24 września 2018
zapiski

Internując powagę

Książki służą do różnych rzeczy. Można nimi podeprzeć stół albo uratować życie. Jedne uczą, inne deprawują. Są takie, co ulatują z pamięci zaraz po odłożeniu i takie, których nie sposób zapomnieć. Seks, narkotyk, sen, olśnienie – to wszystko mogą czytelnikowi dać książki. Kto czyta, ten wie.

Mam jedną, która działa jak lekarstwo. Albo łyk świeżego powietrza. To „Dzienniki z pawlacza” Krzysztofa Mętraka. Stoją na półce nad biurkiem, między Barańczakiem a Goerke. Przykryte którymś Hrabalem, bo, jak to w domowych bibliotekach, miejsca mało. Na okładce zdjęcie, jakich wiele można dzisiaj znaleźć na profilach społecznościowych: filiżanka kawy, kieliszek koniaku, pęk kluczy z brelokiem, nie mieszcząca się w kadrze popielniczka z niedopałkami. Wklejamy takie zdjęcia, by powiadomić bliźnich, żeśmy w podróży albo na wakacjach, ale takich, że inni mogą puchnąć z zazdrości. Mętrakowa okładka mówi jednak o czymś innym. Czy to za sprawą żółtego światła, niczym z dawnych nocnych lampek przy łóżkach, czy to zastałej już plamy na wygniecionym obrusie, czy z innego jeszcze, nieuchwytnego powodu, dość, że nie o wakacjach ona mówi, nie o radosnej, wojażowej chwili, ale o jakimś zatrzymaniu, przerwanej konwersacji, gwałtownej emocji.

W środku „Dzienników…” zapiski od roku 1970 do 1993. Mętrak – wybitny krytyk filmowy, eseista i felietonista – notował rozmowy, zdarzenia, wyimki przemów i tekstów. Z kraju i ze świata. Powstał dzięki temu wspaniały kalejdoskop rzeczy smutnych i śmiesznych, dobrych na chandrę, zniechęcenie, stres. „Ideologie to uzbrojone idee (Silone)”. „Z opowiadania Filipa Iskandera: Ponieważ nie wiedziałem jeszcze wówczas, że Hegel jest autorem bardzo trudnym, czytałem i rozumiałem prawie wszystko”. „W «Ekspresie Wieczornym» zapowiedź serialu Janusza Majewskiego o królowej Bonie. Kilka danych biograficznych, dalej wiadomość, że była to postać kontrowersyjna. I pouczenie: jak było naprawdę, dowiemy się z filmu”. „Warszawa jest niezmordowana: w dzień po nominacji Babiucha na premiera kazano nam jego nazwisko czytać od tyłu”. „Jan Szczepański stwierdził ostatnio, powołując się na badania socjologiczne, że 50% dorosłych Polaków nie rozumie w pełni naszych gazet… Cóż więc mówić o tygodnikach, które operują przeciętnie ilością od 10 do 12,5 tysięcy słów? Wszelkie nasze wzniosłe dyskusje o kulturze powinny się zaczynać od przyjęcia do wiadomości tych podstawowych faktów”.

Z Mętrakowymi „Dziennikami…” zaczyna mi się teraz rymować inna książka – wydane niedawne „Zapiski na paczce papierosów” Antoniego Pawlaka. Rzecz zachwalana przez Bratkowskiego, Koftę i Hołdysa wytrzymuje konfrontację PR z realem i okazuje się „małą, wielką książką”, z którą jest jak „z puszką orzeszków. Otwierasz, zaczynasz, a potem już się nie możesz oderwać”.

Dawny opozycjonista, poeta (wyklęty przez solidarnościowe podziemie za rzekomo pornograficzny poemat, który uznano za nieprzystojny dla wolnościowej „bibuły”), laureat nagród, sybaryta i wieloletni rzecznik prezydenta Gdyni począł swoje „Zapiski…” w sposób jakże współczesny. Zaczęło się bowiem od fejsbukowych postów o przeszłości, które czytało z entuzjazmem tyle osób, że skłoniło to Pawlaka do zebrania ich w jednej, papierowej publikacji. Efektem jest alternatywna opowieść o ostatnich 40 latach, lektura potoczysta, przyjemna, momentami śmiertelnie zabawna.

