30 września 2011

Torem ósemkowym, czyli o „8” Nosowskiej

Zbyt łatwo byłoby uznać nową płytę Kasi Nosowskiej, zatytułowaną „8”, za bardzo dobrą. O solowych projektach artystki można zwykle mówić jako o niepospolitych, interesujących, nierzadko eksperymentalnych. Jednakże płyta „8” wydaje się niejednoznaczna, zarówno pod względem tekstowym, jak i muzycznym.

Osoby znające dotychczasową twórczość Kasi Nosowskiej często słyszą w utworach artystki o relacji „Ja–Ty”. Sytuacja przedstawiona w pierwszym utworze, „8”, stanowiącym niejako intro płyty, w niczym nie przypomina kontaktu między dwojgiem ludzi z pierwszych albumów artystki. „Rozszczep” jest natomiast studium stanu „po”: po związku, po końcu, kiedy „serce zrasta się”. Pozostają głębokie ślady po współistnieniu, które miało trwać na zawsze. Nosowska przedstawia ten stan za pomocą zmian w organizmie. Śpiewa o „tysiącu drobnych blizn” i „ranie głębokiej, kłutej – tam”. Osoba mówiąca w utworze próbuje odzyskać siły po „rozszczepie” z drugą osobą. Bolesne okazują się: „Kikut wiary w cud / I fantomowy ból / tych miejsc gdzie dawniej wrastałeś we mnie ty”. Zrastanie się ran w utworze numer 1 odbywa się w powolnym tempie, który wyznacza podkład muzyczny.

Myśli o relacjach damsko-męskich przerywa kolejny kawałek, rodem z bluesowego podwórka. Wyobraźnia podsuwa sekwencje z filmów Quentina Tarantino, nieco gangsterski klimat budzi pokusę zapalenia papierosa. Słyszany rozkaz; „Więc daj mi spać / o świecie milcz” wyraża potrzebę snu, ale też ucieczki przed światem, który jest „monstrum co / wysysa miąższ”. Trochę mroczny, rytmiczny, ale pełen werwy utwór wywołuje też pragnienie przygody, uczestnictwa w pościgu, ucieczce, walce w przeżyciu sennym.

Kolejny fragment na płycie znów pozwala wygodnie usiąść i zamknąć oczy, by unieść się wraz z podmiotem utworu ponad chmury i ujrzeć Polskę jako fizyczny fragment ziemi, „patchwork uszyty z województw”. To kraj widziany z całkiem innej perspektywy, niż ta tworzona przez media i oceny Polaków. Na dużych wysokościach nie widać polityki ani problemów społeczeństwa, można zaś dostrzec „łatki powiatów”, Bałtyk i Giewont.

Promujący płytę utwór „Nomada” ma charakter bardziej taneczny, tekst natomiast wydaje się typowo „nosowski”, traktując o niedopasowaniu i upośledzeniu emocjonalnym w relacji kobiety i mężczyzny. „Ja” tekstowe darzy „ty” miłością, którą jego „bulimiczne serce zwraca na posadzkę”. Całkowite oddanie „ja” kontrastuje z ascezą emocjonalną „ty”, z jego nieumiejętnością odwzajemnienia uczucia. Kiedy jednak „ty” ulega namowom („do ust mnie nieś”), „dławi, zachłystuje się, je łapczywie”, a później „prowokuje torsje” i wymiotuje jak bulimik. W tej relacji „ja” daje, natomiast „ty” nie potrafi przyjąć oferowanych mu uczuć, a jeśli już, czyni to w sposób żarłoczny i wstydliwy. Kobieta jako „ja” i mężczyzna – „ty” nie potrafią się tu dopasować emocjonalnie – jedno daje dużo i kusi nadmiarem, drugie – nie potrafi przyjąć miłości.

Następowanie po sobie łagodnego i energetycznego utworu zostaje złamane w drugiej części płyty szeregiem piosenek równie ciekawych literacko i muzycznie jak poprzednie. Interesujący jest tu łagodny utwór „Pa” – studium otaczającego świata, oraz niepokojący, klawiszowy „Ulala”, zwiastujący jesień. Z pierwszej piosenki bije zachwyt nad powoli zmieniającym się z zimowego na wiosenny krajobrazem. Oznaki nadejścia wiosny sygnalizują topiący się śnieg, zieleniące się drzewa czy przystrojony kwiatami plac. Klimat piosenki jest sielski i radosny. „Ulala” z kolei wprawia w niepokój – to zmierzch lata, obawa przed zimnem.

