03 czerwca 2016

Trzytygodniowy performans

„I'm waiting for someone to call me” to wystawa, na której medium artystycznym stanowią rozmowa telefoniczna i tekst. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że Galeria Dawid Radziszewski została zamknięta, a przechodniów witają białe puste ściany, na odwiedzających czeka jednak artysta we własnej osobie. Nie widać go co prawda gołym okiem, ale odgrywa najważniejszą rolę w projekcie.

W galerii nie ma niczego poza iPhonem, ładowarką i krótką instrukcją obsługi leżącą na ziemi: Każdy odwiedzający za pomocą znalezionego aparatu może zadzwonić do Pawła Kruka, który specjalnie dla niego odegra performanse i przybliży projekty artystyczne dziesięciu twórców z różnych części świata. Mieszkający w Bolinas niedaleko San Francisco (Kalifornia) Kruk nie jest obecny na wystawie fizycznie, jednak codziennie (z wyjątkiem poniedziałków i niedzieli) między 7:00 a 11:00 rano czasu pacyficznego, czyli od 16:00 do 20:00 czasu środkowoeuropejskiego odbiera połączenia głosowe i łączy się z odwiedzającymi galerię osobami przez Skype’a.

Zamiast oddać się swobodnej konwersacji, pochodzący z Koszalina artysta jak profesjonalny aktor z uporem odgrywa wyuczony wcześniej scenariusz. Z precyzją audioprzewodnika, z którym zwiedza się przestrzenie muzealne, performer odtwarza przez Skype’a akcje i deklamuje prace innych artystów. Większość z realizowanych przez niego koncepcji jest już znana odbiorcom z przeszłości. Do projektu zaproszono twórców z różnych pokoleń i nurtów artystycznych. Wśród autorów, których twórczość została zapożyczona, znajdują się: Paweł Althamer, Wojciech Bąkowski, Sebastian Buczek, Patricia Esquivias, Mario García Torres, David Horvitz, Jiří Kovanda, Hanne Lippard, Igor Savchenko i Ewa Zarzycka.

Połączenie z Pawłem Krukiem trwa około 13 minut i przyjmuje charakter monologu z efektami muzycznymi. Artysta nie daje się zagadać osobie na linii, wręcz przeciwnie, zdążył już nauczyć się swojej roli na pamięć, przez co odwiedzający galerię można odnieść wrażenie, że słucha się automatycznej sekretarki. W istocie jest zupełnie inaczej, a wystawa ma interaktywny charakter. W trakcie transmisji można chodzić po sali, a nawet – wyjść przed budynek galerii. Jest to wręcz wskazane, jeżeli chcemy podążać za wskazówkami, które pozostawił Paweł Althamer. Stosując się do instrukcji przekazywanych przez Kruka, mamy szansę przyjrzeć się dokładniej wieżowcowi, w którym usytuowana jest Galeria Dawid Radziszewski. Dzięki monologowi Kruka ukryty wśród drzew budynek stopniowo odsłania przed nami swoją skomplikowaną historię.

Pierwsza prezentowana z Kalifornii praca dobiega końca zanim tak naprawdę się zacznie. Na potrzeby wystawy Jiří Kovanda, jeden z pionierów czeskiej sztuki konceptualnej, pozwolił Krukowi odtworzyć swoją akcję z 1976 roku, tytułowy „I'm waiting for someone to call me”, w czasie której artysta siedział przed aparatem telefonicznym i czekał na połączenie. Performans kończył się w momencie, kiedy ktoś do niego zadzwonił.

Początkowo słuchaczowi może się wydawać, że połączenie nie zostało nawiązane, ale już niebawem Kruk zaczyna czytać „Wiadomość do męża, profesora Nauk Ziemi” Ewy Zarzyckiej (2016). Ta specjalizująca się w performansie mówionym artystka przygotowała tekst, w którym wyznaje, że do udziału w projekcie zaprosił ją Dawid Radziszewski. Ustami Kruka artystka snuje nostalgiczne rozważania na temat powrotu do kultury analogowej.

