jap.nazis_
członkinie japońskiej pop grupy Keyakizaka w kostiumach halloweenowych

Gdy nazi jest seksi

Kiedy Piotr Uklański w listopadzie 2000 roku pokazał w Zachęcie swoją pracę „Naziści”, a Daniel Olbrychski potraktował ją sarmacką szablą, wydawało się, że temat nawiązań do ideologii nazistowskiej mamy w Polsce załatwiony. Oto przecież z jednej strony artysta zdemaskował banalność zła, sublimowanego przez elegancko skrojone mundury i twarze kinowych przystojniaków, takich jak Mikulski, Englert, Belmondo czy sam Olbrychski. Z drugiej ofensywny gest aktora przekonywał, że nie godzimy się na najmniejszą nawet sugestię, jakoby nazizm był atrakcyjny – nawet w nawiasie ironii.

Dawne to czasy. Dzisiaj nazizm „poddał się daleko idącym transformacjom, bardziej niż jakikolwiek inny nurt ideologiczny” – zauważał już w 1998 roku w pracy „Neofaszyzm w Europie Zachodniej” badacz zjawiska, Rafał Pankowski. I wyjaśniał powody tej bezprecedensowej transformacji: „Po to, by dotrzeć poza subkulturę zatwardziałych czcicieli Hitlera i innych reliktów przedwojennych ruchów faszystowskich, neofaszyzm musiał znaleźć nowe sposoby prezentacji swoich idei”.

O jakie „nowe sposoby” chodzi? Wskazać można na trzy najbardziej istotne pola. Po pierwsze, mamy rewizjonizm historyczny, kwestionujący ustalone fakty na temat obozów koncentracyjnych, ludobójstwa, Shoah i nazizmu jako zbrodniczej ideologii. Po drugie, jest aktywność polityczna, etykietowana jako alternatywa wobec liberalizmu, amerykanizmu i „zgniłej” idei społeczeństwa otwartego. Idzie jakoby o danie głosu wykluczonym i działania na rzecz autentycznej wspólnoty. Działająca w Wielkiej Brytanii i krajach zachodniej Europy Northern League za swój cel statutowy uznała w tym duchu „nawiązywanie przyjaźni i współpracy pomiędzy ludźmi pochodzenia północnoeuropejskiego oraz pogłębianie ich umiłowania i przywiązania do bogatego dziedzictwa przodków, którego symbolem jest stary nordycki znak Tryfoss”. Jeden z członków partii, biolog Alain de Benoist, dobitnie wyraził odejście nowej prawicy od chrześcijańskiej spuścizny Europy, deklarując: „Ani Marks, ani Jezus”. Po trzecie, neonazizm ochoczo kamufluje swoje przesłanie znakami popkultury. Widoczny jest choćby silny mariaż z ideologią oraz estetyką pogańską. W Skandynawii dominują odwołania do heroicznej epoki wikingów, w Niemczech do potęgi pragermanów. Z tym zawoalowanym kultem siły idzie także – logicznie trudna do pogodzenia z nazizmem – fascynacja mitologią Tolkienowską. Europejski zlot neonazistów we Włoszech odbywał się w tak zwanym Obozie Hobbitów. Czci się także na swój sposób herosów, zarówno tych mitologicznych, jak i fikcyjnych, z Conanem na czele.

Jak widać, neonazizm sięga po nowe środki, posługuje się uaktualnianą retoryką, chce być atrakcyjny i seksi. Stosuje strategię kameleona, który na dywanach ideologii, polityki i popkultury przyjmuje, z konieczności, neutralne barwy. Przykłady owego kamuflażu są coraz bardziej różnorodne. A także coraz trudniejsze do zidentyfikowania – w rezultacie, czasem akceptowane, traktowane jako część oficjalnej publicznej debaty. Zobaczmy, jak to działa w praktyce, na przykładach ze Słowenii i Finlandii.

Burek to popularne uliczne danie, rodzaj placka z ciasta w typie filo, nadziewanego serem, mięsem albo warzywami. Do Słowenii trafił w latach 60., a dzisiaj jest nie tylko lubianym fast foodem, ale również popularnym markerem używanym wobec imigrantów z byłych republik Jugosławii. Nazwać kogoś „skończonym burkiem” to tyle, co uznać go za głupiego i niekompetentnego, za idiotę z południowych Bałkanów albo Orientu (ciekawe, że na początku XX wieku w niemczyźnie nazi słownikowo też kojarzył się z kimś głupim, brudnym, flejtuchowatym). Można nawet powiedzieć, za Jernejem Mlekužem, że burek stał się najbardziej znanym i najbardziej kontrowersyjnym „imigrantem” w Słowenii. Jako znak symboliczny rychło przekształcił się w oręż w dyskusji związanej z kryzysem migracyjnym. Najpopularniejsze chyba słoweńskie graffiti brzmiało „Burek? Nein, danke!”. Inne precyzowało sprawę; „Chcę burka, ale nie meczetu”. Za ich propagowaniem stoją organizacje neonazistowskie, wśród których jest grupa skinheadów SLOI i jej akcja „Anti Burek Sistem” (A.B.S.). Neonazizm wyraża się tutaj w formule kojarzonej z wolnościową sztuką ulicy, zbliża do idiomu ironii, włączając się ze swoim przekazem do żywej społecznie dyskusji na temat migracji i uchodźców. Graffiti zamiast swastyki.

