Nr 12/2026 Na moment

Przyspieszenie technologiczne na trwałe wpisało się w doświadczenie codzienności – przejawy zalgorytmizowanej kultury nie objawiają się jedynie w egzotycznych przypadkach rodem z dystopijnych projektów społecznych, ale także w tak podstawowych obszarach życia, jak szukanie pracy czy osoby partnerskiej. Wadliwe i niesprawiedliwe systemy przesiewające CV kandydatów według nieujawnionych słów-kluczy czy trudność optymalizacji profili w aplikacjach randkowych stanowią źródło frustracji, zagubienia, a wreszcie nowych usług biznesowych. Odpowiedzi z ChataGPT – rozumiane jako „bezstronne” – stają się rozstrzygającym głosem w sporach i wpływają na życiowe wybory. Algorytmy i to, czy jesteśmy w stanie poruszać się w świecie przez nie zarządzanym, wpływają bezpośrednio na przebieg i jakość naszego życia.

Zwiększone znaczenie i równolegle podnosząca się refleksja krytyczna dotycząca obecności modeli językowych, automatyzacji, modeli rozumujących i innych rozwiązań funkcjonujących pod parasolowym określeniem „AI” wydają się idealnym kontekstem dla stworzenia wystawy dotyczącej społecznych oraz kulturowych wymiarów algorytmizującej się rzeczywistości. Jak zresztą trafnie wskazują kuratorki wystawy „AI – Algorytmy Iluzji” w poznańskim Centrum Kultury ZAMEK: AI nie pojawiło się nagle. Idea stworzenia „sztucznej inteligencji” nazwana została publicznie w 1956 roku podczas konferencji w Dartmouth, jednak prawdziwym przełomem w pracach nad tą technologią okazał się rok 2022 – kiedy OpenAI upubliczniło ChatGPT w wersji 3.5. W ciągu pięciu dni zyskał on ponad milion użytkowników i użytkowniczek. Dziś się szacuje, że ponad dwa miliardy ludzi korzysta z rozwiązań opartych na AI.

Równolegle do historii rozwoju tak zwanej sztucznej inteligencji kształtuje się historia z nią ściśle powiązana, a jednak mniej widoczna. Opowieść o nieprzejrzystych praktykach podmiotów technologicznych pojawia się już w otwarciu wystawy i ilustrowana jest przez słynną historię o Mechanicznym Turku – rzekomym genialnym automacie grającym w szachy, stworzonym przez Wolfganga von Kempelena w 1770 roku. Zanim projekt okazał się oszustwem – zamiast zaawansowanej maszyny ruchami na szachownicy sterował ukryty w środku, niewidoczny dla publiczności, człowiek – genialny mechanizm przez dekady podróżował i zachwycał, prezentowany był chociażby przed Benjaminem Franklinem oraz Napoleonem Bonaparte. Mistyfikację odkryto dopiero po 84 latach od pierwszego pokazu.

Iluzja, pozorność czy właśnie mistyfikacja – nawiązując do nich już samym tytułem, poznańska wystawa deklaruje chęć odczarowania nieprzejrzystych narracji o AI jako „wybawcy ludzkości”, a za narzędzie do tego celu prowadzące obiera sztukę. I jest to wybór jak najbardziej trafny! – o tym, jak skuteczne może być to narzędzie, sama pisałam jakiś czas temu. A jednak ekspozycja, choć stanowi selekcję ciekawych prac z międzynarodowej sceny sztuki technologicznej, wprowadzała mnie swoją formułą w konsternację przez całą niemal wizytę.

Może zabrzmi to cokolwiek konserwatywnie, a nawet mieszczańsko, ale przez cały czas spędzony na wystawie nie mogłam rozpoznać jej konwencji – czy to ekspozycja w duchu krytycznej sztuki technologicznej, czy może przestrzeń o charakterze edukacyjnym? Trudno mi też było oprzeć się wrażeniu uczestniczenia w cokolwiek interaktywnym wykładzie, w którym prace artystyczne stanowią ilustrację tez badawczych i kuratorskich.

