Mysliwski
Fot. Dominika Podczaska

„Szczerość mojej uwagi za szczerość twojego słowa” (wybór z rozmów)

Wiesław Myśliwski jest pisarzem, do którego przylgnęły na stałe pewne przyporządkowania i klucze odczytywania jego twórczości. Z okazji przyznania autorowi Poznańskiej Nagrody Literackiej im. Adama Mickiewicza kierujemy uwagę na to, co sam mówi o swoich książkach i procesie twórczym. Wybrane wypowiedzi dotyczą poszczególnych etapów pisania, jednak mówienie o tworzeniu staje się poniekąd opowieścią o samych tekstach, a Wiesław Myśliwski za każdym razem opowiada o czymś więcej niż tylko o…

O samym pisaniu

Dopóki można nie pisać, należy nie pisać. Żeby nie zjadać własnego ogona. Ja muszę z każdej książki, którą napisałem, wyzdrowieć najpierw. Chcę po prostu z nią stracić kontakt. Nie chcę, żeby ona miała jakikolwiek wpływ na moją następną książkę. Ona i tak będzie miała wpływ, ale poza moją wiedzą. Natomiast muszę poczuć się po prostu świeżo, debiutancko. Poczuć, że nie umiem pisać, bo jak się czuje, że się umie pisać, to jest pierwszy stopień do klęski.

(„Xięgarnia”, TVN 24, 19.10.2013)

O wyborze tematu

Język jest dla mnie wszystkim, ale w związku z tym ja nie wiem, o czym piszę. Kiedy siadam do pisania książki, to naprawdę, może ktoś mi wreszcie w to uwierzy, nie wiem, o czym będzie książka. W związku z tym moje książki są improwizacjami.

(Rozmowa z Bogdanem Toszą, „Rozmowy poszczególne”, TVP, 2012)

[…] literaturą może być wszystko, tylko mało co jest literaturą. Od czego zatem zależy, czy coś jest literaturą? Według mnie od języka. Nie jakaś historia, nawet pasjonująca, nie temat, choćby bulwersujący, nie rzeczywistość-nierzeczywistość, współczesność-niewspółczesność i tym podobne stereotypy, żeby nie powiedzieć dyrdymały, którymi posługuje się większość krytyków jako kryteriami, stanowi o tym, że coś jest literaturą. Stanowi o tym język i tylko język. Literatura jest sztuką słowa. I słowo powołuje jej świat, słowo jest tego świata kreatorem.

(Katarzyna Janowska, „Rozmowa z Wiesławem Myśliwskim”, „Polityka”, 9.12.2008)

O wyborze języka

W chłopskiej mowie, tej nieskażonej jeszcze pismem, nie znieprawionej przez pismo, szukam tego, co nazywam duchem wolnego języka. Tylko w tym aspekcie interesuje mnie chłopska kultura, ta dawna, ma się rozumieć, jako kultura wolnego języka. Chłop, przez wieki zniewolony, w jednym był zawsze wolny – w języku jako mowie. I długo pozostawał, dopóki był nieufny wobec pisma, a długo był. Chłop, gdy przyszło mu coś podpisać, choćby krzyżykami, był pełen wątpliwości, obaw, nawet lęku. Jako uczeń gimnazjum brałem udział w akcji likwidacji analfabetyzmu. I pamiętam, nauczyłem pewną babcię liter alfabetu, po czym poprosiłem, aby napisała swoje imię i nazwisko. Napisała z mozołem, ale patrząc na te złożone na kartce papieru literki, nie wierzyła, że tak się nazywa, posądzała mnie, że z niej drwię. I wymawiając swoje nazwisko, powtarzała w kółko: o, tak się nazywam. Z mojej strony to był zamach na jej mowę, w jej odczuciu nie tyle nauczałem ją czegoś, ile odbierałem jej coś.

