29 sierpnia 2017
krzysztof_m._bednarski___hommage_a_carre_noir_1998_(2)
Krzysztof M. Bednarski, Hommage à carré noir, 1998
jan_berdyszak___rzezba_iv_1968_(2)
Jan Berdyszak, Rzeźba IV, 1968
jan_sajdak___lesny_batyskaf_zdj._dzieki_uprzejmosci_autora_(2)
Jan Sajdak, Leśny batyskaf, fot. dzięki uprzejmości autora
anna_siekierska___buddapeszt_2016
Anna Siekierska, Buddapeszt, 2016
alicja_lukasiak_grzegorz_drozd___kooperacja_2016_(2)
Alicja Łukasik, Grzegorz Drozd, Kooperacja, 2016

Tony rzeźby w zamkniętym ogrodzie

Położone niedaleko Radomia Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku stało się mekką wielkoformatowego rzeźbiarstwa w Polsce. Instytucja idzie z duchem czasu i jest widoczna na tak ważnych wydarzeniach jak na przykład Art Fair Warsaw. Obecność prezentowanych przez nią artystów została zaakcentowana również w ogrodach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie do 15 października można oglądać figuratywne i abstrakcyjne prace trzech pokoleń rzeźbiarzy w ramach „5 ton rzeźby z Orońska”.

Pod biblioteką znajdziemy niegrzeszące małymi gabarytami obiekty, rzeźby i instalacje jedenastu artystów i artystek związanych z centrum. Ustawione w ramach ekspozycji tak dobrze wpisują się w przestrzeń, która okala budynek, że można odnieść wrażenie, iż stanowią jej nieodłączny element. Ożywiają zakrzewione alejki, romantyczne altanki i puste trawniki, między którymi regularnie przechadzają się studenci, turyści i rodziny z dziećmi. Największym zainteresowaniem cieszą się prace interaktywne, na przykład „Kooperacja” Zmiany Organizacji Ruchu (Alicja Łukasiak/Grzegorz Drozd) czy „Leśny batyskaf” Jana Sajdaka.

Warszawską wystawę w BUW poprzedziła ekspozycja zatytułowana „5 ton rzeźby w Orońsku”, która prezentowana była w Parku Rzeźby Centrum Rzeźby Polskiej. Oba projekty łączą: postać kuratorki, Eulalii Domanowskiej, osoby współpracowników: Leszka Golca i Jarosława Pajeka oraz aranżacja w wykonaniu Henryka Gaca. Wystawy mają dużo mniej cech wspólnych, jeżeli weźmiemy pod uwagę zaproszonych twórców. W orońskim projekcie wzięło udział 15 artystów. Na wystawie w stolicy powtarzają się nazwiska jedynie siedmiu z nich: Magdaleny Abakanowicz, Macieja Aleksandrowicza, Krzysztofa M. Bednarskiego, Tomasza Domańskiego, Roberta Kai, Anny Siekierskiej i Tomasza Skórki.

Wystawę oddziela od ulicy ogrodzenie. Projekt odniósłby większy sukces, gdyby został wyeksponowany na modnych Bulwarach Wiślanych, w bezpośrednim sąsiedztwie dobrze rozpoznawalnego Centrum Nauki Kopernik czy na terenie leżącego po sąsiedzku Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które realizowało różne inicjatywy w warszawskim Parku Rzeźby na Bródnie. W obecnym miejscu ekspozycja jest ukryta jak ptak w klatce. Mimo to zlewa się z przestrzenią powszechnie dostępną. Surowość uniwersyteckiej biblioteki z betonu i szkła koresponduje z „orońską” metaloplastyką oraz pracami, których autorzy biorą na tapetę architekturę ogrodu. Zaprojektowany przez Irenę Bajerską ogród stał się miejscem wyciszenia i zadumy. W tę koncepcję nie wpisują się jednak obiekty Jana Sajdaka czy Zmiany Organizacji Ruchu, które wnoszą na obszar BUW element zabawy i rozrywki. „Leśny batyskaf” Sajdaka to praca, która przywodzi na myśl ptasie gniazda albo kokony. Składają się na nią owalne obiekty zawieszone na gałęziach drzew. Utkane jak kosze, w rzeczywistości są huśtawko-hamakami, do których można się wgramolić, aby odpocząć. Nieco inny wydźwięk ma praca Łukasiak i Drozda. Na pierwszy rzut oka ich „Kooperacja” wygląda jak zwykła, dwuosobowa huśtawka. Jedna jej połowa została pomalowana na czarno, druga – na biało. Na środku huśtawki umieszczono jednak podwójne lustro, które jak ściana oddziela partnerów. Podczas zabawy każdy widzi swoje odbicie. Może obserwować w lustrze własne emocje, ale nie nawiąże kontaktu wzrokowego z towarzyszem. Rytmiczny, miarodajny ruch huśtawki jest uzależniony od wzajemnego wyczucia.

