poezję żalu i gniewu. To adekwatny język dla wypowiedzenia niezgody na zastany kształt rzeczywistości.

Ale Herman nie ucieka od śmiechu – choć nie jest to śmiech beztroski. To raczej śmiech zgnębionej dziewczyny: śmiech, który nie rozbraja, lecz demaskuje; który jest bronią, a jednocześnie symptomem doznanych krzywd; zaklęciem i zarazem przekleństwem. Wyśmiewa istotne figury, konstruuje karykatury, droczy się z teoriami. To szyderczy rechot, pobrzmiewający niczym znany z obrazów popkultury śmiech czarownicy.

Wkurw i śmiech Anouka roznosi się właśnie poprzez tę figurę – figurę czarownicy znaną z humanistycznych girlhood studies. To figura głęboko przez Herman rozpoznana i opracowywana, o czym można się przekonać dzięki esejowi „O dziewczyńskości wiedźmy na podstawie »Szkoły czarownic«”. W ramach studiów nad dziewczyńskością czarownica stanowi antytezę kulturowych stereotypów kobiecości: jest nieskora do służby, destabilizująca normy, niewygodna. „Silesian Gothic” to podjęta przez Anouka próba zaczarowania Śląska spojrzeniem dziewczyńskiej czarownicy. Używa w tym celu ciekawej taktyki zasiedlania obranej przestrzeni swoimi potencjalnościami:

wyobraź sobie, że nie jestem dzieckiem, a dyplomatą, kana:
anouk architekt, anouk urbanista, anouk prezydent wielotysięcznego miasta,
anouk delegat, anouk edward gierek, anouk jerzy ziętek, anouk stary dziad

To najbardziej jaskrawy przykład stosowania poetyki zwielokrotniania siebie, pochodzący z wiersza „hotel zlatibor wg kany radević”. W zasadzie każda opowiedziana w wierszach historia, wymieniona postać, miejsce zostają przetworzone przez kolejne spojrzenia czarnownicy-Anouka.

Dla tej dynamiki znacząca jest trzyczęściowa konstrukcja całego tomu: „Przed”, „W trakcie”, „Po”. W najprostszej interpretacji chodzi o inicjację, utratę dziewictwa i niewinności. Wskazuje na to wiersz „co się wydarza gdy tracisz dziewictwo”, który obrazuje proces utraty niewinności:

wgryzłaby się ząbkami, wczepiła pazurkami —
oczyści ją tylko ace i chlor. padłaby na kolana,
a potem by umarła (nie umrze). ginsberg napisał
kiedyś, że pierwsza miłość to dno.

Mięsista poetyka Herman – wbrew bezpośredniości wskazania w tytule – rozbija utratę niewinności znaczeniowo, tak samo jak wszystko, co brutalne i ostre znaczeniowo w tej poetyce. Przez to „utrata dziewictwa” może oznaczać zarówno inicjację seksualną, jak i pierwszą miłość oraz smugę cienia: przejście, granicę, moment zwrotny w życiu jednostki, utratę złudzeń, konfrontację z odpowiedzialnością, konsekwencjami i tak dalej. Podobnie jak potencjalne wcielenia bohaterki wierszy, wersje możemy mnożyć.

Dzięki takiej konstrukcji „Silesian Gothic” można czytać jako poetycki Bildungsroman, opowieść o dojrzewaniu pewnej nastoletniości, ciała, a także jako traktat o przemianach estetyki i postrzegania przestrzeni. Mamy tu zatem – obecne także w debiutanckim „Right into pod tramwaj” – konteksty dziewczęctwa, internetu, młodzieżowej brutalności, a w „Silesian Gothic” dochodzi do tego lokalność postdemoludu. „Stare idee mogą czasem wykorzystywać nowe budynki. Nowe idee potrzebują starych budynków” – głosi cytat z Jane Jacobs, w poezję polską wprowadzony jako motto do „Pawilonów” Dominika Bielickiego. Szukając motta do „Silesian Gothic”, chciałbym strawestować ten cytat: „Stare estetyki mogą czasem wykorzystywać nowe budynki. Nowe estetyki potrzebują starych budynków”.

Gdy to wszystko czytam, w myślach pobrzmiewa muzyka w stylu zespołu Molchat Doma.

Anouk Herman, „Silesian Gothic”
Girls and Queers to the Front
Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski
Warszawa 2024

Archiwum obchodzącego piętnastolecie istnienia „CzasKultury.pl” liczy bez mała 3700 tekstów. W roku jubileuszowym chcemy spojrzeć wstecz nie po to, by zbiór naszych piętnastoletnich treści podsumowywać, ale by go poszerzać. Zaprosiliśmy osoby piszące do nadsyłania omówień dzieł z ostatniego 15-lecia, których jeszcze nie opisywaliśmy na naszych łamach. Przeciwstawiając się modelowi uczestnictwa w kulturze, który promuje (i wymusza) kult nowości – chcemy dowartościować lekturę niespieszną i uważną. Wspólnie chcemy analizować dzieła nienowe – co nie oznacza, że bez potencjału na nowe odczytania.

Zapraszamy do nadsyłania kolejnych propozycji omówień.