Anna Kołacka, Stany skupienia

Malarstwo Anny Kołackiej jest nieustanną, przewrotną grą z makro- i mikroskalą. Nie wiadomo, czy oglądamy coś pod mikroskopem, niesamowicie powiększone, czy – przeciwnie – widzimy jakieś osobliwe pejzaże z pewnego dystansu. Może to morskie dno, a może powierzchnie jakichś odległych planet lub organiczne tkanki, kolonie wirusów, wulkaniczna lawa, pogniecione papierki od słodyczy, falujące wodorosty… Dezorientację tego rodzaju pogłębia również zróżnicowanie formatów, na których artystka maluje: od dużych po bardzo niewielkie. Obrazy te zapraszają nas więc do procesualnej percepcji, która polega na poruszaniu się ku nim oraz na oddalaniu się od nich. Oglądamy je zatem nie tyko oczami, lecz całym ciałem, które wrażliwie odbiera procesy zachodzące na płótnach. To „Stany skupienia”, ale czuć w nich wrzenie, pulsowanie, zmienność, trwające nieprzerwanie procesy przemian i transformacji, marszczenie się, falowanie, mienienie i żarzenie się, opalizowanie, walkę o zajęcie pierwszoplanowej pozycji lub – przeciwnie – ucieczkę w głąb dalszych planów.
Kołacka „pogłębia” płaszczyzny i nadaje im rodzaj ikonicznej gęstości, która nie istnieje poza malarstwem. Wychodzi od własnoręcznie robionych efemerycznych makiet, które pełnią rolę szkiców, fotografuje je i w końcu w żmudnym, długotrwałym procesie przenosi pędzlem na płótna. Cały fenomen polega na tym, że w obrazach udaje się przekazać ową procesualność, stawanie i dzianie się – jakby to nie było nieruchome malarstwo, a „naturalne” procesy kosmiczne czy geologiczne, w ramach których płynna magma skupia się w skalne formacje o nieprzewidywalnych kształtach. Wyczuwa się też w tej twórczości tętno obrazu wirtualnego – jakby ów znamienny dla Kołackiej rodzaj ikonicznej gęstości rozgrywał się pomiędzy światem analogowym a cyfrowym, jakby zagęszczał się dokładnie na ich pograniczu dzięki odpowiednio wyczutej kolorystyce, fakturze i płaskiej powierzchni pokrytej farbami wedle określonego porządku. Spotkanie z tymi obrazami to swego rodzaju probierz współczesnej percepcji i zaproszenie do stawiania fundamentalnego pytania: jak obecnie postrzegamy?
Nie wiemy także, czy w poszczególnych stanach skupienia patrzymy na całość, czy na fragment, wycinek jakieś większej formacji. Ów efekt fragmentaryzacji Kołacka potęguje dodatkowo tworząc puzzle na bazie własnych kompozycji. Nie możemy już więc jedynie oglądać, mamy układać, szukając klucza do wizualnego świata artystki, w którym nie rządzi jakaś łatwo uchwytna logika, lecz przede wszystkim intensywność i zmienność. Gdy ułożymy puzzle, wiemy, że na chwilę „zamroziliśmy” jakiś stan, ale czujemy również jego przejściowość.

Malarstwo Anny Kołackiej to więc twórczość, której współczesność polega na uzmysławianiu nam procesualności, nieuchwytności i niestałości wszelkich obrazów jakie nas dziś otaczają. Jest w tych obrazach niepokój, wynikający ze świadomości, że naszą uwagę przykuł jakiś stan skupienia, którego za moment już nie będzie.

Marta Smolińska

 

Poznań, Galeria Ego
ul. Wyspianskiego 41/3
wernisaż: 7.09.2018, g. 19.

Pozostałe wydarzenia