13 listopada 2017
fwd
Martyna Ścibior, praca prezentowana na wystawie „I am still alive”

Zostałam Galerią Ego

Niecałe trzydzieści lat temu poznański Pasaż Różowy, oprawiony w ciężko skrojoną czcionkę na tle fuksjowego różu, postrzegany był jako ruchliwe miejsce handlu. Obecnie uchodzi za praktyczny, ale już mniej przyjazny oku, skrót między ulicami Taczaka i Świętym Marcinem. Spacerując jego wąskimi przejściami, zauważymy pawilony, które sprawiają wrażenie rekonstrukcji komercjalizującej się Polski z lat 90. Dostrzeżemy butik z importowanymi ciuchami, plastikowe gadżety zawieszane na obrotowych stojakach, sklep oferujący używane przedmioty z poprzedniej epoki czy punkt ksero. Byłe centrum handlowe jest lokalnym symbolem zachłyśnięcia się kolorami Zachodu, możliwościami graficznymi Corela, a przede wszystkim wspomnieniem o wtedy jeszcze raczkującym, nowym bohaterze kapitalizmu – konsumencie.

W tym kontekście idea najnowszej wystawy w galerii FWD:, który swą lokalizację ma w jednym z pawilonów Pasażu Różowego, jest równocześnie ironiczna i egzystencjalna. W tytule ekspozycji kuratorki: Marysia Ancukiewicz i Ewa Mrozikiewicz oznajmiają: I am still alive. Opisana estetyka oraz historia w połowie niedziałającego już centrum handlowego nadaje zdaniu heroiczny, ale przy tym i dość smutny wydźwięk. Wśród sąsiednich, opuszczonych pomieszczeń tytuł wystawy może uchodzić za credo galerii; przypomina o jej istnieniu, a zarazem uosabia FWD: jako komiksową bohaterkę, której celem jest uratowanie poznańskiego świata artystycznego oraz samego pasażu.

Przyglądając się działalności kuratorskiej Ancukiewicz i Mrozikiewicz, założycielek FWD:, zauważymy łączącą wszystkie wystawy ideę radosnego eksperymentu. Zabawa kuratorek z formą sztuki najnowszej (w zeszłorocznym programie znalazło się wiele działań performatywnych, np. opowiadania o zabawkach Mikołaja Tkacza czy wypełnienie przestrzeni FWD: kolorowymi balonami przez Martynę Ścibior) jest rodzajem przyjemnej rozrywki, dziecinnych igraszek, ale jednocześnie próbą redefiniowania pojęcia galerii jako zamkniętej, poważnej instytucji. Kuratorki pozwalały sobie na branżowe dowcipy („We want happy paintings”, 14.05–8.06.2017), pokazywały sztukę w kolorach własnego dzieciństwa („Chodź pokażę Ci moje zabawki, a powiesz mi kim jestem:, 18.12.2016 – 26.01.2017) czy analizę pokoleniowej beztroski („As long as i dance my life is fantastic”, 4.11–9.12.2016). Wystawa „I am still alive” kontynuuje wprowadzony w program galerii żart. Rozpoczyna także dyskusję o miejscach sztuki w ogóle: o ich tożsamości, o przynależności, trwaniu, a także sieci zależności, jakie pojawiają się w danym środowisku artystycznym. W tym przypadku lokalnym, poznańskim.

Do współpracy w konstruowaniu wystawy „I am still alive” zaproszono sześć autonomicznych instytucji: EGO, Piekary, Łęctwo, 9/10, Tak oraz Rodriguez. Kuratorki zrezygnowały jednocześnie z tekstu kuratorskiego. Zamiast niego pojawił się quiz, którego celem było określenie przynależności odbiorcy/odbiorczyni do jednej z wymienionych galerii. Pytania i odpowiedzi mają więc różnoraki charakter. Ich konstrukcja, czasami absurdalna, infantylna czy na pozór filozoficzna, przywodzi na myśl wspomnienia z dawniejszych czasopism dla nastolatków. Tytuły takie, jak „BRAVO”, „Popcorn” czy „Dziewczyna” oferowały jeszcze w pierwszych latach XXI wieku testy mające na celu określenie na przykład swojej osobowości, przyszłego zawodu czy przynależności do danej subkultury. W podobny sposób FWD: pyta o kolor, z którym się utożsamiamy, ulubiony zapach, film, książkę. Na bazie odpowiednio zhierarchizowanych odpowiedzi odbiorca/odbiorczyni na krótki moment staje się przypisaną galerią. Przygotowane na wystawę opisy poszczególnych instytucji w większości przypominają te horoskopowe. Mówią o naszej wewnętrznej sile, mocnych i słabych stronach oraz podejściu do samej sztuki. Chodzimy więc od kartki do kartki, kłócąc się z wynikiem bądź całkowicie mu przytakując. Wizualizacją każdego z tekstów jest praca artystyczna, z którą dana galeria najbardziej się utożsamia. W ten sposób na wystawie pokazano dzieła Gosi Bartosik, Andrzeja Bereziańskiego, Grzegorza Bożka, Tomasza Ciecierskiego, Agnieszki Grodzińskiej, Michała Smandka, Daniela Stachowskiego i Martyny Ścibior.