Po zakończeniu wywodu Zarzyckiej przychodzi czas na pracę Hanny Lippard, która w swoim krótkim wierszu „100% internet” (2014) ukazuje negatywne oddziaływanie Sieci na człowieka. Jak refren powtarza się w nim fraza „cat videos”.

Następna praca odwołuje się do absurdów naszej rzeczywistości. Kruk odgrywa „Zapisywanie z nerwów 2” Wojciecha Bąkowskiego (2014). Słyszymy nagranie, które włącza się często, kiedy dzwonimy pod numer „997”: „Pogotowie policji, proszę czekać”. W tle, podobnie jak na infolinii, leci muzyka.

„Jeszcze Polska nie zginęła” Sebastiana Buczka (2016) – kolejny przywoływany przez Kruka utwór – pierwotnie jego autor wykonywał na kimballu, specyficznym rodzaju pianina. Ponieważ jednak odtworzenie go mogłoby przerosnąć możliwości Kruka, Buczek przygotował projekt instrumentu z puszki po Coca-Coli, a następnie wysłał go do wykonawcy. Ten wyciął paski z aluminium, dzięki czemu na instrumencie typu DIY przypominającym karimbę można grać. Wydobywające się z telefonu dźwięki prawdopodobnie wywołują podobny efekt, co połączenie perkusji z wiadra i cymbałków z kubków, zdecydowanie przywodząc na myśl skojarzenia recyklingowe.

Wystawa nabiera coraz bardziej interaktywnego charakteru dzięki pracy „Furtka” Pawła Althamera (2016). Którejś soboty, jakby nigdy nic, artysta stanął pod galerią i zainstalował w czarnym ogrodzeniu vis-à-vis lokalu białą furtkę. Słynący z prospołecznych projektów mieszkaniec warszawskiego Bródna tym razem postanowił ulżyć w cierpieniach mieszkańcom gigantycznego, corbusierowskiego Osiedla za Żelazną Bramą. Korzystają oni z otoczonego przemysłowo wykonaną metaloplastyką placu zabaw. Dzięki tytułowej furtce bez problemu mogą znaleźć wejście na skwer bezpośrednio z chodnika przylegającego do bloku przy ulicy Krochmalnej. „Wyjdź na zewnątrz, znajdź furtkę i skorzystać z niej” – zachęca Paweł Kruk. Warto zastosować się do tej wskazówki, ponieważ kolejne prace odnoszą się do architektury i zieleni.

Nawiązując do postaci Igora Savchenki, nieżyjącego już sowieckiego filmowca, performer przywołuje myślenie charakterystyczne dla ideologii komunistycznej. Z „Balans Trappa” (2015) Kruk cytuje brzmiący bardzo wiarygodnie fragment książki wyimaginowanego badacza – analizuje funkcję drzewa jako schronienia przed deszczem. Stosując pozornie naukowe słownictwo, Kruk parodiuje sowiecką ideologię. Opisuje ze szczegółami strukturę rośliny, by następnie wyliczyć, ile wyniesie „czas całkowitej ochrony pod drzewem liściastym”, a ile „pod drzewem iglastym”. Naiwny słuchacz może dać wiarę wydobywającym się ze słuchawki słowom, chociaż po głębszym zastanowieniu dojdzie do wniosku, że artysta wpuszcza go w maliny, a choinka nie zapewni mu ochrony.

Stojąc, zgodnie z wytycznymi, przed galerią obok „Furtki” Althamera, możemy podziwiać otoczone zielenią Osiedle za Żelazną Bramą. Powstało ono na zgliszczach domów należących niegdyś do Żydów, a nazwą nawiązuje do bramy, która prowadziła do reprezentatywnej części Warszawy – Ogrodu Saskiego. Obok takich miejsc jak Bemowskie Osiedle Przyjaźń czy Przyczółek Grochowski, stanowi ono perełkę powojennej architektury Warszawy. W skład osiedla wchodzi 19 identycznych wieżowców. W pracy pod tytułem „Generalisimo/ Castellana” Patricia Esquivias rozlicza Le Corbusiera z jego modernistycznych wizji i analizuje fenomen pięciu madryckich budynków. Praca „Generalisimo, Castellana, Za Żelazną Bramą” (2016) została uzupełniona o nowy element – wielką, modernistyczną bryłę bez balkonów, która góruje nad Galerią Dawid Radziszewski.