Opisane przeze mnie poczucie zagubienia pogłębiła zarówno scenografia wystawy – w szczególności sala wejściowa nawiązująca do działań iluzjonistycznych, wprowadzająca bolesną względem tytułu ekspozycji tautologię – jak i interaktywne elementy aranżacji, które infantylizowały doświadczenie odbioru. Wśród tych drugich znalazł się na przykład stół, na którym można wskazać kolorowymi piłkami odczuwane w danym momencie emocje, czy antropomorfizowane za pomocą przyklejonej pary oczu (serio?!) tablice-obiekty z opisami prezentowanych prac – kojarzyłabym takie zabiegi, w najlepszym razie, z przestrzenią warsztatową Centrum Nauki Kopernik[1], a nie z wystawą mającą ambicje włączenia się w istotny dyskurs współczesności. Przyznaję jednak, że umieszczenie w przestrzeni wystawy tablicy, na której publiczność mogła podzielić się swoimi intuicjami i przewidywaniami dotyczącymi przyszłości z AI, było bardzo dobrym zabiegiem, dającym – choćby częściowy – wgląd w kolektywne wyobrażenia dotyczące technologii.

Jawią się one dość krytycznie i znacząco poszerzają kontekst wystawy.

fot. Maciej Kaczyński | Centrum Kultury ZAMEK

Jest tak zwłaszcza dlatego, że wyrażone na tablicy intuicyjne sądy pokrywają się często z wynikami badań i ekspertyz. Na przykład komentarz „ludzie przestaną myśleć” to mocne spostrzeżenie podsumowujące chociażby wyniki badań z MIT, wskazujące na wzrastający „dług kognitywny” pojawiający się podczas korzystania z modeli językowych w procesie pracy intelektualnej. Wyrażony wprost strach („boję się”) można traktować jako reprezentację zjawiska „AI anxiety” wpływającego między innymi na przebieg ludzkich procesów decyzyjnych, a trafne i gorzkie spostrzeżenie „AI nie uratuje nas przed katastrofą klimatyczną” prowokuje do cynicznej odpowiedzi, włączającej do dyskusji także kwestie poważnych kosztów środowiskowych dotyczących rozbudowy infrastruktury cyfrowej.

Interesująca jest sama selekcja wysokiej jakości prac artystycznych pokazywanych na wystawie. W Poznaniu zobaczyć można więc monumentalne i ciekawie zaaranżowane „Calculating Empires” Kate Crawford i Vladana Jolera – wielkoskalową instalację prezentującą mapę historii technologii od XVI wieku do współczesności oraz społeczne, ekonomiczne, a także polityczne uwikłania tę historię konstytuujące. Jest także – zdecydowanie wyróżniająca się, chociaż niestety niemal ukryta w głębi sali – propozycja Trevora Paglena. „Oto nadeszły chwalebne czasy” to instalacja wideo prezentująca proces nauki „widzenia” przez tak zwaną sztuczną inteligencję. Zestawienie danych treningowych z tym, co faktycznie „dostrzegają” algorytmy, ujawnia zaszyte dotąd w interfejsach maszynowe episteme. Przyswojenie tego specyficznego sposobu poznawania i rozumienia świata przez maszyny stanowi rodzaj wiedzy niezbędnej do krytycznego oraz odpornego funkcjonowania w zalgorytmizowanej kulturze. „Kenosofia” Pawła Janickiego pozwala natomiast zweryfikować w praktyce nabytą dzięki propozycji Paglena wiedzę – stając przed kamerą, jesteśmy tu poddawani algorytmicznej klasyfikacji według arbitralnie zaprogramowanych kategorii. Efekt niewspółmierności identyfikacji bywa momentami zabawny – jednak uśmiech szybko ustępuje refleksji nad częstotliwością i wagą błędów maszynowej percepcji.