Jednocześnie symboliczne przypisanie odbiorców do danej instytucji jest gestem jednoczącym, możliwe, że utopijnie tworzącym dość kruchy rodzaj wspólnoty. Nie ośmieliłabym się nazwać polskiego, a już z pewnością nie poznańskiego świata artystycznego artworldem, ale koncepcja zaprezentowana w FWD: stworzyła ideę podobnej struktury. Różnorakiej, choć niewielkiej. Mieści ona w sobie rozmaite postawy autonomicznych instytucji, które na krótką chwilę zostają spersonalizowane. I tak pojedyncze galerie zyskują konkretną osobowość – są niezależne, eleganckie, spontaniczne czy ciekawe świata.

Prócz tytułu, który jest zdaniem symbolicznie wypowiadanym przez galerię FWD:, na grafikach promujących wystawę pojawia się również pytanie do odbiorców. Figuruje jako przekształcony temat ekspozycji: Are you still alive? Kuratorki w odwecie na szerzące się zarzuty wobec poznańskiego środowiska (te same oskarżenia powtarzane od kilku lat: zbyt mało artystycznych wydarzeń, wystaw, działań w mieście, inicjatyw oddolnych) kąśliwie odwracają sytuację w stronę odbiorców. W odpowiedzi na zadane pytanie wypunktowane zostały nazwy wcześniej wymienionych galerii, ale prócz tego do wyboru pozostawało słowo „nie”. Tym ruchem FWD: oznajmiło, że nieobecność na wystawie równa się z wyjściem z obiegu. Jest to zawadiacki krok kuratorek, które, zdaje się, prowadzą w ten sposób osobliwą listę obecności. Pytają, czy to odbiorcy bywają aktywni, czy dostatecznie angażują się w dość liczne projekty, koncepty. W ten sposób odbiorców sztuki najnowszej częściowo naznaczono etykietką konsumentów, którzy muszą uczestniczyć, muszą bywać i przyjmować kulturę, by w ogóle istnieć. W innym przypadku umierają (w kontekście pytania: are you still alive?).

Nazwa galerii FWD: zaczerpnięta została z angielskiego słowa forward (naprzód, do przodu). Ironią więc było zaistnienie tego rodzaju instytucji w przestrzeniach Pasażu Różowego, który z wolna pustoszeje. Tworzy to jednak wokół działań Marysi Ancukiewicz i Ewy Mrozikiewicz specyficzną atmosferę. Ta bardzo często, być może nieświadomie, jest podtrzymywana przez same kuratorki. Choć w nazwie galerii deklarują one spoglądanie przed siebie, to charakter prezentowanych wystaw oraz otoczenie, w jakim znalazło się FWD:, bazuje na sentymentalizmie i powrocie do historii miejsca. Dlatego powoływanie się na takie hasła jak I am still alive wzbudza niemal rozczulenie. Sama wystawa różni się od poprzednich – jest znacznie bardziej angażująca, oparta na współpracy, ale też wchodząca i ustanawiająca pojęcie środowiska artystycznego. Kuratorki rozpoczynają więc nowy program z podobnym do poprzedniego, choć bardziej analitycznym przymrużeniem oka.

 

 

„I am still alive”
artyści: Gosia Bartosik, Andrzej Bereziański ,Grzegorz Bożek, Tomasz Ciecierski, Agnieszka Grodzińska, Michał Smandek, Daniel Stachowski, Martyna Ścibior
kuratorki: Marysia Ancukiewicz, Ewa Mrozikiewicz
Poznań, FWD:
08.10–16.11.2017

Czemu oddaje się kultura?
23 listopada 2017

Czemu oddaje się kultura?

Trzecia część „Trylogii o chorwackim faszyzmie: Chorwacki Teatr” w reżyserii Olivera Frljicia to spektakl rozgrywający się w przestrzeni, której ramy stanowią dwa obrazy. Pierwszy przedstawia Jezusa siedzącego przy stole w towarzystwie swoich uczniów w czasie ostatniej wieczerzy...

Rozpad, skalary, neonki
22 listopada 2017

Rozpad, skalary, neonki

Tytuł nowego albumu Columbus Duo może służyć za pretekst do skomplementowania precyzji, z jaką Irek i Tomek Swoboda grają swoją muzykę. Jeszcze nie dość mocno podkreśla się w recenzjach to, jak świetnie płyty duetu są reżyserowane...