Następnie nasz rozmówca z drugiej strony globu przenosi nas do „Głuchego telefonu” (2009) Maria Garcii Torresa. Opisując ze szczegółami dziecięcą zabawę, dochodzi do wniosku, że „na końcu jest dzieło sztuki”. Kruk podsumowuje monolog słowami Davida Horvitza: „Idź, dopóki nie będziesz wiedział, gdzie jesteś” (2016). I może właśnie one stanowią kwintesencję koncepcji wystawy, podczas której komunikacja międzyludzka jest poddana wielopoziomowej analizie, a poczucie alienacji artysty staje się metaforą kondycji współczesnego człowieka.

Chociaż pozornie medium artystycznym staje się tu słowo mówione, to w rzeczywistości projekt zmusza nas do interakcji nie z żywym człowiekiem, ale z czasoprzestrzenią i pamięcią, które tworzą bezgraniczny, egzystencjalny kosmos doświadczenia. Brak porozumienia między dwojgiem rozmówców jest pochodną popularnych środków komunikacji.

W tej grze pozorów Kruk staje się ucieleśnieniem postmodernistycznej, fragmentarycznej, globalnej, pełnej zapożyczeń przestrzeni, po której porusza się odbiorca; łącznikiem scalającym odmienne wizje artystyczne i architektoniczne, a także różne pory dnia i oddalone od siebie o tysiące kilometrów miejsca. Człowiek zagubiony w sieci połączeń musi się spotkać z artystą sam na sam. Właściciel galerii reaguje za każdym razem, kiedy odbiorca włączy zestaw głośnomówiący, ponieważ „I'm waiting for someone to call me” z założenia ma prowadzić do sytuacji artystycznej „jeden na jednego”. I chociaż pozornie akcja jest owocem chwili, to zostają po niej ślady w postaci historii połączeń oraz „Furtki” – pozytywnej interwencji Althamera w przestrzeni publicznej.

Dopiero po wysłuchaniu Pawła Kruka tekst kuratorski nabiera nowego znaczenia:

„Paweł,
od kilku dni próbuję się z Tobą skontaktować, ale właśnie uświadomiłem sobie, że przecież do 8 Cię nie ma. Zaprosiłem już wszystkich, w sumie wyszło 10 osób, musimy przeprowadzić próbę, ale pewnie całość zamknie się w 15 minutach. Rozmawiałem z Wojtkiem i on teraz jedzie do Nowego Jorku i trzeba z nim jeszcze przećwiczyć. Udało Ci się wyciąć puszkę? Dziś powinienem mieć już całą listę prac z tłumaczeniami.

[...]
pozdrawiam
D.”

Z zapisu można wywnioskować, że stanowi on dokumentację procesu artystycznego, w który zaangażowali się: Dawid Radziszewski, Wojciech Bąkowski, Paweł Kruk oraz inni artyści.

„I’m waiting for someone to call me”
artyści: Paweł Althamer, Wojciech Bąkowski, Sebastian Buczek, Patricia Esquivas, Mario Garcia Torres, David Horvitz, Jiří Kovanda, Hanne Lippard,
Igor Savchenko, Ewa Zarzycka
Warszawa, Galeria Dawid Radziszewski
15.05. – 4.06.2016

źródło fotografii, dzięki uprzejmości Galerii Dawid Radziszewski

Normal 0 21 false false false PL ZH-CN X-NONE

Anna Bartosiewicz

Trzytygodniowy performans

 

„I'm waiting for someone to call me” to wystawa, na której medium artystycznym stanowią rozmowa telefoniczna i tekst. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że Galeria Dawid Radziszewski została zamknięta, a przechodniów witają białe puste ściany, na odwiedzających czeka jednak artysta we własnej osobie. Nie widać go co prawda gołym okiem, ale odgrywa najważniejszą rolę w projekcie.