Prace takich klasyków, jak Bednarski czy Berdyszak podejmują grę z konwencją ogrodu. Na „Rzeźbę IV” (1968) Berdyszaka składają się wielkie, emaliowane konstrukcje z blachy stalowej. Pomalowane na krzykliwy żółty kolor, z daleka przypominają wielkie grzebienie lub kosmiczne instrumenty. Na ich tle drzewa i krzewy wyglądają jak zmierzwione włosy. Z kolei w „Hommage à carré noir” (1998), co w wolnym tłumaczeniu znaczy „W hołdzie dla czarnego kwadratu”, Bednarski odwołuje się z jednej strony do słynnego obrazu Kazimierza Malewicza. Z drugiej zaś – nawiązuje do motywu lwa na postumencie w architekturze pałacowej. W tym przypadku funkcję postumentu pełni prosta, zardzewiała konstrukcja na czterech nogach, a mordę lwa zastąpił tytułowy kwadrat z otworem pośrodku. Oglądana z odpowiedniej perspektywy instalacja przypomina zabytkowy aparat. Dziura w kwadracie zachęca do tego, żeby obserwować przyrodę.

Niekwestionowaną królową „5 ton rzeźby z Orońska” jest jednak Anna Siekierska – artystka młodego pokolenia. W swojej twórczości przejawia dużą wrażliwość na kwestie ekologiczne, a bliskie sercu idee wciela w życie. Jej praca zatytułowana „Buddapeszt” (2016) przedstawia zakapturzoną postać w czarnym ubraniu, która siedzi w siadzie skrzyżnym ze spuszczoną głową. Na pierwszy rzut oka rzeźba przypomina bezdomnego lub mnicha oddanego głębokiej medytacji. Dopiero gdy widz podejdzie bliżej, przekonuje się, że ma do czynienia z atrapą. Mało tego, człowiek w łachmanach w rzeczywistości jest karmnikiem dla ptaków. Z fałd jego ubrania wysypuje się ziarno, ale twarz tego przyjaznego stracha na wróble pozostaje pusta. Zestawienie pokarmu z ziemią, która ostatecznie pochłania wszystkie organizmy żywe, skłania do refleksji. Dodatkowo sylwetka człowieka medytującego na łonie natury prowokuje do tego, żeby usiąść na trawie i wsłuchać się w otoczenie, pozwolić sobie na bezpośredni kontakt z fakturą trawy czy zapachem drzewa. Postać mnicha wydaje się pełna pokory i harmonii. Rezonuje w niej to, co jest prawdziwe i autentyczne, biją z niej stabilność i siła.

Warszawska wersja „5 ton rzeźby” uczy uważności na otoczenie i drugiego człowieka. Żeby ją zrozumieć, trzeba zejść z parkowych ścieżek, dotknąć i poczuć. Z prac takich, jak  „Kooperacja” czy „Buddapeszt” płynie przesłanie, zgodnie z którym poprzez interakcję z rzeźbą w przestrzeni publicznej można przełamywać dzielące nas bariery.

 

„5 ton rzeźby z Orońska”
artyści: Magdalena Abakanowicz, Maciej Aleksandrowicz, Krzysztof M. Bednarski, Jan Berdyszak, Tomasz Domański, Robert Kaja, Alicja Łukasiak i Grzegorz Drozd, Robert Rumas, Anna Siekierska, Tomasz Skórka
kuratorka: Eulalia Domanowska
współpraca: Leszek Golec i Jarosław Pajek
aranżacja: Henryk Gac
Ogrody Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie
10.04–15.10.2017

 

 

Uwaga, spoiler!
20 maja 2019

Uwaga, spoiler!

Wraz z ostatnim odcinkiem „Gry o tron”, serialu, który wyrósł na jeden z największych fenomenów współczesnej popkultury, szanse na to, że ujrzymy ostatnie dwa tomy „Pieśni lodu i ognia”, sagi George’a R...

Haft Okupacyjny vs. craftywizm. Feministyczne strategie artywistyczne
18 maja 2019

Haft Okupacyjny vs. craftywizm. Feministyczne strategie artywistyczne

Dzisiaj haft ma już niewiele wspólnego z przyuczaniem kobiet do patriarchalnie wyznaczonego im ideału. Jednak jego historyczne uwarunkowanie jest czytelne chociażby we wciąż istniejącym, kobiecym stereotypie delikatnej estetyki haftu oraz ekonomicznie problematycznym statusie domowego zajęcia, co wskazuje na trwałość ucieleśnionych norm kulturowych, i co w swej nazwie odsłania Kolektyw Złote Rączki...