18 listopada 2010

Wspomnienia (z) opuszczonych miejsc

Jednym z najważniejszych tematów twórczości Apichatponga Weerasethakula są mechanizmy pamięci, wspomnienia.

Często też bohaterami jego filmów są przestrzenie. Dobrym przykładem połączenia tych dwóch motywów jest praca „Emerald”, którą można było oglądać w poznańskim Centrum Kultury „Zamek” w ramach wystawy „Beyond Mediations” (będącej częścią Mediations Biennale).

Urodzony w 1970 roku w Bangkoku reżyser bywa czasem zaliczany do tak zwanej Tajskiej Nowej Fali (obok m.in. Pen-eka Ratanaruanga i Wisita Sasanatienga). Choć da się odnaleźć pewne podobieństwa między Apichatpongiem a wspomnianymi filmowcami, to ujmowanie go w tym nurcie wiąże się raczej z pochodzeniem z tego samego kraju i tym samym pokoleniem.

Przed swoim pełnometrażowym debiutem w 2000 roku reżyser nakręcił wiele krótkich filmów, z których kilka funkcjonowało jako instalacje. W jego przypadku jednak zaznaczanie podziału na takie dwie sfery aktywności nie wydaje się konieczne (przynajmniej z punktu widzenia odbiorcy). Choćby dlatego, że najnowszy cykl „instalacyjny” „Primitive” zawiera również pełny metraż (nagrodzony w tym roku Złotą Palmą w Cannes „Wujaszek Boonmee, który potrafi przywołać swoje poprzednie wcielenia”). Ważniejsze, że wspomniane sfery nieustannie przenikają się, zarówno jeśli chodzi o formę, jak i o treść. Dowodem tego jest choćby „Emerald”.

To 11-minutowe wideo składa się z długich ujęć – kamera spokojnie i płynnie porusza się po opustoszałych pokojach i klatkach schodowych. Całość utrzymana jest w przygaszonych i ciemnych tonach. Intrygującym i odrealniającym zabiegiem jest nałożenie na zarejestrowany materiał abstrakcyjnej warstwy. Przypomina ona unoszące się w powietrzu pierze lub płatki śniegu. Być może jest to odwołanie do filmu Alaina Resnaisa „Miłość aż po grób”, w którym podobny obraz ilustrował to, co czeka nas po śmierci. Być może tego dotyczy również „Emerald”, nakręcony w zamkniętym hotelu w Bangkoku. W pewnym sensie obserwujemy więc miejsce umarłe, niejako szkielet. Poza tym słyszymy w tej przestrzeni trzy głosy – snują one własne opowieści, ale też rozmawiają ze sobą. Apichatpong uzupełnia motyw śmierci z filmu Resnaisa funkcjonującym w jego kręgu kulturowym wspominaniem życia (lub żyć), wywodzącym się z wiary w reinkarnację. Pod koniec filmu można dostrzec twarze jakby wyłaniające się z przedmiotów w pokojach. Czy na podstawie głosów możemy wyrobić sobie pewne wyobrażenie o mówiących? Albo że coś z nich żyje nadal w tych pomieszczeniach? Twarz można uznać za emblemat całej osoby, choć z drugiej strony, nie jest to cała postać. Jedynie fragment, znikomy wobec opustoszałego pokoju.

Tym, co czyni ten film instalacją, to fakt, że oprócz ekranu w pomieszczeniu, gdzie jest prezentowany, zawieszona nisko nad podłogą lampa rzuca szmaragdowe światło (zgodnie z tytułem, a zarazem nazwą hotelu). Czy ten przedmiot to nawiązanie do tajskiego folkloru? Jeśli wziąć go za odpowiednik ogniska domowego, do czego skłania jego umiejscowienie między ekranem a widzami, to można zastanowić się nad intencjami twórcy. Możliwe, że chciał zasugerować nie sytuację zwykłego oglądania filmu, a bardziej spotkania, na którym po jednej stronie zasiedli bohaterowie filmu, a po drugiej – widzowie.

Warto zwrócić uwagę na kilka motywów, które odwołują do filmów fabularnych tajskiego reżysera. W opisie „Emeralda” opowiada on o hotelu Morakot, zaznaczając, że obiekt został otwarty w latach 80., okresie przyspieszonego wzrostu gospodarczego oraz masowego napływu do Tajlandii uchodźców z Kambodży. Uchodźcą jest bohater „Skrajnych żądz”, w którym najpełniej widać wspominane na początku stawianie miejsc czy przestrzeni na równi z bohaterami ludzkimi. Apichatpong snuje tu fantazje wokół szpitala, gdzie pracowali jego rodzice (na marginesie można dodać, że autor, zanim zajął się reżyserią, studiował architekturę). Temat reinkarnacji powraca natomiast w „Wujaszku Boonmee...”. Film  będzie prezentowany na festiwalu Filmy Świata Ale Kino!

 

Apichatpong Weerasethakul, „Morakot / Emerald” (2007)
jednokanałowa projekcja wideo
Kurator wystawy : Tsutomu Mizusawa
„Beyond Mediations 2010” podczas II edycji Mediations Biennale
Poznań, Centrum Kultury „Zamek”
11.09. – 30.10.2010

W tym seksie jest metoda?
09 sierpnia 2018

W tym seksie jest metoda?

„Lekkie historie, literatura eskapistyczna” ‑ tak ogólnikowo i samodegradująco (?) swą twórczość określa Milo Manara. Dla włoskiego rysownika w centrum zainteresowania tych pozornie niewyszukanych opowieści znajdują się kobiece ciało i odważna erotyka...

Kto tu jest dla trollowania
08 sierpnia 2018

Kto tu jest dla trollowania

W Muzeum Sztuki trzepali na bramkach. Choć od dawna żartujemy ze znajomymi z tego, że kontrola w ich salach jest nadmierna, to wernisaż wystawy „Peer-to-peer” to już była przesada.