Inwencji chłopa w słowie nie ograniczała żadna świadomość językowa, nic nie wiedział o błędach językowych, o tak zwanej poprawności językowej, był wolny od wszelkich słowników, poradników i tym podobnych ograniczeń. Kiedy chciał nazwać coś, z czym zetknął się po raz pierwszy, tworzył słowo i nic go w tym twórczym odruchu nie ograniczało. A nazwać musiał wszystko w obrębie swojego istnienia, słowo służyło mu bowiem również do obłaskawiania świata. Toteż w chłopskim języku znajdujemy nazwy wszelkich odmian rzeczy. Wie pani, co to na przykład jest otopa? Nie wie pani. Kiedy smaży się słoninę, powstają skwarki i tłuszcz. I właśnie ten tłuszcz nazywa się otopa; słowo „otopa” zarezerwowane jest tylko dla tłuszczu ze słoniny. Bardzo charakterystyczna dla języka chłopskiego jest obecność wyrazów, w których blisko od znaku do znaczenia, wskutek tego mocniej czuje się ich organiczny związek z konkretem, z rzeczywistością. To również nadaje im wiarygodność, sugestywność, siłę.

(Janina Koźbiel, „Na granicy słowa. Rozmowa z Wiesławem Myśliwskim”, „Więź” 11/2006)

O pierwszym zdaniu

Przede wszystkim muszę znaleźć zdanie. Książka, jak to kiedyś powiedziałem, jest zdaniem. Nie tyle słowem, ile zdaniem, ponieważ zdanie jest już wobec słowa ruchem. Najważniejsze jest pierwsze zdanie, ono określa właściwie całą poetykę książki. I to na nie najtrudniej się zdobyć.

Ja oczywiście notuję, zbieram materiały, ale to jest martwe, dopóki nie wyda swojego głosu. Nie zaglądam później w ogóle do tych notatek, one są mi właściwie potrzebne tylko do tego, żebym usłyszał to pierwsze zdanie, w jakim książka chce być opowiedziana, w jakim te moje przeczucia, intuicje chcą być oddane poprzez słowo.

(„Znaleźć zdanie. Z Wiesławem Myśliwskim rozmawia Bogdan Tosza”, „Znak”, wrzesień 2013, nr 700)

O procesie pisania

Mnie się bardzo trudno pisze. Co prawda nie piszę książki tak długo, jak to przedstawia krytyka. Po prostu później przez parę lat odpoczywam i nie chcę mieć nic wspólnego z pisaniem, wolę zająć się ogródkiem, chcę trochę pożyć. Proza wymaga zakonnego trybu życia, ogromnej systematyczności. Co dzień musisz siąść nad kartką papieru. Nawet jeśli nie napiszesz jednego zdania, musisz posiedzieć, bo ważny jest ten rytm codzienności. Jeśli odpuścisz sobie pisanie przez trzy, cztery dni, czego nieraz doświadczam, to później z powrotem musisz się z tym światem utożsamiać. Bo pisze się ze środka świata. Kiedy piszę, mam poczucie, że jestem wewnątrz tego świata, błąkam się gdzieś między tym wszystkim.

(„Znaleźć zdanie. Z Wiesławem Myśliwskim rozmawia Bogdan Tosza”, „Znak”, wrzesień 2013, nr 700)

O rytualizacji

Wiesław Myśliwski: Ja jestem człowiek, który potwornie się zakotwicza. Ja się tak zakotwiczam, że cokolwiek później zostanie w tym moim anturażu zmienione, to tak jakby w mojej duszy było zmienione. Ja jestem cały sfetyszyzowany. Tak jak mam swobodny stosunek do rytuałów, obyczajów, praw itd., to jeśli chodzi o moją skromną osobę, jestem zrytualizowany niewiarygodnie. Przyzwyczajam się tak, że odzwyczajenie się od każdej rzeczy jest dla mnie dramatem. […] Ponieważ się przyzwyczaiłem do takiego, a nie innego ołówka, to nie może być inny ołówek. Jeśli mi tego ołówka brakuje, to mnie brakuje weny twórczej, choć mogę mieć inny, złoty, lepiej piszący.

Grażyna Gronczwska: Czy kolor także gra tutaj rolę?

Wiesław Myśliwski: Tak, żółty. Żaden inny, H2. Żaden inny. Jestem sfetyszyzowaną osobą, mam tego świadomość.