Uwagę zwracają także „Kwiaty metalu” Joanny Żylińskiej[2] – wideo i fotografie będące efektem współtworzenia wizualnych jakości z użyciem narzędzi AI. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że dyskusja o wizualności i AI zatrzymuje się w obrębie wystawy na procesach współtwórczych z okresu pierwszych fascynacji możliwościami programu Dall-E (upublicznionego w 2022 r.) i stanowi niedomkniętą opowieść, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę kontekst intensyfikującego się dziś zjawiska AI slopu i boomertrapów – czyli przemysłowo produkowanych, zalewających media społecznościowe treści wizualnych, których celem jest zwrócenie (a przy okazji monetyzacja) uwagi przebywających na platformach odbiorców, zarówno tych ludzkich, jak i agentów AI.

Tym bardziej więc wzbudza zainteresowanie prosta formalnie, ale wyrazista instalacja Cécile Babiole „Sploty krosna”, która wprowadza do wystawy wątek feministyczny – prezentowane obiekty utkane przez artystkę z przewodów odwołują się do tkactwa, które stało się przyczółkiem technologicznego postępu dzięki wynalezieniu przez Josepha Jacquarda na początku XIX wieku sterowanej za pomocą kart perforowanych maszyny tkackiej. „Rozwój informatyki, podobnie jak tkactwa, odbywał się w cieniu przemilczanej pracy kobiet” – przeczytać można w opisie pracy, co tylko pogłębiło moje przeświadczenie o tym, że wątek ten zasługiwałby wręcz na osobną ekspozycję, zyskując tym samym pełną podmiotowość i przestrzeń do wybrzmienia.

Jak bowiem wskazują niepokojące wieści z Doliny Krzemowej, umiejętności krytycznej refleksji i podejmowania działania na rzecz utrzymywania czy odzyskiwania podmiotowości w coraz bardziej stechnologizowanej rzeczywistości nigdy nie jawiły się bardziej potrzebnymi kompetencjami niż dzisiaj. Technologia produkowana przez prywatne przedsiębiorstwa o jawnie politycznych ambicjach coraz skuteczniej zaszywa się w praktykach codzienności. Proces ten do pewnego stopnia ilustruje wyraziście domykająca wystawę „Przestrzeń barw” Jarosława Klupsia. Wielość miniaturowych klisz zainstalowanych w oknach XVIII-wiecznego Zamku Cesarskiego przypomina o nieuchronnym wtapianiu się medialnych i technologicznych struktur w nasze historyczne oraz kulturowe fundamenty. Feeria barw zachwyca zwiedzających, ochoczo dokumentujących instalację (i samych siebie na jej tle). Estetyczne walory pracy skutecznie przyciągają uwagę – pozostaje mieć nadzieję, że w równym stopniu uda się to krytycznemu namysłowi nad technologią, którą posługujemy się na co dzień.

„AI – Algorytmy Iluzji”
kuratorki: Aleksandra Kosior, Sylwia Szykowna

artyści i artystki: Cécile Babiole, Kate Crawford, Weronika Gęsicka, Paweł Janicki, Przemysław Jasielski, Vladan Joler, Jarosław Klupś, Jakub Koźniewski, Agnieszka Kurant, Ania Malinowska, Trevor Paglen, Anna Ridler, Kolektyw RYBN.ORG, Joanna Żylińska

21.03–12.07.2026
Centrum Kultury ZAMEK, Poznań


Przypisy:
[1] Podobne zarzuty, choć wypowiedziane w nieco innym kontekście, bo dotyczącym interaktywności w sztuce, formułowała kiedyś Karolina Plinta.
[2] Oryginalny tytuł „Les fleurs du métal” stanowi nawiązanie do „Kwiatów zła” (fr. „Les fleurs du mal”) Charles’a Baudelaire’a, w których podmiot liryczny opisuje swoje rozczarowanie światem.