Są fragmenty obyczajowe, choćby wspominki z licealnym kolegą:

W siedemdziesiątym pierwszym umówiliśmy się u ciebie, by się uczyć [...] Jak już byłem przed twoim domem, z piaskownicy wyskoczył taki mały, może pięcioletni chłopaczek i walnął mnie w kostkę ćwiartką cegły. Wkurzyłem się i chciałem mu przylać. A on spojrzał mi głęboko w oczy, zamrugał i zdziwiony zapytał: „Co Mikołaja będziesz bił?” [...]. To był Mikołaj Trzaska.

Znajdziemy i inne rozmowy, na przykład z Leszkiem Szarugą:

– To niesamowite, że papież przybrał imię John Paul II. To ewidentnie w hołdzie dla Beatlesów, dla Lennona i McCartneya...
– Ochujałeś, Pawlak? On przybrał imię Jean Paul II na cześć Sartre’a.

Są przypadki kombatanckie:

Pierwszy albo drugi dzień stanu wojennego, obóz internowanych w areszcie śledczym w Białołęce [...]. Komendant obozu tłumaczy nam [...]: – Panowie są tylko tymczasowo internowani [...]. Stojący obok mnie Ryszard Bugaj poprosił o głos: – Panie komendancie, skoro jesteśmy internowani, to zgodnie z Konwencją Genewską domagamy się prawa do białej broni i porcelanowej zastawy”.

Mamy też donosy rzeczywistości:

Pieńkowska odchodzi. Rzuciła Gąsa dla stylisty. Uprawiał pomidory na trupie ojca. Nauczycielka pedofilka poderżnęła sobie gardło w celi. Chciał się zabić o stodołę. Moja żona ma romans z księdzem. Zorro ukradł fotoradar. To tytuły z dzisiejszego „Super Expressu”. Jezu, gdzie my żyjemy!

Albo taki, lapidarny: „Małym drukiem na ulotce pewnej pizzerii: «Promocje w odróżnieniu od proletariuszy nie łączą się»”. I sporo komentarzy bieżąco politycznych:

31 sierpnia Grupa Rekonstrukcyjna Piotra Dudy znów będzie udawała Solidarność. W programie obchodów 37. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych przewidziano: – Apel Smoleński odczytany na dwa głosy przez Jerzego Zelnika i Katarzynę Łaniewską. – Palenie Opon Pamięci w hołdzie dla legendarnego przywódcy strajku sierpniowego Lecha Kaczyńskiego. – Tradycyjne wybuczenie Lecha Wałęsy. – Żywiołowe poturbowanie kilkorga nastoletnich ubeków z KOD-u. – Tradycyjne pieczenie barana. Oczywiście jeśli Gowin się zgodzi.

W Pawlakowym raptularzu natykam się na galerię bohaterów współczesnej Polski: Geremka, Wałęsę, Mazowieckiego, Komorowskiego, Iwaszkiewicza, Pilcha, Chmielewską, w jednej z anegdot pojawia się nawet – iście intertekstualnie – Mętrak. Wszyscy odbrązowieni, w sytuacjach mocno życiowych, bez brzęku orderów i ministranckich dzwonków. Mniej jest u Pawlaka zadumy i goryczy Mętraka, mniej obrazków ze świata kultury (zwłaszcza filmowej), ale wystarczająco wiele ironii – zwykle dobrodusznej – by użyć jego „Zapisków…” jako odtrutki na wirusy codzienności. Bo sublimacja śmiechem sprawdza się zwłaszcza w momentach niepewności i lęku. Czyli znowu.

Sto lat codzienności
14 grudnia 2018

Sto lat codzienności

Chcecie na chwilę wyjść ze swojej codzienności? Wybierzcie się do Galerii Miejskiej „Arsenał” na wystawę „Życie codzienne w Polsce” i zarezerwujcie sobie jednorazowo dużo czasu albo podzielcie zwiedzanie na kilka krótszych wizyt...

Nieporęczna podręczna
10 grudnia 2018

Nieporęczna podręczna

Atwood napisała książkę rewolucyjną. Pokazała, jak życie zwykłych kobiet może się zmienić z dnia na dzień – w ich przypadku raz zdobyta wolność nie jest nigdy dana na zawsze.
Zwieracze umysłu 2.0
11 października 2018

Zwieracze umysłu 2.0

Najbardziej zgubna bowiem w uprawianej na Zachodzie antropologii była idea kosmopolityzmu, czyli „negowanie roli momentu narodowego w historii społeczeństwa”. Dla myślenia kosmopolitycznego i globalnego nie było w dobrze pojętej, narodowej nauce miejsca...