(Rozmowa z Grażyną Gronczewską, „Finezje literackie”, Polskie Radio, 1996)

O skreśleniach

Ja nie znoszę skreślonego zdania. Skreślone zdanie mnie jakoś tak właściwie zniewala. Jak ja widzę skreślone zdanie przed sobą i mam napisać jakieś zdanie, to właściwie ono mnie irytuje. W związku z tym ja mówię, że piszę gumką, a nie ołówkiem. Skreślam gumką i dopiero piszę następne zdanie, dlatego trudno się pisze. Bardzo trudno.

(Rozmowa z Bogdanem Toszą, „Rozmowy poszczególne”, TVP, 2012)

O (nie)autobiografizmie

Żadna z moich książek nie jest autobiograficzna. Ciągle to powtarzam, a wszyscy mi to ciągle wmawiają. Moje są pisane w pierwszej osobie z prostego powodu: natura opowieści jest taka, że zawsze mówi konkretna postać. Narrację trzecioosobową wymyślili teoretycy literatury – człowiek może opowiedzieć tylko sam o sobie, ale to nigdy nie jest rekonstrukcja zdarzeń. Literatura nie jest reprodukcją życia.

(spotkanie autorskie, prowadzenie: Justyna Sobolewska, Michał Nogaś, Teatr Powszechny, Warszawa, 1.10.2018)

O opowiadaniu własnego życia

Tylko przez opowieść o własnym życiu możliwa jest opowieść o świecie. Świat naprawdę dotkliwy, przeżywany – jest tylko w nas. Poza nami świat jest encyklopedią, podręcznikiem, niczym więcej. I także jedynie sami w sobie możemy pytać o sens życia. Nie życia czy świata w ogóle, bo choćby wszyscy wokół zaklinali, że świat i życie mają sens, dla każdego człowieka istotne jest znalezienie swojego jednostkowego sensu.

(Janina Koźbiel, „Na granicy słowa. Rozmowa z Wiesławem Myśliwskim”, „Więź” 11/2006)

Tylko my sami siebie możemy opowiedzieć, nie jesteśmy sami w stanie opowiedzieć drugiego człowieka. Wszystko, co będziemy mówili o drugim człowieku, jest jakimś naszym wyobrażeniem człowieka, a nie jest to reprodukcja poznawcza. […] Pamięć nie jest od pamiętania, pamięć jest kreatywna. My cały czas kreujemy. Człowiek jest istotą kreatywną i musi kreować. Pamięć nie jest żadnym narzędziem reprodukcji, jak nam się wydaje.

(„Xięgarnia”, TVN 24, 10.11.2018)

O kontakcie z czytelnikiem

Podstawowym warunkiem jest zawsze prawda słowa. Zdarzenia mogą być nieprawdopodobne, ale prawdziwe, słowo potrafi do nich przekonać. To słowo nawiązuje kontakt z czytelnikiem czy słuchaczem, pobudza jego zainteresowanie, powoduje, że chce wejść w świat książki, otwiera się przed nim, zdobywa się na szczerość, można by powiedzieć: szczerość mojej uwagi za szczerość twojego słowa.

(Janina Koźbiel, „Na granicy słowa. Rozmowa z Wiesławem Myśliwskim”, „Więź” 11/2006)

 

Wybór: Iga Skrzypczak

Rasizm instytucjonalny
15 lipca 2019

Rasizm instytucjonalny

Miniserial „Jak nas widzą” opowiada o prawdziwych wydarzeniach i prawdziwych osobach, dyskusja o nim jest więc w równej mierze dyskusją o okolicznościach i ciągnących się do teraz konsekwencjach gwałtu, jaki miał miejsce w Central Parku 19 kwietnia 1989 roku...

Przerwana lekcja niezalu
12 lipca 2019

Przerwana lekcja niezalu

Jedną z charakterystycznych cech niezalu była „od zawsze” niechęć do tłumaczenia: swojej misji, oczekiwań, metod, tożsamości. Po blisko dwóch dekadach używania tego pojęcia po raz pierwszy nadarza się okazja, by przemyśleć jego sens...