Walka o Muzeum Krytyczne

Wydana w rekordowo krótkim czasie książka Piotra Piotrowskiego „Muzeum Krytyczne” to połączenie sprawozdania z 15-miesięcznej próby reformy Muzeum Narodowego w Warszawie z wprowadzeniem do rozważań teoretycznych na temat nowej muzeologii.

Nie bez powodu książkę Piotra Piotrowskiego czyta się niemal jak prawniczy thriller Johna Grishama. Wprowadza nas ona bowiem w niedostępny zwykłemu śmiertelnikowi świat strategii i procedur zarządzania wielkimi instytucjami. Autor pokazuje czytelnikowi, że w tej rzeczywistości język polityki często rozmija się z pragmatycznymi intencjami. Mimochodem Piotrowski porusza problem o wiele szerszy niż tylko historia nieudanej reformy Muzeum. Niedokończone autostrady, wymagające natychmiastowych remontów świeżo zbudowane stadiony, niemożność wyplątania się ze ślepych zaułków biurokracji, uleganie nieformalnym naciskom biskupów lub innych grup interesów – to objawy męczącego nasz kraj kryzysu kompetencji. Po wyczerpaniu prostych rezerw wzrostu, jakim było zerwanie z absurdami ekonomii PRL-u, w obliczu nieco bardziej skomplikowanych przemian cywilizacyjnych stanęliśmy przed barierą kompetencji. Już nie ekonomia czy geopolityka ograniczają nasze możliwości, lecz brak wykształcenia i błędne zachowawcze decyzje ludzi, którzy posiadają władzę. Nie jest to problem polityczny, tego nie zmienią żadne wybory – pokoleniu, które z naturalnych przyczyn biologicznych znajduje się u szczytu swoich możliwości, niezależnie od opcji partyjnej brakuje wiedzy, by kierować społeczeństwem opartym na wiedzy i usługach. Na taką barierę właśnie napotkał na swojej drodze Piotrowski jako były dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie. Barierą tą okazało się niemożliwość porozumienia z Radą Powierniczą Muzeum odnośnie najważniejszych koncepcji jego funkcjonowania, a także z pracownikami Muzeum, którzy wszelkimi siłami przeciwstawiali się propozycjom niezbędnych reform.

Piotrowski kreując koncepcję Muzeum Narodowego w Warszawie, stawia przy okazji ważny problem: czym na progu XXI wieku jest stolica Polski i jak w tym kontekście rozumieć słowo „narodowy” – czy jako nacjonalistyczną wspólnotę krwi, czy emanację różnorodnego społeczeństwa obywatelskiego? Powstaje tu ciekawe pytanie: czym jest Muzeum Narodowe na przykład dla urodzonego w Polsce Wietnamczyka i w jaki sposób może ono wyjść naprzeciw jego potrzebom? Zwiększająca się kosmopolityzacja Warszawy powinna odnaleźć swoje odbicie także w pracy takich instytucji jak MNW, które, jak pisze Piotrowski: „należało do jednych z najważniejszych instytucji władzy i dystrybucji kapitału symbolicznego”. Dzisiaj cały problem tkwi w tym, w jaki sposób czynić z tego kapitału użytek, jak nim obracać i jak go pomnażać.

Idea, którą Piotrowski próbował wcielić w życie (opowiada o niej obszernie także w rozmowie opublikowanej w „Czasie Kultury” 5/2010) to muzeum pojmowane jako instytucja publiczna, podejmujące ważne i kontrowersyjne problemy współczesności: „Muzeum krytyczne to instytucja pracująca na rzecz demokracji opartej na sporze, ale także instytucja autokrytyczna, rewidująca własna tradycję, mierząca się z własnym autorytetem oraz ukształtowanym przez siebie kanonem historycznym”. Piotrowski w swojej książce pokazuje kilka modeli, według których mogą funkcjonować dzisiaj muzea. Pierwsza najbardziej oczywista możliwość to muzeum-mauzoleum, świątynia sztuki, która przechowuje i udostępnia skarbnicę bezcennych dzieł sztuki. Przeciwstawną możliwość proponuje muzeum-rozrywka, które daje się porwać bardzo silnemu dziś nurtowi artitainment, który zbliża muzeum do idei parku rozrywki. Publiczność epatowana jest w nim efektownymi i efekciarskimi wystawami, które z założenia maja się stać komercyjnym sukcesem i napędzać powstawanie nowych filii instytucji. Preferowana przez Piotrowskiego koncepcja Muzeum Krytycznego przeciwstawia się tym dwóm modelom mieszczącym się na skrajnych skrzydłach konserwatyzmu i liberalizmu. Dodatkowym argumentem za działaniem w tym właśnie kierunku jest brutalna prawda o tym, że Muzeum Narodowe w Warszawie nie może konkurować z Luwrem, Prado czy nawet Muzeum w Budapeszcie ani zbiorami, ani atrakcyjnością miejsca. Jedyne, co można w takiej sytuacji zrobić, by MNW mogło zaistnieć w poważnym obiegu, jest zaproponowanie interesującego programu; zmieniałby on całkowicie położenie Muzeum zarówno na mapie globalnej, jak i lokalnej. Mógłby sprawić, że Muzeum utraciłoby swoją nudną anonimowość, że przestałoby się kojarzyć z przymusowymi szkolnymi wycieczkami, a stałoby się miejscem, o którym i gdzie warto dyskutować, bo, jak pisze autor: „ze względu na charakter współczesnej kultury muzea zanurzone w swojej lokalności realizują projekt o globalnym charakterze właśnie dlatego, że stają się forum publicznej debaty”. Zwiastunem realizacji tego postulatu była zorganizowana w oparciu o własne zbiory wystawa „Ars Homo Erotica”, która przyciągnęła 40 tysięcy widzów i sprowokowała ponad tysiąc artykułów wydrukowanych w dziennikach i wydawnictwach fachowych na całym świecie.

Jak dowiadujemy się z książki, w Radzie Powierniczej Muzeum zawiązał się osobliwy sojusz pomiędzy zwolennikami muzeum-świątyni i zwolennikami muzeum-rozrywki, którzy zdołali pokonać dzielące ich, zdawałoby się, gigantyczne różnice, by wspólnie przeciwstawić się wspólnemu niebezpieczeństwu, jakim okazało się widmo Muzeum Krytycznego. Niebezpieczeństwo to zostało na razie oddalone, ale czy na długo? Jak pisze autor na zakończenie książki, muzeum „nie ma innego wyjścia, niż przyjąć formułę krytyczną, jeżeli chce zachować swoją ważną w społeczeństwie i kulturze intelektualnej pozycję”.

Piotr Piotrowski, „Muzeum Krytyczne”, Wydawnictwo Rebis, Poznań 2011
fot. akcja Tamása Szentjóbyego, Budapeszt, 25.10.2010

Postać, potańczyć i skończyć
25 września 2020

Postać, potańczyć i skończyć

Wydaje się, że to materiał na spektakl-samograj; wystarczy sprawna obsada, a reszta się obroni. Tym większy zawód sprawiają reżyserska niekonsekwencja i rwane tempo, w którym na scenie Teatru Nowego w Poznaniu rozgrywa się „Matka”...