 

W galerii nie ma niczego poza iPhonem, ładowarką i krótką instrukcją obsługi leżącą na ziemi: Każdy odwiedzający za pomocą znalezionego aparatu może zadzwonić do Pawła Kruka, który specjalnie dla niego odegra performanse i przybliży projekty artystyczne dziesięciu twórców z różnych części świata. Mieszkający w Bolinas niedaleko San Francisco (Kalifornia) Kruk nie jest obecny na wystawie fizycznie, jednak codziennie (z wyjątkiem poniedziałków) między 7:00 a 11:00 rano czasu pacyficznego, czyli od 16:00 do 20:00 czasu środkowoeuropejskiego odbiera połączenia głosowe i łączy się z odwiedzającymi galerię osobami przez Skype’a.

 

Zamiast oddać się swobodnej konwersacji, pochodzący z Koszalina artysta jak profesjonalny aktor z uporem odgrywa wyuczony wcześniej scenariusz. Z precyzją audioprzewodnika, z którym zwiedza się przestrzenie muzealne, performer odtwarza przez Skype’a akcje i deklamuje prace innych artystów. Większość z realizowanych przez niego koncepcji jest już znana odbiorcom z przeszłości. Do projektu zaproszono twórców (w tym nieżyjącego już Białorusina) z różnych pokoleń i nurtów artystycznych. Wśród autorów, których twórczość została zapożyczona, znajdują się: Paweł Althamer, Wojciech Bąkowski, Sebastian Buczek, Patricia Esquivias, Mario García Torres, David Horvitz, Jiří Kovanda, Hanne Lippard, Igor Savchenko i Ewa Zarzycka.

 

Połączenie z Pawłem Krukiem trwa około 13 minut i przyjmuje charakter multidźwiękowego monologu z efektami muzycznymi. Artysta nie daje się zagadać osobie na linii, wręcz przeciwnie, zdążył już nauczyć się swojej roli na pamięć, przez co odwiedzający galerię można odnieść wrażenie, że słucha się automatycznej sekretarki. W istocie jest zupełnie inaczej, a wystawa ma interaktywny charakter. W trakcie transmisji można chodzić po sali, a nawet – wyjść przed budynek galerii. Jest to wręcz wskazane, jeżeli chcemy podążać za wskazówkami, które pozostawił Paweł Althamer. Stosując się do instrukcji przekazywanych przez Kruka, mamy szansę przyjrzeć się dokładniej wieżowcowi, w którym usytuowana jest Galeria Dawid Radziszewski. Dzięki monologowi Kruka ukryty wśród drzew budynek stopniowo odsłania przed nami swoją skomplikowaną historię.

 

Pierwsza prezentowana z Kalifornii praca dobiega końca zanim tak naprawdę się zacznie. Na potrzeby wystawy Jiří Kovanda, jeden z pionierów czeskiej sztuki konceptualnej, zdecydował się odtworzyć swoją akcję z 1976 roku, tytułowy „I'm waiting for someone to call me”. W latach 70. artysta siedział przed aparatem telefonicznym i czekał na połączenie. Performans kończył się w momencie, kiedy ktoś do niego zadzwonił. Tę scenę odtwarza Paweł Kruk, który przez pierwszych kilka sekund po odebrania telefonu milczy.

 

Początkowo słuchaczowi może się wydawać, że połączenie nie zostało nawiązane, ale już niebawem Kruk zaczyna czytać „Wiadomość do męża, profesora Nauk Ziemi” Ewy Zarzyckiej (2016). Ta specjalizująca się w performansie mówionym doktor nauk humanistycznych w zakresie filozofii przygotowała tekst, w którym wyznaje, że do udziału w projekcie zaprosił ją Paweł Althamer. Ustami Kruka artystka snuje nostalgiczne rozważania na temat powrotu do kultury analogowej.

 

Po zakończeniu wywodu Zarzyckiej przychodzi czas na pracę Hanny Lippard, która w swoim krótkim wierszu „100% internet” (2014) ukazuje negatywne oddziaływanie Sieci na człowieka. Jak refren powtarza się w nim fraza „pocięte widea”.