W Finlandii neonazistowska taktyka kameleona ma jeszcze inną postać. Naprawdę zaskakującą. To Jamie MacDonald, urodzony w Kanadzie, żyjący od kilkunastu lat w kraju Nokii transpłciowy mężczyzna, który na swoim facebookowym profilu przedstawia się jako „Kanadyjczyk grający stand-up w Helsinkach i gdzie indziej. Trans jest gorący. Jestem po prostu kolejnym gejowskim kolesiem z jajnikami”. Otwarcie poruszając tematykę genderową, MacDonald odnosi się też do bieżących wydarzeń społecznych i politycznych. W końcu 2016 roku, w klubie Kekkosklubi w Helsinkach, zaledwie tydzień po tym, jak neonaziści z organizacji Suomen Vastarintaliike zamordowali aktywistę sprzeciwiającego się ich demonstracji, standuper pokazał swój nowy program. Znalazł się w nim specyficzny minimonolog w formie rozmowy:

– Od teraz chcę identyfikować się jako nazista.

– Ale od kiedy zorientowałeś się, że jesteś nazistą?

– Byłem bardzo młody. Jako dziecko usłyszałem „Finlandię” [to piosenka kanadyjskiej piosenkarki i klawiszarki Marthy Ladly z 1981 roku – WK]. I pewnego dnia ogoliłem głowę. Wyglądało to naprawdę dobrze. Potem założyłem lotniczą kurtkę mojego kuzyna i zasalutowałem [unosi ramię w nazistowskim pozdrowieniu]. To byłem wreszcie prawdziwy ja [otwarta dłoń dotykająca klatki piersiowej]. Chcę nazyfikacji [nazition]!

MacDonald należy do genderowej mniejszości, wygrywając swoje doświadczenie jako znak autentyczności. Nazition to połączenie słów nazism i transition. Kiedy mówi on o stawianiu się neonazistą tak jak o zmianie płci, nie tylko wykazuje się pomysłowością słowotwórczą, ale wkracza również na kolejne, nowe dla tej ideologii pole. Oto bowiem można założyć, że chodzi o transformację osobowości, o proces, którego winien doświadczyć każdy człowiek świadomie i refleksyjnie przeżywający swoje życie. Gender, a nie Goebbels.

Podobne praktyki notuje się w całej Europie. Neonazistowski mechanizm kameleona działa także u nas, i to coraz sprawniej. Polski nazizm nosi dzisiaj białe koszule, modne garnitury (niekoniecznie marki Hugo Boss), słowiańskie imiona i swojskie nazwiska. Mówi o dumie narodowej i trosce o Polskę. Organizuje warsztaty, spotkania, koncerty, festiwale, wyjazdy integracyjne, a czasem pielgrzymki. Choć maluje graffiti, to raczej nie zmienia płci. Cała reszta jest natomiast do zamarkowania.

Zwieracze umysłu 2.0
11 października 2018

Zwieracze umysłu 2.0

Najbardziej zgubna bowiem w uprawianej na Zachodzie antropologii była idea kosmopolityzmu, czyli „negowanie roli momentu narodowego w historii społeczeństwa”. Dla myślenia kosmopolitycznego i globalnego nie było w dobrze pojętej, narodowej nauce miejsca...

Repatriotyzm znaczy: uchodźcy – tak!!!
26 września 2018

Repatriotyzm znaczy: uchodźcy – tak!!!

Wedle świeżych sondaży badających poczucie przynależności do obszarów cywilizacyjnych, Polska w ostatnich latach przesunęła się w wyobraźni Polaków na wschód. Słynne rozdarcie między Wschodem a Zachodem, fundujące podstawową dynamikę refleksji tożsamościowej Polaków od początku transformacji, zyskało tu wyraźny wektor...

Internując powagę
24 września 2018

Internując powagę

Książki służą do różnych rzeczy. Można nimi podeprzeć stół albo uratować życie. Jedne uczą, inne deprawują. Są takie, co ulatują z pamięci zaraz po odłożeniu i takie, których nie sposób zapomnieć...