Artystka na swej szóstej solowej płycie nie stroni też od stawiania pytań o genezę zdarzeń, jak w piosence „Kto”. Pyta retorycznie, dlaczego mają miejsce huragany i zastanawia się nad śmiercią. Nie daje odpowiedzi na podjęte kwestie, lecz pozwala się zastanowić odbiorcy, rozważyć przyczynę.

Pod względem literackim płyta jest zróznicowana, bo oprócz wspomnianego już śpiewania o relacji „ja–ty”, jest tutaj także dużo obserwacji codzienności z przyrodą na pierwszym planie, jak w opisanym „Pa” i „Ulala”. Można też usłyszeć, jak mija czas, w utworze numer 10, który emanuje liryzmem. „Leje się […] z zegara do wiadra, z wiadra do cysterny”, monotonnie, tak samo, godzina za godziną, wręcz nudno.

Teksty Nosowskiej, zawsze pomysłowe, często emocjonalne, na płycie „8” sprawiają wrażenie bardzo wysublimowanych, niejednorodnych, tworzących wraz z aranżacjami muzycznymi (nie można zapomnieć o rewelacyjnej pracy Marcina Macuka, który kolejny raz współtworzy z Nosowską) profesjonalnie skrojoną i dojrzałą pod każdym względem płytę. Nie ma tu tym razem żadnej piosenki w języku angielskim. Nie znajdziemy także psychodelicznej aury ani nadmiaru elektronicznego brzmienia. Klimat „8” wydaje się odnosić trochę do bluesa, przywołuje w pamięci występy z balladami w zadymionej piwnicy klubowej, żeby chwilę później otoczyć słuchacza rytmicznym nowoczesnym bitem, znanym już z wcześniejszej płyty „UniSexBlues”.

Większość utworów drugiej części płyty jest wprawdzie mniej zróżnicowana melodycznie, wolniejsza, stonowana brzmieniem instrumentów dętych. Kiedy jednak dochodzimy do ostatniego utworu, z całej płyty rodzi się nowa całość. „O lesie” jest fragmentem pełnym energii, radości, a tekst wypełnia zadowolenie płynące z kontaktu z przyrodą. Wokal artystki, pozbawiony na całej płycie lukru i słodyczy, brzmi naturalnie i swobodnie, raz z ekspresją, innym razem wydaje się trochę „trzeszczeć”, co nadaje ciekawy charakter całemu albumowi.

Energetyczny koniec dodaje lekkości płycie, bez wątpienia zróżnicowanej i dojrzałej. Tworzy też tor płyty profesjonalnie przygotowanej, wymykającej się standardom i ujednoliceniom, i sprawiającej, że po raz kolejny słucham „Ósemki” od początku. Intryguje mnie, czy Nosowska również zabrzmi tak „trzeszcząco” i klubowo na koncercie. I zamierzam się o tym przekonać.

Katrzyna Nosowska „8”
Supersam Music 2011

Fot.: materiały prasowe

Budowanie domu w sobie
07 grudnia 2019

Budowanie domu w sobie

Prace Christophera Kulendrana Thomasa wpisują się w szeroki nurt dzieł tworzonych przez artystów rozmaitych dziedzin w emocjonalnej reakcji na doznane wojenne traumy indywidualne lub zbiorowe.
Skanowanie dna
06 grudnia 2019

Skanowanie dna

Gdyby nie Piernikowski, nie byłoby Młodego Kotka, a może nawet i Siksy, a jeśli by byli, to ich tegoroczne płyty – odpowiednio „Tychy” i poświęcony Gnieznu „palemosty nielegal” – choć wydane później niż „The best of moje getto”, nie zyskałyby oddźwięku nawet tak skromnego, jakim się dziś cieszą...

(Nie)nasycenie
05 grudnia 2019

(Nie)nasycenie

„Przypominając sobie naszą ubiegłoroczną zapowiedź Boskiej Komedii, doszłam do wniosku, że wiele z naszych uwag, propozycji, postulatów zostało w tym roku spełnionych albo chociaż zauważonych” – Julia Kowalska i Julia Lizurek rozmawiają ze sobą o 12...