 

Następna praca odwołuje się do absurdów naszej rzeczywistości. Kruk odgrywa „Zapisywanie z nerwów 2” Wojciecha Bąkowskiego (2014). Słyszymy nagranie, które włącza się często, kiedy dzwonimy pod numer „997”: „Pogotowie policji, proszę czekać”. W tle, podobnie jak na infolinii, leci muzyka.

 

„Jeszcze Polska nie zginęła” Sebastiana Buczka (2016) – kolejny przywoływany przez Kruka utwór – pierwotnie jego autor wykonywał na kimballu, specyficznym rodzaju pianina. Ponieważ jednak odtworzenie go mogłoby przerosnąć możliwości Kruka, Buczek przygotował projekt instrumentu z puszki po Coca-Coli, a następnie wysłał go do wykonawcy. Ten wyciął paski z aluminium, dzięki czemu na instrumencie typu DIY można grać. Wydobywające się z telefonu dźwięki prawdopodobnie wywołują podobny efekt, co połączenie perkusji z wiadra i cymbałków z kubków, zdecydowanie przywodząc na myśl skojarzenia recyklingowe.

 

Wystawa nabiera coraz bardziej interaktywnego charakteru dzięki pracy „Furtka” Pawła Althamera (2016). Którejś soboty, jakby nigdy nic, artysta stanął pod galerią i zainstalował w czarnym ogrodzeniu vis-à-vis lokalu białą furtkę. Słynący z prospołecznych projektów mieszkaniec warszawskiego Bródna tym razem postanowił ulżyć w cierpieniach mieszkańcom gigantycznego, corbusierowskiego Osiedla za Żelazną Bramą. Korzystają oni z otoczonego przemysłowo wykonaną metaloplastyką placu zabaw. Dzięki tytułowej furtce bez problemu mogą znaleźć wejście na plac zabaw bezpośrednio od ulicy Krochmalnej 3 bez konieczności okrążania skweru. „Wyjdź na zewnątrz, znajdź furtkę i skorzystać z niej” – zachęca Paweł Kruk. Warto zastosować się do tej wskazówki, ponieważ kolejne prace odnoszą się do architektury i zieleni.

 

Nawiązując do postaci Igora Savchenki, nieżyjącego już sowieckiego filmowca, performer przywołuje myślenie charakterystyczne dla ideologii komunistycznej. W „Balans Trappa” (2015) cytuje brzmiący bardzo wiarygodnie fragment książki wyimaginowanego badacza – analizuje funkcję drzewa jako schronienia przed deszczem. Stosując pozornie naukowe słownictwo, Kruk parodiuje sowiecką ideologię. Opisuje ze szczegółami strukturę rośliny, by następnie wyliczyć, ile wyniesie „czas całkowitej ochrony pod drzewem liściastym”, a ile „pod drzewem iglastym”. Naiwny słuchacz może dać wiarę wydobywającym się ze słuchawki słowom, chociaż po głębszym zastanowieniu dojdzie do wniosku, że artysta wpuszcza go w maliny, a choinka nie zapewni mu ochrony.

 

Stojąc, zgodnie z wytycznymi, przed galerią obok „Furtki” Althamera, możemy podziwiać otoczone zielenią Osiedle za Żelazną Bramą. Powstało ono na zgliszczach domów należących niegdyś do Żydów, a nazwą nawiązuje do bramy, która prowadziła do reprezentatywnej części Warszawy – Ogrodu Saskiego. Obok takich miejsc jak Bemowskie Osiedle Przyjaźń czy Przyczółek Grochowski, stanowi ono perełkę powojennej architektury Warszawy. W skład osiedla wchodzi 19 identycznych wieżowców. W pracy pod tytułem „Generalisimo/ Castellana” Patricia Esquivias rozlicza Le Corbusiera z jego modernistycznych wizji i analizuje fenomen pięciu madryckich budynków. Praca „Generalisimo, Castellana, Za Żelazną Bramą” (2016) została uzupełniona o nowy element – wielką, modernistyczną bryłę bez balkonów, która góruje nad Galerią Dawid Radziszewski.

