08 maja 2018
plaza zachod
www.plazach.bandcamp.com

Sample, zgrzyty, rytuały

Plaża Zachodnia powstała w 2015 roku jako portal informujący o działalności kołobrzeskiej sceny muzyki niezależnej. Wkrótce jego założyciele, Marek Sadowski, Maciek Jaciuk, Robert Demidziuk, Marek Kasprzak, zaczęli też pod tym szyldem organizować koncerty i wydawać swoją muzykę, trzech pierwszych jako 30 kilo słońca, Jaciuk (znany też jako SqrtSigil) i Kasparzak (Passive Status) w duecie Mothertape oraz w trio z Demidziukiem jako Ak Uki.

 

Większość tych projektów można usłyszeć na składance „Mapa Zdarzeń”, dzięki której po raz pierwszy usłyszałem o inicjatywie z Kołobrzegu. Sygnalizuje ona pewne przeorientowanie, bo w przeciwieństwie do pierwszych wydawnictw, tutaj nie znajdziemy żadnych odwołań do idiomu rockowego (który wcześniej dało się wychwycić, ale i tak w formie przetworzonej, bliższej psychodelii albo post- czy art-rockowi). Kompilacja mapuje inny teren i metody twórcze, raczej rejony kompozycji elektro-akustycznej, gęstego ambientu, post-industrialu, przetwarzania sampli i pracy z nagraniami terenowymi. Właśnie dźwięki otoczenia pojawiają się zarówno u SqrtSigil, jak i Passive Status, pewnie są też gdzieś u Wolnych Pokojów (Demidziuk solo), którego utwór zapowiadał pełnowymiarową, bardzo interesującą, produkcję. O tym, czy składanka jest udana, decyduje przede wszystkim, czy działa jako całość, zbiór różnorodnych elementów, na tyle od siebie odmiennych, żeby nie zlewały się w jeden ciąg, ale zarazem korespondujących ze sobą. W tym przypadku wyszło, skala została dobrze dobrana, rejony objęte mapą są od siebie odpowiednio oddalone i zróżnicowane. Oprócz już wymienionych szczególnie w pamięć zapadają mocny, świdrująco-glitchowy Magazyn Serotoniny, powściągliwy, ale wciągający Ak Uki oraz intrygująco operujący rytmami Z.L.E.V.

Sporym zaskoczeniem było pojawienie się w zdominowanym przez elektronikę katalogu kwartetu Chryste Panie – ale jak najbardziej pozytywnym. Co prawda w składzie pojawia się syntezator (gra na nim Aleksander Żurowski), ale jest on tutaj traktowany jak pełnoprawny instrument, zresztą na równi z saksofonem Michała Małoty. O warstwę rytmiczną zadbali perkusista Wojtek Kurek i grający na barabanie Michał Stawarz. Zbytnia koncentracja na tym ostatnim elemencie byłaby niesprawiedliwością wobec pozostałych muzyków (bo jest to jednak gra bardzo zespołowa i w tym jej siła), ale specyfika brzmienia tego wielkiego bębna przyciąga jednak uwagę. W tekście towarzyszącym płycie często pada słowo „rytuał” i trzeba przyznać, że kwartetowi udaje się stworzyć taką atmosferę. Jest transowo, mrocznie (ale z rozbłyskami saksofonu), surowo, co może stanowić problem dla niektórych, bo muzyka faktycznie bywa nieprzystępna. W dodatku płyta jest długa (dwa utwory mają ponad 12 minut), ale jak już uda się w nią wejść, to może pochłonąć na tyle, że czas zacznie płynąć inaczej.

 

Kilka miesięcy później, w listopadzie 2017 roku, do Plaży Zachodniej przypłynęła Strętwa. Trio poznańskich muzyków swoją nazwę wzięło od ryby, która „komunikuje się i poluje za pomocą impulsów elektrycznych”. Do gitarzysty Pawła Doskocza i obsługującego syntezator Macieja Maciągowskiego (współpracujących w Bachorze) dołączył używający taśm i efektów Patryk Daszkiewicz (solo działający jako DMNSZ). Nie będę ukrywał, że grywam z każdym z nich, więc jeśli ktoś chce, to może mnie oskarżyć o brak obiektywizmu i kolesiostwo, ale i tak będę obstawał przy swoim – że Strętwa proponuje coś niezwykle ciekawego. Choć też, jak Chryste Panie, niełatwego, ale z innych powodów. Tam było może nawet zbyt wiele przestrzeni, w której czasem można było się zgubić, natomiast trio zostawia niewiele wolnego miejsca.

 

Szczególnie wymagająca jest pierwsza strona kasety, drugi na niej utwór osacza żrącymi szumami i zgrzytami, które dopiero pod koniec nieco się rozrzedzają i pozwalają domyśleć się źródła pochodzenia – gitary. Mimo obecności tego instrumentu wciąż jesteśmy daleko od jakiejkolwiek rockowości, Doskocz nie gra w sposób standardowy, często używa przedmiotów do wydobywania dźwięków z gitary. Nieco wytchnienia daje początek drugiej strony, ale nastrój nadal jest złowrogi, z ciężkiej chmury krążącej w tle powoli wyłaniają się wysokie tony, których nieustępliwość graniczy z obsesyjnością. Do wodnego świata zaprasza ostatni utwór, ale przezorność podpowiada, żeby nie dać się zwieść pozorom, bo całkiem możliwe, że Strętwa próbuje nas zwabić i ściągnąć na muliste dno rzeki, a powtarzany gitarowy motyw to właśnie impuls elektryczny, którym poluje.

 

Zimny płomień
13 grudnia 2018

Zimny płomień

W „Krainie wielkiego nieba” wydaje się, że wszystko znajduje się na swoim miejscu; od warstwy technicznej aż do kierujących całym przedsięwzięciem motywów. I chociaż Paul Dano omija wiele pułapek, jakie czyhają na twórców po raz pierwszy maczających palce w sztuce filmowej, traci też po drodze coś, co stanowiło zawsze największą zaletę debiutanckich produkcji: poczucie artystycznej swobody i chęć eksperymentowania...

To (nie) jest kwestia języka
11 grudnia 2018

To (nie) jest kwestia języka

Jakub Sajkowski, tytułując swoją trzecią książkę poetycką „Zestaw do kaligrafii”, jednocześnie wskazuje na różnice pomiędzy kulturą europejską a chińską oraz próbuje tworzyć pomiędzy nimi pomost...