 

Następnie nasz rozmówca z drugiej strony globu przenosi nas do „Głuchego telefonu” (2009) Maria Garcii Torresa. Opisując ze szczegółami dziecięcą zabawę, dochodzi do wniosku, że „na końcu jest dzieło sztuki”. Kruk podsumowuje monolog słowami Davida Horvitza: „Idź, dopóki nie będziesz wiedział, gdzie jesteś” (2016). I może właśnie one stanowią kwintesencję koncepcji wystawy, podczas której komunikacja międzyludzka jest poddana wielopoziomowej analizie, a poczucie alienacji artysty staje się metaforą kondycji współczesnego człowieka.

 

Chociaż pozornie medium artystycznym staje się tu słowo mówione, to w rzeczywistości projekt zmusza nas do interakcji nie z żywym człowiekiem, ale z czasoprzestrzenią i pamięcią, które tworzą bezgraniczny, egzystencjalny kosmos doświadczenia. Brak porozumienia między dwojgiem rozmówców jest pochodną popularnych środków komunikacji.

 

W tej grze pozorów Kruk staje się ucieleśnieniem postmodernistycznej, fragmentarycznej, globalnej, pełnej zapożyczeń przestrzeni, po której porusza się odbiorca; łącznikiem scalającym odmienne wizje artystyczne i architektoniczne, a także różne pory dnia i oddalone od siebie o tysiące kilometrów miejsca. Człowiek zagubiony w sieci połączeń musi się spotkać z artystą sam na sam. Właściciel galerii reaguje za każdym razem, kiedy odbiorca włączy zestaw głośnomówiący, ponieważ „I'm waiting for someone to call me” z założenia ma prowadzić do sytuacji artystycznej „jeden na jednego”. I chociaż pozornie akcja jest owocem chwili, to zostają po niej ślady w postaci historii połączeń oraz „Furtki” – pozytywnej interwencji Althamera w przestrzeni publicznej.

 

Dopiero po wysłuchaniu Pawła Kruka tekst kuratorski nabiera nowego znaczenia:

 

„Paweł,
od kilku dni próbuję się z Tobą skontaktować, ale właśnie uświadomiłem sobie, że przecież do 8 Cię nie ma. Zaprosiłem już wszystkich, w sumie wyszło 10 osób, musimy przeprowadzić próbę, ale pewnie całość zamknie się w 15 minutach. Rozmawiałem z Wojtkiem i on teraz jedzie do Nowego Jorku i trzeba z nim jeszcze przećwiczyć. Udało Ci się wyciąć puszkę? Dziś powinienem mieć już całą listę prac z tłumaczeniami.

[...]
pozdrawiam
D.”

 

Z zapisu można wywnioskować, że stanowi on dokumentację procesu artystycznego, w który zaangażowali się: Dawid Radziszewski, Wojciech Bąkowski, Paweł Kruk oraz inni artyści.

Prosta historia o miłości
13 czerwca 2018

Prosta historia o miłości

„Zimna wojna” ma w sobie coś paradoksalnego. Opowiada bowiem niezwykle prostą historię, w której udało się zawrzeć dramat polskiego społeczeństwa całego ostatniego półwiecza. Pawlikowski dodatkowo dokonał tego bez sięgania po wielkie metafory, bez prześwietlania politycznych zawiłości czy wskazywania na ideologiczne spory...

Antywzorce i możliwości emancypacyjne
12 czerwca 2018

Antywzorce i możliwości emancypacyjne

Głównym zadaniem „Antywzorców” pod redakcją Karoliny Sikorskiej jest analiza tego, jak poszczególne praktyki artystyczne mierzą się z dominującymi porządkami społeczno-kulturowymi. Analizy oparte są głównie o case studies, choć nie brak tu subiektywnych doświadczeń artystów i pracowników pola sztuki, szerszej perspektywy teoretycznej oraz namysłu nad możliwościami politycznymi sztuki w ogóle...